Witam,
Dziękuję uprzejmie za Pana odpowiedź. Moja rodzina próbowała już wielokrotnie uzyskać pomoc opieki społecznej (finansową).Dla moich rodziców nie udało się nic zrobić. Moja siostra pobierała opiekę w wysokości 250 zł. rzez rok czasu, później stwierdzono iż musi iść do pracy. Mój ojciec wychowywał się w domu dziecka, jego matka zmarła w Caritasie, po długich poszukiwaniach znalazł Caritas, w którym jej już niestety nie było. Więc nie mogę oddać moich rodziców do domu opieki, ponieważ zrobiłabym im krzywdę (ich zdaniem) i nie chcę robić coś wbrew ich woli. Rozumiem również, iż Pan nic na to nie może poradzić, wskazał mi Pan najlepsze i najwygodniejsze rozwiązanie. Dziękuję za to. Co do mojego lęku przed psychiatrą. Właściwie to boję się wszystkiego i wszystkich. Kiedy wyprowadzam psa boję się, że zostanie zaatakowany przez innego psa i zostanie pogryziony, więc wybieram dłuższe, bezpieczniejsze trasy (moim zdaniem). Kiedy wracam z pracy i stoję na przystanku autobusowym boję się, że ktoś mnie pobije lub zamorduje. 6 lat temu mój strach był tak ogromny iż nie potrafiłam spać, chodziłam od okna do okna trzęsąc się, miałam wrażenie, że ktoś chce się włamać i mnie zabić. Moja siostra miała podobne problemy i poszła z tym do lekarza (najpierw psychologa) ten skierował ją do psychiatry, a tamten zamknął ją w szpitalu. Kiedy przyjechałam do Polski by ją odwiedzić zobaczyłam innego człowieka. Nie potrafiła nawet ze mną normalnie rozmawiać, wyglądała jak po narkotykach, nawet mnie nie rozpoznała. Dodam tutaj, że moja siostra nie pije alkoholu, nie pali papierosów, ani nigdy nie nadużywała narkotyków, za to ma poważne problemy ze wzrokiem, nie widzi na jedno oko i problemy z sercem (wrodzoną wadę serca). Dlatego nie łatwo znaleźć jej pracę. Po tym doświadczeniu straciłam zaufanie dla lekarza psychiatry. Zamiast iść do poradni, czytałam i czytam nadal książki psychologiczne, między innymi Paul M Ckenna Programowanie umysłu, Joseph Murphy Potęga podświadomości, i.t.d.. Musze jednak dodać, iż Pana komentarz był również pomocny. Już same zrozumienie mojej sytuacji dużo zdziałało. Rozważę pana sugestie, by pójść do terapeuty, może jednak nie taki straszny diabeł jak go malują. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję.
Witam,
Dziękuję uprzejmie za Pana odpowiedź. Moja rodzina próbowała już wielokrotnie uzyskać pomoc opieki społecznej (finansową).Dla moich rodziców nie udało się nic zrobić. Moja siostra pobierała opiekę w wysokości 250 zł. rzez rok czasu, później stwierdzono iż musi iść do pracy. Mój ojciec wychowywał się w domu dziecka, jego matka zmarła w Caritasie, po długich poszukiwaniach znalazł Caritas, w którym jej już niestety nie było. Więc nie mogę oddać moich rodziców do domu opieki, ponieważ zrobiłabym im krzywdę (ich zdaniem) i nie chcę robić coś wbrew ich woli. Rozumiem również, iż Pan nic na to nie może poradzić, wskazał mi Pan najlepsze i najwygodniejsze rozwiązanie. Dziękuję za to. Co do mojego lęku przed psychiatrą. Właściwie to boję się wszystkiego i wszystkich. Kiedy wyprowadzam psa boję się, że zostanie zaatakowany przez innego psa i zostanie pogryziony, więc wybieram dłuższe, bezpieczniejsze trasy (moim zdaniem). Kiedy wracam z pracy i stoję na przystanku autobusowym boję się, że ktoś mnie pobije lub zamorduje. 6 lat temu mój strach był tak ogromny iż nie potrafiłam spać, chodziłam od okna do okna trzęsąc się, miałam wrażenie, że ktoś chce się włamać i mnie zabić. Moja siostra miała podobne problemy i poszła z tym do lekarza (najpierw psychologa) ten skierował ją do psychiatry, a tamten zamknął ją w szpitalu. Kiedy przyjechałam do Polski by ją odwiedzić zobaczyłam innego człowieka. Nie potrafiła nawet ze mną normalnie rozmawiać, wyglądała jak po narkotykach, nawet mnie nie rozpoznała. Dodam tutaj, że moja siostra nie pije alkoholu, nie pali papierosów, ani nigdy nie nadużywała narkotyków, za to ma poważne problemy ze wzrokiem, nie widzi na jedno oko i problemy z sercem (wrodzoną wadę serca). Dlatego nie łatwo znaleźć jej pracę. Po tym doświadczeniu straciłam zaufanie dla lekarza psychiatry. Zamiast iść do poradni, czytałam i czytam nadal książki psychologiczne, między innymi Paul M Ckenna Programowanie umysłu, Joseph Murphy Potęga podświadomości, i.t.d.. Musze jednak dodać, iż Pana komentarz był również pomocny. Już same zrozumienie mojej sytuacji dużo zdziałało. Rozważę pana sugestie, by pójść do terapeuty, może jednak nie taki straszny diabeł jak go malują. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję.
Dodaj nowy komentarz