- abcdepresja.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Jak sobie poradzić ze zdradą męża?
Jak sobie poradzić ze zdradą męża?
Mam 37 lat. Przez 15 lat byłam szczęśliwą mężatką, aż do dnia, kiedy mój mąż powiedział, że mnie nie kocha i kocha inną. Spadło to na mnie, jak grom z jasnego nieba. Było ciężko, trudno, ale ten zwiazek się skończył i mój partner był czuły, kochający. Wrociła normalność na 4 miesiące. Po tym okresie znowu zaczęło się piekło. Sms-y, zablokowany telefon, wyjścia na imprezy, zero uczuć i czułości. I ona bezwzględna, nie licząca sie z nikim... Żyłam w tym piekle pół roku. W końcu wyczerpana powiedziałam mężowi, żeby się zdecydował, czy chce być ze mną, czy z nią. Wybrał mnie... nie mnie, nasze dziecko. Je kocha, mnie nie...
Ciągle mi to powtarzał i zero uczuć. Ciągle strach, zabieganie o uczucia i praktycznie nic. To prawda, mogę ja się do niego przytulać, mówić ciepłe słowa, ale z drugiej strony nie ma odzewu. Straszne. Mówi, że skończyl z nią i chce do mnie wrocić, ale nie wiem, czy się z nią nie kontaktuje, a mogę mysleć, że tak, bo jest taki, jaki jest chłodny, smutny, zamyślony. Wykasował moje zdjęcia na NK, jej nie chce zablokować, skasować. Jak mam mu wierzyć, co robić, by poczuć się lepiej? Czuję się strasznie wykorzystywana... i czy jest możliwe, żeby mnie pokochał, jeśli z nią ma kontakt? Nie rozumiem, jak można tak wykorzystywać dobroć innej osoby i kłamać. Wytumaczcie mi to...
Witam.
Rozumiem Pani smutek i rozgoryczenie. Jednak trudno jest mi jednoznacznie odpowiedzieć na Pani pytanie. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być bardzo wiele.
Zazwyczaj problemy w małżeństwie nie pojawiają się znienacka, tylko są efektem długotrwałych nieporozumień, niezaspokojonych potrzeb, z których jedno z małżonków może nawet nie zdawać sobie sprawy.
Podstawą rozwiązania wszelkich problemów jest szczera i otwarta rozmowa. Niestety, będąc uwikłanym w konflikt, ciężko jest nam się otworzyć na drugą osobę, mówić jej o swoich uczuciach i obawach, nie raniąc jej tym samym. Dlatego namawiałabym Państwa do podjęcia terapii małżeńskiej. Podstawą takiej terapii jest nauka prawidłowego komunikowania się. Mimo, iż może się to wydawać banalne, problemy w komunikacji są jedną z głównych przyczyn rozpadu małżeństw.
Wiem, że bywają trudne momenty i chwile załamania, jednak w moim przekonaniu, rozstanie tylko mnoży problemy, zamiast je likwidować. Dlatego uważam, że o małżeństwo zawsze warto walczyć.
Pozdrawiam serdecznie.







Obecnie sytuacja się trochę zmieniła, powiedziałabym na lepsze. Odblokował telefon, zna hasła na jego pocztę itp. mimo to brakuje uczuć. On mówi, że mnie nie kocha, tylko lubi i nie pożąda mnie. Mimo to mieszkamy razem i próbujemy być z sobą. Ale ja chce być kochana. Nie wyobrażam sobie, żebym do końca życia żyła tak jak teraz...
Witam Panią ponownie!
Rozumiem Pani ból i przykro mi z powodu sytuacji, w jakiej się Pani znajduje. Każdy ma prawo do bycia kochanym, jest to naturalna potrzeba każdego z nas. Tym bardziej szczerze namawiam Panią do podjęcia terapii małżeńskiej. Ona pozwoli Państwu 'ruszyć z miejsca', nazwać uczucia po imieniu, zrozumieć je i ich przyczynę oraz podjąć konstruktywną pracę w kierunku pozytywnych zmian. Życie z osobą, która jest wycofana emocjonalnie wypala uczucia drugiej osoby oraz podkopuje poczucie jej własnej wartości. Życie w takiej relacji, na dłuższą metę staje się męczarnią dla obu stron, dlatego tak ważne jest, aby oboje małżonkowie podjęli walkę o jej poprawę. Naprawdę bardzo wiele rzeczy można wypracować. Dojrzała miłość to przede wszystkim odpowiedzialność za drugą osobę. Pożądanie jest wówczas efektem głębszych uczuć niż zwykły pociąg fizyczny, typowy dla pierwszej fazy związku. Moim zdaniem pożądanie wypływające z prawdziwej, dojrzałej miłości jest o wiele piękniejsze i silniejsze, niż to z okresu młodzieńczego zauroczenia. Uważam, że dopiero dojrzała miłość może dać prawdziwą satysfakcję. Jednak taka miłość wymaga ogromnej, nieustannej pracy z obu stron. Przykre jest to, że bardzo niewiele osób może o tym poświadczyć. Większość małżeństw poddaje się zbyt wcześnie, lub w ogóle nie podejmuje walki. Moim zdaniem to wielka szkoda. Żyjemy w świecie ciągłych zmian, względnych pojęć i względnych wartości. Nastąpiło rozluźnienie relacji rodzinnych. Kiedyś rozwód był hańbą dla całej rodziny, dziś, mam wrażenie, że stał się powszechnie akceptowana normą. To przykre, szczególnie, kiedy weźmie się pod uwagę fakt, iż badania przeprowadzone wśród rozwodników potwierdzają, iż w tej grupie osób znacznie spadło poczucie zadowolenia z życia, wzrosło ryzyko zachorowania na większość chorób cywilizacyjnych (w tym psychicznych), tym samym wzrósł odsetek umieralności. Dlatego mam nadzieję, że ten trend wreszcie wyhamuje, bo inaczej przejdziemy do historii jako wyjątkowo nieszczęśliwe pokolenie.
Wszystkim Państwu życzę siły i wytrwałości w walce o swoje szczęście. Wierzę, że każdy ma do niego prawo, choć jego zdobycie i utrzymanie wymaga dużo pracy i nierzadko również rozlanych łez.
Tak dobrze Cię rozumiem, mam dokładnie to samo. Mieszkam z nim, bo nie znalazłam w sobie siły by odejść,wiem, że jest ze mną tylko dla syna. Widzę w jakim amoku żyje on, co się z nim dzieje, a znam go, naprawdę znam go bardzo dobrze.
Nie wiem co mam robić, kocham go, potrzebuję bliskości i miłości, a z jego strony nie ma nic. Nie potrafię w pełni zajmować się naszym dzieckiem, bo tylko czekam co też tym razem wymyśli by wyrwać się na noc lub na dwa dni. Nie wiem co robić, nie wiem jak żyć, nie pamiętam kiedy się cieszyłam, nie pamiętam kiedy jadłam i normalnie funkcjonowałam.
Ja mam bardzo podobną sytuację, znam to piekło, to tak bardzo boli. Ja tylko zastanawiam się nad tym jak to można zdradzać, gdy ktoś w domu został sam i płacze, tak bardzo cierpi, a inny się w tym momencie dobrze bawi. Jako mężatka wpadasz do domu, sprzątasz, wypruwasz sobie flaki, aby było ładnie wszystko naszykowane, gdy on przyjdzie, gotujesz, prasujesz, dbasz o siebie, chodzisz codziennie do pracy... A w pracy, przy takich przypadkach, to już w ogóle katastrofa - wszystko wypada ci z rak. Że ktoś się w ogóle nie liczy z tym, że możesz się nawet rozchorować. Taka kobieta to bestia, która nie posiada żadnej moralności i nikt mi nie przetłumaczy, albo się zakańcza związek, albo się nie zdradza. Jak można? Kosztem czyjegoś zdrowia? W moim przypadku bezczelne zatajenia spowodowały wypadanie włosów i gorączkowanie, ogólnie to co chwilę jestem chora. Nie wspomnę o innych kwestiach bo, już nie chcę się denerwować. Po prostu z takich ludzi się trzeba śmiać i dać sobie spokój, siebie docenić i szanować, ze ja nie robię tych świństw co oni, bezuczuciowcy i sadyści bezwzględni, w dodatku egoiści, a jak ktoś by dostał raka? To co? Wszystko jest możliwe, się nie zastanowi jedno z drugim.
Ja mam 19 lat i córeczkie 2,5 roku,prosze doradzcie mi mój mąż mnie zdradził jak córeczka miała kilka mies z gówniara 15letnia dowiedziałam sie przypadkiem,wybaczyłam mu ale to nie jest poprawa jego nocne wyskoki alkochol koledzy i podejrzewam ze panienki,ciagle mie oszukuje dzis sie przekonalam niewpuscilam go pijanego do domu bo mnie oszukal pojechal po pijanemu samochodem do jakiejs panienki z kolego,przeciesz niema czego tu ratowac....prose pomuzcie mi co byscie zrobili na moim miejscu?????
Siema doskonale wiem co czujesz ja jestem po tej drugiej stronie- To ONA nawaliła.
Nigdy nie pisz nieważne -pamiętaj trzeba mieć do siebie szacunek . Zastanów się jeżeli Twoim zdaniem nie masz sobie nic do zarzucenia (że tak się dzieje) a on zamiast zajmować się Tobą i dzieckiem lata na panienki to raczej nie ma o co walczyć. PS. piszesz że wybaczyłaś - takich rzeczy się nie wybacza i pamięta się je długo , bardzo..........długo... a co czujesz jak teraz zwraca się do Ciebie (skarbie, kochanie ,itp) pewnie boli jak Cholera...zastanów się ,przemyśl wszystkie za, i przeciw ,działaj.... i po prostu Żyj.
Wiem, że jest ci ciężko ale uważam, że nie należy żyć w takim związku, wiem to po sobie! Pojawiają się pytania, myśli, że nikt więcej mnie nie pokocha, jak ja sobie poradzę...właśnie spakowałam siebie i dziecko..moja wytrzymałość się skończyła...a raczej chęć normalnego życia jest większa niż tkwienie w związku bez przyszłości! Dziecko dorośnie i wyfrunie ...a ty i tak zostaniesz sama:(
To prawda,że dzieci nie będą z nami na zawsze...nadejdzie taki dzień,że zostaniemy same...zupełnie same.
Dobrze zrobiłaś...szkoda,że ja nie mam tyle siły by zakończyć swój toksyczny związek.
Zdradził a winą obarcza mnie...za swój alkoholizm i pociąg do koleżanek córki,do żon kolegów itd.
Nie pracuję od wielu lat...i on na tym bazuje,bo wie,że nie mam dokąd odejść a utrzymać mieszkania ze swojej pensji bym nie mogła!
Wczoraj,chciał mi złamać kark...krzyczałam...zanużył mi głowę w misce z wodą,która stała w zlewie...zdradził mnie z sąsiadką,sam mi otym powiedziałbo bo nie mógł przeżyć,że ona ze mną rozmawia jakby nigdy nic a on wtedy stoi z boku i...jakto powiedział-czuje się głupio!
Mam 28 lat i 10 lat małżeństwa za sobą. Do tej pory myślałam, że jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie. Cztery miesiące temu dowiedziałam się, że mój mąż od 1,5 roku zdradza mnie z 17-latką .
Mam 27 lat z mężem znaliśmy się prawie 8 lat zdecydowaliśmy się na ślub po 1,5 roku naszego małżeństwa dowiedziałam się, że spotyka się z gówniarą 16-letnią. Niedawno oświadczył mi, że chce odejść, ja nie mogę się z tym pogodzić, bo go kocham, chce żeby wrócił do mnie, żebyśmy zaczęli od nowa. Nie potrafię zapomnieć 10 lat naszej życia i nie chcę. Nie wiem jak poradzić sobie z tą sytuacją.
Witam ja również zostałam zdradzona i to w najpiękniejszym okresie mojego życia, czyli będąc w ciąży. Był to najgorszy czas w moim życiu, urodziłam cudowną córeczkę, która ma już 4 miesiące a ja nadal nie mogę pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Mąż bardzo żałuje tego co zrobił, ale ja nie radze sobie z tym.
Ja dowiedziałam się 4 dni temu. Jesteśmy 10 lat po ślubie, mamy 3 dzieci. Wybaczyłam mu zanim się dowiedziałam. Moja intuicja mówiła wszystko, tylko ja nie słuchałam. Byliśmy wzorem małżeństwa, on był wzorem męża, taty, człowieka. Zostałam upokorzona, zostałam oszukana przez najbliższą mi osobę. Walczymy teraz, łzy przeplatają się ze smutkiem, śmiechem, wspomnieniami, jak było kiedyś i co się zepsuło. Kochamy się jak opętani. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, a on cierpi, a ja nie wiem co dalej? Tak bardzo się boje. Rodzina twierdzi, że to nienormalne, że mu tak szybko wybaczyłam, że już wróciłam do siebie(?!), że powinnam dać mu nauczkę itd. Ale jaką nauczkę, o czym w ogóle oni mówią? Tu chodzi o NAS! Walczę, ale wiem jedno - tylko ten jedyny raz...
Ja dowiedziałam się 1 stycznia 2010. Już dawno podejrzewałam męża o zdradę ale szybko te myśli od siebie odpędzałam. Wydawało mi się to niemożliwe aby mój mąż był z inna kobietą. Nic bardziej mylnego, był i to przez pół roku. Kiedy ja zostawałam z naszym synem w domu on jeździł na "siłownię". W Nowy Rok coś mnie tknęło i przejrzałam jego telefon. Tych sms-ów nie zapomnę do końca życia (nie zdążył ich wykasować bo spał po nocnej zmianie). Wybaczyłam mu zdradę ale nie zapomnę bo tego nie da się zapomnieć. Podobnie jak Pani będę walczyć o Nasze małżeństwo bo nie mam już żadnego wpływu na przeszłość ale mam ogromny wpływ na przyszłość. Bardzo go kocham i wiem, że On też kocha mnie. Teraz między nami jest jak 15 lat temu.
Bardzo podobny schemat był właśnie u mnie (komentarz wyżej) siłownia jak najbardziej, minęło blisko 2 m-ce, ciężko jest, bo miałam więcej energii i zapału żeby to ratować na początku, a teraz dopada mnie zwątpienie. Mieliśmy w tym tygodniu awanturę, że to nie ja mam walczyć o to małżeństwo a on. Chyba się wystraszył tym, że ja chce odejść (sama się wystraszyłam, że mogłabym to zrobić). To chyba taka desperacja, że ja mu pokaże, że teraz tak łatwo nie będzie, że mnie stać jest teraz na wszystko...tylko że no właśnie. Kochamy się, powiedział tak, że tak jak on nie może żyć beze mnie tak jak ja bez niego. Dlaczego nas (baby) to spotkało? Czy mieliście jakieś problemy małżeńskie? Bo u nas było idealnie, dbam o siebie, o dzieci, gotuje, pracuje (motorek w d.... non stop), nigdy z tego tytułu nie narzekałam, bo lubię aktywnie żyć, sex bez zarzutu. Dlatego nie mogę pojąć co się stało? Co dalej? Grzebać? Szukać? Sprawdzać? Zmieniać? Ale co? Napisz coś więcej, jak się czujesz? Co masz w głowie?
Byłam w podobnej sytuacji. Niech się Pani nie łudzi nadzieją. Gdyby kochał toby nie zdradził. Pani ból będzie powracał. U mnie to trwało 4 lata. W końcu powiedziałam dosyć w momencie gdy się tego nie spodziewał. Wystąpiłam o rozwód. Dziś jestem sama, ale nie pluję na lustro, w którym widzę swoją twarz. Bo ja mam twarz. Radzę pani zrobić to samo. Ukarać gada.
Wydaje mi się, jakbym to ja dzisiaj napisała....Twój post został napisany 1,5 roku temu.....błagam, napisz jak jest teraz, wytrzymaliście? Wytrwaliście? Jesteście razem? Zdradę można zrozumieć? Wybaczyć? Zapomnieć? Można potem razem normalnie żyć?
To piękne, co Pani napisała i zarazem budujące. Moim zdaniem kochająca się rodzina jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Byle razem! Pozdrawiam serdecznie!
Ja o zdradzie męża dowiedziałam się 1 stycznia 2010r. Zostawił na stole telefon, a sam położył się spać po nocnym dyżurze. Od jakiegoś czasu miałam pewne podejrzenia ale szybko wyrzucałam myśli, że mój mąż może mieć romans z inną. Tego dnia telefon pokazywał wiadomości sms. Nie wytrzymałam i zaczęłam czytać. Nie mogłam uwierzyć. Kiedy się obudził spytałam się czy coś Go łączy z tą kobietą -powiedział, że tak. Czułam jak wokół serca pękają mi naczynka krwionośne, ból nie do opisania. Zaczęłam z nim rozmawiać, naprawdę, najspokojniej jak tylko potrafiłam i chyba dzięki temu spokojowi znów jesteśmy razem. Postawiłam sprawę jasno, że jak chce być ze mną to ma zakończyć tamten związek i ma to być ostre cięcie, a nie podcinanie. Zakończył i mimo wszystko mu wierzę. Nie jeździ już na "siłownię" więcej czasu spędza ze mną i naszym synem, a w sferze intymnej jest rewelacyjnie. Warto walczyć o małżeństwo, każdy może się pogubić. Jasne, że się boję ale nie mam już żadnego wpływu na przeszłość, teraz mam ogromny wpływ na przyszłość. Zdradę mu wybaczyłam ale nie zapomnę i On o tym wie. Trzeciej szansy już nie będzie. Bardzo chcę mu wierzyć, jest mi ciężko ale dam radę. Życzcie Nam powodzenia.
Mam 33 lata i 6 letnią córeczkę. I jeszcze jestem mężatką. Ja też zostałam zdradzona. Mięliśmy długi kryzys. Przyznaję, że duża odpowiedzialność za brak porozumienia między nami spoczywa na moich ramionach. Mąż po 12 latach bycia razem powiedział mi, że kocha inną i chce z nią być, bo nas oprócz dziecka nic już nie łączy. Znalazł sobie dziewczynę w wieku 20 lat. Ale ja mimo, że czuję sama do siebie odrazę, że to co robię, nadal go kocham i poprosiłam go o jeszcze jedną szansę. Zgodził się, ale widzę, że mimo iż wrócił do domu to myślami jest z nią. Czuję jego napięcie, gdy łapię go za rękę, gdy przytulam się. Podobno sex w takich momentach pomaga, ale on tego nie chce. Co robić? Straciłam już resztki szacunku do siebie samej, a jednak żal mi zakończyć nasze małżeństwo, bo byliśmy kiedyś naprawdę cudowną parą.
Witaj, czytam co napisałaś, a jakbym czytała o sobie. Trzy tygodnie temu po ponad 20 latach razem i ponad 11 latach małżeństwa mąż mi oznajmi, że się zakochał, ma kogoś innego... spotykają się od kilku miesięcy. Nie mogłam w to uwierzyć, niczego nie podejrzewałam, w jednej chwili zawaliło mi się całe życie, które wydawało mi się, że jest wspaniałe. Chciał się wyprowadzać, rozmawialiśmy parę razy, zadeklarowałam, że mimo tego co się stało, chcę żeby został, żebyśmy jeszcze raz spróbowali. Został, a myśli o niej. Czuję dokładnie to samo napięcie co Ty. Przestaję siebie szanować, ale po prostu kocham go i cały czas mam nadzieję, że jest jeszcze szansa. I ten sam żal co u Ciebie - szkoda zakończyć małżeństwo, które do tej pory wydawało mi się cudowne. Zazdroszczę Ci jednego - masz córeczkę i jeśli nie ułoży się wspólne życie, to masz dla kogo żyć. Mój mąż znalazł sobie kogoś innego w momencie, kiedy podjęliśmy wspólną, jak teraz okazuje się za długo odkładaną decyzję o dziecku. A dla mnie to ostatni moment ze względu na wiek. I tym bardziej to wszystko boli. Zdrada, oszukiwanie, wyobrażanie sobie jego razem z nią w sytuacjach, które miały być zarezerwowane tylko dla mnie. I poczucie, że odbiera mi ostatnią szansę na dziecko. Nie wiem co robić, jednego dnia mówię, że wytrwam, zobaczymy co życie przyniesie, ale następnego czuję, że nie potrafię żyć z człowiek, który nie jest pewien czy mnie jeszcze kocha. Podobno niektórym udaje się w takich sytuacjach uratować małżeństwo. Ale muszą się starać obydwie strony... A u nas tak nie jest, ja się staram, a on czeka niewiadomo na co. Zadam to samo pytanie co Ty. Co robić?
Spakuj go i wystaw walizki przed dom. Ja się cackałam tak trzy lata. Wstydziłam się samej siebie. Cały czas go kochałam, nie wiem za co. Pomogła mi rozmowa z kolegą, który mi powiedział, że jednorazowa zdrada to co innego, niż 1,5 roczny romans z kochanką. Powiem Ci, że mam 60 lat i brak perspektyw na przyszłość. Rozeszliśmy się i nie żałuję. Teraz mój małżonek śle miłosne SMS-y do mnie, ale ja już się z tej miłości wyleczyłam.
Żyj dla siebie i dziecka. Jego traktuj jak powietrze. Niech czas rozwiąże Twoje problemy małżeńskie to nie w Tobie problem, on jest zerem.
warto walczyć
Współczuje wszystkim mężatkom. Faceci są okropni niestety, wiem to po sobie. Maja totalnie załamana.
Zgadzam się, że warto o małżeństwo walczyć pod każdym względem, ale tylko pod jednym warunkiem, że obydwie osoby w związku tego pragną i chcą. Wykluczone jeśli jest to robione z przymusu lub na siłę, bo nic z tego i tak nie będzie. Pozdrawiam
Zgadzam się z przedmówczynią. Ja podejrzewałam męża o zdradę od września. Mąż zapytany o to wypiera się do dzisiejszego dnia. A jakie są fakty? Mąż ma kochankę, prawie 10 lat starszą od siebie i planuje z nią przyszłość. Mam na to dowody prawie 50 stron wydruku z gadu-gadu. Wczoraj wniosłam sprawę o rozwód z orzeczeniem winy męża. Dodam jeszcze, że mój mąż jest uzależniony od czatów i kontaktowania się z innymi kobietami. Ja już nie mam złudzeń.
Witam, 38 lat po ślubie mój mąż mnie zdradził, dowiedziałam się 2 tygodnie temu że ma kochankę i że trwa to już parę miesięcy. Zamierzał mi o tym powiedzieć ale nie wiedział jak to zrobić, teraz koniecznie chce być z nią i razem zamieszkać. Nie zgodziłam się na to, powiedziałam mu, że jeśli tam pójdzie to nie dam jej spokoju, będę jej robić awantury. Więc zdecydował, że zostanie w domu tylko żeby ona miała spokój. I jest teraz w domu, nie spotyka się z nią, nie wydzwania do niej, czeka aż zmienię zdanie i powiem, że może już sobie iść do niej. Cały czas mówi mi, że mnie szanuje, że jestem najważniejsza, przykro mu że tak zrobił, ale chce tam iść, nie wie jak długo tam będzie tydzień, a może parę miesięcy, ale wróci do domu, bo nie ma gdzie się podziać. Rozmawiałam z nim, prosiłam, on chce iść do niej. Mówią, że seks zbliża, nieprawda, kochaliśmy się, ale dalej tkwi przy swoim, nie kłóci, nie robi awantur, jest spokój ale to nie to samo co było wcześniej. Bardzo go kocham i nie wiem co mam robić dalej? Czy pozwolić mu odejść, czy czekać, a czas zrobi swoje? Proszę pomóżcie mi, jaką mam podjąć decyzję?
Witam. Jak ja rozumiem Was. Ja mam podobną sytuację. Dzieci dorosłe, poza domem. Mój 60 letni mąż ma 32 letnią kochankę z trójką dzieci. Ona go "kocha'. Tak twierdzi mąż. Ja wiem, że kocha jego sponsorowanie i wygodne życie. Zdecydowałam się na rozwód pod warunkiem. że mąż kupi mi mieszkanie. Nie mam gdzie iść. Spasował, nie spotykają się. W naszym związku jest zimno i tak już chyba zostanie. Rysa jest bardzo głęboka. Doznałam zbyt wielu upokorzeń z jego strony.
Towarzyszki niedoli:) O zdradzie męża dowiedziałam się 3 dni temu-moja kobieca intuicja, która od dawna- od 2 lat, podejrzewała, że coś jest między nami nie tak, naprowadziła mnie na właściwy trop i rzuciłam w jego oczy dowody i fakty zdrady. Właśnie ten chłód emocjonalny, niepatrzenie w oczy, uciekanie od rozmów, uciekanie od bycia sam na sam....głupi by się nie domyślił, że musi być ta druga. Pytałam go setki, nie tysiące razy, czy jest inna, on odpowiadał, że nie, że to moje fantazje, że przesadzam. Byłam w jakimś zaklętym kręgu....było źle, ale mąż uważał, że to wszystko dzieje się w mojej głowie. No więc zaczęłam chodzić na terapie, do psychiatry i Bóg wie gdzie jeszcze, żeby tylko zrozumieć męża, zrozumieć relacje między nami. Jestem dobrą matką i piękną kobietą /tak myślę:)/ale okazuje się, że znalazła się lepsza i piękniejsza. Wściekłam się, płakałam i dalej płaczę, bo przecież oddałam mu siebie, wychowuję jego dzieci, dbam o dom, a przede wszystkim szukałam, szukałam drogi do niego, a on kochał się z inną kobietą, dotykał, pieścił. Ta myśl mnie dobija. On przeprasza, mówi, że sam nie wie dlaczego doszło do tego romansu, że chce być ze mną, że to nie moja wina, a jego i żebym dała mu/nam szansę. Teraz czuję się jak pokopany pies, jak bezbronne dziecko-skrzywdzona i pytam-DLACZEGO? CO JA TAKIEGO ZROBIŁAM? Chcę spróbować, dla siebie dla dzieci, ale tak bardzo się boję - czy starczy mi sił, by nie myśleć o tej drugiej...o chwilach, które zabrał nam, a dał jej? Zawalczę.
Jakbym opisywała samą siebie. 12-to letni romans. Ewenement, prawda? Zerwanie z tą drugą trwało około pół roku - chociaż twierdził, że to już koniec. Wybaczyłam, ale nie zapomniałam. Chociaż jestem wyczerpana psychicznie, walczę. Cały czas walczę. I ta ciężka praca przynosi efekty. Moja rada wyczytana na jakimś forum: zachowuj się jak KOCHANKA. Zawsze elegancka, zawsze uśmiechnięta, zawsze powabna. Zero kłótni. Podzielaj jego zainteresowania. No i wygrałam. Bynajmniej mam taką nadzieję.
Witam was wszystkie panie! I ja należę do "klubu zdradzonych kobiet". Ja, tak jak wy, szukam ratunku, jak mam z tym żyć, ale jest mi bardzo ciężko. Chętnie bym chciała opowiedzieć swoją historię, ale jestem jak sparaliżowana, tym co mnie spotkało. Może jest to dobra rada: ZACHOWYWAĆ SIĘ JAK KOCHANKA, ale my, żony i matki, mamy tysiące spraw na głowie. A te szmaty są uśmiechnięte i miłe, bo na spotkaniach nie ma problemów codziennych. Jest mi przykro, że cierpimy.
Jestem dwa lata po ślubie. Dwa m-ce temu dowiedziałam się, że mój mąż ma romans. Postanowiłam mu o tym powiedzieć, odpowiedział, że to koleżanka i tylko SMS-uje z nią. Poprosiłam, aby to zakończył, gdyż nie podoba mi się to, zgodził się, jednak sprawdzałam jego telefon nadal i okazało się, że to coś poważniejszego, zakochał się i zdradzał mnie, robi to nadal. Kocham swojego męża tak bardzo, że chciałam mu to wszystko wybaczyć, jednak on się zastanawia czy nadal chce być ze mną. Mieszkamy nadal razem, gdyż on się zastanawia co zrobić i każe mi czekać. Czy warto jeszcze walczyć? Zrobiłabym dla niego wszystko.
Śledzę komentarze tutaj...i tak strasznie jest przykre to co nas spotkało...z mojego doświadczenia ,intuicji (która nie zawiodła, ale ciężko było jej usłuchać).
Wiem, że warto jest walczyć o małżeństwo, o rodzinę...tylko, że ...potrzebne są do tego obydwie strony...jeśli on nie wie, waha się czy wrócić do ciebie, to może powinnaś się zastanowić czy warto taki związek dalej ciągnąć (nawet dla dzieci). Nie byłabym w stanie zaakceptować jego niezdecydowania. Albo mnie kochasz i ratujesz to co zostało z naszego małżeństwa, albo nie męczmy siebie i dzieci i rozstańmy się w kulturalny sposób. To on jest winowajcą. Ty dajesz mu szansę a on się zastanawia? Kochana moja wiem, że jest ci cholernie ciężko, ale to ty musisz wiedzieć i widzieć siebie za parę lat...gdzie chcesz być ...u boku męża, który cie ubóstwia po tym wszystkim co dla niego zrobiłaś, że dałaś mu szanse, że pokazałaś jak bardzo go kochasz...czy u boku faceta, który sam nie wie czego chce od życia. Jestem po ogromnej burzy w moim życiu, ale wiem, że słońce jest tam gdzieś za rogiem. Życzę ci kochana tego słońca, skup się tylko i wyłącznie na sobie, zrób włosy, paznokcie cokolwiek co sprawia ci przyjemność...pomyśl tylko o sobie -jak piękną i wartościową jesteś osobą i kto na ciebie zasługuje i wtedy znajdziesz odpowiedzi na wiele pytań...good luck
Witam myślę, że jeśli nie macie dzieci to zakończ to i dalej będzie coraz trudniej.
Myślałam, że mnie nie dopadnie ten problem, a jednak. Maż odnalazł swoją dawną miłość, mieszkającą tysiące kilometrów od nas (za granicą). Mąż nieumiejący dotychczas włączać komputera zaczął buszować po komputerze i po naszej klasie. Zaczął ukrywać się z telefonem w łazience, na działce lub wychodzić z psem częściej . W SMS-ach które przeczytałam wyznawał jej miłość, tak samo na portalu „nasza klasa". Pod moją nieobecność dzwoniła do domu na stacjonarny. Akurat mamy identyfikacje numeru i zobaczyłam. Kiedy zadzwoniłam do niej pod ten numer pytając się, że kilkakrotnie dzwoniono z tego numeru do nas. Odpowiedziała w języku dla mnie niezrozumiałym obcym, a jest polką. Długo by opisywać. Minął rok, a ja nie mogę o tym zapomnieć. Uważam, że zostałam zdradzona, oszukana i skrzywdzona. Nie mogę, uwierzyć w to co mąż mówi, że to już skończone. Nigdy nie byliśmy wspaniałym małżeństwem (staż małżeński 26 lat) a teraz to myślę, że będąc ze mną, myślał cały czas o niej (ona kiedyś z nim zerwała). Cały czas gdy bierze komórkę do reki myślę, że kontaktuje się z nią. Nie wiem czy dalej to ma sens nasze małżeństwo, bo ja mu nigdy nie zaufam.
Dla dzieci kobieta jest zdolna poświecić wiele i wiele wybaczyć. Właśnie zmagam się z zagadnieniem-ZDRADA, z myślą, bardzo natrętną, bardzo realną-KOCHANKA. Boże, jakie to jest trudne i jakie ciężkie. Chcę wybaczyć...mąż obiecuje poprawę...ale ciągle duchowo upadam, wyobraźnia pracuje jak szalona, a ja...sama z tym wszystkim....Mam cudowne dzieci,...zacisną zęby, schowam dumę i upokorzenie i postaram się od nowa funkcjonować w tym związku, bo bardzo kocham mojego męża i moje dzieci.Trzymajcie za mnie kciuki kobietki kochane:)
Tak trzeba dla dzieci, ja też tak zrobiłam i jest dobrze, dbaj o siebie, uśmiechaj się, chociaż to bardzo trudne. Pokaż mu, że jesteś silna, bo w gruncie rzeczy to oni są słabi psychicznie, nie my. Dasz radę.
U mnie nadal brak uczuć. Mój mąż wręcz mi proponuje żebyśmy żyli tak bez nich. Obok siebie, będąc dla siebie miłymi, jeżdżąc na wspólne wyjazdy, dla dziecka. On nie rozumie, że potrzebuję uczuć. Jemu są one nie potrzebne. Czy jest to możliwe, żeby nie kochać i nie chcieć być kochanym?
Dzięki za podpowiedź. Nie ukrywam, że jest mi bardzo ciężko podjąć decyzję o odejściu od męża, którego kocham nad życie i dla którego zrobiłabym wszystko, ale mam też świadomość, że nam się nie uda, to wszystko zabrnęło za daleko, wiedzą o tym Teściowie, Ona wie, że ja wiem, nie daje za wygraną, kręci nim. Mój mąż przeciąga podjęcie decyzji co dalej, każe czekać, spotyka się z nią i nadal jest ze mną, wraca do domu i nie zdaje sobie konsekwencji z tego co robi, a ja jestem zmęczona, wykończona psychicznie, zawaliłam pracę i wszystko, a on myśli tylko o sobie :-((
Jestem w takiej samej sytuacji, mąż zdradzał dowiedziałam się z smsów, on do niczego nie chciał się przyznać wprost, bezwzględna i bezczelna kochanka pisała do mnie że nie umiem się nim zająć że on jest jej itd, on nie potrafił zdecydować więc zdecydowałam za niego to koniec. Chodził do niej na noc a w dzień wracał do domu na poranną toaletę w końcu powiedziałam dość. Spakowałam go i kazałam się wynosić na dobre. Wnoszę sprawę o rozwód i będę wolną osobą. Kobiety nie dawajcie się poniżać Ja się dałam i bardzo żałuję ale tak to jest jak się na własnej skórze nie przekonam to nie uwierzę w to co widzą wszyscy momo własnych podejrzeń. Mam nadzieję że szybko stanę na nogi i wszystkim Wam tego życzę. Jak mąż żałuje, obiecuje poprawę, kończy pozamałżeńską relację to warto walczyć ale jak jest z nami dla własnej wygody a dalej ciągnie romans to nie ma się co łudzić. Trzeba jak najszybciej odzyskać siebie pozdrawiam
Nie wiem czy wierzyć:( Mąż pracował w Londynie 4 lata temu, ja byłam tu z córką, intuicja mi mówiła że coś jest nie tak, ale nie słuchałam jej, ale ciągle myślałam o tym. Dlatego 2 tygodnie temu byłam u wróżki i chciałam żeby powiedziała mi z tarota co było 4 lata wstecz! Rozłożyła karty i zaczęła mówić! Doznałam szoku! Powiedziała że mąż mnie zdradził, że mu się takie życie podobało,(a się kłóciliśmy, bo nie chciał tu wrócić). że nie mam z nim rozmawiać, bo i tak się nie przyzna, że w najbliższym czasie doznam szoku, traumy, bo jego zdrada wyjdzie na światło dzienne i dopiero wtedy mi się przyzna, że powie dlaczego. Nie wiem w co wierzyć, jestem załamana i boję się przyszłości! Jeśli to jest prawda co powiedziała wróżka jak mam się zachować? Boje się:(
Czytam Wasze opowieści i wydaje mi się, że słyszę siebie. Trzy dni temu odkryłam zdradę mojego męża. Przyznał się do flirtu, ale zapewnia, że nic więcej się nie wydarzyło, a wręcz zakończyło się dawno. Poznał ją 1,5 roku temu poprzez kontakt zawodowy. Podobno to ona zaczęła go prowokować do jakiejś gry, on to podchwycił, spotkali się kilka razy i on nie chciał dalej kontynuować znajomości na gruncie prywatnym. Jednak fakty mówią co innego. Oczywiście wielka skrucha, nie wie co go podkusiło i bardzo chce być ze mną, z dziećmi. Twierdzi, że mamy szansę na zbudowanie czegoś lepszego. Masze 15-letnie małżeństwo nigdy nie było nadzwyczajnie romantyczne, powiedziałabym normalne relacje, cudowne dzieci i cała energia skupiona na wychowywaniu dzieci, pracy i organizacji domu. Jednak wydaje mi się, że mimo wszystko łączy nas miłość, przynajmniej ja go zawsze kochałam i kocham. Przez te kilka dni biję się z myślami. Z jednej strony nie chce próbować, chcę zakończyć małżeństwo, nie chcę tracić czasu, bo nie wierzę w jego zapewnienia. Z drugiej strony nie mam odwagi wciągać w to wszystko dzieci, ale jeśli się nie rozstaniemy one mogą ucierpieć najbardziej. Tak bardzo chciałabym wierzyć, że można zaufać komuś drugi raz, boję się że nigdy tego nie zapomnę i wszystko będą oceniać przez pryzmat tego wydarzenia.
Ja o zdradzie wiem od 4 miesięcy. Przechodzę przez piekło, tym bardziej, że mój mąż cały czas ma kontakt z tą kobietą (koleżanka ze szkoły). Jak twierdzi, nie zdradził mnie fizycznie, tylko coś mu odwaliło, nie był sobą, zauroczyła go. Ja nie mogę na niego patrzeć, jest dla mnie innym człowiekiem. Kiedyś czułam się przy nim bezpieczna, teraz stał się dla mnie obcy. Najgorsze jest to, że ja boje się żyć w samotności. Na domiar złego okazało się, że jestem w ciąży.
Mężowi nie potrafię zaufać, tym bardziej, że on robi wszystko żeby tego zaufania nie odzyskać.
Patrząc na niego widzę pustego człowieka, bez wartości. Nie wiem czy potrafię mu wybaczyć i zaufać. Męczę się.
Tak, chyba najtrudniejszą rzeczą w Naszych Przypadkach, Kobiet zdradzonych, oszukanych i poniżonych, jest zaufać po raz drugi. Ja też się tego bardzo boję i zastanawiam się, jak to dalej będzie, czy dam radę? Mimo to postanowiłam sobie, patrząc w lustro, prosto w oczy, że spróbuję. Najważniejsze abyśmy nie dały sobie wmówić, że jesteśmy gorsze od tej drugiej. To nieprawda! Ona dała mu sex i trochę czaru. My prócz seksu, myślę, że często bardzo pięknego, prawdziwą miłość, dom i dzieci. Co jest ważniejsze? Która z nas dała mu więcej? Mężczyzna wartościowy prędzej, czy później, dostrzeże tę istotną różnicę i z pewnością wybierze DOM. Idiota odejdzie. Tyle. Jesteśmy piękne, mądre i zasługujemy na szczęście, na miłość. Mam nadzieję, że u boków swoich mężów.:)
"Miłość ci wszystko wybaczy" tak to chyba leciało, prawda? Dziewczyny, myślę, że to prawda. Jeśli Twój mężczyzna, chce być z Tobą, a nie z tą drugą, trzeba dać mu szansę. Ja to właśnie robię. Od trzech tygodni zmagam się z problemem zdrady, najpierw furia, wściekłość, potem żal i niedowierzanie. Rozmowy, pytania, tysiące pytań do partnera, znowu niedowierzanie, wyobraźnia i w końcu mocne postanowienie i słowa: „wybaczam ci z całego serca". Poczułam ulgę. Przysięgłam mu, sobie i bogu, że już więcej do tematu zdrady, nie wrócę. Zaufam mu bezgranicznie, bo bardzo go kocham i czuję, że i on gdzieś tam na dnie serca, ma mnie również. Tylko postawą miłości, zaufania a przede wszystkim wiary, mogę go odzyskać. Możemy dalej być Rodziną, my i nasze dzieci. Kochane, a niestety zdradzone dziewczyny, proszę Was, jeśli którakolwiek z Was, boryka się ze zdradą partnera i zastanawia się, czy wybaczyć, WYBACZCIE! To daje ulgę, ogromną,wierzcie mi i jeśli wierzycie w Boga, po prostu się módlcie o Waszą Rodzinę. Cierpliwie i żarliwie. Ja to robię i chyba zwyciężam. Mam nadzieję.:)
Ja wybaczyłam 10 lat temu. Od 1 stycznia tego roku zostałam sama z nastoletnią córką. Mąż odszedł do kochanki (następnej), a ja postanowiłam, że nie będę się użalać nad sobą. Pozbyłam się wrzodu. Życie nie kończy się na jednym facecie. Opamiętajcie się, kobiety zdradzane! Szkoda waszego zdrowia i nerwów. Niech się teraz kochanki nimi przejmują.
Witam myślałam, że tylko ja mam taki problem, a widzę że jednak nie jestem sama niestety.
Ja właśnie biję się z myślami czy zadzwonić do pani, z którą, jak twierdzi mój mąż, nic go nie łączy, ale nie chce mi nic wyjaśnić. Przypadkiem znalazłam smsa do niej na jego komórce, więc w ten sposób znam numer. Nie wiem co robić, naprawdę się tego nie spodziewałam :(
Pewnie, że dzwoń, ja teraz wiem, że od tego powinnam zacząć i już dawno byłoby po sprawie. Tylko pamiętaj, zachowaj klasę (nie ubliżaj), bądź konkretna. Mnie mąż jest wdzięczny, że w końcu się od niego odczepiła
Witam ponownie Ja też zadzwoniłam do niej. powiedziałam jej. że ma natychmiast zostawić go w spokoju.Trochę jej nagadałam, że weszła z butami w moje życie, ale ja tak łatwo nie ustąpię, że zrobię wszystko, aby mąż wrócił do mnie, że zniszczę ją, nie dam jej spokojnie żyć, będę ją nękać i zrobię jej piekło, zmarnuję jej życie tak, jak ona moje. W czasie rozmowy powiedziałam jej, że ma powiedzieć mu, że to koniec i tak zrobiła powiedziała mu w pracy. Przyszedł do domu bardzo zły, ale już ponad tydzień i jest trochę lepiej, zaczyna ze mną rozmawiać i myślę, że dobrze zrobiłam. Na razie nie wydzwania, zobaczę, co będzie dalej.
No to zacznij myśleć kiedy cię znów zdradzi, bo tak będzie. jasnowidz
Dodaj nowy komentarz