Witam!!!! Mężatką jestem od ponad 3 lat i mam prawie 3-letnią córkę. Od jakichś 2 lat mam problemy z mężem, a mianowicie mąż codziennie pije, unika kontaktu ze mną, z córką, unika rozmów w celu porozumienia się w jakikolwiek sposób, bezpodstawnie oskarża mnie o zdrady, choć siedzę ciągle w domu, wyzywa ku,,,,i itp. Śpimy osobno, a o pożyciu już nie wspomnę. Mąż kilka razy mnie zdradził za czasów narzeczeństwa i po ślubie poczytałam jego maile, w których było pisane o spotkaniach i gołe fotki też tam były w ogóle masakra...Brak jakichkolwiek uczuć, miłości. Czy to są wystarczające powody do rozwodu, czy może panikuję? Chciałabym się rozwieść bez orzeczenia winy ze względu na dziecko, nie chcę prania brudów itp., chcę się tylko od niego uwolnić i zacząć życz jak kobieta z godnością i szacunkiem dla samej siebie, bo z nim to jest nie możliwe. Nie ma do mnie żadnego szacunku i uczuć ,a ja powoli też mam to samo. Jestem z nim z obowiązku a nie z miłości, nie jestem święta ale na pewno nie taka jak on. Proszę o pomoc, bo sama nie daję już sobie rady...
Zastanów się dobrze czy na pewno nie ma już szans na ratowanie tego, co was jeszcze łączy, bo na pewno jest jeszcze coś takiego. Nie twierdzę, że rozstanie jest łatwe, bo na pewno nie jest. Wiedz, że potem może być jeszcze gorzej, zostaniesz sama i nieważne, że będzie wkoło ciebie pełno ludzi, rodzina, przyjaciele, ty i tak z tym będziesz musiała sobie poradzić sama. Więc zastanów się dobrze, zanim zrobisz cokolwiek.
A proszę mi powiedzieć, jestem już po rozwodzie, mieszkam jeszcze w mieszkaniu byłego męża, mam dwie córki, i może mi ktoś powiedzieć, jakie mieszkanie ma im zapewnić ojciec?
Witam!
A ja jestem 18 lat po ślubie, mamy 10 -letnią córkę. Jestem osobą bardzo aktywną, z inicjatywą zarówno w pracy jak i w domu. Prowadzimy razem dwie firmy, mój mąż jednak przy swojej pasywności wymagał ciągłych "szturchańców". To siłą rzeczy rodziło konflikty, które czasami przeradzały się w koszmarne awantury - z mojej strony. Jednak całe nasze życie kręciło się wyłącznie wokół nas. Wszystko robiliśmy zawsze razem. Byliśmy szczęśliwi. 3 lata temu mieliśmy dość poważny kryzys - mąż wyprowadził się z domu twierdząc, że ma dość mojego poniżania go. Błagałam, przepraszałam - bo nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Wrócił. Wyprowadziliśmy się z domu moich rodziców, 1,5 roku temu skończyliśmy budowę własnego domu, kupiliśmy jego ulubioną rasę psa (choć nie jestem zwolennikiem psa w domu:). Mąż od kilku miesięcy powtarzał mi, że się zmieniłam na lepsze - to mnie bardzo budowało! W marcu umówiliśmy się do ośrodka adopcyjnego (nie mogę mieć dzieci ) - mąż zawsze chciał adoptować drugie dziecko. I co .... 29 marca oświadczył mi, że się ze mną rozwodzi, bez żadnej dyskusji - nie mam nic do powiedzenia, nie kocha mnie od lat! Pozew jest w sądzie, wyprowadził się, ale codziennie przyjeżdża do córki - ta po jego wyjeździe płacze - co zrozumiałe. I co na to powiecie, bo ja nic z tego nie rozumiem. Wiem, że nie ma innej kobiety - na 100%. Popadam to w złość, to w rozpacz, nie wiem co mam robi. On jest całym moim życiem, do dnia kiedy mi oświadczył o rozwodzie żyliśmy, pod każdym względem :) Jak naprawdę fantastyczne małżeństwo niczym zaraz po ślubie albo i przed.
Rozwód to katastrofa.
Rozwiodłam się pięć lat temu, (ja wniosłam pozew); a teraz nie mogę sobie poradzić z tą pustką i samotnością.
Mój były mąż żyję z inną kobietą, a ja... jestem sama.
Żałuję!! Bardzo żałuję.
I mam niejasne wrażenie, że w naszym przypadku będzie dokładnie tak samo. Jeszcze próbuję, ale mam przed sobą narastający beton. Poprzednia historia jest właśnie moja.
To nie jest kwestia żałowania. Wiadomo, że czas leczy rany, jednak po pierwsze spędziłam z nim połowę swojego życia, nadal będzie łączyła nas praca, no i najważniejsze - mamy dziecko, które już raz zostało porzucone przez rodziców, teraz czeka je życie w rozbitej rodzinie - to spędza mi sen z powiek!
Witam!!!! Mężatką jestem od ponad 3 lat i mam prawie 3-letnią córkę. Od jakichś 2 lat mam problemy z mężem, a mianowicie mąż codziennie pije, unika kontaktu ze mną, z córką, unika rozmów w celu porozumienia się w jakikolwiek sposób, bezpodstawnie oskarża mnie o zdrady, choć siedzę ciągle w domu, wyzywa ku,,,,i itp. Śpimy osobno, a o pożyciu już nie wspomnę. Mąż kilka razy mnie zdradził za czasów narzeczeństwa i po ślubie poczytałam jego maile, w których było pisane o spotkaniach i gołe fotki też tam były w ogóle masakra...Brak jakichkolwiek uczuć, miłości. Czy to są wystarczające powody do rozwodu, czy może panikuję? Chciałabym się rozwieść bez orzeczenia winy ze względu na dziecko, nie chcę prania brudów itp., chcę się tylko od niego uwolnić i zacząć życz jak kobieta z godnością i szacunkiem dla samej siebie, bo z nim to jest nie możliwe. Nie ma do mnie żadnego szacunku i uczuć ,a ja powoli też mam to samo. Jestem z nim z obowiązku a nie z miłości, nie jestem święta ale na pewno nie taka jak on. Proszę o pomoc, bo sama nie daję już sobie rady...
Zastanów się dobrze czy na pewno nie ma już szans na ratowanie tego, co was jeszcze łączy, bo na pewno jest jeszcze coś takiego. Nie twierdzę, że rozstanie jest łatwe, bo na pewno nie jest. Wiedz, że potem może być jeszcze gorzej, zostaniesz sama i nieważne, że będzie wkoło ciebie pełno ludzi, rodzina, przyjaciele, ty i tak z tym będziesz musiała sobie poradzić sama. Więc zastanów się dobrze, zanim zrobisz cokolwiek.
A proszę mi powiedzieć, jestem już po rozwodzie, mieszkam jeszcze w mieszkaniu byłego męża, mam dwie córki, i może mi ktoś powiedzieć, jakie mieszkanie ma im zapewnić ojciec?
Witam!
A ja jestem 18 lat po ślubie, mamy 10 -letnią córkę. Jestem osobą bardzo aktywną, z inicjatywą zarówno w pracy jak i w domu. Prowadzimy razem dwie firmy, mój mąż jednak przy swojej pasywności wymagał ciągłych "szturchańców". To siłą rzeczy rodziło konflikty, które czasami przeradzały się w koszmarne awantury - z mojej strony. Jednak całe nasze życie kręciło się wyłącznie wokół nas. Wszystko robiliśmy zawsze razem. Byliśmy szczęśliwi. 3 lata temu mieliśmy dość poważny kryzys - mąż wyprowadził się z domu twierdząc, że ma dość mojego poniżania go. Błagałam, przepraszałam - bo nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Wrócił. Wyprowadziliśmy się z domu moich rodziców, 1,5 roku temu skończyliśmy budowę własnego domu, kupiliśmy jego ulubioną rasę psa (choć nie jestem zwolennikiem psa w domu:). Mąż od kilku miesięcy powtarzał mi, że się zmieniłam na lepsze - to mnie bardzo budowało! W marcu umówiliśmy się do ośrodka adopcyjnego (nie mogę mieć dzieci ) - mąż zawsze chciał adoptować drugie dziecko. I co .... 29 marca oświadczył mi, że się ze mną rozwodzi, bez żadnej dyskusji - nie mam nic do powiedzenia, nie kocha mnie od lat! Pozew jest w sądzie, wyprowadził się, ale codziennie przyjeżdża do córki - ta po jego wyjeździe płacze - co zrozumiałe. I co na to powiecie, bo ja nic z tego nie rozumiem. Wiem, że nie ma innej kobiety - na 100%. Popadam to w złość, to w rozpacz, nie wiem co mam robi. On jest całym moim życiem, do dnia kiedy mi oświadczył o rozwodzie żyliśmy, pod każdym względem :) Jak naprawdę fantastyczne małżeństwo niczym zaraz po ślubie albo i przed.
Rozwód to katastrofa.
Rozwiodłam się pięć lat temu, (ja wniosłam pozew); a teraz nie mogę sobie poradzić z tą pustką i samotnością.
Mój były mąż żyję z inną kobietą, a ja... jestem sama.
Żałuję!! Bardzo żałuję.
I mam niejasne wrażenie, że w naszym przypadku będzie dokładnie tak samo. Jeszcze próbuję, ale mam przed sobą narastający beton. Poprzednia historia jest właśnie moja.
Nie żałuj, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, a poza tym pewnie nie byliście sobie pisani. Na pewno kogoś znajdziesz - trzymam kciuki.
To nie jest kwestia żałowania. Wiadomo, że czas leczy rany, jednak po pierwsze spędziłam z nim połowę swojego życia, nadal będzie łączyła nas praca, no i najważniejsze - mamy dziecko, które już raz zostało porzucone przez rodziców, teraz czeka je życie w rozbitej rodzinie - to spędza mi sen z powiek!
wiesz co jakbym ci mogła pomóc to napisz kontakt@pogorzelscy.pl; osobiście uważam że należy walczyć o związek zawsze i dobro dzieci jest nadrzędne !!!
Dodaj nowy komentarz