Droga Asiu i wszyscy zasmuceni.
Czytając twojego posta miałam takie wrażenie, jakbym sama go napisała. 3,5 miesiąca temu rozstałam się z chłopakiem po prawie 2,5 roku związku. To był mój pierwszy tak poważny związek. Mimo, że ze mną nie zerwał (można określić to jako "za porozumieniem stron"), to czuję się tak, jakbym została porzucona. Staram się jakoś trzymać i do tej pory miałam wrażenie, że mi się to udaje, ale niedawno znów zaczęłam podupadać na duchu i prawie się załamałam. Wydaje mi się, że z każdym dniem tęsknię za nim coraz bardziej, a przecież tak nie powinno być. Podobno czas leczy rany, a nie je rozdrapuje.
W pewnej mierze to też moja wina, bo jakoś nadal nie potrafię się z tym pogodzić. Mimo, że staram się jakoś trzymać, to cały czas pamiętam wszystko, tak jakby to było wczoraj i jakbyśmy się wcale nie rozstawali...
Miałam w nim kilka osób naraz - przyjaciela, chłopaka i praktycznie członka rodziny.
Nie było kolorowo jak z bajki, mieliśmy też te gorsze chwile, ale to nie zmienia faktu, że nadal bardzo mi go brakuje.
Pozdrawiam.
Droga Asiu i wszyscy zasmuceni.
Czytając twojego posta miałam takie wrażenie, jakbym sama go napisała. 3,5 miesiąca temu rozstałam się z chłopakiem po prawie 2,5 roku związku. To był mój pierwszy tak poważny związek. Mimo, że ze mną nie zerwał (można określić to jako "za porozumieniem stron"), to czuję się tak, jakbym została porzucona. Staram się jakoś trzymać i do tej pory miałam wrażenie, że mi się to udaje, ale niedawno znów zaczęłam podupadać na duchu i prawie się załamałam. Wydaje mi się, że z każdym dniem tęsknię za nim coraz bardziej, a przecież tak nie powinno być. Podobno czas leczy rany, a nie je rozdrapuje.
W pewnej mierze to też moja wina, bo jakoś nadal nie potrafię się z tym pogodzić. Mimo, że staram się jakoś trzymać, to cały czas pamiętam wszystko, tak jakby to było wczoraj i jakbyśmy się wcale nie rozstawali...
Miałam w nim kilka osób naraz - przyjaciela, chłopaka i praktycznie członka rodziny.
Nie było kolorowo jak z bajki, mieliśmy też te gorsze chwile, ale to nie zmienia faktu, że nadal bardzo mi go brakuje.
Pozdrawiam.
Dodaj nowy komentarz