Mam obecnie 22 lata...rozpoczęłam studia na kierunku zdrowie publiczne. Czuję się beznadziejnie...jest coraz gorzej. Zawsze w życiu miałam pod górkę, pomimo starań bywało różnie. W wieku 18 lat zaczęłam chodzić z moim kumplem i jestem z nim do tej pory....moja najlepsza przyjaciółka zaczęła o niego być coraz bardziej hmmm....zła? zazdrosna? sama nie wiem... kiedy miała korzyści to była przy mnie a poźniej wybrała tą drugą. Pomimo tego że od ponad roku się do siebie nie odzywamy (w tym czasie wyszla za maz nawet na slubie nie bylam , wyprowadzila się i nie widzialam jej od tamtej pory) tęsknię za nią i nie mogę sobie dać rady. Nie mam z kim się spotkać , w weekendy zazwyczaj jak chlopaka nie ma to siedze sama w domu. Nie mam pracy i trudno mi ją znaleźć. Wydaje mi się że do niczego się nie nadaję. Gdyby nie pol roku za granica to nie poszlabym na studia, gdyz nie byloby mnie stac. Pieniązki się kończą a ja pracy w Polsce nie mam. Mam problemy z nauką.... no i dużo poprawek płatnych. Rodzice mają mnie za nic. Nikt nigdy we mnie nie wierzyl. Mam problemy z wypowiadaniem się przy innych osobach, popełniam gafy... czuję że moje życie już się skończyło, choć nigdy nie poczułam nawet że żyję. Teraz czuję się staro, beznadziejnie i tępo. Czuję że w domu już tylko przeszkadzam i jestem darmozjadem. Nic nie robię tylko siedzę nad materiałami do kucia albo leże bo nie mam siły się podnieść z łóżka... nie chce mi się żyć. Gdybym miała odwagę to może i bym to zakończyła tylko, ze nie wiem czy bym mogła....się przemóc. Dzieciństwa nie miałam . Mama pracowała od zawsze odkad pamietam, pozniej wyjezdzala do pracy za granice panstwa. Wszystko bylo na mojej glowie .... nie wiem jak dawałam radę. Nie umiem się cieszyć z życia. Na uczelni udaję szczęśliwą, luzacką dziewczynę...na moment zapominam że jestem nikim . Wracam do domu i znowu to samo.... nie wiem co jeszcze mam napisac.....
Jeżeli nadal masz ten problem proszę napisz anita1106@autograf.pl
Mam obecnie 22 lata...rozpoczęłam studia na kierunku zdrowie publiczne. Czuję się beznadziejnie...jest coraz gorzej. Zawsze w życiu miałam pod górkę, pomimo starań bywało różnie. W wieku 18 lat zaczęłam chodzić z moim kumplem i jestem z nim do tej pory....moja najlepsza przyjaciółka zaczęła o niego być coraz bardziej hmmm....zła? zazdrosna? sama nie wiem... kiedy miała korzyści to była przy mnie a poźniej wybrała tą drugą. Pomimo tego że od ponad roku się do siebie nie odzywamy (w tym czasie wyszla za maz nawet na slubie nie bylam , wyprowadzila się i nie widzialam jej od tamtej pory) tęsknię za nią i nie mogę sobie dać rady. Nie mam z kim się spotkać , w weekendy zazwyczaj jak chlopaka nie ma to siedze sama w domu. Nie mam pracy i trudno mi ją znaleźć. Wydaje mi się że do niczego się nie nadaję. Gdyby nie pol roku za granica to nie poszlabym na studia, gdyz nie byloby mnie stac. Pieniązki się kończą a ja pracy w Polsce nie mam. Mam problemy z nauką.... no i dużo poprawek płatnych. Rodzice mają mnie za nic. Nikt nigdy we mnie nie wierzyl. Mam problemy z wypowiadaniem się przy innych osobach, popełniam gafy... czuję że moje życie już się skończyło, choć nigdy nie poczułam nawet że żyję. Teraz czuję się staro, beznadziejnie i tępo. Czuję że w domu już tylko przeszkadzam i jestem darmozjadem. Nic nie robię tylko siedzę nad materiałami do kucia albo leże bo nie mam siły się podnieść z łóżka... nie chce mi się żyć. Gdybym miała odwagę to może i bym to zakończyła tylko, ze nie wiem czy bym mogła....się przemóc. Dzieciństwa nie miałam . Mama pracowała od zawsze odkad pamietam, pozniej wyjezdzala do pracy za granice panstwa. Wszystko bylo na mojej glowie .... nie wiem jak dawałam radę. Nie umiem się cieszyć z życia. Na uczelni udaję szczęśliwą, luzacką dziewczynę...na moment zapominam że jestem nikim . Wracam do domu i znowu to samo.... nie wiem co jeszcze mam napisac.....
Dodaj nowy komentarz