Witam,
Mam pytanie, czy depresja poporodowa mogla u mnie wystapic po 2 latach od urodzenia dziecka, jesli przez dlyzszy okres w tym czasie(okolo 10miesiecy) nie bylam z dzieckiem??? Zaraz po urodzeniu coreczki strasznie ja kochalam, chociaz ciaza byla niechciana, rodzialam daleko od mojej rodziny, z jej ojcem nie bylam szczesliwa i nie mialam w nim duzo wsparcia emocjonalnego. Kiedy mala miala 9 miesiecy musialam ja zostawic z moja rodzina i dokonczyc studia za granica. Na poczatku bardzo przezywalam to rozstanie, chcialam byc jak najczesciej, ale pod koniec naszej rozlaki zaczelam sie strasznie bac tego ze znowu bede musiala z nia byc i odkladalam jak moglam date powrotu. Czulam sie okropnie, bo jakby zarazem ja kochalam i jej nie chcialam juz. Teraz mam podobnie (od 2 miesiecy znowu jestesmy razem), kocham ja starsznie, bo jest super, i jest moja corka ale mam coraz mniej i mniej checi zajmowania sie nia, mniej checi robienia czegolkolwiek, zaczelam sie na nia irytowac i czesto mysle ze przez nia moje zycie stalo sie'gorsze' i ze chcialabym oddac ja jej tacie, a sama zyc sobie jak przedtem, ze wtedy bylabym znowu szczesliwa. Zdaje sobie jednoczesnie sprawe ze oczywiscei to by mnie wcale szczesliwsza zapewne nie uczynilo bo nie moglabym sobie tego wybaczyc. Nie wiem, szukac pomocy?
Witam,
Mam pytanie, czy depresja poporodowa mogla u mnie wystapic po 2 latach od urodzenia dziecka, jesli przez dlyzszy okres w tym czasie(okolo 10miesiecy) nie bylam z dzieckiem??? Zaraz po urodzeniu coreczki strasznie ja kochalam, chociaz ciaza byla niechciana, rodzialam daleko od mojej rodziny, z jej ojcem nie bylam szczesliwa i nie mialam w nim duzo wsparcia emocjonalnego. Kiedy mala miala 9 miesiecy musialam ja zostawic z moja rodzina i dokonczyc studia za granica. Na poczatku bardzo przezywalam to rozstanie, chcialam byc jak najczesciej, ale pod koniec naszej rozlaki zaczelam sie strasznie bac tego ze znowu bede musiala z nia byc i odkladalam jak moglam date powrotu. Czulam sie okropnie, bo jakby zarazem ja kochalam i jej nie chcialam juz. Teraz mam podobnie (od 2 miesiecy znowu jestesmy razem), kocham ja starsznie, bo jest super, i jest moja corka ale mam coraz mniej i mniej checi zajmowania sie nia, mniej checi robienia czegolkolwiek, zaczelam sie na nia irytowac i czesto mysle ze przez nia moje zycie stalo sie'gorsze' i ze chcialabym oddac ja jej tacie, a sama zyc sobie jak przedtem, ze wtedy bylabym znowu szczesliwa. Zdaje sobie jednoczesnie sprawe ze oczywiscei to by mnie wcale szczesliwsza zapewne nie uczynilo bo nie moglabym sobie tego wybaczyc. Nie wiem, szukac pomocy?
Dodaj nowy komentarz