Jestem w strasznym stanie i potrzebuję pomocy, mam depresję
Dzień dobry, jestem Agnieszka, szczerze nie wiem co mam napisać, ale wiem, że potrzebuję pomocy - rozwiązałam wasz test i wyszedł negatywnie, każda odpowiedz podkreśla odpowiedz D jestem przerażona. Co mam z tym zrobić, mam 2 dzieci, a ja muszę się nimi zająć, a już nie mogę sobie poradzić z tym powoli. Co dalej?
Pani Agnieszko,
Wysoki wynik w teście oznacza bardzo duże prawdopodobieństwo depresji. Powinna się Pani skonsultować z lekarzem psychiatrą i rozpocząć leczenie - im szybciej tym szybsze będą efekty terapii i powrót do zdrowia. Proszę zgłosić się do Poradni Zdrowia Psychicznego, nie potrzebuje Pani skierowania od lekarza rodzinnego. Po rozmowie z Panią lekarz psychiatra będzie mógł stwierdzić przyczynę dolegliwości i zadecydować o najlepszej formie terapii. Proszę być dobrej myśli i nie wahać się skorzystać z pomocy specjalisty. Napisanie do nas jest już pierwszym krokiem do odzyskania dobrej formy, czego też serdecznie Pani życzę. Łączę pozdrowienia!
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz




Komentarze
Witaj Agnieszko, ja także mam dwójkę małych dzieci i jedno starsze, dopadła mnie jakaś okropna sprawa, gryzie mnie już ponad 2 mies. Nie wiem, czy to depresja poporodowa czy tylko atak nerwicy, ale nie radzę sobie z tym, biorę Zoloft 50 i po prawie miesiącu nadal mam lęk i deprechę:( Proszę, napisz do mnie na GG 1506728, pozdrawiam, kalakina.
Witaj, ja jestem w bardzo złym stanie, byłam sobie dzisiaj załatwić lekarza, ale są długie terminy i dopiero we wrześniu mam wizytę, boję się, że do tego czasu coś się ze mną stanie, nie mam siły już żyć.
Witaj, skontaktuj sie ze mną nr gg 1506728, badz mail. dzis wyjezdzam na wakacje na tydzien i moglybysmy porozmawiac telefonicznie, podaj mi nr komorki, dlaczego nie pojdziesz choc raz prywatnie do psychologa? To koszt rzedu 80zł badz mniej, w jakim miescie mieszkasz? pozdrawiam kalakinga
Pani Agnieszko, bardzo się cieszę, że zdecydowała się Pani na wizytę u lekarza. Jeżeli jednak terminy są tak długie proszę skorzystać z rady mojej przedmówczyni i udać się na wizytę prywatną. Jeżeli czuje się Pani bardzo źle proszę się nie męczyć próbując doczekać do wizyty. Trzymam kciuki i serdecznie Panią pozdrawiam!
Hej. Mi wynik też wyszedł (Jesteś w depresji. Twój stan wymaga spotkania się z psychiatrą.) Też mam 2 dzieci i czasami sobie myślę co by było jak by mi,nie zabrakło...
Pierwszy raz miałam depresję jak moje dzieci miały 1,5 roku i 3 lata, nie dawałam rady, nawet nie mogłam sama załatwić sobie lekarza...
Pomogła mi siostra i szwagierka, mąż mnie woził do psychologa 20km, bo sama nie dałabym rady (to było jedyne, co dla mnie zrobił w tym czasie); leki nie pomagały więc przerzuciłam się na zioła i po miesiącu poczułam się lepiej, ale wyszłam z tego (trwało to tylko rok);
Niestety teraz po 5 latach mam nawrót, liczyłam się z tym, ale i tak mnie to zaskoczyło. W międzyczasie bywałam też z dziećmi u psychologa, bo strasznie się to na nich odbiło; a teraz znowu muszę walczyć dla dzieci, męża ale przede wszystkim dla siebie, (tym razem mąż mnie wspiera);
Jestem nauczycielem-wychowawcą w ośrodku dla dzieci i młodzieży, nie chcę stracić tej pracy, bo ją kocham, będąc w depresji zrobiłam studia podyplomowe, z których tysiąc razy chciałam zrezygnować, bo nie dawałam rady.
Agnieszka, KIEDY wyjdziesz z depresji każdy dzień będzie jak dar od Boga, będziesz się uśmiechać i cieszyć; życzę powodzenia.
witam mój problelm polega na tym ze juz lecze sie na depresje na poczatku lecznia bralam leki ale kiedy czulam sie dobze przerywalam leczenie na pare dni kiedy wracaly znowu je bralam mysli samobójcze sie nasilaly postanowilam wybrac sie do lekaza i przyznalam sie ze bralam leki nie reguralnie zwiekszyl mi dawke i teraz stosuje scisle wedlug jego zalecen lek biore juz 3 miesiac jest ok tylko nocami kiedy sie przebudze mam napady tych mysli takie dziesiecio sekundowe potem odpuszcza mam 2 dzieci i mama 29 lat mam dosyc tego hhorroru modle sie tylko ze kiedy zakoncze leczenie aby nie bylo powrotów
czy kos mi pomoze ?
yvonnenot@googlemail.com
Napisz.
a moj problem polega na tym, ze wkurza mnie ogolny brak swiadomosci i wiadomosci! Jestem zdrowa, nie miewam zaburzen zadnego rodzaju ale nie moge patrzec jak ludzie sie mecza i tak rzadko maja obok kogos kto potrafi realnie ocenic sytuacje. Wedlug mnie powinno sie w szkolach srednich uczyc mlodziesz jak rozpoznawac np. syndrom presuicydalny czy podstawowe objawy depresji i nie tylko tej pospolitej o ktorej piszecie ale tez tych bardziej podstepnych jak np. CHAD -
Nie jest prawda, ze potrafi rozpoznac to tylko psychiatra.My powinnismy odbierac sygnaly, poznawac syndromy i gonic po pomoc wlasnie do lekarza,- diagnoze i leczenie pozostawmy specjalistom.Mysle, ze tego rodzaju edukacja mialaby sens.
Zgadzam sie z Toba
Mój chłopak tydzień temu trafił do szpitala, zdiagnozowana depresja, leczenie farmakologiczne. Podobno pierwszy "dobry" rezultat działania leków bedzie widoczny po 2-3 tygodniach. I co dalej? Pytam lekarzy - zero konkretów, mówią - pewnie póżniej psychoterapia, ja pytam - gdzie? oh, jest tyle prywatnych ośrodków i specjalistów - słyszę. Dzwonię do tych poradni, a tym słyszę, że pacjent ma sam zadzwonić i na dodatek sam zdecydować kto i co jest mu potrzebne! gorzki śmiech - on nie potrafi na razie zdecydować nawet o tym czy jest w stanie wyjśc na spacer a co dopiero załatwianie takich spraw, jeszcze z jakąć kobietka w recepcji, która gucio wie o tym co on przeżywa. Ok, ma mnie, ma moje wsparcie i pomoc. A gdyby taki człowiek był sam, typowy dwudziestoparolatek, zapracowany w wielkim miescie - kto by mu pomógł? kto uświadomiłby mu, że potrzebuje pomocy specjalisty, odpowiednich leków? Kto łapałby w przelocie zaganianych lekarzy na korytarzu szpitalnym pytając o co w ogóle chodzi i co dalej z tym robić? Kto dzwoniłby po tych niby specjalistach, z których każdy mówi co innego - jedni, że to źle, że trafił do psychiatryka! ( nie dziwne skoro próbował sie zabić ! ), w jego stanie nie wystarczyłaby gadka szmatka z psychologiem. Zresztą to fakt, że kiedy obdzwaniałam prywatnych lekarzy, zanim jeszcze jego stan sie tak bardzo pogorszył, to słyszałam o terminach na "za tydzień" i to za niemałą kase. Oczywiście że zapisałam go na najszybszy termin ( 4 dni) ale co z tego, skoro do tego czasu on już totalnie sie pogrążył i trafił do szpitala! Jak to w ogóle działa w tym naszym zasmarkanym kraju? Niby coraz wiecej wiemy o depresji, ale gucio z tym faktem robimy! Nie ma żadnego programu, żadnych wytycznych dla takich osób, a w stanie krytycznym albo odbierają sobie życie, albo trafiają na oddział czubków, gdzie wszyscy stłoczeni są w jednym garze - schizofrenicy, z nerwicą, z demencją, po odwykach, w depresji, starzy, młodzi, ci spokojni, wycofani i i ci uzewnętrzniajacy się non-stop! I szczerze mówiąc brak alternatywy! On musi tam przebywać, a ja muszę na to patrzeć. I wierzyć, i czekać, i w sumie nie wiem co dalej, bo nie spotkałam jeszcze w swoich poszukiwaniach osoby konkretnej i kompetentnej w tej dziedzinie, która nakreśliłaby chociaż delikatnie jakikolwiek plan działania!
Dobra rada znajdź dobrego specjalistę, niech chłopak się leczy, a Ty poszukaj sobie nowego, zdrowego chłopaka...
Prawda jest, ze dramatycznie to wszystko co opisalas wyglada. Przerazajaca jest taka niemoc, bezradnosc, strach,- zwyczajnie...Tylu madrych ludzi w okol, tylu specjalistow, mozliwosci zdawaloby sie ogromne. Tylko wlasnie, gdy czlowieka bezposrednio dotyka problem to wszelka pomoc zdaje sie byc niedostepna. Fakt, czeka sie na wszystko, placi sie slono ale macie to szczescie, ze nie jest za pozno...
W zwiazku z problemem samobojstwa nalezy stwierdzic, ze zawezenie dynamiczne wykreowane przez Erwina Ringla jako jeden z czynnikow syndromu presuicydalnego, powoduje, iz row´niez czynnik czasu podlega zawezonej percepcji i czlowik mysli wowczas, ze "nic sie juz nie zmieni"
zupelnie niechcacy, w polowie zdania wyslalam moja mysl. Przepraszam, chcialabym chetnie ja dokonczyc. Zatrzymalam sie na beznadziejnosci jaka odczuwa chory, na tym, ze "nie wygrzebie sie z tej sytuacji i nic nie zmieni mojego polozenia" z czego wynika poczucie, iz "nie ma juz czasu". Nalezy traktowac to jako symptom sytuacji krytycznej i to nie tylko ze wzgledu na jego konsekwencje. Najczesciej objawia sie tak kryzys, bedacy centralnym pojeciem nowoczesnego zapobiegania samobojstwom..Twojego chlopaka przy calej tej okropnej chorobie dopadly zapewne podobne odczucia i owszem, leczenie jest mu potrzebne aczkolwiek interwencja kryzysowa, z calym zaangazowaniem zajmujacych sie nia specjalistow, w zadnym wypadku nie jest wylacznie ich domena. Powiem wiecej, interwencja kryzysowa nie ma racji bytu, jesli bedzie sie opierac wylacznie na dzialalnosci specjalistow. Dlatego jestes mu bardzo potrzebna i wspaniala jest Twoja postawa. Tak, depresja obezwladnia, pozbawia realnej oceny sytuacji i czasem cudem wydaje sie mozliwosc wstania z lozka a co dopiero szukanie pomocy. Przykre jest, ze pani przy telefonie tu czy tam utrudnia Ci umowienie chorego na wizyte. Jednak wiem, ze czuwasz...
Moj chlopak nie mial tyle szczescia. Zawezenie sytuacyjne siegalo zenitu i wlasnie wtedy nie mial obok nikogo, kto moglby mu pomoc. Gdzies tam, na koncu swiata odwbral sobie zycie, bo zabraklo mu kogos kto podalby mu reke...Ty masz te moc, ktorej wtedy nie mialam ja i trzymam kciuki...
Jestem chory z przerwami to będzie parę la,t choroba często powraca z łagodnego stanu choroby do takiego pełnego strachu, różnego rodzaju trzęsień i drżeń wewnątrz głowy, karku, prawie całego ciała .♦Pomocy 5,10,2009
Mam 56 lat.Nerwica lękowa i depresja dopadała mnie już w przedszkolu, byłam płaczliwymi dzieckiem, tęskniłam za rodzicami, domem, dziadkami. W pierwszej klasie liceum miałam myśli samobójcze, potem po porodzie dziecka. Taki organizm. Najdziwniejsze jest to, ze ludzie maja o mnie opinie osoby radosnej i doskonale radzącej sobie w zyciu. Od stycznia jestem na emeryturze, samotność brak perspektyw, uboga emerytura, lek o zdrowie spowodowały nawrót dolegliwości. Uważam, ze nie radzę sobie z zyciem. Rozmowa z psychologiem nic nie dała. Pani psycholog poradziła mi, abym się „czymś zajęła”. Rozmawiała ze mną jak z idiotką. Zupełnie nie zrozumiała wagi problemu. Wiem, ze nerwice lękowa można zaleczyć na długi okres czasu, ale warunek jest jeden – trzeba trafić na bardzo dobrego psychiatrę, który dobierze odpowiednie leki. Co to znaczy? Znaczy to tyle, ze po miesiącu od ich brania zmniejszą się dolegliwości i po jakimś czasie doktor powie – odstawić leki – a my będziemy czuli ogromna ulgę i wyjście z depresji i brak ataków lęku. Wiem to na pewno. W 1998 roku nie mogłam wyjść z domu i łóżka. Dwóch kolejnych psychiatrów pogłębiło moje dolegliwości. W końcu trafiłam na doktora, przejrzał moje badania ( morfologia, tarczyca, echo serca, próby cukrzycowe) , mało rozmawiał, zadał kilka pytań, zbadał ciśnienie. Powiedział, ze cierpcie na nerwice lękowa, która powoduje depresje, wytłumaczył mi, jakie leki mam brać, jak często ( bardzo skrupulatnie dobrane dawki), w czasie następnej wizyty zmodyfikował dawki i powiedział rzecz najistotniejszą –powiem pani kiedy i w jaki sposób odstawi pani leki, są to bezpieczne preparaty nie uzależniające. Nie byłam u niego 10 lat, żyłam cudownie. Dopadł mnie pierwszy atak po przejściu na emeryturę.
JAK MOŻNA SIĘ Z PANIĄ SKONTAKTOWAĆ. MAM PODOBNE DOLEGLIWOŚCI.
witam, tu Kalakinga, odezwijcie się mamy z dziecmi ktore przezywają depresję lub nerwowe załamanie - mój nr gg 1506728, ja muszę o tym z Wami porozmawiać, pozdrawiam kamila
czy mam czekac na odpowiedz
Napisz do mnie.
yvonnenot@googlemail.com
mamy duzy problem nasza siostra pije .na zadna terapie nie chce chodzic,ajak przyjechala z zagranicy pije sama jak jej pomoc.
Witam moim zdaniem najlepiej by było, aby pani siostra sama poddała się terapii. Wiem coś na ten temat, bo kilka lat temu mój mąż miał ten sam problem, też nie mógł sobie z tym poradzić, a ja miałam dosyć. Ale jest coś takiego jak oddział zamknięty dla poważnie uzależnionych, najpierw jest odtrucie lekami, a potem terapia, jest jeszcze coś takiego jak wszywka, podobno powoduje wymioty jeżeli napije się alkoholu. Życzę powodzenia
witam prosze mi podać objawy depresji
objawow depresji jest wiele tak jak jej rodzajow,- proponuje otworzyc www.google.pl i wpisac w listwe "objawy depresji". To link do jednej ze stron:http://www.csk.lodz.pl/depresja/objawy.htm
Pozdrawiam. ds
Witam!
Mam na imię Mateusz mam 18 lat.Rozwiązałem wasz test i na 9 pytań na 7 wyszła mi odpowiedż D, nie mam na nic pomysly jestem od jakiegos czasu zamkniety w sobie.Gdy wychodze z domu nie widze zadnego pomyslu na dzieni po prostu nie chce mi sie nic nawet teraz jak to opisuje nie wiem jak to ujac. nie widze sposobu na zycie brak mi po prostu slow................
Mateusz wez sie w garsc, moze masz jakies hobby , jesien bardzo zle znosza ludzie z tendencja do depresji, zawsze sie pogarsza nastroj, nie jest sie soba ale pocieszam, ze to chwilowe, ze Ci minie. Musisz z kims pogadac, wywnetrzyc sie, moze masz kumpla co Cie wyslucha a jesli nie to radze pojsc do psychologa, opowiedziec o swoim stanie, naprawde dosznasz ulgi....Napisz gdzie ten TEST znalezc...no i trzymaj sie...
Masz rok więcej od mojego syna, napisz, czy zyjesz w domu rodzinnym, jesli tak, to jakie są stosunki między Tobą a Rodzicami, jak idzie Ci nauka, może mogłbys porozmawiac z matką bądź ojcem, czy masz rodzeństwo? Mozesz znaleźć w swoim miescie poradnię i pójść do psychologa, zawsze jest pomoc, czy lubisz góry, lub muzykę?
Hmm, latwo Wam mowic "wez sie w garc", piszecie o hobby, gorach, gadce z kims i muzyce ale uwierzcie, ze jak nic sie nie chce to NIC w doslownym tego slowa znaczeniu! Mam racje Mateusz?
Jasne, pogadanka ze specjalista jak najbardziej wskazana. Najlepszym jednak lekarstwem jest zakochanie.....lekarstwo to moze zbyt wiele powiedziane, bo tego rodzaju choroby same nie znikaja
ale motywacja napewno jest ogromna....I teraz myslicie,- latwo ci mowic,- oczywiscie, przeciez najlatwiej myslec za kogos...Jenak nalezy brac odpowiedzialnosc za wlasne slowa dlatego Mateuszu milosc nie jest moja rada na Twoje problemy lecz serdecznym zyczeniem:) ds
Zwroce sie jeszcze do Was z prosba byscie krotko wrocili do mojej wypowiedzi wyzej z dnia 05.10 gdzie to wspomnialam o zawezeniu dynamicznym i sytuacji kryzysowej... W zwiazku z tym chcialam jeszcze raz podkreslic, ze pomoc specjalistyczna jest najczesciej konieczna ale szalenie wazne jest miec obok kogos bliskiego...Pozdrawiam, ds
od dłuższego czasu nic mi sie nie układa,zaczął sie rok szkolny, ile bym się nie starał to jest tylko gorzej,mam mysli samobojcze od pewnego czasu..
zastanow sie czy wraz z myslami samobojczymi wyobrazasz sobie ze ktos Cie ratuje...Bo jesli tak jest, to potrzebujesz koniecznie czyjesc uwagi, to takie wolanie o pomoc. Jesli myslisz o smierci jako o wyzwoleniu to uwierz, ze sie mylisz! Prawdopodobnie dopadly Cie juz roznego rodzaju zawezenia i nie widzisz wyjscia z sytuacji ale to sie zmieni. Tak czy siak idz do lekarza i koniecznie przyznaj sie do fantazji samobojczych. Mam nadzieje tylko, ze trafisz na madrego czlowieka, ktory z pomoca farmakologii wyprowadzi Cie z tego marazmu. A jesli przytlacza Cie tak szkola to kurcze, prawie kazdy z nas to przezyl...ds
Mam duży problem, bardzo boję się wypowiadać " głośno i otwarcie "" w pracy, boję się casm problemów, krytyki, ogadywania przez innych, do tego dochodzą problemy moje z koncentracją , nie wiem co robić???
Aga
Miałam to samo Aguś i wiele innych problemów w pracy. Niestety ludzi nie zmienisz, dlatego musiałam odejść i nadal nie pracuję. Wszędzie znajdowałam wredne i paskudne stwory, nie miałam gdzie uciec! Pozdrawiam Cię gorąco! Kora
Nie daje już rady dalej żyć. Od roku cierpię sama, nie wiem na co. Byłam u dwóch psychiatrów i żaden mi nie pomógł. Prawie rok brania leków, ciągłe zmiany na inny. Jestem wykończona. A do tego jeszcze jeden wpędził mnie w lek uzależniający z grupy benzodiazepin, którego nie mogę odstawić.Jestem u kresu wytrzymałości. Czuję się jak wrak człowieka, a mam dopiero 40 lat. Nie wiem gdzie szukać pomocy. Odizolowałam się prawie od ludzi, bo tak źle się czuję. TO ŻYCIE TO KOSZMAR. STRACIŁAM TYLKO PIENIĄDZE BO LECZYŁAM SIĘ PRYWATNIE. NIE UFAM NASZYM LEKARZOM, nikt nie słucha tylko po paru minutach rozmowy recepta na nowy lek i za dwa miesiące do kontroli. Nie wiem jak to dalej się potoczy zostałam teraz tylko na leku od którego jestem uzależniona, a który w ogóle mi nie pomaga .Zażywam go tylko po to aby nie było gorzej.
napisz do mnie ania@asta-net.com.pl mam to samo
Kurcze, co to znaczy, napisz do mnie na gg 1506728 kalakinga, ja także miałam przez kilka miesięcy dobierany lek, teraz mija 2 miesiąc, nie wiem, czy jest maksymalna poprawa. Ale jestem w zbliżonym wieku - 38 lat, może wesprzemy się nawzajem, daj znać, jakie masz objawy, czy to depresja? Czy może masz nerwicę? Uważam, że psychoterapia pomogłaby Ci. Czekam na wieść od Ciebie. Kamila
hmm, ja już nie pamiętam jak to jest się śmiać. Od 10lat choruję na depresję z małymi przerwami, już nawet nie chodzę na terapię. Nigdy nie dostałam lekarstw, bo twierdzono, że lepiej nie, bo jestem jeszcze za młoda - pierwsze objawy 15 lat i pierwsza próba samobójcza.Teraz mam 25 lat i 6-sciu psychologów za sobą i żadnej poprawy. NIE wierze już w wyleczenie, po prostu nauczyłam się egzystencji ale tylko tyle.
Hej... mam podobny problem. Mam objawy zaawansowanej depresji i to już w wieku 19 lat, jest mi źle, wszystko jest mi obojętne, nie mam ochoty kompletnie na nic... To straszne, bo jeszcze niedawno byłem pełnym energii i zapału chłopakiem, a teraz mam wszystko gdzieś, boję się, że nie ukończę studiów (poczucie kompletnego zobojętnienia). Czasem przychodzą okresy lepszego samopoczucia, ale trwają one krótko, po czym znów powraca dół. Czy kiedykolwiek będę jeszcze w stanie cieszyć się życiem :(?
Witam od pewnego czasu nic mi się nie chce, często chodzę smutna. Czy to już depresja? Boję się tego, nie chcę żeby tak było. Mam 18 l jestem młodą osobę i coraz częściej myślę o samobójstwie ale chyba tak naprawdę nie chcę tego, chcę się radować, śmiać jak dawniej. Dodam, że w szkole ostatnio mam pod górkę, nie chodzi tylko o oceny, które z resztą ostatnio spadły, ale ogólnie sobie radzę, tylko ludzie są nieprzyjaźni, śmieją się ze mnie i czuję się odtrącona. Często jest tak, że jak myślę że będzie już dobrze, to coś się wydarzy w szkole, że znów jestem przygnębiona. Proszę jeśli masz jakiś dobry pomysł to napisz, jakąś dobrą radę, chcę z kimś pogadać, a nie chcę nic mówić rodzicom.
PS. przepraszam za błędy, bo takie na pewno są.
renia
Dowiedziałam się, że moje dzieci w tajemnicy przede mną sprzyjają tatusiowi pedofilowi i zwyrodnialcowi. Uznały, że teraz skoro są duże i silne on już ich nie skrzywdzi więc jest fajnym tatą, a raczej jego konto. I tak zostałam uznana za świra i wraz z tatusiem ostrzegają się wzajemnie przede mną....Boże za dużo tego do pisania...Suma summarum-przegrałam z byłym mężem pedofilem i zwyrodnialcem. Jestem biedna i "porąbana". Świat mi się zawalił./. Szukam od rana pomocy, chcę żyć, a jednak nie widzę sensu.
Jak mam wyjść z depresji skoro stale coś się dzieje takiego ze najlepsze leki tracą swą moc? Ja walczę z depresją od kilkudziesięciu lat. Ostatnio czułam się nawet bardzo dobrze, mój lekarz się cieszył a ja tym bardziej. A dziś chcę umrzeć. Cholera chcę zasnąć i się nie obudzić. Jestem już taka zmęczona walką. Mam 55 lat i walczę o każdy normalny dzień od dziecka. W wieku ponad 40 lat uciekłam od przemocy, przynajmniej tak mi się wydawało. Ale przemoc nie uciekła ode mnie. Okazało się że dwoje moich dzieci z czwóreczki jaką mam, mają przemoc we krwi. Czy dobrze to nazwałam? Może ją tylko odziedziczyły po tatusiu. Nie jestem lekarzem. Lubią to a ja jestem ich obiektem. Obiektem 16 letniego syna mającego wsparcie w siostrze, która aczkolwiek mieszka bardzo daleko ale wspiera go na gg i skype. Okazało się ostatnio,ze tatko pedofil i zwyrodnialec skazany na odsiadkę za te"wyczyny" wobec nas, teraz jest super facetem. Dosłownie ich idolem. Bo ma kasę a ja no cóż, nieważne że walczyłam o ich normalne życie, że dzięki mnie córka nie zaćpała się i nie została dosłownie dziwką, że syn skończył kolejne szkoły, że dzięki mnie żyje. Tak żyje ale to długa historia. Że nigdy nie byli głodni ani źle ubrani. Że kochałam ich bezgranicznie i tak samo ufałam, że byłam zawsze z nimi gdy tego potrzebowali a czuwałam cichutko by ich chronić. Wczoraj zostałam świrem,chorą umysłowo starą babą, sarkastyczną i beznadziejnie głupią. Liczy się tatko bo teraz im już nic nie zrobi a fajny jednak z niego gość. Ja tylko jęczę, skamle jak suka i wymagam. Rozmyślają więc jak się ode mnie uwolnić. Tego nie rozumiem. Nigdy nie zabraniałam im kontaktów z ojcem. Dlaczego skoro jestem takim świrem i szmatą mój syn nie wyprowadzi się do tatuśka? Jak go nazywa. Dlaczego nie przywróci ojcu władzy rodzicielskiej którą w całości utracił? Ja już nie mam nic przeciwko temu. Tak jestem stara, schorowana, nie mam emerytury a tylko grupę inwalidzką i zasiłek pielęgnacyjny. Mój dochód to 153 złote i alimenta ale to nie moje przecież. Dlaczego? Bo urodziłam niepełnosprawne dziecko i sama musiałam walczyć o jego życie. Teraz mój syn mówi ze nic mi nie zawdzięcza. Bo choć ojca nie kocha jednak lubi go bo ma pieniążki a ja jestem dziadowa, tak właśnie, dziadowa. Po co żyć? Jestem tak strasznie zmęczona. Pisze, bo to taki mój krzyk, taki wrzask rozpaczy. ZA CO!
Kochana Moja. To za wiele jak na jednego człowieka. Tak się starałaś, a wychowałaś potwory. Nie zasłużyłaś sobie na to. W miarę możliwości staraj się o rentę i staraj się żyć dla siebie i nie przejmuj się zwyrodniałymi bachorami, bo nie zasłużyły na Twoją miłość! Pozdrawiam!
I tak w kółko..leki..ciut lepiej..ah..wręcz euforia, że poradziłam sobie z tą chorobą..i nagle..szok..jest..wróciła..znów leki..walka o każdą chwilkę normalności, boli brzuch, boli ciało, lekarz mówi to nie reumatyzm to depresja,to nie wrzód to ONA...nie śpię, jem dosłownie żrę albo głoduję. Waga skacze jak szalona, przybywa guzów to depresja, nie można operować, bo serce za słabe i też depresja robi spustoszenia. Samotność to też ONA,gdzie nie spojrzysz ONA...taka wszechmocna i wszechobecna...Nie chcę jej, a ona jest...Jak od niej uciec...Śmierć nie jest wyjściem. Powiedzą stara wariatka. To było do przewidzenia ,w TV komunikat. W Zielonej Gorze starsza kobieta lat 55 popełniła samobójstwo,od wielu lat była pacjentka poradni zdrowia psychicznego, no tak..to wszystko wyjaśnia..Cholerka, więc co robić? Grażyna
Mam 2 prawie dorosłych dzieci, męża, który mnie nie rozumie, odpowiedzialną pracę i całkowity brak sił do życia. Chce mi się dosłownie wyć z rozpaczy i bezsilności. Żeby nie kłócić się z rodziną uciekam w sen, po przebudzeniu jest jeszcze gorzej. W pracy zawalam i odliczam dni, godziny. Stwarzam pozory radosnej, żeby nikt nie dostrzegł moich problemów, ale jak długo jeszcze wytrzymam ? Boże, co mam robić, jak żyć dalej?
Nastka
Słuchajcie, wiem jak trudno jest wytrzymać z depresją, ale zastanówcie się o czym myślelibyście gdybyście nie wczuwali się w ten bezsens? Czy macie jakieś oczekiwania wobec życia, jakieś plany czy marzenia? Jeśli macie marzenia, czy widzicie jakkolwiek swoją przyszłość to znaczy, że nie jest to tak głęboka depresja. Utrata samej tylko dynamiki życiowej to nie dramat, to nam przyświeca od zawsze - taka nasza uroda kraju północnego - styczeń jest okropny dla wielu. Ale warto dla tych wiosennych dni pożyć i zobaczyć, a nuż się to zmieni na pogodę na twarzy. Czy moglibyście zmusić się do lekkiego sportu, przynajmniej spacery dłuższe i więcej świeżego powietrza? Basen, joga, taniec, pilates, rower w siłowni, skatować się do takiego stanu, że będziecie marzyc tylko o prysznicu i śnie, a wówczas podwyższy się odporność i wytworzą się naturalne przekaźniki hormony zadowolenia jak endorfina. Mój nr gg 1506728, pozdrawiam Kamila
Ja od ponad roku choruję na depresję. Mam 20 lat, codziennie mam myśli samobójcze. Chodziłam trochę do psychologa stwierdził depresję, przepisał tabletki, nic nie poskutkowało. Mam o rok młodsza siostrę Ewę, ona szczęśliwa, studiuje, mieszka z chłopakiem. W tym roku już wychodzi za mąż a ja? Ja codziennie płaczę i prawie całymi dniami leżę. Kiedyś byłam w ogóle inną dziewczyną uśmiechniętą zawsze nie raz to aż do przesady. Wyjeżdżam wiosną do Niemiec, boję sięm że tam nie poradzę. Boże co ja już mam robić?!
Moich znajomych koleżanka też ma taki problem. Po próbie samobójczej trafiła na oddział psychiatryczny. Było jeszcze gorzej, w końcu ktoś doradził jej rodzicom ośrodek dla osób z takimi problemami. I dopiero tam jest poprawa, była niedawno na przepustce mówi, że jest dużo lepiej ale jeszcze długa droga przed nią. Jedni piszą, że warto się leczyć, drudzy że im nie pomaga. A ja myślę, że trzeba próbować, szczególnie gdy ktoś ma myśli samobójcze. Niedawno mój brat popełnił samobójstwo, a ja do tej pory nie mogę się pozbierać. Jak straszne uczucie dowiedzieć się o śmierci w taki sposób kogoś bliskiego wiedzą ci którzy to przeżyli. Jak wielki ból, że ktoś kto miał życie przed sobą sam sobie zrobił coś takiego. Zwróć się po pomoc, warto jest próbować walczyć o siebie.
Witaj nie piszę na forach. Napisz do mnie gg: 13190711 POZDRAWIAM ;)
Witaj, czytając to, co napisałaś o swoim problemie, to mogę ci kilka słów napisać! Depresja jest straszna i same leki ci w tym nie pomogą! Znajdź zajęcie, które sprawi ci ulgę, jak będzie cię coś dołować! Najlepiej działają ćwiczenia, pływanie, rozmowa i spotkania z ludźmi! Nie jest konieczny lekarz! Jeśli jesteś silną osobą, to poradzisz sobie na pewno! Trzymam za ciebie kciuki!