Witam. Pani Joanno, nie wiem, czy Pani to przeczyta, ale napiszę... mimo że na nic nie natrafiłam, wciąż czuję się kobietą, która mogłaby być i której mogłoby nie być, dla niego nie czuję się "najważniejsza"; po tym, co się stało, mam wraże, że ze mną czy z inną w łóżku byłoby mu dobrze. Mimo że jest przy mnie, nie umiem wyzbyć się tych myśli... dlaczego tacy faceci nie potrafią uszanować tego, że ktoś ich pokochał, był dla nich dobry, a teraz odwróci kota ogonem i powie, że to ja go przecież wyrzuciłam... nie wyrzuciłam go za nic! To wszystko tak bolało, jest tak wiele sprzeczności w nim, rozmowa z nim o tym wszystkim jest irytująca... mimo że nie ukrywa nic przede mną, żartuje sobie, że teraz już wie, jak to ukryć bądź skasować, że nie jest przyzwyczajony mówić dokąd idzie i co robi. Gdy się sprzeczamy, mówi, że ja też mogłam się bz..ać, nie byliśmy przecież razem... a jak nie wspominam o tym, to staje się miły i mówi, że kocha i że nie chce już innej, a ja wciąż nie wierzę :( w to co mówi... dodam, że jego rodzice się rozeszli, ale rozmawiają ze sobą. Mama jego jest już w trzecim poważnym związku z innym facetem, z pierwszego małżeństwa ma dwóch synów, a moi rodzice są cały czas razem, mimo że się kłócili, bili... zapewne wyniosłam to z rodziny, że sterczę przy jednym facecie, mimo że nie zawsze jest kolorowo. Dziękuje i pozdrawiam.
Witaj! Chciałam zapytać jak teraz żyjesz? Czy coś się zmieniło? Jak mogę się z Tobą skontaktować by porozmawiać? Ja jestem nowym użytkownikiem, lecz swoją historie już opisał "Nie widzę przyszłości", który skomentowałaś. Jeśli tylko masz ochotę porozmawiać to będzie mi bardzo miło!
Pozdrawiam ciepło!
Hej anonimowa dziewczyno to ja Kindziorek :]..minelo tyle czasu od powstania mojej historji i mimo że większej krzywdy mi nie zrobił ja nie potrafie zapomnieć ile krzywdy mi wyrzadził dziwie sie wręcz że jeszcze z nim siedze i w zasadzie sama muszę sobie radzić z tym bólem ..najgorsze jest gdy pyta czy go kocham a ja wtedy nie wiem co mam powiedzieć.bo bywa dzien w ktorym go kocham ale bywa tez dzien w którym nienawidze i mysle ze w tym związku nie będzie hepii endu..chciała bym wyjść za mąż mieć zaufanego mężczyznę u boku, tego tu nie ma brakuje tak warznych elementów w naszej układance które on zniszczył i czasem mam nadzieje że iskra w moim sercu wkońcu całkowicie zgaśnie i ze spokojnym sumieniem odejde i znajdę szczęście w innej przystani Pozdrowionka
Witam. Pani Joanno, nie wiem, czy Pani to przeczyta, ale napiszę... mimo że na nic nie natrafiłam, wciąż czuję się kobietą, która mogłaby być i której mogłoby nie być, dla niego nie czuję się "najważniejsza"; po tym, co się stało, mam wraże, że ze mną czy z inną w łóżku byłoby mu dobrze. Mimo że jest przy mnie, nie umiem wyzbyć się tych myśli... dlaczego tacy faceci nie potrafią uszanować tego, że ktoś ich pokochał, był dla nich dobry, a teraz odwróci kota ogonem i powie, że to ja go przecież wyrzuciłam... nie wyrzuciłam go za nic! To wszystko tak bolało, jest tak wiele sprzeczności w nim, rozmowa z nim o tym wszystkim jest irytująca... mimo że nie ukrywa nic przede mną, żartuje sobie, że teraz już wie, jak to ukryć bądź skasować, że nie jest przyzwyczajony mówić dokąd idzie i co robi. Gdy się sprzeczamy, mówi, że ja też mogłam się bz..ać, nie byliśmy przecież razem... a jak nie wspominam o tym, to staje się miły i mówi, że kocha i że nie chce już innej, a ja wciąż nie wierzę :( w to co mówi... dodam, że jego rodzice się rozeszli, ale rozmawiają ze sobą. Mama jego jest już w trzecim poważnym związku z innym facetem, z pierwszego małżeństwa ma dwóch synów, a moi rodzice są cały czas razem, mimo że się kłócili, bili... zapewne wyniosłam to z rodziny, że sterczę przy jednym facecie, mimo że nie zawsze jest kolorowo. Dziękuje i pozdrawiam.
Witaj! Chciałam zapytać jak teraz żyjesz? Czy coś się zmieniło? Jak mogę się z Tobą skontaktować by porozmawiać? Ja jestem nowym użytkownikiem, lecz swoją historie już opisał "Nie widzę przyszłości", który skomentowałaś. Jeśli tylko masz ochotę porozmawiać to będzie mi bardzo miło!
Pozdrawiam ciepło!
Hej anonimowa dziewczyno to ja Kindziorek :]..minelo tyle czasu od powstania mojej historji i mimo że większej krzywdy mi nie zrobił ja nie potrafie zapomnieć ile krzywdy mi wyrzadził dziwie sie wręcz że jeszcze z nim siedze i w zasadzie sama muszę sobie radzić z tym bólem ..najgorsze jest gdy pyta czy go kocham a ja wtedy nie wiem co mam powiedzieć.bo bywa dzien w ktorym go kocham ale bywa tez dzien w którym nienawidze i mysle ze w tym związku nie będzie hepii endu..chciała bym wyjść za mąż mieć zaufanego mężczyznę u boku, tego tu nie ma brakuje tak warznych elementów w naszej układance które on zniszczył i czasem mam nadzieje że iskra w moim sercu wkońcu całkowicie zgaśnie i ze spokojnym sumieniem odejde i znajdę szczęście w innej przystani Pozdrowionka
Dodaj nowy komentarz