5

Jak zatrzymac córkę przy sobie?

zdjęcie użykownika onaakto

Dziękuję serdecznie za poradę, jednak nie zgadzam się z tą opinią. Obowiązek wychowania owszem istnieje, ale przecież matka mogła się załamać po odejściu męża jak to często bywa w takich sytuacjach, zacząć pić, albo zajmować się tylko sobą. I kim by była teraz ta dziewczyna? Poza tym chyba nie da się tego opisać, ale zawsze matkę i córkę łączyły – jak się wydaje- dość specyficzne więzi, nie tak jak w innych rodzinach, więc obcej osobie (nawet psychologowi) ciężko zauważyć te specyfikę relacji. Córka zawsze zwierzała się matcę, nie miała przed nią żadnych tajemnic, zresztą w tej trójce (mama, babcia, córka) nigdy nie było mowy o żadnych tajemnicach, nawet matka dziewczyny zawsze opowiada o każdym dniu swojej matce. Istnieje duża więź, z pewnością dużo silniejsza niż w innych rodzinach.
Kobiety są tylko trzy, tak się ułożyło życie, że z dużej rodziny zostały tylko one i one powinny trzymać się razem. Tak przynajmniej wychowywana była córka. Zaznaczam, że córka nie ma nakazu siedzenia z nimi do końca życia, może się wyprowadzić, ale tak, jak normalni ludzie- wziąć ślub, założyć rodzinę, znaleźć mieszkanie gdzieś niedaleko, matka z chęcią pomoże przy dziecku, gdy się narodzi… Jak normalni ludzie, a nie takie wybryki.
Zresztą wyjeżdżać można, nawet za granicę, ale akurat ten wyjazd, który sobie dziewczyna wybrała jest kompletnie bezcelowy.
Prosiłabym w miarę możliwości o jeszcze jedną poradę z uwzględnieniem tego, co napisałam, jeśli to możliwe, będę bardzo wdzięczna.

Potret użytkownika anonimowego

"Normalności" nie da się zdefiniować i nie można też nikomu narzucać konkretnego schematu życia. Każdy człowiek jest indywidualnością, każdy ma inny, bardzo subiektywny tok rozumowania, dlatego też (nawet jeśli ma się najlepsze intencje) nie można myśleć w sposób "to uszczęśliwiłoby mnie, więc naturalnie to uszczęśliwi i ją". Na córkę w dużym stopniu wpłynęło wychowanie przez matkę i babcię, jednak córka może mieć swoje własne poglądy i pomysły na życie, ponieważ nie jest ona robotem, którego można zaprogramować.
Dobre relacje między dzieckiem a rodzicem są czymś wspaniałym, dlatego dziwi mnie, że matka ma tak egoistyczne spojrzenie na całą tę sytuację.
Rozumiem, że matka nie miała szczęścia w związku, więc wszystkie swoje potrzeby - zaufanie, oparcie, zażyłość - wszystko to znalazła ona w córce, dlatego zastanawia mnie, jak matka wyobraża sobie wspomniane małżeństwo córki i wyprowadzkę z domu po ślubie - we wzorowym, opartym na miłości, partnerskim związku zażyłość psychiczna to podstawa, tak więc teoretycznie to, co teraz córka dzieli z matką, kiedyś przeniesie na męża (jeśli będzie w idealnym związku), więc matka nie będzie już na pierwszym miejscu - czy taka sytuacja również nie będzie dla matki i babci niewygodna?
Radziłabym się matce zastanowić, czego tak naprawdę wymaga od córki i być może zmniejszyć oczekiwania - obecnym podejściem matka może jedynie zniszczyć swoje dobre relacje z córką. Tak więc jedynym rozsądnym wyjściem jest zaakceptowanie wyboru córki i wspieranie jej, aby wszystko się powiodło i skutkowało jej późniejszym szczęśliwym życiem.

zdjęcie użykownika onaakto

Dziękuję serdecznie za odpowiedź.
Nie przedstawiłam się. Jestem właśnie tą córką, która chce wyjechać.

Napisałam post bezosobowo, gdyż nie chciałam, żeby porada była skierowana osobiście do mnie, chciałam sprawdzić co poradziłby specjalista mojej mamię. Co ja powinnam robić chyba wiem (albo podejrzewam, że wiem). Jednak zastanawiało mnie jak to wygląda z perspektywy mojej samotnej, znerwicowanej matki i babci, które życie doświadczyło w sposób okrutny. Do końca nie jestem jeszcze przekonana czy czasem mama z babcią nie mają racji, a to ja nie jestem „dziwna”, ale skoro ekspertka w dziedzinie psychologii twierdzi, że to mama powinna zastanowić się nad swoim postępowaniem, a nie córka, to chyba nie jest ze mną aż tak źle:) Dziękuję bardzo za odpowiedzi i cenną pomoc.

Potret użytkownika anonimowego

Posty specjalistów są z tego co zauważyłam w pomarańczowej ramce, ja nim nie jestem, więc proszę, w razie dalszych wątpliwości poczekaj na odpowiedź psychologa. Powyższą wiadomość napisałam z własnego doświadczenia i własnych obserwacji. Sama jestem w podobnej sytuacji; byłam z moim pierwszym, obecnym partnerem w związku na odległość już od kilku lat, spotykaliśmy się kiedy to tylko było możliwe i naprawdę bardzo nam siebie brakowało. Z tego powodu kiedy tylko nadarzyła się okazja, mój partner wyprowadził się z domu rodzinnego do mnie, za granicę. Tutaj obydwoje studiujemy, zarabiamy i ogólnie wiedzie nam się wspaniale. Jednak rodzice, a szczególnie matka mojego partnera od samego początku miała z tym ogromny problem, były i nadal bywają ciągłe płacze, gorsze humory i co za tym idzie kłótnie tak naprawdę o nic ("nie odpisałeś mi od razu na smsa", "nie odebrałeś telefonu jak do Ciebie dzwoniłam", czy zdania typu "wybieraj, albo Twoja dziewczyna, albo ja - jeśli nie wrócisz do domu, nie będziesz miał matki"). Obydwoje jesteśmy dorośli, rodzice mojego partnera nas nie utrzymują, nawet nie wysyłają nam żadnych pieniędzy, w niczym nie muszą nam pomagać, a pomimo tego chcą rządzić, ustalać nam co mamy robić w wolne dni, itp. itd. Powoli się to uspokaja, chociaż nie jest jeszcze idealnie, ale z całej tej sytuacji wiele się nauczyliśmy. Rodzice mogą być naprawdę zaborczy i toksyczni, chociaż w Twoim wypadku jest o tyle lepiej, że masz z matką dobry kontakt, podczas gdy mój partner nigdy nie miał w domu nic do powiedzenia, jego ojciec tyranizował całą rodzinę, a matka wymagała od mojego partnera ciągłej uwagi, porównując się do mnie, będąc zazdrosną o jego relacje ze mną. Dlatego zastanawia mnie - skoro Twoja matka nie chce abyś jechała na studia za granicę, to jak zareaguje jak nadejdzie dzień, kiedy zdecydujesz się wyprowadzić, albo jak znajdziesz sobie partnera (nawet jeśli będziecie mieszkali gdzieś w pobliżu)? Czy nie powtórzy się cała sytuacja? Osobiście wydaje mi się, że lepiej będzie, jeśli Twoja mama zacznie się z tym oswajać już teraz, że nauczy się żyć dla siebie, gospodarować swój wolny czas, może znaleźć przyjaciół, bo jeśli nie zdecydujesz się mieszkać z matką na stałe, to dzień Twojej wyprowadzki i tak w końcu nadejdzie a im więcej czasu minie tym trudniej będzie Ci się wyprowadzić i opuścić matkę, tak mi się wydaję.

Rozumiem, że kochasz matkę i babcię, ale każdy ma prawo do szczęścia. Życie ma się tylko jedno i jeśli masz marzenia - spełniaj je. Dzieci powinno się wychowywać dla świata, nie dla siebie, nie są one niczyją własnością - rodzic ma obowiązek zapewnić dziecku opiekę - w przeciwnym razie nie powinien nawet planować poczęcia, więc nie powinnaś się obwiniać za to, że Twoja matka poświęciła Tobie swoje życie. Teraz ma szansę żyć wreszcie dla siebie, i to samo powinnaś zrobić Ty.

Pozdrawiam i życzę szczęścia i powodzenia!

zdjęcie użykownika onaakto

Dzięki Niezweryfikowana za odpowiedzi, domyśliłam się, że ten drugi post jest od użytkownika forum:)
Piszesz, że ja mam łatwiejszą sytuację nić twój chłopak, bo mam świetny kontakt z mamą. Otóż powiem Ci tak: wręcz przeciwnie! Gdyby moja mama była tyranką i traktowała mnie w sposób taki: „musisz ze mną zostać i koniec! Musisz mi wszystko mówić bo jak nie, to…”, to miałabym o wiele lżej żeby ją opuścić, bo byłabym w stu procentach pewna, że powinnam opuścić tyrankę, która mnie krzywdzi. A w tej sytuacji, kiedy przymus „zwierzania” wygląda tak, że mama po prostu uprzejmie i przyjaźnie wypytuje czyniąc z mojego życia główne „tematy na tapecie” i obrażając się dopiero jak odmówię zeznań… Albo płacząc po nocach jak mówię o tym, że chcę wyjechać… Tu muszę się przeciwstawić jej cierpieniu, a nie tyranii, więc uwierz, że jest mi potwornie ciężko.
Myślę, że byłby problem również jak bym chciała się wyprowadzić nawet z chłopakiem, na co teoretycznie by mi pozwoliła, gdybym go miała. Na pewno musiałabym jednak najpierw wziąć z nim ślub, no bo raty trzeba by na spółkę spłacać, bo na wynajmowanie ona kręci nosem, więc to jeśli nastąpi, to naprawdę nie prędko…
Wiem, że teoretycznie powinnam się przeciwstawić, ale w moim przypadku jest to naprawdę wyjątkowo trudne:(
Życzę dużo zdrowia (psychicznego) Twojemu chłopakowi i Tobie.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Jak zatrzymac córkę przy sobie?
Witam, Mam na imię Piotr (26 l.) byłem z dziewczyną (Kasią) 4 lata. Po 4 latach chciałem odejść, ponieważ nie bylem ...
Chciałam prosić o radę - co powinnam zrobić? Rozstałam się z chłopakiem, a on tego nie może przeżyć i pogodzić się z ...
Jesteśmy ze sobą 2 lata. On jest bardzo słaby psychicznie, kiedy coś się dzieje od razu zaczyna płakać, nie radzi ...
Witam, pomimo tego, że mam tylko 16 lat nie radzę sobie z życiem. Nowa szkoła, w nowym miejscu, nowa klasa, z którą ...
Znamy się z moim chłopakiem 2,5 roku, poznaliśmy się w liceum, teraz oboje jesteśmy na studiach w innych miastach. ...
Dzień dobry! Mam 22 lata, od 2007 roku leczę się psychiatrycznie. Od stycznia rozpoczynam psychoterapię u zaufanej ...
Witam, mam 20 lat i właśnie taki problem. Otóż za każdym razem kiedy wychodzi w rozmowie jakiś poważny temat ...
Jestem uzależniona od swojego partnera. Jesteśmy razem od prawie 3 lat i już nie mogę wytrzymać ani jednego dnia bez ...
Dzień dobry, Mam 25 lat i od 9 jestem związana z mężczyzną (lat 28) - moim pierwszym poważnym. Nasz związek na ...
Mam 17 lat. Kilka miesięcy temu poznałam chłopaka, który kiedyś próbował popełnić samobójstwo, ma 18 lat. Spotykałam ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica