Mój przyjaciel planuje samobójstwo - jak odwieść go od tego zamiaru?
1
Mój przyjaciel planuje samobójstwo - jak odwieść go od tego zamiaru?
18 luty 2011
Bartek.K (niezweryfikowany)24.12.2011, 00:15.
Witam! ja rownież mam myśli samobójcze w tej o to właśnie chwili i własnie przez utrate bliskiej mi osoby mam 21 lat. moj problem polega na tym że nir widze dalszego sensu bycia/zycia na tym czy innym swiecie powiem szczerze...mimo to iz od dawna mam depresje(stwierdzone i udokumentowane) to próbuje z tym walczyc a bynajmniej próbowalem lecz na próżno ..... mysli te sa coraz czestsze i coraz gorsze.., nie raz podejmowalem sie leczeniu zarówno jak u psychologa jak i u psychiatry w obu przypadkach leczenie trwalo ponad rok jak juz mowilem moja depresja trwa juz bardzo długo.. co skłoniło mnie do tego aby napisac o tym? nie wiem... byc moze zupełna bezradność i poczucie zupełnego pesymizmu.... podobno jestem ułozonym facetem... i wiem co mowie i ze podobno umiem sobie radzic.... wiec czemu nie moge sobie poradzic teraz? rzecz polega na tym ze zawiodłem sie zarówno jak i na lekach przepisywanych mi przez lekarzy jak i przez samych lekarzy sadze ze nie byli to "zieloni" specjaliści poniewaz leczyłem sie w CZMP (centrum zdrowia matki polki-łódź) oraz prywatnie... zaden lekarz/specjalista nie byl w stanie mi pomoc ! nic sie nie zmienilo jedynie moja choroba ucichła tylko na pewien czas.. teraz stwierdzam ze moja sytuacja jest bardzo powazna.. ale jak mam sobie pomoc? skoro nie jestem w stanie? ani zaden lekarz?! byc moze juz nie wiem gdzie szukac tej pomocy... ale kazdy czlowiek ma swoje granice a ja wlasnie je wyczerpalem i sa to moje ostatnie skrawki nadzieji... odnośnie do specjalstki ktora napisala wyzej.. skąd pani moze wiedziec ze utrata kogos bliskiego bardzo boli i ze z czasem sie goi? niech pani mi uwierzy to nie sa dni ani miesiace tylko lata... i przez te wszystkie dni jakos nic sie nie zagoiło? wiec gdzie odpowiedz słucham? mija 1 rok ,2 a potem juz wlasnie 3 i co ? na 4 rok są siły?? własnie tej siły na zycie i nadzieji brak.. a wyjscie jest jedno... choc jest wiele prze by zostac ale jeden argument potrawi stłamśic tysiace innych. dobranoc i pozdrawiam bartek.
Witam! ja rownież mam myśli samobójcze w tej o to właśnie chwili i własnie przez utrate bliskiej mi osoby mam 21 lat. moj problem polega na tym że nir widze dalszego sensu bycia/zycia na tym czy innym swiecie powiem szczerze...mimo to iz od dawna mam depresje(stwierdzone i udokumentowane) to próbuje z tym walczyc a bynajmniej próbowalem lecz na próżno ..... mysli te sa coraz czestsze i coraz gorsze.., nie raz podejmowalem sie leczeniu zarówno jak u psychologa jak i u psychiatry w obu przypadkach leczenie trwalo ponad rok jak juz mowilem moja depresja trwa juz bardzo długo.. co skłoniło mnie do tego aby napisac o tym? nie wiem... byc moze zupełna bezradność i poczucie zupełnego pesymizmu.... podobno jestem ułozonym facetem... i wiem co mowie i ze podobno umiem sobie radzic.... wiec czemu nie moge sobie poradzic teraz? rzecz polega na tym ze zawiodłem sie zarówno jak i na lekach przepisywanych mi przez lekarzy jak i przez samych lekarzy sadze ze nie byli to "zieloni" specjaliści poniewaz leczyłem sie w CZMP (centrum zdrowia matki polki-łódź) oraz prywatnie... zaden lekarz/specjalista nie byl w stanie mi pomoc ! nic sie nie zmienilo jedynie moja choroba ucichła tylko na pewien czas.. teraz stwierdzam ze moja sytuacja jest bardzo powazna.. ale jak mam sobie pomoc? skoro nie jestem w stanie? ani zaden lekarz?! byc moze juz nie wiem gdzie szukac tej pomocy... ale kazdy czlowiek ma swoje granice a ja wlasnie je wyczerpalem i sa to moje ostatnie skrawki nadzieji... odnośnie do specjalstki ktora napisala wyzej.. skąd pani moze wiedziec ze utrata kogos bliskiego bardzo boli i ze z czasem sie goi? niech pani mi uwierzy to nie sa dni ani miesiace tylko lata... i przez te wszystkie dni jakos nic sie nie zagoiło? wiec gdzie odpowiedz słucham? mija 1 rok ,2 a potem juz wlasnie 3 i co ? na 4 rok są siły?? własnie tej siły na zycie i nadzieji brak.. a wyjscie jest jedno... choc jest wiele prze by zostac ale jeden argument potrawi stłamśic tysiace innych. dobranoc i pozdrawiam bartek.
Dodaj nowy komentarz