Jak widac juz z imienia jestem meszczyzna... I chcialem wniesc troche meskiego punktu widzenia.
Najwazniejsze jest, ze i maz chcial tego dziecka. Dziecko wbrew jego woli moze albo i jest najwaznieszym powodem takiego zachowania. Ja radosnie oczekiwalem, inni czuja sie az do porodu (albo i cale zycie) jako obiekt, ktory byl konieczny dla osiagniecia kobiecego celu "dziecko".
Ciaza sama w sobie nie zmienia wiele. Ale wszystko w okolo jest inne: ona czuje i zachowuje sie inaczej, osoba zabiera cala uwage kobiety - on czuje sie ignorowany itp... Szczegolnie "zabawy" jak urzadzanie pokoju dzieciecego sa dla kobiet dobrym powodem dla parogodzinnego maratonu przez sklepy - dla niego jest to meczace... Szczegolnie, ze musi po tym maratonie jeszcze malowac sciany, wtachac i poskrecac zakupione meble itp. Innymi slowy: takie rozrywki nie naleza do ulubiony u osobnikow plci meskiej.
Najlepiej jest spytac o stosunek do dziecka. Jesli je oczekuje - prosic o konsekwentne zachowanie. Jesli nie, uwolnic go od przymusu i modlic sie, zeby zakochal sie z swoim dziecku po poradzie (a tak czesto bywa!). W miedzy czasie prosic tylko o zaufanie i lagodnie uswiadomic mu, ze ani ciaza ani dziecko nie zmienia nic w stosunku. Glaskac, nie drapac. ...A jesli podejrzewa Pani meza o depresje, poprosic jego kolegow z pracy, by uwazali na niego. (Wiem: latwo to powiedziec. Ale to jedyna mozliwosc, jesli nie chce terapii.)
A przede wszystkim: cieszyc sie z dziecka! Do radosnych ludzi wraca sie chetnie. Do niezadowolonych nie.
Nie chce tu meszczyzn usprawiedliwiac, ale i dla nas jest to nie takie latwe...
Jak widac juz z imienia jestem meszczyzna... I chcialem wniesc troche meskiego punktu widzenia.
Najwazniejsze jest, ze i maz chcial tego dziecka. Dziecko wbrew jego woli moze albo i jest najwaznieszym powodem takiego zachowania. Ja radosnie oczekiwalem, inni czuja sie az do porodu (albo i cale zycie) jako obiekt, ktory byl konieczny dla osiagniecia kobiecego celu "dziecko".
Ciaza sama w sobie nie zmienia wiele. Ale wszystko w okolo jest inne: ona czuje i zachowuje sie inaczej, osoba zabiera cala uwage kobiety - on czuje sie ignorowany itp... Szczegolnie "zabawy" jak urzadzanie pokoju dzieciecego sa dla kobiet dobrym powodem dla parogodzinnego maratonu przez sklepy - dla niego jest to meczace... Szczegolnie, ze musi po tym maratonie jeszcze malowac sciany, wtachac i poskrecac zakupione meble itp. Innymi slowy: takie rozrywki nie naleza do ulubiony u osobnikow plci meskiej.
Najlepiej jest spytac o stosunek do dziecka. Jesli je oczekuje - prosic o konsekwentne zachowanie. Jesli nie, uwolnic go od przymusu i modlic sie, zeby zakochal sie z swoim dziecku po poradzie (a tak czesto bywa!). W miedzy czasie prosic tylko o zaufanie i lagodnie uswiadomic mu, ze ani ciaza ani dziecko nie zmienia nic w stosunku. Glaskac, nie drapac. ...A jesli podejrzewa Pani meza o depresje, poprosic jego kolegow z pracy, by uwazali na niego. (Wiem: latwo to powiedziec. Ale to jedyna mozliwosc, jesli nie chce terapii.)
A przede wszystkim: cieszyc sie z dziecka! Do radosnych ludzi wraca sie chetnie. Do niezadowolonych nie.
Nie chce tu meszczyzn usprawiedliwiac, ale i dla nas jest to nie takie latwe...
Dodaj nowy komentarz