Polecane tematy
zobacz
zobacz
zobacz
- stres
- wahania nastroju
- depresja
- nerwobóle leczenie
- ziołowe leki przeciwdepresyjne
- choroba afektywna dwubiegunowa
- psychiatra
- pomoc psychologa
- depresja objawy
- psycholog
- złe samopoczucie psychiczne
- zaburzenia afektywne dwubiegunowe
- dystymia
- schizofrenia
- jak pomóc alkoholikowi przestać pić
- leczenie depresji
- odszedł bez słowa
- zdrada w związku
- depresja w ciąży
- choroba psychiczna objawy
- krytykujący rodzice
- objawy depresji test
- depresja lękowa
- problemy ze spaniem
- jak postępować z chorym na depresję
- agrofobia
- choroba afektywna dwubiegunowa leczenie
- stres test
- biofeedback
- uraz psychiczny
- terapia behawioralna
- Farmakoterapia
- jak zapomniec o zdradzie
- osobowość chwiejna emocjonalnie
- zaburzenia lękowe
- lęk napadowy
- jak pomóc osobie chorej na depresję
- negatywne emocje
- psychoterapia
Nowości na e-mail
najnowsze informacje na email




Ania, rozumiem Cię!
Co prawda nie mam o sobie aż tak negatywnej samooceny, po prostu są takie dni, w których myślę, że nie jestem sobą. Zastanawiam się wtedy: cholera, to kim ja jestem?
Przy niektórych osobach mogę się w pełni otworzyć, przy niektórych chcę, ale nie potrafię.
Jak chcesz, możemy sobie jeszcze jakoś pogadać, będzie raźniej!
Pozdr,
Yellow :)
Dokładnie Cię rozumiem, sam zawsze byłem jakiś inny. Brak akceptacji samego siebie, brak przebojowości i urody doprowadził do fobii społecznej. Mam 22 lata i praktycznie nie mam życia towarzyskiego (praktycznie ciągle siedzę w domu). Jednak na swoim przykładzie mogę dać Ci kilka rad:
- nie myśl za dużo, nie zastanawiaj się, nie analizuj; życie idzie do przodu a Ty idź razem z nim nie zastanawiając się co (ewentualnie) tracisz
- zrób listę wszystkiego co masz co daje Ci szczęście; nie mówię, że masz lekko, ale pomyśl, że nie leżysz sparaliżowana oglądając przez 20 lat sufit; nie umierasz, nie jesteś zdeformowana i ogólnie mogła byś mieć milion razy gorzej
- olej tych co olewają Ciebie
- pogódź się z tym czego nie zmienisz; olej to czy będziesz czy nie będziesz samotna do końca życia; życie to nie tylko imprezy, znajomi i facet; nie myśl o tym czego nie masz - nie ma sensu, szkoda energii i zdrowia
- zrób coś dla innych, poszukaj ludzi którzy potrzebują pomocy, którzy mają naprawdę źle; takie coś nadaje sens życiu, o wiele bardziej niż chłopak czy "popularność"
Wiecie, co już czuję się lepiej. Wakacje to dobry czas żeby odnaleźć w tym zwariowanym świecie siebie. I chyba już znalazłam tzn. w końcu znalazłam. I już mnie nie obchodzi co inni o mnie myślą. Mam kilkoro dobrych przyjaciół co oznacza, że nie jestem aż taka straszna. Każdy jest inny, ja jestem taka. Trzeba to zaakceptować i z tym żyć. I właśnie cieszyć się, że nie jest się sparaliżowanym przez całe życie, chorym itp. Dziękuję Wam. A popularna nie chciałam być nigdy, przynajmniej nie w sensie, że przebojowa, cool i w ogóle taka odjechana:)
Hej mam prawie 22 lata, dużo przeszlam w życiu, przynajmniej tak mi się wydaje.. zaczeło się tak naprawde nie wiem kiedy, ponieważ w moim życiu chwile szczęśliwe zlicze na palcach jednej ręki. Nie miałam za szczęsliwego dzieciństwa, ojciec alkoholik, mama pracocholik, no w końcu ktoś musiał utrzymać rodzine.. Na początku przemieszkiwałam u dziadków, tam uciekaliśmy z mamą kiedy tata się awanturował.. Moja babica zmarła kiedy miałam 12 lat, byłam do niej bardzo przywiązana jak i do dziadka, ponieważ to oni się mną zajmowali. Zamieszkałam z mama u dziadka, ponieważ jemu się pogorszyło zdrowie na tyle, że nie mógł fukncjonować sam. Dziadek zmarł rok później w piątek trzynastego, nie to żebym była przesądna tak tylko date przytoczyłam.. Potem z mama wrociłysmy do naszego mieszkania, mama już dawno po rozwodzie a tata wciaż nas nachodził, ponieważ dawała mu szanse co nie wychodziło na dobre.. Po 3 latach zmarł wujek brat mojej mamy, lubiał sobie wypić jabola, aż trzustka mu nie wytrzymała.. to był grudzień, a w styczniu to najbardziej przeżyłam niewiedziac czemu tata zmarł, może dlatego, że na moich oczach.. to by było na tyle z moimi przyżyciami rodzinnymi, a jeżeli chodzi i przyjaciół to w gimanzjum miałam przyjaciółki, ale to się porozpadało, drogi się rozeszły i tyle.. w liceum poznałam "przyjaciółke" jak się okazało, to ona traktuje ludzi materilanie, dzowniła do mnie jak coś chciała, jak jej się nudziło. taka osoba która ma fascynacje druga osoba jakiś czas po czym fascynuje ja inna osoba. Przyjaciuela też miałam, który nie ma uczuć.. jest jak maszyna. Chłopaka miałam raz, ale też z innej palnety. To chyba tyle co mi się przytrafiło. Napisałam tu ponieważ tak samo się czuje jak osoba która zapoczątkowała temat. Nie mam chłopaka, przyjaciółki, znajomych. Z mama się niedogaduje. Zaczynam mieć ludzowstręt, nie wiem czy przesadzam, na codzien ide do pracy, potem wole siedziec i ogladac tv niż gdzies wyjsc, nie mam gdzie isc. czuje sie samotna i głupia. Nie dodałam, że lubie sobie wypić, a potem staje sie agresywna.. chcę to wszystko zmienić, czuje ze sie marnuje, że nie przeżywam życia jak powinnam, ale nie wiem co robić.
Dodaj nowy komentarz