Polecane tematy
zobacz
zobacz
zobacz
zobacz
zobacz
- czerwienienie się twarzy leczenie
- choroba psychiczna objawy
- depresja lękowa
- schizofrenia
- depresja
- koszmarne sny
- przyrost masy ciała
- problem z koncentracją
- zaburzenia zachowania
- zaburzenia lękowe
- choroby afektywne
- leczenie
- psycholog
- skutki uboczne palenia marihuany
- depresja objawy
- pomoc psychologa
- przemoc
- stany lękowe przyczyny
- problemy z zajściem w ciążę
- jak postępować z chorym na depresję
- wahania nastroju
- psychoterapia
- schizofrenia objawy
- choroba afektywna dwubiegunowa leczenie
- psychiatra
- choroba afektywna dwubiegunowa
- stres test
- stres
- depresja w ciąży
- zwolnienie lekarskie depresja
- terapia behawioralna
- psychika
- biofeedback
- zaburzenia afektywne dwubiegunowe
- objawy depresji test
- leczenie depresji
- dystymia
- wywoływanie wymiotów
- nerwobóle leczenie
Nowości na e-mail
najnowsze informacje na email


Przed podjęciem ewentualnego leczenia musisz sobie odpowiedzieć na ważne pytanie: jak bardzo Twój stan psychiczny utrudnia Ci funkcjonowanie? Jeśli z powodu tego stanu odczuwasz silny dyskomfort psychiczny i Twoje funkcjonowanie społeczne jest utrudnione to powinieneś pomyśleć o leczeniu (farmakologicznym lub psychoterapeutycznym).
Z Twojego opisu wynika, że nigdy nie byłeś zdiagnozowany i jest to tylko Twoja interpretacja Twojego stanu.
Przedstawiony przez Ciebie opis może świadczyć o zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym (wspomniane przez Ciebie natręctwa), a unikanie miejsc publicznych może świadczyć o agorafobii albo być spowodowane lękiem przed omdleniem, który jest jedną z fobii specyficznych.
Człowiek jest organizmem biologiczno-psychologiczno-społecznym, więc nie jest to ważne czy opisywany przez Ciebie stan jest endo- czy egzogenny. Na powstanie zaburzeń ma wiele czynników.
Zachęcam do pójścia do lekarza, ponieważ Twój stan może być objawem jakiejś choroby somatycznej (fizycznej). Jeśli lekarz do którego byś się udał nie zlecił by podstawowych badań, sam na własną rękę powinieneś zrobić sobie badanie morfologiczne krwi oraz poziomu hormonów tarczycy.
I podchodź z rezerwą do informacji w internecie, nie warto się nimi kierować, zwłaszcza że mogą być nieprawdziwe, niepełne a poza tym psychiatria cały czas się rozwija i postrzeganie zaburzeń jedynie przez pryzmat biochemii mózgu nie jest do końca prawidłowy. Poza tym czytając coś możesz identyfikować się z tymi objawami chociaż w cale nie musisz cierpieć na zaburzenie o którym czytasz :).
Pozdrawiam.
Witam! Na początku dzięki za komentarz. Dużo racji jest w Twoim wpisie kolego. Na razie się nie zdecydowałem pójść do specjalisty, nawet moja rodzina nie wie o moim cichym cierpieniu - powód prozaiczny: wstyd. Może, tak jak piszesz, przyczyny mojej depresji leżą w sferze somatycznej.
Mam bardzo duże problemy z wątrobą - jak twierdzą specjaliści - jest uszkodzona. Sądząc po Twoim nicku też przeżywasz depresję bądź lęki. Jak masz ochotę to napisz na co chorujesz i jak ewentualnie sobie z tym radzisz lub poradziłeś sobie.
Ja wiem jedno: kto nie przeszedł depresji albo nerwicy ten nie wie co to jest. Śmieszą mnie czasami komentarze moich znajomych w stylu: "coś mi nie wyszło… mam deprechę", itp. Kiedyś jak czytałem, że z powodu depresji ciężko wstać z łóżka to myślałem sobie, że to czyste lenistwo itp. Teraz sam to przechodzę i wiem, że nie możliwe staje się jak najbardziej możliwe w najgorszym sensie tego znaczenia. Na razie walczę z lękiem przed omdleniem, ale coś mi nie idzie. Pozdrawiam!
Choruję na zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne i fobię społeczną, która praktycznie całkowicie uniemożliwia mi funkcjonowanie społeczne. Miałem już dwóch psychiatrów, niedługo wybieram się do trzeciego.
Pierwszy psychiatra leczył mnie średnią dawką leku przeciwdepresyjnego z grupy SSRI (30 mg dziennie leku stosowanego w pierwszym rzucie) przez 5 miesięcy oraz bardzo niską dawką leku przeciwpsychotycznego przez 2 miesiące (1/2 dawki stosowanej przy zaburzeniach psychotycznych). Lęki zmniejszyły się o 50% powodując, że byłem w stanie załatwić wiele spraw, których przedtem nie byłem w stanie wykonać. Niestety zrezygnowałem z tego psychiatry (w sumie sam nie wiem dlaczego, ale nie było to mądre posunięcie).
Drugi psychiatra leczył mnie przez dwa miesiące maksymalną dawką tego samego leku SSRI (60mg) i przeciwpsychotycznego, z tą różnicą, że zmniejszył jego dawkę o 50% w stosunku do poprzedniego leczenia. W tym wypadku nie było żadnych efektów leczenia, więc z niego zrezygnowałem, chociaż może za szybko; jednak lekarz prowadzący nie przypadł mi do gustu (w tamtym czasie miałem zbyt wysokie wymagania co do tego jaki powinien być psychiatra).
Teraz mam nadzieję, że trzeci psychiatra mi pomoże.
Jak już wspominałem w poprzednim wpisie, warto zainteresować się swoim zdrowiem somatycznym; przede wszystkim leczyć wątrobę jeśli tego nie robisz. Zbadaj sobie też krew i tarczycę - te badania nie są drogie, a jeśli nie chcesz płacić idź do lekarza rodzinnego po skierowanie. Jeśli okażesz się zdrowy warto pomyśleć o pójściu do psychiatry lub psychoterapeuty - chodzi przecież o to żebyś mógł normalnie żyć.
Zgadzam się z Tobą, że ten kto nie cierpi na zaburzenia psychiczne, ten nie wiem co czuje chory. Zresztą tak jest również z chorobami somatycznymi. Jednak nie warto skupiać się na niezrozumieniu innych lub ich głupich komentarzach tylko zadbać o siebie nie patrząc na ich niezbyt mądre wypowiedzi.
Pozdrawiam!
Witam!
Ja nie mam fobii społecznej tylko agorofobię, która objawia się lękiem przed omdleniem, średnio-lekkie nasilenie w moim subiektywnym odczuciu. O wiele bardziej dokucza mi depresja. Ale wiem, że każdy epizod - dłuższy, krótszy, mniej nasilony lub bardziej - to zawsze po kliku tygodniach lub miesiącach mija samoistnie.
Powiem Ci, że mam również taką podfobię - oprócz lęku przed omdleniem mam również lęk przed wyjściem, w szczególności tam, gdzie są ludzie (salon fryzjerski, sklep itp) - polegający na tym, że wyobrażam sobie krew lub jej zapach i automatycznie mam objawy somatyczne sugerujące omdlenie, co zwiększa mój lęk. Masakra.
Tak było u fryzjera - jak babka mnie podgalała brzytwą, to od razu dostałem wyobrażenia typu: ostre narzędzie - krew - coś zakrwawionego, co wyzwoliło we mnie atak lęku, który uaktywnił objawy somatyczne, które pogłębiły lęk przed samym omdleniem. W połowie cięcia podziękowałem, że jest OK i wyszedłem. Tak jak napisałem wcześniej: mam agorfobię lecz w miarę normalnie funkcjonuję. Dodam, że na widok krwi mdleję.
PS. Dlaczego przy nerwicy bierzesz leki przeciwpsychotyczne?
Pozdrawiam!
Tak naprawdę nie wiadomo co "masz", ponieważ nie zostałeś zdiagnozowany i możesz jedynie opierać się na swoich własnych odczuciach opartych na podstawie tego, co przeczytasz o danym zaburzeniu w jakimś źródle.
Agorafobia jest lękiem przed otwartą przestrzenią. Może się objawiać w taki sposób, że chory boi się, że gdy coś mu się stanie lub dozna ataku paniki to nikt mu nie pomoże.
Twój silny lęk przed krwią połączony z omdleniem przy jej widoku może wskazywać na hemofobię. Nastrój depresyjny, może towarzyszyć tym zaburzeniom jak również być ich powikłaniem. Jednak to co i czy Ci jest, może stwierdzić tylko psychiatra. Masz zamiar wybrać się do niego? A jeśli nie - dlaczego?
Dlaczego przy nerwicy biorę leki przeciwpsychotyczne? To chyba pytanie bardziej do moim psychiatrów ;). Ogólnie rzecz biorąc leki przeciwpsychotyczne stosuje się nie tylko w wypadku schizofrenii i zaburzeń z objawami wytwórczymi (halucynacje i urojenia). Podobnie jak leki przeciwdepresyjne stosuje się nie tylko w przypadku depresji. Leki przeciwpsychotyczne w wypadku nerwic stosuje się pozarejestracyjnie (poszukaj sobie w google "pozarejestracyjne stosowanie leków"). Leki przeciwdepresyjne mi nie pomagały, przeciwpsychotyczne - tak.
Pozdrawiam :).
Witam!
Do psychiatry nie idę, ponieważ boję się, a raczej wstydzę się przyznać rodzicom, że potrzebuję pomocy. Wiem, że jest to nierozsądne, wręcz głupie, ale niestety to jest silniejsze ode mnie. Chciałbym się również odnieść do Twojej wypowiedzi - napisałeś w odpowiedzi na moją sugestię (dotyczącą tego, że ludzie nie rozumieją jak się cierpi na zaburzenia psychiczne), że w przypadku chorób psychicznych jak i somatycznych ludzie nie potrafią zrozumieć.
Troszkę bym polemizował, ale może nie zrozumiałeś: chodziło mi o to, że każdy zdaje sobie sprawę jak boli ząb, brzuch, rozbita ręka, noga, poparzenie, zatrucie i inne "zaburzenia" somatyczne, natomiast nikt, kto nie przeżył depresji (ale tej prawdziwej) oraz jak w Twoim przypadku - i po części moim - ciężkiej nerwicy ten "za Chiny" nie zrozumie, jak to jest mieć "doła", gdy, np. nie można wstać z łóżka, wszystko wydaje się beznadziejne, puste, szare, nijakie, dopada człowieka przeszywający smutek lub to, co Ty przeżywasz - ogromne lęki.
I teraz Przyjacielu powiedz, kto nie przeżył tego co my, to nie uwierzy, że można się bać wyjść z domu aby coś załatwić, że można się leczyć na smutek (depresja). Ludzie mówią: "jaka depresja, weź się w garść, jakie lęki " itp. Dla laików to są niepojęte rzeczy. Ale za to rozumieją, że można iść do dentysty, internisty jak boli ząbek czy brzuch. Chciałbym również zaznaczyć, że dla przeciętnego człowieka u psychiatry leczą się tylko przysłowiowe "czubki". Ludzie nie rozumieją, że można leczyć się u psychiatry, a jednocześnie prowadzić normalne życie i nikomu nie zagrażać itp.
PS. Mam do Ciebie 2 pytania:
1. Mój brat w wieku 12 lat zachorował na anoreksję (leczył się w ośrodku zamkniętym) i u psychiatry dziecięcego jakieś 2-3 lata (ledwo z tego wyszedł). Czy jego choroba może coś "powiedzieć" odnośnie mojej depresji, tzn. czy w mojej rodzinie są jakieś szczególne predyspozycje do chorób psychicznych? Nie znam (oficjalnie) innych przypadków chorób psychicznych w mojej rodzinie. Wiem, że to pytanie raczej do specjalisty, ale widzę, że Twoja wiedza jest też bardzo merytoryczna w tej materii.
2. Też masz lęki, np. boisz się, że zwariujesz, trafisz do psychiatryka, że zaczyna się u Ciebie schizofrenia itp.? Ja takie coś mam; niestety mam często derealizację i depersonalizację, które mnie dobijają i bardziej umacniają we mnie przekonanie, że mam schizę. Choć czytałem w wielu źródłach, że derealizacja i depersonalizacja w nerwicach i depresjach nie jest czymś niezwykłym ani niebezpiecznym. Jest to niby normalna rzecz.
Pozdrawiam!!!!
Aha, i jeszcze jedno na temat pozarejestracyjnego stosowania leków: "Przykładem zastosowania tej praktyki jest m. in zapisywanie leków z grupy SSRI (stosowanych głównie w leczeniu zaburzeń depresyjnych) w celu leczenia przedwczesnego wytrysku." Nie wiedziałem, że SSRI mają też inne zastosowanie :)
Źródło: wikipedia.pl
Cześć, sądząc po Twoim nicku masz 25 lat, a to oznacza, że wcale nie musisz się tłumaczyć swoim rodzicom z tego co robisz - wcale nie muszą wiedzieć, że poszedłbyś do psychiatry. Zgadzam się z Tobą, że większość ludzi nie rozumie osób cierpiących na zaburzenia psychicznie i wydaje im się "jak można mieć taki z czymś problem". Tak niestety jest i nie ma sensu się nad tym zastanawiać - trzeba to po prostu olać i nie przejmować się innymi - nic lepszego i tak nie możesz zrobić, a przejmowanie się niezrozumieniem ze strony innych i tak nic nie daje.
Odnośnie Twojego pytania numer 1. Może istnieć takie coś jak rodzinne obciążenie chorobami psychicznymi, jednak wcale nie musi być tak w Twoim przypadku. Jeśli chodzi o biologię mózgu to zaburzenia depresyjne i lękowe mają inne przyczyny niż jadłowstręt psychiczny. Depresja wiąże się z obniżeniem serotoniny (głównie) a anoreksja z jej podwyższeniem. Jednak przyczyny Twoich ewentualnych zaburzeń i zaburzeń brata, które zostały zdiagnozowane mogą mieć jednak jakieś wspólne źródło. Wychowujecie się w jednym domu - możliwe, że przyczyną są jakieś nieprawidłowości w relacji Twoich rodziców z Tobą i bratem. To tylko hipoteza, nie znam Twojej rodziny - może jesteście przykładem idealnej rodziny, a może nie i może warto się temu głębiej przyjrzeć.
Odnośnie pytania numer 2. Tego typu lęki u mnie nie występują. To fakt, że schizofrenia rozpoczyna się mniej więcej miedzy 20. a 30. rokiem życia, jednak występowanie stanów lękowych i depresyjnych wcale nie świadczy o zbliżającej się psychozie. Jeśli nie masz zaburzeń myślenia, nie występuje dziwaczne zachowanie, nie masz halucynacji głosowych ani nie występuje u Ciebie stępienie emocjonalne to nie martwił bym się o wystąpienie schizofrenii. Depersonalizacja i derealizacja są częstym objawem nerwic i nawet jeśli występują to i tak rozpoznaje się pierwotne zaburzenie w klasyfikacji ICD-10 (czyli np. jak ktoś ma derealizację w fobii społecznej to i tak rozpoznaje się fobię społeczna). Derealizacja i depersonalizacja w przebiegu schizofrenii jest zupełnie inna i jeśli zdajesz sobie sprawę, że odczuwalne "zmiany" świata są objawem chorobowym, nie musisz obawiać się wystąpienia psychozy.
Od mojego psychiatry dostałem już raz skierowanie do szpitala psychiatrycznego, ale z niego nie skorzystałem (z przyczyn technicznych - brak ubezpieczenia). Jeśli bym wiedział, że wizyta w szpitalu psychiatrycznym mi pomoże na pewno bym z niej skorzystał (oprócz leczenia farmakologicznego stosuje się również w szpitalach codzienne terapie zajęciowe, pracę w grupach i inne formy pomocy psychoterapeutycznej; możliwe jest również stosowanie elektrowstrząsów, które mają wysoką skuteczność w leczeniu zaburzeń depresyjnych i nie są wcale bardziej szkodliwe niż inne zabiegi medyczne).
Stosowanie SSRI w leczeniu przedwczesnego wytrysku jest najprawdopodobniej wykorzystaniem skutku ubocznego leków tej grupy, które powodują obniżenie libido i utrudnienie ejakulacji. Jednak przedwczesny wytrysk jest problemem głównie emocjonalnym i moim osobistym zdaniem stosowanie leków w tym wypadku powinno być ostatecznością.
W psychiatrii nie tylko antydepresanty stosuje się pozarejestracyjnie. Leki przeciwpsychotyczne stosuje się również w leczeniu silnej depresji, stanów lękowych, zespołu Tourette'a oraz choroby afektywnej dwubiegunowej (chociaż nie wiem czy w przypadku tej ostatniej są stosowanie pozarejestracyjnie czy nie, ale fakt faktem - ChAD nie jest stanem psychotycznym).
Jeśli chcesz porozmawiać na tematy zaburzeń psychicznych to to moje GG: 24953876
Pozdrawiam!
ja mam identyczne lęki jak Ty, tzn. przed omdleniem tak mnie to paraliżuje,że nie jestem w stanie sama wychodzić. Największa panika ogarnia mnie z rana po południu funkcjonuję lepiej. Biorę elenium i citabax. Chodziłoby o taki lek , który momentalnie likwiduje lęk
Lęki nie zostały zdiagnozowane.
Witam!!
Mam 25 lat i również cierpię na nerwice. Mam tez tzw. "lęk przed lękiem". Kiedy zaczynam się bać zaczyna mi bić szybko i mocno serce. Zaczynam się wtedy coraz bardziej denerwować. Wtedy zaczynam się bać, że moje serce tego nie wytrzyma i coś mi się stanie Więc teraz boję się że zaczne panikować i to sprawia że faktycznie zaczynam się denerwować i napędzam strach. Serce zaczyna bić mi coraz bardziej itd. Boję się wychodzić z domu sama. Jak jestem z kimś mi bliskim jest dużo lepiej. Nie wejdę do windy, boje się stać w korku, w pomieszczeniach i w miejscach z których nie będę mogła szybko wyjść. Albo gdzie nie dostanę pomocy np lekarskiej. Stąd też chociaż nigdy nie leciałam samolotem boję się latania.
Ograniczam swoje życie. Poza tym jestem kobietą i chciałabym zostać matką. Jednak w takim stanie po prostu się do tego nie nadaję. Jak mogłabym zapewnic mojemu dziecku bezpieczeństwo skoro ja sama się boję. Czuję się beznadziejna. Wiem że to wszystko siedzi w mojej podświadomości ale nie wiem jak na nią podziałać żeby zaczęła słuchać mnie kiedy zaczynam się denerwować, że nie ma się czego bać. Wsłuchuję się w swoje ciało i organizm i strach bierze górę.
Widze że nie jestem sama na świecie. Ze ludzie też mają podobne problemy. Najgorsze jest to że jest od groma takich ludzi którzy faktycznie mają problem w życiu - chorują na nieuleczalne choroby, cierpią z powodu straty kogoś bliskiego, czy te biedne niewinne chore dziciaczki - oni maja problem do zmartwień, a ja sama komplikuję sobie życie.
Szukam pocieszenia. Jakichś słów że dam rade. Potzrebuję "kopa w tyłek"!
Hej .... czytając Twoją wypowiedź widzę, że Mamy wiele wspólnego .... może postaram Ci się jakoś pomóc - odezwij się na mojego maila pawel1615@poczta.onet.pl
Witam!
Również mam 25 lat. Objawy które opisujesz są identyczne jak moje które odczuwam podczas np. stania w kolejce w sklepie, boję się że za chwile zemdleję a później to już się wszystko nakręca, boje się przejśc z jednego miejsca miasta do drugiego, wszędzie jeżdżę autem bo tak jest trochę lepiej, ale gdy stoję w korku znów zaczyna się problem. Biorę leki zbytnio nie pomagają, nie chce już ich brac bo tak jak Ty chciałabym miec w końcu dziecko, ale to jest nie możliwe na razie. Jeśli udało Ci się znaleśc jakąś metodę na walke z tą paskudą chorobą to daj zanc.
Witam wszystkich, widzę jest tu rozmowa o lękach, bardzo mnie to cieszy na rok 2012 mam ten sam problem, a wiec zacznę od początku wszystko, a wiec tak jestem wcześniakiem, jestem alergikiem mam nadczynność tarczycy, od 16 roku życia zacząłem palic fajki jak każdy,aż do wieku dzisiejszego czyli 25, piłem przez dwa lata mnóstwo kawy, i jeden za drugimi paliłem, gdy zobaczyłem że mam tą chorobę przestraszyłem sie bardzo, nie mogłem wyjść z domu bo bałem sie że cos się stało, bardzo bezpiecznie czułem sie w domu a jak wychodziłem to z rodzicem bo miałem bezpieczeństwo ze jak mi sie coś stanie to wezwą ambulans albo coś w tym stylu, po pewnym czasie rzuciłem kawę nie pije już prawie 7 miesięcy, 3 tygodnie temu rzuciłem palenie, ale dalej mam te głupie lęki, owszem mam leki na tarczycę ale nie biorę ich, bo mnie bardzo zamulają mówiłem to lekarzowi swojemu kazał mi przestać je brać, byłem również u neurologa prywatnie dał mi lekki depresyjne na uspokojenie i takie rozweselające organizm, bardzo mi one pomagały przestałem je brać bo byłem pewny że dam sb świetnie radę bez nich, owszem dawałem sobie radę ale to przez jakiś czas, teraz znowu mi to wróciło, i nie wiem czy to jest skutek że po prostu szoku organizmu ze nie ma w sobie nikotyny i kofeiny czy po prostu tarczyca mi poprawia na lepsze i odczekać, czy to jest po prostu nerwica lękowa?, I chciałbym sie zapytać czy macie jakieś skuteczne metody na porzucenie na zawsze tej choroby bez wiedzy lekarza? Czy może odczekać jeszcze z tydzień i brać magnez z potasem i zobaczyć na reakcje bo mimo chęci wychodzenia z domu wychodzę tylko z psem a żeby pójść dalej to już lipa bo głupi lęk ;/, może to być bardzo ważne przy tarczycy miałem zatrucie kofeiny i nikotyny gdzie już jej nie spożywam, prosiłbym bardzo o poradę z góry dziękuje.
Witam, mam taki problem ze sobą, mam nadczynność tarczycy, lekarz mi dał za silne leki nie biorę ich bo ponich się czuje omotany i źle, też mam takie coś jak zatrucie kofeiny i nikotyny, wszystko dostawiłem ale nie widzę poprawy,do jakiegoś czasu dostałem nerwicy lękowej byłem znowu u Kardiologa, dał mi depresanty i one mi wszem pomogły, ale jak przestałem je brać zaczęło sie znowu zaczynam siedzieć w domu i nogi mi zastygają, też mam tak że zaczynam coraz później chodzić spać i później wstawać, chociaż mi się nie chce, bo wiem że te dolegliwości nie miną, wychodze jedynie co na siłę z psem na spacer na ob koło bloku i to wszystko chce mam ochotę wychodzic na miasto itp ale boję sie że coś mi sie stanie serce mi kołacze tak czasem szybciej bije, chociaż wiem że to jest moja głupia wyobraźnia ale jakos nie daje rady sobie z psychiką mama mówi mi żebym wychodził do ludzi i był na swieżym powietrzu i mi to wszystko minie samemu i nie są mi potrzebne żadne lekarstwa, ale jak mam to zrobić skoro sie boję, nigdy takiego czegoś nie miałem od dzisiaj zaczynam brać magnez z potasem w jednym, ale nie wiem czy mi coś to da, ponoć uspakaja wszystko i wzmacnia, czy takie lęki mogą być powodowane poprzez braku magnezu i potasu od razu uprzedzam od dziecka nie jadałem takiego czego, czy ktoś takie coś miał i sobie poradził bez lekarza itp? EKG nic nie wykazało, tylko mam problem właśnie za nadczynnością tarczy, jak sobie z tym radzić?
Witam! Mam 25 lat. Również mam nadczynność tarczycy. Od dłuższego czasu miałam dziwne dolegliwości, co ciekawe brałam pod uwagę jedynie możliwość problemów związanych z sercem. Jestem wcześniakiem (skrajnie urodzonym). Od jakiegoś czasu miałam problemy z sercem, kołatanie, szybkie i nieregularne bicie, do tego lęki (takie jak ty, że np. moje serce nie wytrzyma, że umrę). Na domiar złego, któreś nocy było ze mną tak źle, że mąż wystraszony zadzwonił po pogotowie (aż on w poduszce słyszał łomotanie mojego serca, choć nic nie powiedziałam). Kiedy znalazłam się w szpitalu lekarze zrobili mi wyniki i co się okazało niedobór potasu i magnezu, K -2,9 (norma chyba 3,5-5,0) i magnez również mocno w dole. Okazało się też, że mam bardzo wysokie ciśnienie 140/160. Po uzupelnieniu kroplówkami potasu i magnezu mój stan chwilowo uległ poprawie. Umówiłam się do kardiologa, po badaniach szczegolowych EKG, UKG okazało się, że wszystko jest niby ok, ale mam tyhakardię (nieregularne i przyśpieszone tętno, nadcisnienie), tak więc lekarz przepisał mi propranolol. Natomiast po kolejnym kontrolnym badaniu potasu i magnezu we krwi okazało się, że znów spadają. W związku z tym mój kardiolog przepisał mi kaldyum (potas) oraz magnefar B6 (magnez z wit.6), a także verospiron (lek oszczędzający potas w organiźmie, zatrzymujacy go). Dodam że pomimo stosowania podczas kontroli poziomu K oraz Mg okazywało się za kazdym razem, że szału nie ma. Kardiolog podjął więc działania i kazał mi isc do endokrynologa. Zrobiłam badanie krwi na poziom tsh i ft4 i okazało się, że tsh jest ponizej normy, zaś ft4 powyżej (dużo powyżej). -Mialam też powiekszone wole od dłuzszego czasu, ale nie wiedziałam, co to jest. Lekarz endokrynolog przepisał mi thiamazole i teraz (stosuję go ok miesiaca) czuję dopiero poprawę, ilość potasu się podwyższyła, magnezu, mijają huśtawki nastroju, lęki przed omdleniem, śmiercią, katastrofą, chorobą. Minęły też zmęczenie, fobia społeczna też powoli mija, rozdrażnienie, apatia, problemy ze snem, obawy. Odpowiadam na twoje pytanie, tak przyjmując potas, magnez będziesz czuł poprawę po jakimś czasie, widocznę będą uspokojenie, lepsza koncentracja, chęc do dzialania, u mnie nerwica też lękowa pomału przechodziła. Czytałam duzo o potasie, magnezie. Niedobór potasu prowadzi do chorób serca, chorób neurologicznych a także psychicznych!!! Z tym, że czesto nadczynnośc tarczycy wpływa na poziom K i Mg w organizmie. Czasem sama podaż K i Mg nie wystarcza, jak w moim przypadku, gdyż nie wiedziałam nic o tarczycy... Teraz natomiast kiedy zaczełam leczyć tarczycę, jednocześnie przyjmując potas i magnez naprawdę poczułam wielką różnicę! Jesli dokucza Ci kołatanie serca, jak w moim przypadku, poproś lekarza o propranolol WZF, lekarz dobierze odpowiednia dawkę. Dzięki temu leku nie bedziesz odczuwał silnego kołatania serca, ponadto lepiej będziesz spał i będziesz spokojniejszy. Ja biorę 2 razy na dobę, rano i przed spaniem. Przy tarczycy i problemami z potasem i magnezem faktycznie lepiej nie pić kawy. Poza tym jesli chodzi o lęki, mi pomógł lek na tarczycę w połaczeniu z potasem, magnezem i propranolem, choć problem masz w głowie (urojony). Wazne też jest pozytywne nastawienie. Ja od dłuższego czasu przestałam brać propranolol bo kołatanie i nadciśnienie pomału ustępywały, biorę od czasu do czasu, kiedy czuję się gorzej. Kaldyum i magnefar też biorę co drugi dzień po 1 tabletce, zaś verospiron całkowicie odrzucilam w kąt. Wreszcie czuję, że dochodzę do siebie,czego również życzę i tobie!!! Własnie kończę studia, ale juz nie dokucza mi stres, lęki. Czasem miewam jedynie jeszcze napady nerwicy, agresji więc postanowiłam iśc do psychologa. Pozdrawiam! Powodzenia w walce z problemami! 3maj się. PS przepraszam za błędy, jest dość późno, o tej porze mam problem ze spójnością logiki uffffff......
Dodaj nowy komentarz