11

Jak wyjść z zamkniętego kręgu bulimii?

k21

Mam 18 lat. Od 5 choruję na bulimię. Nadużywam alkoholu, nie wychodzę z domu, śpię po 15h na dobę, uciekam w świat filmów, wciąż płaczę. Jestem uzależniona od chłopaka. W tym roku pisałam maturę - ledwie zdałam... Leczyłam się już wielokrotnie u różnych specjalistów, jeździłam na terapię, ale nic to nie pomogło. Jak można wyjść z tego kręgu? Jak mogę sobie pomóc sama? Już nie jestem w stanie nic robić, coraz częściej myślę o samobójstwie... na dodatek od miesiąca biorę Zelixe - lek na otyłość, a ja nie mam nawet nadwagi... po 30mg na dobę... wykańczam się. Serce mnie boli z dnia na dzień coraz bardziej... i piję... palę... Brałam Seronil przez około 6 miesięcy w dawce po 60mg/dobę. Nic nie dało... Ani leki, ani lekarze i ich terapie... Jak sobie pomóc?

Odpowiedzi - Jak wyjść z zamkniętego kręgu bulimii?
Odpowiedź eksperta Psycholog Paulina...

Zastanawia mnie jak możliwe jest, że 5 lat terapii nie przyniosło żadnych efektów. Bulimia u dziecka to problem całej rodziny, dlatego w psychoterapii powinni uczestniczyć również Twoi rodzice. Jeśli dobrze zrozumiałam Twoją sytuację, leczyłaś się u lekarzy, ale czy terapia bazowała wyłącznie na farmakoterapii? W Twoim przypadku niezbędna jest terapia rodzinna.

Jeżeli cierpisz na bulimię łatwiej Ci także popadać w uzależnienia. W odzyskaniu poczucia kontroli nad Twoim życiem oraz w wyplątaniu się z zależnościowej relacji z chłopakiem pomoże Ci indywidualna terapia z psychologiem. W rodzinach osób cierpiących na bulimię często pojawia się problem kontrolowania i przekraczania wzajemnych granic przez poszczególnych członków rodziny. Takich granic nie uda Ci się odzyskać samej, ale z pomocą doświadczonego terapeuty, który dostrzeże nieprawidłowości w Twoich relacjach z otoczeniem.

Uciekasz w alkohol, świat filmów, poczucie pustki wypełniasz symbiotyczną relacją z chłopakiem. Bez dotarcia do źródła tego problemu trudno będzie Ci zmienić swój obecny wzorzec postepowania. Leki przeciwdepresyjne powinnaś przyjmować pod stałą kontrolą lekarza psychiatry. Sama farmakoterapia jednak nie wyleczy tego problemu. O braniu leków na otyłość i myślach samobójczych powinnaś koniecznie poinformowac lekarza prowadzącego terapię! Pamiętaj, że samobójstwo nie jest żadnym rozwiązaniem, ale kolejną formą ucieczki od rzeczywistości, którą możesz zmienić. Nawet jeśli teraz jest Ci bardzo ciężko. Zdałaś maturę, możesz podjąć ciekawe studia i rozpocząć zupełnie nowy etap w swoim życiu.I tego się trzymaj, bez względu na okoliczności. Jeśli byłoby to dla Ciebie pomocne, mogę zaproponować Ci jakiegoś dobrego specjalistę z Twoich okolic, tylko napisz w jakiej części Polski mieszkasz.

Trzymam za Ciebie kciuki! Pozdrawiam serdecznie!

Zadaj pytanie ekspertowi
zdjęcie użykownika k21

Bardzo dziękuje za odpowiedz:) mieszkam w południowej części Polski, woj podkarpackie dokładnie Reszów. Jeździłam juz na terapię rodzinną do Krakowa przez rok. bez skutków. polegało to na godzinie rozmów (ja i mama), póżniej ok 30 min u psychiatry i wypisaniu leków. Nic nie dało... Najbardziej boli mnie to, że ja na prawdę chcę się zmienić, ale nie mogę wyrwać się z tych łańcuchów depresji,jedzenia...nie ma mam na to siły... bywałam u wielu psychologów (dokładnie 7 przez te lata) średnio chodziłam do 1 po pół roku. Nie chce więcej już rozmawiać o pogodzie na sesji Pani Doktor... Nic mi nie pomogli, jedynie zwątpiłam w świat medyczny... Ale teraz już nie mam chyba wyjścia.. muszę się poddać terapii meteorologicznej , jeśli chce żyć... Myślałam nad szpitalem psychiatrycznym, ale boję się... nie wiem jak się tam ''zgłosić'' ..narazie żyję myślą o tych studiach, wyniki są dopiero 17.07. nie chcę myślec o czarnym scenariuszu nie przyjęcia mnie na uniwersytet.. nie wiem jak sie zachowam... tylko to mnie jakoś trzyma jeszcze, nadzieja zmian dotychczasowego życia..

zdjęcie użykownika Psycholog Paulina Stolorz

Ilość psychologów, u których byłaś jest zdecydowanie zbyt duża... Powinnaś mieć jednego, zaufanego psychoterapeutę zajmującego się konkretnie zaburzeniami odżywiania. Psychoterapia jest procesem długotrwałym, a decyzję o wyborze terapeuty podejmuje się w ciągu kilku pierwszych sesji. Jeśli prześlesz nam do redakcji swój adres e-mail podamy Ci namiary na konkretną placówkę.

Pozdrawiam serdecznie

Potret użytkownika anonimowego

Myślę,że Pani mgr.ma z całą pewnością rację ale najważniejsze w tym wszystkim jest to aby uwierzyć w siebie i powiedzieć sobie ,dam radę! bo chcę żyć normalnie! wstawać każdego dnia spoglądać w lustro i powiedzieć-dziś jest dzień,w którym wiem,że sobie poradzę,bo wiem,że jestem wyjątkowa i chcę aby moje życie było zależne od tego czego ja chcę a nie Bulimia ,która mnie wykańcza...
jeśli będziesz sobie to powtarzać codziennie będziesz silniejsza z całą pewnością...
mogę Ci to obiecać:)
pozdrawiam ciepło

Potret użytkownika anonimowego

mam 16lat i cierpię na bulimię od 1,5 roku.. byłam już u psychola tylko trzeba było zgodę rodziców gdyż jestem nie pełnoletnia. Nie zgodziłam się popadłam totalną w panikę.. codziennie mówię ze bedzie lepiej ze już przestanę zamykać się w 4 ścianach i...wymiotać! niestety wiem.. ze to nie jest łatwe.. to jest już silniejsze ode mnie! ..płacze bo ja się już przyzwyczaiłam do takiego trybu dziennego...i niestety dobrze mi z tym.... najbardziej cierpi moja psychika bo codziennie jest coraz słabsza.. uciekam od problemów w sposób myśli samobójczych..
nie wciągajcie sie w to bagno bo cięzko z niego wyjść.. i szukajcie pomocy u innych, bo tak jest łatwiej dla was................... a chciałam tylko schudnąć :(

Potret użytkownika anonimowego

Mam 19 lat i od 5 choruje na bulimię. Leczyłam się u wielu specjalistów ale tas choroba ciągle wraca i powoli mnie zabija. Mam z tego powodu depresję. Nienawidzę siebie i staję się przez to zła,sprawiam wszystkim przykrości i ból moim bliskim. Chcę żeby mnie też znienawidzili, żebym mogła w końcu odejść. Zaprzepaściłam te 5 lat i czuję niewyobrażalną pustkę, dziurę w sercu i nicość. Nie jestem już tą radosną i dobrą dziewczynką jaką byłam kiedyś. Ta choroba zmieniła mnie w potwora. Gdybym wiedziała jak to się skończy nigdy bym nie zaczynała. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas;(( Czy jest jakaś szansa że pokonam tę chorobę?!! Pomocy...

Potret użytkownika anonimowego

Witam dziewczyny ja też mam ten sam problem co wy choruje już na bulimię około 1,5 miesięcy nie umiem sobie z tym poradzić. W domu mama już coś zauważyła, lecz ja się wyparłam. Nie mieszkam z rodzicami, więc nikt mnie nie może upilnować i kontrolować . Tak naprawdę już mam dosyć gdy idę spać powtarzam sobie, że już nie będę, ale kiedy rano wstaję, gdy nie zacznę jeść wszystko jest ok, ale jak już zjem, obojętnie co, to się zaczyna, gdy jestem sama mogłabym całą lodówkę zjeść, a później zamykam się w toalecie i wymiotuję. Nie umie sobie z tym poradzić, chyba się do tego przyzwyczaiłam. Mieszkam za granicą, więc nie znam żadnych lekarzy, gdy byłam w Polsce miałam iść do lekarza ale nigdy nie miałam czasu. Powiedzcie jak można z tym samemu sobie poradzić, czy się nie da? Trzeba iść do psychologa? Proszę o radę, bo już nie umie sama ze sobą wytrzymać. Chcę z tego wyjść. Kiedyś miałam tyle siły, co postanowiłam to zrobiłam, miałam silną wolę, a teraz gdy byłam gruba zaczęłam się odchudza na dietach i schudłam 30kg i chciałam zacząć jeść normalnie i tak się zaczęło. Chciałam utrzymać swoją wagę, nie wiedziałam, że to tak się skończy, gdybym wiedział wolałabym być cały czas na diecie i utrzymywać wagę. Niestety nie da się cofnąć czasu. Proszę o radę

Potret użytkownika anonimowego

Może w takim razie ja spróbuję napisać coś krzepiącego.
Mam 23 lata i od 5 lat choruję na bulimię oraz od nie wiem ilu już lat mam nerwicę. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę mogła powiedzieć, że już bulimii nie mam. W każdym razie teraz z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nie robię nic, co by mnie do tej choroby kwalifikowało. Chodziłam na terapię, byłam u kilku różnych lekarzy. Właściwie nie mogę powiedzieć, że którykolwiek mi pomógł. Może zdarzyło się, że coś z tego, co powiedzieli pozytywnie mnie zainspirowało, ale na pewno nikt ani trochę mnie nie wyleczył. To, co mnie wyleczyło, to wsparcie przyjaciół i bliskich. Nawet jeśli prawie nikt nie wiedział, na co choruję. Po prostu inspirowali mnie do lepszego patrzenia na świat, do wyjścia poza ramy figury, kilogramów i kibla. Gdyż robiłam już wszystko, co się do bulimii zalicza i zapewniam, że pod wszystkim, co dziewczyny piszą na różnych forach mogłabym się podpisać. Z najobrzydliwszymi i najbardziej żałosnymi czynnościami, z największymi dołami i największymi wydatkami na żarcie, najbezsensowniejszymi destrukcjami własnego ciała. Na szczęście, zanim wypadły mi zęby zaczęłam stopniowo rozumieć, że w życiu chodzi o coś zupełnie innego niż centymetry w obwodzie mojej d*** (choć długo święcie w to wierzyłam i modliłam się do lustra, wagi, kibla i przeliczników kalorii) Przez długi czas, mimo że wydawało się, że już wszystko zrozumiałam i moje myślenie jest normalne, wciąż nie mogłam opędzić się od ataków obżarstwa i wymiotowania, zwłaszcza gdy coś mnie zestresowało. Ostatecznie i definitywnie zerwałam ze wszystkim, kiedy znalazłam się w nowym środowisku jako osoba szczupła, potem przytyłam ok. 4 kilogramy (co w moich oczach oznaczało „STRASZNIE” przytyłam i wyglądam jak wieprz - mimo że wciąż mam normalną wagę) i zauważyłam, że ci ludzie wciąż traktują mnie tak samo. Po prostu poczułam, że to dla nich nie ma znaczenia, że nic się nie zmieniło, że świat się nie skończył, że tak samo mnie lubią, że NIE JESTEM GORSZYM CZŁOWIEKIEM PONIEWAŻ PRZYTYŁAM. Dopiero wtedy naprawdę czułam, że skoro nic się nie zmieniło, to nie może być ważne! Że moje relacje z ludźmi kształtują zupełnie inne rzeczy. Że nawet jeśli któraś ze znajomych tak strasznie dużo gada o figurze i przebywając z nią mam wrażenie, że to jest najważniejsza sprawa na świecie, to tak naprawdę ona i tak nie stosuje ani połowy z tych zabiegów, do jakich ja się uciekałam, żeby uchronić się przed dodatkowym milimetrem tłuszczu. Przestałam myśleć o jedzeniu, traktuję je jak każdą codzienną sprawę, nie odmawiam sobie niczego i wbrew pozorom w związku z tym wcale się nie obżeram. Bo jeśli nie zabraniasz sobie jeść, to wcale potem nie masz ochoty się opychać. No może chałwy na noc bym sobie odmówiła, ale nie na zasadzie jakiejś obsesji, po prostu stwierdziłabym, że nie ma sensu tego żreć tak późno. Najzwyczajniej w świecie:). Muszę przyznać, że od tej pory odżyłam! Zobaczyłam rzeczy, na które wcześniej nie mogłam zwrócić uwagi, bo byłam zajęta czym innym. Bardzo się odprężyłam :) To jest jak przysłowiowy kamień z serca! Wszystkim wam tego z całego serca życzę! Po takich męczarniach to jest jak urodzić się na nowo!

Potret użytkownika anonimowego

W moim przypadku miało to być niby niewinne pozbycie się uciążliwego problemu. Zjadłam coś nieświeżego, było mi ciężko. Mama z ciocią poradziły mi abym zwyczajnie zwymiotowała, a poczuję się lepiej. Pamiętam, że strasznie się bałam. zanim to zrobiłam spędziłam pod toaletą jakiś czas .... i w końcu udało się.
Czułam się o niebo lepiej. Ciągle o tym myślałam. gdy nadszedł moment, w którym po prostu za dużo zjadłam powiedziałam a co mi tam! Dopchałam się niepotrzebnym jedzeniem, popiłam znaczną ilością płynów i zamknęłam się w łazience. Wiedziałam, że dzięki wymiotowaniu mogłam jeść co chcę i schudnąć. A że kiedyś byłam bardzo bardzo chudziutka, a po operacji i narkozie zaczął mi trochę wystawać mi brzuszek nie miałam nic do stracenia a mogłam schudnąć i tak zaczęła się moja przygoda z bulimią ...
Trwa to już jakiś czas. nie umiem przestać. Moje życie to wieczne gadanie o odchudzaniu. Moje koleżanki nie mogą już mnie słuchać. Myślą, że się głodzę a kiedy tylko przychodzę do domu jem i jem i jem ...a potem jak zawsze toaleta.
Kiedy słyszę, że schudłam jeszcze bardziej się nakręcam. Głodzę się a potem rzygam. Tak już jest. Podobno mach za chude nogi, ale ja w to nie wierzę. Wiem, że jestem nie taka jak bym oczekiwała. Przeszkadza mi wszystko moim ciele. Powiększam sobie optycznie wszystko.
Koleżanki śmieją się na wf-ie, że legginsy na mnie wiszą. I takie tam.

Nie będę pisać szczegółów.

Muszę się zmienić, ale ja nadal chcę być chudsza.
Dostałam propozycję zostania modelką, ale rodzice mi zabronili. I tak jak będę dorosła to zrobię co chcę. Może to głupie ale dla mnie najważniejsze jest to aby być chuda. Ale nie tak jak przeciętna dziewczyna. Coś w stylu prawdziwej modelki.

To co napisałam powyżej jest bez sensu. Moje głupie myślenie i tyle. Muszę się ogarnąć. Nie mam jednak siły, a nie powiem nikomu...bo mi wstyd.

Potret użytkownika anonimowego

Hej dziewczyny ;)...ja mam z kolei 25 lat i już 6ty rok mi leci z "przyjaciółką" też nie daję rady, nie leczyłam się nigdzie, najzwyczajniej boję się przytyć, chyba dlatego cały czas w tym siedzę. Obawy przed nie akceptacją otoczenia itd... Fakt chciałabym się pozbyć tego ciężaru, ale trudna jestem w charakterze i obawiam się, że naprawdę ciężko byłoby mi pomoc. Mam przy sobie wspaniałego mężczyznę. Powinien być moją motywacją tak też sobie powtarzam, ale no trudno jest bardzo. Kocham Go całym sercem, ale sprawiam sytuacje i zachowania, które źle wpływają na nasze relacje. Nie wie o mojej chorobie, bo bałabym się, że mnie 'odrzuci' to jedyne 'kłamstwo' o którym Mu nie wspominałam nigdy. Nie wiem co robić? Czasem mam takie chęci żeby od ręki iść i się leczyć, ale zaraz to wszystko pada. Zmiany stanów totalne ...cały czas wierzę, że uda mi się z tego wyjść, ale do tej pory nic nie robię, czekam i czekam chociaż wiem, że z tego może nic nie wyjść, że sama się nie wyleczę.

Potret użytkownika anonimowego

Hej dziewczyny:
Ja to chyba jestem z was najgłupsza, bo moja siostra już z 3 rok jest bulimiczką i ja o tym wiedziałam prawie od początku. Bardzo mnie to brzydziło, minęło chwilę czasu i od 3 miesięcy też nią jestem i już mnie to wkurza, a nie nie schudlam ani nic, a cały czas mnie jedzenie prześladuje. Nic mi się nie chce. Obiecałam sobie, że od maja już nie będę. Zobaczymy.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Jak wyjść z zamkniętego kręgu bulimii?
Mam 40 lat. Wychowywałam się w rodzinie, gdzie dominował alkohol, często były awantury i przemoc domowa. Lęk. ...
Mój syn leczy się na depresje ponad 2 lata, brał perazin, xetanor, seronil, chlorotopixen, fluanxol teraz ...
Witam. Mój tato ma 55 lat. Na początku tego roku zaczęło się coś dziwnego. Nigdy nie był osobą, która ...
Witam, właśnie kończę studia, nie mogę znaleźć sobie miejsca na świecie, wszystko widzę w ciemnych kolorach, nic ...
Mam 21 lat i nie wiem co robić dalej ze swoim życiem, tracę ochotę na cokolwiek, mam pracę której nienawidzę ...
Witam... Co zrobić, gdy bliska osoba coraz częściej wspomina o samobójstwie? Ciągle mowi, że jest nic nie warta, a ...
Witam! Problem z jakim się zwracam nie dotyczy mnie tylko mojego partnera. Jesteśmy razem od roku i w tym czasie ...
Witam, Mam 21 lat i nie wiem co i dlaczego się ze mną dzieje. Ogólnie jestem DDA i trochę mi się to ...
Jestem Ania i mam 19 lat od roku nie mieszkam z rodzicami lecz oni nie dają mi i mojemu chłopakowi żyć.Na początku ...
Dręczy mnie ciągły niepokój. Wracając do domu idę zupełnie inną drogą niż zwykle, przekonana, że coś złego mnie ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica