Mój narzeczony został aresztowany, zostałam sama z 4-letnim dzieckiem. Jak mam dalej żyć?
1
Mój narzeczony został aresztowany, zostałam sama z 4-letnim dzieckiem. Jak mam dalej żyć?
21 sierpień 2010
samotna A (niezweryfikowany)23.10.2011, 21:03.
Witam!
Mam identyczną sytuację mój narzeczony również jest aresztowany i zostałam sama z 4-letnim synkiem, mam również wahania nastrojów choć minął już prawie rok jak jego nie ma. Ja dalej nie mogę sobie z tym poradzić! Raz jest lepiej a raz mam taki kryzys że naprawdę żyć się nie chce. Przez swoje nastroje cierpi również moje dziecko bo wyżywam się na małym niewinnym synku. Nie mogę znaleźć pracy ponieważ ciężko jest znaleźć pracę od 8-16 godz. a tylko w takich godzinach mogę podjąć pracę bo muszę zawozić i odbierać dziecko z przedszkola. Mam tylko alimenty na dziecko, ponieważ zasiłek dla osób bezrobotnych skończył mi się i jest ciężko. Oczywiście rodzina mi pomaga bez nich wogóle nie dałabym rady ale chciałabym dać coś od siebie i uszczęśliwiać mojego synka. Jak by człowiek miał zajęcie to pewnie mniej by myślał o tej sytuacji, byłoby mu łatwiej czekać i szczęśliwiej żyć a nie zamartwiać się co będzie dalej.
Pozdrawiam!
Witam!
Mam identyczną sytuację mój narzeczony również jest aresztowany i zostałam sama z 4-letnim synkiem, mam również wahania nastrojów choć minął już prawie rok jak jego nie ma. Ja dalej nie mogę sobie z tym poradzić! Raz jest lepiej a raz mam taki kryzys że naprawdę żyć się nie chce. Przez swoje nastroje cierpi również moje dziecko bo wyżywam się na małym niewinnym synku. Nie mogę znaleźć pracy ponieważ ciężko jest znaleźć pracę od 8-16 godz. a tylko w takich godzinach mogę podjąć pracę bo muszę zawozić i odbierać dziecko z przedszkola. Mam tylko alimenty na dziecko, ponieważ zasiłek dla osób bezrobotnych skończył mi się i jest ciężko. Oczywiście rodzina mi pomaga bez nich wogóle nie dałabym rady ale chciałabym dać coś od siebie i uszczęśliwiać mojego synka. Jak by człowiek miał zajęcie to pewnie mniej by myślał o tej sytuacji, byłoby mu łatwiej czekać i szczęśliwiej żyć a nie zamartwiać się co będzie dalej.
Pozdrawiam!
Dodaj nowy komentarz