Ja też jestem nieszczęśliwy i bezradny w wielu sytuacjach. Moje nieszczęście bierze się z tego, że nie mam oprócz ojca wsparcia i myślę często o seksie, a jeżeli nie mogę dać temu upust to czuję się bezradny, ale tak naprawdę to brakuje mi takiej bliskości z drugą osobą. Może to jest moja wina, że moi przyjaciele nie odwiedzają mnie. Jestem bardzo wrażliwy i muszę dużo rozmawiać. Pomóż mi.
Proszę szukaj pomocy, powiedz, porozmawiaj z Mamą ona Ci pomoże. Jesteś tak młodziutką osobą. Piszesz, że do niczego nie doszłaś, a do czego można dojść mając tylko 24 lata. Wszystko przed Tobą. Nie rozczulaj się nad sobą. Walcz.
Kochana skąd ja to znam..... z autopsji, tylko, że ja mam nie 24 a 44 lata. Bardzo Ci współczuję. Ja to chyba całe swoje życie walczę, ale żyję, początkowo dla trójki dzieci, którymi musiałam się zająć, kochać ich i wspierać duchowo, nie mogłam ich zostawić.Teraz została mi w domu jedna nastoletnia córeczka, starsze dzieci założyły rodziny, a ja jestem babcią wnuczka i wnuczki. Nie piszesz czy masz dzieci i czy może starasz się lub nie pragniesz ich mieć. Rozumiem, że chcesz być wyzwoloną kobietą, mieć własną kasę, podejmować własne decyzje albo chociaż w porozumieniu z mężem. Wiem kochanie co czujesz, ale nie męcz się idź do specjalisty, to nie jest wstyd, a nawet moda, he,he,he. Jesteśmy bardzo wrażliwymi osobami, takie właśnie słowa usłyszałam podczas wizyty u psychologa z moją 14- latką, z którą tylko problemy emocjonalne, albo aż tylko. Wiem co to znaczy jak nie masz własnej kasy, bo ja też jestem na utrzymaniu męża, ale Ty kochanie jesteś młodziutka, dasz radę, tylko uwierz w siebie, daj sobie szansę. Pozdrawiam Cię cieplutko trzymaj się i wiedz, że są ludzie którzy czują tak jak Ty, a Mama nie urodziła Ciebie po to, żeby w idiotyczny sposób Cię stracić. Chciałabym jeszcze mieć z Tobą kontakt, tylko nie wiem jak to zrobić żebyśmy były anonimowe, bo ja mam córkę starszą od Ciebie o 3 lata, też ma rodzinę wspaniałą, a przeżywa jakieś stresy, załamania nerwowe itp. już nie wiem czy to rodzinna przypadłość....Może znalazłybyście ze sobą wspólny język, czasem takie pogaduchy wrażliwców są dobrym ukojeniem duszy.
Mam ten sam problem. Niby wszystko jest o.k. - rodzina, własny dom, praca, a Ja i tak wiecznie jestem smutna i przygnębiona. Najgorsze jest to, że zaczynam się bać ludzi. Idąc ulicą spuszczam głowę, boję się ludzi, ich wzroku. Jestem nerwowa, wybuchowa, często płaczę ukrywając to przed rodziną i znajomymi. Nie mam bliskiej przyjaciółki, której mogłabym się zwierzyć. Jestem od Ciebie tylko dwa lata starsza i trwa to u mnie już jakieś 5-6 lat. Każde niepowodzenie mnie niszczy i dobija. Wstydzę się swojego problemu, nie ufam ludziom, boję się każdego nowego dnia, najchętniej siedziałabym sama w domu nikomu nie przeszkadzając. Mąż mnie nie rozumie, nie mogę na niego liczyć, wyzywa mnie od głupich, co jeszcze bardziej mnie rani. Zawsze byłam osobą nerwową ale utrata poprzedniej pracy i zranienie dobrej koleżanki mnie dobiły .
Bardzo dziękuję za wszystko co piszecie, dzięki temu zdałam sobie sprawę że nie jestem jedyna. Jednak wcale nie jest łatwo podjąć jakiekolwiek kroki, aby sobie pomóc. Odnośnie pytania czy mam dzieci odpowiadam, że nie i to chyba też jest problem, bo mimo tego, że dzieci uwielbiam, nie chcę ich mieć. Kiedyś bardzo chciałam, ale niedawno zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie, bo ja nie radzę sobie sama ze sobą i nie chcę skrzywdzić małej istotki.
WITAM, TAK SAMO MAM PROBLEM. ŻONA MNIE NIE ROZUMIE, SYN IGNORUJE, Z MATKĄ I OJCEM NIE MAM BLISKIEGO KONTAKTU. KOCHAŁEM SWOJĄ ŻONĘ ALE CHYBA MINĘŁO CODZIENNIE MYŚLĘ, ŻEBY ZE SOBĄ SKOŃCZYĆ ALE BOJĘ SIĘ CO BĘDZIE POTEM. ZA KAŻDYM RAZEM GDY ZAMKNĘ OCZY WIDZĘ SIEBIE W NOWYCH SYTUACJACH SAMOBÓJCZYCH.
Witam, ja 6 lat temu chorowałam na depresję skutkiem tego jest próba samobójcza. Teraz tego żałuje i naprawdę to jest najgorsze rozwiązanie. Oto mój numer gg 11706918.
Ja też jestem nieszczęśliwy i bezradny w wielu sytuacjach. Moje nieszczęście bierze się z tego, że nie mam oprócz ojca wsparcia i myślę często o seksie, a jeżeli nie mogę dać temu upust to czuję się bezradny, ale tak naprawdę to brakuje mi takiej bliskości z drugą osobą. Może to jest moja wina, że moi przyjaciele nie odwiedzają mnie. Jestem bardzo wrażliwy i muszę dużo rozmawiać. Pomóż mi.
Proszę szukaj pomocy, powiedz, porozmawiaj z Mamą ona Ci pomoże. Jesteś tak młodziutką osobą. Piszesz, że do niczego nie doszłaś, a do czego można dojść mając tylko 24 lata. Wszystko przed Tobą. Nie rozczulaj się nad sobą. Walcz.
Kochana skąd ja to znam..... z autopsji, tylko, że ja mam nie 24 a 44 lata. Bardzo Ci współczuję. Ja to chyba całe swoje życie walczę, ale żyję, początkowo dla trójki dzieci, którymi musiałam się zająć, kochać ich i wspierać duchowo, nie mogłam ich zostawić.Teraz została mi w domu jedna nastoletnia córeczka, starsze dzieci założyły rodziny, a ja jestem babcią wnuczka i wnuczki. Nie piszesz czy masz dzieci i czy może starasz się lub nie pragniesz ich mieć. Rozumiem, że chcesz być wyzwoloną kobietą, mieć własną kasę, podejmować własne decyzje albo chociaż w porozumieniu z mężem. Wiem kochanie co czujesz, ale nie męcz się idź do specjalisty, to nie jest wstyd, a nawet moda, he,he,he. Jesteśmy bardzo wrażliwymi osobami, takie właśnie słowa usłyszałam podczas wizyty u psychologa z moją 14- latką, z którą tylko problemy emocjonalne, albo aż tylko. Wiem co to znaczy jak nie masz własnej kasy, bo ja też jestem na utrzymaniu męża, ale Ty kochanie jesteś młodziutka, dasz radę, tylko uwierz w siebie, daj sobie szansę. Pozdrawiam Cię cieplutko trzymaj się i wiedz, że są ludzie którzy czują tak jak Ty, a Mama nie urodziła Ciebie po to, żeby w idiotyczny sposób Cię stracić. Chciałabym jeszcze mieć z Tobą kontakt, tylko nie wiem jak to zrobić żebyśmy były anonimowe, bo ja mam córkę starszą od Ciebie o 3 lata, też ma rodzinę wspaniałą, a przeżywa jakieś stresy, załamania nerwowe itp. już nie wiem czy to rodzinna przypadłość....Może znalazłybyście ze sobą wspólny język, czasem takie pogaduchy wrażliwców są dobrym ukojeniem duszy.
Mam ten sam problem. Niby wszystko jest o.k. - rodzina, własny dom, praca, a Ja i tak wiecznie jestem smutna i przygnębiona. Najgorsze jest to, że zaczynam się bać ludzi. Idąc ulicą spuszczam głowę, boję się ludzi, ich wzroku. Jestem nerwowa, wybuchowa, często płaczę ukrywając to przed rodziną i znajomymi. Nie mam bliskiej przyjaciółki, której mogłabym się zwierzyć. Jestem od Ciebie tylko dwa lata starsza i trwa to u mnie już jakieś 5-6 lat. Każde niepowodzenie mnie niszczy i dobija. Wstydzę się swojego problemu, nie ufam ludziom, boję się każdego nowego dnia, najchętniej siedziałabym sama w domu nikomu nie przeszkadzając. Mąż mnie nie rozumie, nie mogę na niego liczyć, wyzywa mnie od głupich, co jeszcze bardziej mnie rani. Zawsze byłam osobą nerwową ale utrata poprzedniej pracy i zranienie dobrej koleżanki mnie dobiły .
Bardzo dziękuję za wszystko co piszecie, dzięki temu zdałam sobie sprawę że nie jestem jedyna. Jednak wcale nie jest łatwo podjąć jakiekolwiek kroki, aby sobie pomóc. Odnośnie pytania czy mam dzieci odpowiadam, że nie i to chyba też jest problem, bo mimo tego, że dzieci uwielbiam, nie chcę ich mieć. Kiedyś bardzo chciałam, ale niedawno zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie, bo ja nie radzę sobie sama ze sobą i nie chcę skrzywdzić małej istotki.
WITAM, TAK SAMO MAM PROBLEM. ŻONA MNIE NIE ROZUMIE, SYN IGNORUJE, Z MATKĄ I OJCEM NIE MAM BLISKIEGO KONTAKTU. KOCHAŁEM SWOJĄ ŻONĘ ALE CHYBA MINĘŁO CODZIENNIE MYŚLĘ, ŻEBY ZE SOBĄ SKOŃCZYĆ ALE BOJĘ SIĘ CO BĘDZIE POTEM. ZA KAŻDYM RAZEM GDY ZAMKNĘ OCZY WIDZĘ SIEBIE W NOWYCH SYTUACJACH SAMOBÓJCZYCH.
Witam, ja 6 lat temu chorowałam na depresję skutkiem tego jest próba samobójcza. Teraz tego żałuje i naprawdę to jest najgorsze rozwiązanie. Oto mój numer gg 11706918.
Dodaj nowy komentarz