Jestem sama, nikt nie chce mnie zrozumieć - co robić?
6
Jestem sama, nikt nie chce mnie zrozumieć - co robić?
20 listopad 2009
użytkownik anonimowy28.11.2009, 12:53.
Czytałem Pani problem z wielką uwagą, ze względu na to, że pomimo braku dzieci mam podobnie!!!i Wiem co PAN CZUJE, A NA DODATEK MOJA RODZINA ZE MNĄ NIE ROZMAWIA!!! A LEKCEWAŻĄ MÓJ STAN ZE WZGLĘDU NA MŁODY WIEK!!! ALE DOSTAŁEM OD ŻYCIA WIĘCEJ NIŻ NIEJEDEN STARUSZEK, ŻE TAK SIĘ WYRAŻĘ. ŻYCZĘ POWODZENIA BO MA Pani żyć dla kogo!!! Pozdrawiam
Też jestem samotną mamą. Mam dla kogo żyć, ale rozumiem czegoś w życiu brakuje. Boję się kogoś poznać, bo za bardzo się w życiu sparzyłam. Inni nie traktują nas poważnie, mówią jesteś jeszcze młoda, niczego ci nie brakuje, znajdziesz kogoś, ale kogo? My już nie wierzymy, nie ufamy, nieświadomie odpychamy.
Ja również jestem sama pomimo, że mam trójkę dzieci, u mnie alkohol zabił naszą ufność do ludzi. Tata mojego synka woli kolegów i picie, a mówił, że chce dziecko. Ludzie mówią, że to moja wina, bo sprowadziłam go na świat, więc teraz mam się martwić. Wychodzi na to, że nie warto kochać i ufać.
Ja natomiast jestem przeciwny większości tutaj zgromadzonych opinii, żyję nieufnością, dystansem, nie mam bliższych znajomych, mam "normalną rodzinę" i bardzo mi odpowiada fakt, że jestem SAM. Lubię samemu jeździć rowerem rano przed wschodem i tak samo wieczorem... Mam swoje własne zdanie na każdy temat (zazwyczaj milczę, gdy się z kimś nie zgadzam, za to wewnętrzny monolog... poezja) i nie mam zamiaru się tym z nikim dzielić... Samotność jest okej i nie uważam tego za wadę, po prostu lubię ciszę, samotność. Wydaje mi się, że swoja starość również spędzę w samotności. Rodzina podchodzi do tego w sposób "on jest nieśmiały", ale fakt jest taki, że oni sami niewiele o mnie wiedzą. Mam 21 lat, studiuję i jeszcze raz napiszę SAMOTNOŚĆ JEST OKEJ. Uczucie, że nikt od ciebie nic nie chce, o nic cię nie poprosi ani nie zaczepi w szkole jest zwyczajnie fajne. Lubię, gdy nikt o mnie nic nie wie. Pozdrawiam Piotr
PS Napisałem to po to, abyś mogła zrozumieć, że samotność nie jest zła, wręcz uodparnia na zewnętrzny świat...
ponoć nie ma sytuacji bez wyjścia-a jednak. Jestem 6 lat po ślubie i mam 2 dzieci. Z mężem żyliśmy jako tako do czasu kiedy nie zamieszkaliśmy z teściową. Teraz oprócz problemów finansowych pojawiają się coraz to nowsze.. Niedawno temu dowiedziałam sie ze moja teściowa miała romans z moim nieżyjącym ojcem. Przyznała się do tego zwalając cała winę na Niego- coż On już nie może sie bronić.. Jest perfidną materialistką, patrzy na człowieka w ten sposób- ile ma i ile z siebie może dać. Dzisiaj była okropna awantura. Mojej mamie okropnie sie nie spodobało to że w czasie naszego wyjazdu teściowa nic nie zrobiła w domu..W ogóle mało mi pomaga a przy dwóje dzieci jest bardzo ciężko ( pierwsze ma 6 lat a drugie 1,5roku). Mąż jest na mnie non stop wściekły że nie kochamy sie tak czesto jak On potrzebuje a ja po prostu nie mam siły- z reszto karmię młodszego piersią i nie mam zbyt dużej ochoty na sex- ale On tego nie rozumie. Często sie kłócimy. Nie wie nic o romansie- boje sie że jakbym Mu powiedziała to ... by nasze malżeństwo . I tak mi zleci to życie na zatajaniu tak ważnej sprawy przed najbliższą mi osobą .. Ja już mam dość, nie mam już woli walki o kolejne dni..
Czytałem Pani problem z wielką uwagą, ze względu na to, że pomimo braku dzieci mam podobnie!!!i Wiem co PAN CZUJE, A NA DODATEK MOJA RODZINA ZE MNĄ NIE ROZMAWIA!!! A LEKCEWAŻĄ MÓJ STAN ZE WZGLĘDU NA MŁODY WIEK!!! ALE DOSTAŁEM OD ŻYCIA WIĘCEJ NIŻ NIEJEDEN STARUSZEK, ŻE TAK SIĘ WYRAŻĘ. ŻYCZĘ POWODZENIA BO MA Pani żyć dla kogo!!! Pozdrawiam
Też jestem samotną mamą. Mam dla kogo żyć, ale rozumiem czegoś w życiu brakuje. Boję się kogoś poznać, bo za bardzo się w życiu sparzyłam. Inni nie traktują nas poważnie, mówią jesteś jeszcze młoda, niczego ci nie brakuje, znajdziesz kogoś, ale kogo? My już nie wierzymy, nie ufamy, nieświadomie odpychamy.
Tak, zarzucają mi że nie umiem się cieszyć tym co mam, domem, dziećmi. Samotność dokucza ale strach paraliżuje... Pozostaje nadzieja i wiara.
Ja również jestem sama pomimo, że mam trójkę dzieci, u mnie alkohol zabił naszą ufność do ludzi. Tata mojego synka woli kolegów i picie, a mówił, że chce dziecko. Ludzie mówią, że to moja wina, bo sprowadziłam go na świat, więc teraz mam się martwić. Wychodzi na to, że nie warto kochać i ufać.
Ja natomiast jestem przeciwny większości tutaj zgromadzonych opinii, żyję nieufnością, dystansem, nie mam bliższych znajomych, mam "normalną rodzinę" i bardzo mi odpowiada fakt, że jestem SAM. Lubię samemu jeździć rowerem rano przed wschodem i tak samo wieczorem... Mam swoje własne zdanie na każdy temat (zazwyczaj milczę, gdy się z kimś nie zgadzam, za to wewnętrzny monolog... poezja) i nie mam zamiaru się tym z nikim dzielić... Samotność jest okej i nie uważam tego za wadę, po prostu lubię ciszę, samotność. Wydaje mi się, że swoja starość również spędzę w samotności. Rodzina podchodzi do tego w sposób "on jest nieśmiały", ale fakt jest taki, że oni sami niewiele o mnie wiedzą. Mam 21 lat, studiuję i jeszcze raz napiszę SAMOTNOŚĆ JEST OKEJ. Uczucie, że nikt od ciebie nic nie chce, o nic cię nie poprosi ani nie zaczepi w szkole jest zwyczajnie fajne. Lubię, gdy nikt o mnie nic nie wie. Pozdrawiam Piotr
PS Napisałem to po to, abyś mogła zrozumieć, że samotność nie jest zła, wręcz uodparnia na zewnętrzny świat...
ponoć nie ma sytuacji bez wyjścia-a jednak. Jestem 6 lat po ślubie i mam 2 dzieci. Z mężem żyliśmy jako tako do czasu kiedy nie zamieszkaliśmy z teściową. Teraz oprócz problemów finansowych pojawiają się coraz to nowsze.. Niedawno temu dowiedziałam sie ze moja teściowa miała romans z moim nieżyjącym ojcem. Przyznała się do tego zwalając cała winę na Niego- coż On już nie może sie bronić.. Jest perfidną materialistką, patrzy na człowieka w ten sposób- ile ma i ile z siebie może dać. Dzisiaj była okropna awantura. Mojej mamie okropnie sie nie spodobało to że w czasie naszego wyjazdu teściowa nic nie zrobiła w domu..W ogóle mało mi pomaga a przy dwóje dzieci jest bardzo ciężko ( pierwsze ma 6 lat a drugie 1,5roku). Mąż jest na mnie non stop wściekły że nie kochamy sie tak czesto jak On potrzebuje a ja po prostu nie mam siły- z reszto karmię młodszego piersią i nie mam zbyt dużej ochoty na sex- ale On tego nie rozumie. Często sie kłócimy. Nie wie nic o romansie- boje sie że jakbym Mu powiedziała to ... by nasze malżeństwo . I tak mi zleci to życie na zatajaniu tak ważnej sprawy przed najbliższą mi osobą .. Ja już mam dość, nie mam już woli walki o kolejne dni..
Dodaj nowy komentarz