Nie mówcie, że w szpitalu psychiatrycznym, człowiek będzie miał zapewnioną pomoc, to tylko dodatkowe obciążenie psychiczne dla takiego człowieka. Ja wiem ponieważ próbowałam odejść z tego świata, odratowali mnie i przymusem zawieźli do szpitala - od tego czasu zaczęło się piekło - teraz wszyscy wiedzą, że byłam po próbie s(odwoziła mnie karetka) i że byłam w szpitalu - rodzice mnie mogą szantażować, że jestem chora psychicznie, tylko że jestem zupełnie zdrową osobą. Po prostu życie.
Nie wiem co zrobić, naprawdę? Jak nie chcę się wyleczyć to jej wybór. Porozmawiaj z nią na spokojnie jak się nie uda, pójść do psychiatryka i się spytać co w takiej sytuacji zrobić? Jest również wyjście takie, aby córka brała leki uspakajające itp. przykro mi z powodu, że pańska córka ma samobójcze myśli. Pozdrawiam.
Mam podobny problem z synem 13-letnim. Podjęłam wszystkie możliwe środki, ale on NIE CHCE POMOCY! Z kolei lekarze twierdzą, że on nie ma żadnej depresji i rozkładają ręce! Mam oprócz niego troje dzieci, a były mąż nie interesuje się tym, co się dzieje (obwinia mnie). Poza tym były mąż nie jest biologicznym ojcem mojego syna i do wszystkich problemów, które mam, nakłada się kolejny. To ojczym (nienawidzony przez mojego syna) ma większe prawa do niego. Przebywam na stale za granicą Państwa i nie wiele mogę wskórać, zwlaszcza, że sama miałam rok temu depresję. Mój syn jeszcze bardziej załamał się po ostatnim wyroku sądu, który podtrzymał poprzedni. Staram się ile mogę podtrzymywać go na duchu, ale mój syn postawił sobie dodatkowo mur, którego nie mogę przebić. Jak można pomoc dzieciom, które w przeszłości były bite, poniżane, a dziś nie mogą sobie poradzić? Jak poprawić ich pogląd na życie i cały ten zgiełk?
Bardzo dziękuję za komentarze, wiele mi to daje wskazówek, ale już wiem, że jak będzie kolejny atak, to wzywam pogotowie. Córka po ostatnim "dołku" uściskała mnie i jest ok, ale wcześniej też tak bywało. Ciężko jest pomóc osobie, która z pomocy nie chce skorzystać i ciężko jest przeżywać matce i babci zarazem jak dziecko próbuje „odejść”. Sama jestem osobą schorowaną mimo w miarę młodego wieku (53 lata i astma, kłopoty z sercem, ciśnienie i problemy krążeniowe), a wychowuję dziecko córki, które zostawiła u mnie. Aby poświęcić się i mieć czas dla męża, który jest przyczyną jej stanu zdrowia. Zdaję sobie sprawę, że to matka powinna być dłużej przy dziecku, staram się to jej tłumaczyć, ona też wie, że wnusia bardzo ją kocha i chciałaby ją mieć jak najdłużej przy sobie, ale córka już dawno temu wybrała i mimo że kocha własne dziecko, to jednak bardziej kocha męża. Wiele szczerych wspólnych rozmów, płaczu, wyjaśnienia wielu spraw i to, że w rodzinnym domu czeka ją stabilizacja, dziecko i jej pokój do niej nie przemawia. Wybrała życie u boku człowieka, który ją oszukuję, wręcz żeruje na jej dobroci. Nabrała dla niego kredytów, których nie ma, z czego spłacać, on spowodował wypadek, a ona się przyznała, że to ona kierowała samochodem, byle tylko on nie poszedł do więzienia. Odbywał wyrok za zabicie człowieka samochodem po alkoholu , odsiedział 6 lat, a dostał 8. Pogodziłam się z tym, że dokonała takiego wyboru, ale nie pogodzę się nigdy, że chce sobie i własnemu dziecku zrobić krzywdę, pozbawić własne dziecko radości i spokojnego życia, bo to, że wnusia przyzwyczajona jest do nas, to jednak zawsze ważniejsza jest matka. Ciężko jest matce zrobić coś przeciw własnemu, kochanemu dziecku, ale po radzie Pana doktora zdecydowałam, wzywam pogotowie, choć może się łudzę, ale mam nadzieję, że już nie będzie takiej potrzeby.
Pozdrawiam i nie życzę nikomu podobnych problemów.
Niech Pani nie wzywa pogotowia, co? Ja to samo przeżyłam, podobną historie. Mam jakbym byłą na pani córki miejscu, to było dwa lata temu, ale w szpitalu było znęcanie nade mną psychiczne. Tam właśnie prawie umarłabym, podcięłam sobie żyły i ostatniej chwili mnie uratowali.
To w jaki sposób można nie dopuścić do tego, żeby ktoś się zabił? Co zrobić skoro do psychiatrycznego szpitala go nie można zawieźć? Co ma zrobić rodzina, która wie o planach samobójcy, rozmawia z nim, proponuje psychologa, a to nie pomaga? Czekać i patrzeć, jak ktoś umiera?
Najważniejsze to na własnym życiu pokazywać dzieciom JAK być szczęsliwym człowiekiem.
Musimy zacząć na własnym życiu pokazywać dzieciom, że świat jest fascynującym i radosnym miejscem w którym przyjemnie się żyje.
Nie mogą myśleć, że są tu po to, żeby spełniać obowiązek wobec bogów, wspólnoty czy innych autorytetów.
Dzieci chcą widzieć szczęśliwych ludzi, muszą wiedzieć, że warto tu żyć. Dajmy im przykład.
Z
Nie mówcie, że w szpitalu psychiatrycznym, człowiek będzie miał zapewnioną pomoc, to tylko dodatkowe obciążenie psychiczne dla takiego człowieka. Ja wiem ponieważ próbowałam odejść z tego świata, odratowali mnie i przymusem zawieźli do szpitala - od tego czasu zaczęło się piekło - teraz wszyscy wiedzą, że byłam po próbie s(odwoziła mnie karetka) i że byłam w szpitalu - rodzice mnie mogą szantażować, że jestem chora psychicznie, tylko że jestem zupełnie zdrową osobą. Po prostu życie.
Błagam Was, nie zawsze szpital psychiatryczny jest wyjściem, ta osoba wyjdzie i tak zrobi to samo.
Nie wiem co zrobić, naprawdę? Jak nie chcę się wyleczyć to jej wybór. Porozmawiaj z nią na spokojnie jak się nie uda, pójść do psychiatryka i się spytać co w takiej sytuacji zrobić? Jest również wyjście takie, aby córka brała leki uspakajające itp. przykro mi z powodu, że pańska córka ma samobójcze myśli. Pozdrawiam.
Mam podobny problem z synem 13-letnim. Podjęłam wszystkie możliwe środki, ale on NIE CHCE POMOCY! Z kolei lekarze twierdzą, że on nie ma żadnej depresji i rozkładają ręce! Mam oprócz niego troje dzieci, a były mąż nie interesuje się tym, co się dzieje (obwinia mnie). Poza tym były mąż nie jest biologicznym ojcem mojego syna i do wszystkich problemów, które mam, nakłada się kolejny. To ojczym (nienawidzony przez mojego syna) ma większe prawa do niego. Przebywam na stale za granicą Państwa i nie wiele mogę wskórać, zwlaszcza, że sama miałam rok temu depresję. Mój syn jeszcze bardziej załamał się po ostatnim wyroku sądu, który podtrzymał poprzedni. Staram się ile mogę podtrzymywać go na duchu, ale mój syn postawił sobie dodatkowo mur, którego nie mogę przebić. Jak można pomoc dzieciom, które w przeszłości były bite, poniżane, a dziś nie mogą sobie poradzić? Jak poprawić ich pogląd na życie i cały ten zgiełk?
Bardzo dziękuję za komentarze, wiele mi to daje wskazówek, ale już wiem, że jak będzie kolejny atak, to wzywam pogotowie. Córka po ostatnim "dołku" uściskała mnie i jest ok, ale wcześniej też tak bywało. Ciężko jest pomóc osobie, która z pomocy nie chce skorzystać i ciężko jest przeżywać matce i babci zarazem jak dziecko próbuje „odejść”. Sama jestem osobą schorowaną mimo w miarę młodego wieku (53 lata i astma, kłopoty z sercem, ciśnienie i problemy krążeniowe), a wychowuję dziecko córki, które zostawiła u mnie. Aby poświęcić się i mieć czas dla męża, który jest przyczyną jej stanu zdrowia. Zdaję sobie sprawę, że to matka powinna być dłużej przy dziecku, staram się to jej tłumaczyć, ona też wie, że wnusia bardzo ją kocha i chciałaby ją mieć jak najdłużej przy sobie, ale córka już dawno temu wybrała i mimo że kocha własne dziecko, to jednak bardziej kocha męża. Wiele szczerych wspólnych rozmów, płaczu, wyjaśnienia wielu spraw i to, że w rodzinnym domu czeka ją stabilizacja, dziecko i jej pokój do niej nie przemawia. Wybrała życie u boku człowieka, który ją oszukuję, wręcz żeruje na jej dobroci. Nabrała dla niego kredytów, których nie ma, z czego spłacać, on spowodował wypadek, a ona się przyznała, że to ona kierowała samochodem, byle tylko on nie poszedł do więzienia. Odbywał wyrok za zabicie człowieka samochodem po alkoholu , odsiedział 6 lat, a dostał 8. Pogodziłam się z tym, że dokonała takiego wyboru, ale nie pogodzę się nigdy, że chce sobie i własnemu dziecku zrobić krzywdę, pozbawić własne dziecko radości i spokojnego życia, bo to, że wnusia przyzwyczajona jest do nas, to jednak zawsze ważniejsza jest matka. Ciężko jest matce zrobić coś przeciw własnemu, kochanemu dziecku, ale po radzie Pana doktora zdecydowałam, wzywam pogotowie, choć może się łudzę, ale mam nadzieję, że już nie będzie takiej potrzeby.
Pozdrawiam i nie życzę nikomu podobnych problemów.
Niech Pani nie wzywa pogotowia, co? Ja to samo przeżyłam, podobną historie. Mam jakbym byłą na pani córki miejscu, to było dwa lata temu, ale w szpitalu było znęcanie nade mną psychiczne. Tam właśnie prawie umarłabym, podcięłam sobie żyły i ostatniej chwili mnie uratowali.
HELLO... 203 56 773 TO MOJE GG... pawlu12, NAPISZ...
To w jaki sposób można nie dopuścić do tego, żeby ktoś się zabił? Co zrobić skoro do psychiatrycznego szpitala go nie można zawieźć? Co ma zrobić rodzina, która wie o planach samobójcy, rozmawia z nim, proponuje psychologa, a to nie pomaga? Czekać i patrzeć, jak ktoś umiera?
Najważniejsze to na własnym życiu pokazywać dzieciom JAK być szczęsliwym człowiekiem.
Musimy zacząć na własnym życiu pokazywać dzieciom, że świat jest fascynującym i radosnym miejscem w którym przyjemnie się żyje.
Nie mogą myśleć, że są tu po to, żeby spełniać obowiązek wobec bogów, wspólnoty czy innych autorytetów.
Dzieci chcą widzieć szczęśliwych ludzi, muszą wiedzieć, że warto tu żyć. Dajmy im przykład.
Z
Dodaj nowy komentarz