Nie powiedziałam, że ta propozycja odbiera mi nadzieję, ale jeżeli to jest niby inny zespół depresji niż ten, który mi powiedziano wcześniej, że jest, to tak jak Pani mówi że będę musiała podjąć leczenie farmakologiczne, czyli tabletki do końca życia, które nie wiadomo czy mi pomogą, czy kiedykolwiek będzie normalnie. Mam w rodzinie osobę, która ma depresje od kilkudziesięciu lat chodziła do wielu lekarzy i nic jej nie pomogło. Jeżeli chodzi o moją diagnozę to wyszło to od rozmowy z moją mamą, która próbowała dojść skąd u mnie mogłaby się wziąć depresja, dlaczego, i doszło do tabletek antykoncepcyjnych, dowiedziała się że są one za mocne, że osoby poniżej 30-roku życia nie powinny ich brać, a ja je brałam od 17-roku dwa lata bez przerwy, a były one brane tylko z powodów antykoncepcyjnych nie leczniczych. Ginekolog wątpiła czy od tych tabletek mam tą depresję, ale skierowała mnie na badania krwi, i potem przyznała mojej mamie racje, że owszem że hormon jest grubo poniżej normy, że hormony będą długo wracać do normy wiele miesięcy ale czuć się normalnie powinnam do tygodnia po miesiączce. Badania były robione jak jeszcze brałam kilka ostatnich tabletek ponieważ musiałam skończyć opakowanie. Jeżeli chodzi o mój wygląd to się nie zmienił, chodzi tylko o to ze nie czuje się sobą, że jeżeli patrzę w lustro to nie czuje że to ja, czasem nawet mój głos mnie drażni, bo czuję jakby był obcy, nie wiem jak to inaczej opisać tak aby Pani zrozumiała. Tak więc u psychiatry nie byłam po tym jak ginekolog potwierdziła, że to tabletki są tego przyczyną.
mam depresję zawsze 2 tygodnie przed okresem, po okresie zawsze jest ok i cudownie biorąc antydepresanty dostałam tzw zespołu serotoninowego i wylądowałam z halunami i jazdami w szpitalu psychiatrycznym, tak mi wyszła pomoc od psychiatry, że straciłam i pracę i nadzieję na lepsze jutro.
Nie powiedziałam, że ta propozycja odbiera mi nadzieję, ale jeżeli to jest niby inny zespół depresji niż ten, który mi powiedziano wcześniej, że jest, to tak jak Pani mówi że będę musiała podjąć leczenie farmakologiczne, czyli tabletki do końca życia, które nie wiadomo czy mi pomogą, czy kiedykolwiek będzie normalnie. Mam w rodzinie osobę, która ma depresje od kilkudziesięciu lat chodziła do wielu lekarzy i nic jej nie pomogło. Jeżeli chodzi o moją diagnozę to wyszło to od rozmowy z moją mamą, która próbowała dojść skąd u mnie mogłaby się wziąć depresja, dlaczego, i doszło do tabletek antykoncepcyjnych, dowiedziała się że są one za mocne, że osoby poniżej 30-roku życia nie powinny ich brać, a ja je brałam od 17-roku dwa lata bez przerwy, a były one brane tylko z powodów antykoncepcyjnych nie leczniczych. Ginekolog wątpiła czy od tych tabletek mam tą depresję, ale skierowała mnie na badania krwi, i potem przyznała mojej mamie racje, że owszem że hormon jest grubo poniżej normy, że hormony będą długo wracać do normy wiele miesięcy ale czuć się normalnie powinnam do tygodnia po miesiączce. Badania były robione jak jeszcze brałam kilka ostatnich tabletek ponieważ musiałam skończyć opakowanie. Jeżeli chodzi o mój wygląd to się nie zmienił, chodzi tylko o to ze nie czuje się sobą, że jeżeli patrzę w lustro to nie czuje że to ja, czasem nawet mój głos mnie drażni, bo czuję jakby był obcy, nie wiem jak to inaczej opisać tak aby Pani zrozumiała. Tak więc u psychiatry nie byłam po tym jak ginekolog potwierdziła, że to tabletki są tego przyczyną.
mam depresję zawsze 2 tygodnie przed okresem, po okresie zawsze jest ok i cudownie biorąc antydepresanty dostałam tzw zespołu serotoninowego i wylądowałam z halunami i jazdami w szpitalu psychiatrycznym, tak mi wyszła pomoc od psychiatry, że straciłam i pracę i nadzieję na lepsze jutro.
Dodaj nowy komentarz