Zupełnie rozumiem że Pani Edyta dostrzega że jej narzeczony ma prawo do swojej prywatności i życia "oprócz" depresji swojej mamy i dla zachowania jego własnego zdrowia psychicznego w dobrej kondycji jak najbardziej należy wspierać to dążenie do "wyjścia z domu".Jak najbardziej można zajmować się mamą "na odległość"!!!!!!!!Ale roztropnie,w sposób zaplanowany i z pomocą z zewnątrz. Czy to że mama zachorowała ma go skazać na bycie starym kawalerem mieszkającym z mamą do końca życia? Na pewno nie. Potrzebna jest dla mamy psychoterapia i grupa wsparcia żeby po prostu nie została sama ze swoją chorobą i nie była "wieszakiem" wobec syna. Ośmielę się powiedzieć że syn nie spowoduje że mama "wyjdzie " z depresji, wręcz przeciwnie ta kobieta będzie stała w miejscu, zawsze zwracając się do osoby bliskiej aczkolwiek /niczego nie ujmując synowi/ mało kompetentnej.Psychiatra i psychoterapeuta to recepta na wyleczenie depresji. Pani Edyto dobrze że Pani walczy o narzeczonego, rozstanie mamy z nim może się paradoksalnie okazać zbawienne, pod warunkiem że uda się wam namówić Mamę na skuteczniejsze leczenie, skuteczniejsze w tym sensie że sama farmakologia nie wystarczy, tu potrzeba terapii najlepiej grupowej. Dlaczego zabrałem głos? Moje doświadczenie pokazuje że sama farmakologia mi nie pomogła, lekarz psychiatra, oparcie w żonie zadziałało dopiero wtedy kiedy przekonaliśmy się że jestem "wieszakiem"bezradnym wobec choroby i kiedy poszedłem na terapię zacząłem samodzielnie radzić sobie z chorobą, smutkiem, zobaczyłem jak robią to inni, uczyniłem milowe kroki w kierunku wyzdrowienia.Ten proces przebiega teraz bardzo szybko, coraz bardziej chce mi się żyć.Samodzielność też jest lekarstwem. Gdybym zatrzymał się tylko na tym że liczyłbym tylko na żonę/ona też tak to widzi/ tkwiłbym w depresji do końca mojego życia. Teraz wraca do mnie radość. Pani docent bez urazy, Pani rada jest naganą wobec młodej osoby która jak sądzę ma bardzo dobre intencje i nic nie wnosi, nie przynosi ulgi, ani pomocy dla tych trojga osób.Syna który jest potrzebny Mamie i Pani Edycie.Ale także i Pani Edycie która jest wsparciem dla syna bowiem jest jego miłością skoro oboje poważnie myślą chyba o stworzeniu rodziny. Pozdrawiam serdecznie i życzę powrotu do zdrowia Mamie jak również roztropności w podejmowaniu ciężaru jakim jest ta okropna choroba jaką jest depresja ,ale jak mówią psychiatrzy może być w stu procentach uleczalna przy fachowym wsparciu i miłości której na pewno Państwu nie brakuje. dr
Proszę walczyć o narzeczonego, On jest zobowiązany do pomocy Mamie to oczywiste ale chyba nie musi zostać z tego powodu kawalerem?Pani Edyto jest Pani jego wsparciem w tak trudnej sytuacji i oczywiście interesuje Panią wasza wspólna przyszłość w którą jest wpisana Mama, być może przyszła teściowa. Mamie potrzebna jest psychoterapia i grupa wsparcia żeby nie poczuła że jest sama kiedy syn się wyprowadzi.Można się opiekować na odległość osobie chorej na depresję pod warunkiem że będzie miała wsparcie i zdecyduje się nie być już wieszakiem na synu który jest w czasie kiedy powinien się usamodzielnić. Może to paradoksalne ,ale to jest jedna z szans pozwalających Mamie wyjść z depresji gdyż będzie musiała włożyć trochę wysiłku żeby wyjść z choroby. dr
Zupełnie rozumiem że Pani Edyta dostrzega że jej narzeczony ma prawo do swojej prywatności i życia "oprócz" depresji swojej mamy i dla zachowania jego własnego zdrowia psychicznego w dobrej kondycji jak najbardziej należy wspierać to dążenie do "wyjścia z domu".Jak najbardziej można zajmować się mamą "na odległość"!!!!!!!!Ale roztropnie,w sposób zaplanowany i z pomocą z zewnątrz. Czy to że mama zachorowała ma go skazać na bycie starym kawalerem mieszkającym z mamą do końca życia? Na pewno nie. Potrzebna jest dla mamy psychoterapia i grupa wsparcia żeby po prostu nie została sama ze swoją chorobą i nie była "wieszakiem" wobec syna. Ośmielę się powiedzieć że syn nie spowoduje że mama "wyjdzie " z depresji, wręcz przeciwnie ta kobieta będzie stała w miejscu, zawsze zwracając się do osoby bliskiej aczkolwiek /niczego nie ujmując synowi/ mało kompetentnej.Psychiatra i psychoterapeuta to recepta na wyleczenie depresji. Pani Edyto dobrze że Pani walczy o narzeczonego, rozstanie mamy z nim może się paradoksalnie okazać zbawienne, pod warunkiem że uda się wam namówić Mamę na skuteczniejsze leczenie, skuteczniejsze w tym sensie że sama farmakologia nie wystarczy, tu potrzeba terapii najlepiej grupowej. Dlaczego zabrałem głos? Moje doświadczenie pokazuje że sama farmakologia mi nie pomogła, lekarz psychiatra, oparcie w żonie zadziałało dopiero wtedy kiedy przekonaliśmy się że jestem "wieszakiem"bezradnym wobec choroby i kiedy poszedłem na terapię zacząłem samodzielnie radzić sobie z chorobą, smutkiem, zobaczyłem jak robią to inni, uczyniłem milowe kroki w kierunku wyzdrowienia.Ten proces przebiega teraz bardzo szybko, coraz bardziej chce mi się żyć.Samodzielność też jest lekarstwem. Gdybym zatrzymał się tylko na tym że liczyłbym tylko na żonę/ona też tak to widzi/ tkwiłbym w depresji do końca mojego życia. Teraz wraca do mnie radość. Pani docent bez urazy, Pani rada jest naganą wobec młodej osoby która jak sądzę ma bardzo dobre intencje i nic nie wnosi, nie przynosi ulgi, ani pomocy dla tych trojga osób.Syna który jest potrzebny Mamie i Pani Edycie.Ale także i Pani Edycie która jest wsparciem dla syna bowiem jest jego miłością skoro oboje poważnie myślą chyba o stworzeniu rodziny. Pozdrawiam serdecznie i życzę powrotu do zdrowia Mamie jak również roztropności w podejmowaniu ciężaru jakim jest ta okropna choroba jaką jest depresja ,ale jak mówią psychiatrzy może być w stu procentach uleczalna przy fachowym wsparciu i miłości której na pewno Państwu nie brakuje. dr
Proszę walczyć o narzeczonego, On jest zobowiązany do pomocy Mamie to oczywiste ale chyba nie musi zostać z tego powodu kawalerem?Pani Edyto jest Pani jego wsparciem w tak trudnej sytuacji i oczywiście interesuje Panią wasza wspólna przyszłość w którą jest wpisana Mama, być może przyszła teściowa. Mamie potrzebna jest psychoterapia i grupa wsparcia żeby nie poczuła że jest sama kiedy syn się wyprowadzi.Można się opiekować na odległość osobie chorej na depresję pod warunkiem że będzie miała wsparcie i zdecyduje się nie być już wieszakiem na synu który jest w czasie kiedy powinien się usamodzielnić. Może to paradoksalne ,ale to jest jedna z szans pozwalających Mamie wyjść z depresji gdyż będzie musiała włożyć trochę wysiłku żeby wyjść z choroby. dr
Dodaj nowy komentarz