Nic mi się nie chce, izoluję się od innych... Co mi dolega?
1
Nic mi się nie chce, izoluję się od innych... Co mi dolega?
17 marzec 2010
Imię (niezweryfikowany)15.11.2010, 20:42.
Mam duży problem.Ciągnie się on już od sześciu lat..Obecnie ma 23 lata.Zbyt mocno przejmowałam się ocenami w szkole no i przekroczyłam granicę.Jestem studentką.Podejrzewam się o jedną z najcięższych nerwic czyli nerwicę natręctw.Na początku cierpiałam na silną bezsenność spowodowaną nieokreślonym niepokojem.Dwa lata temu doszły do tego natręctwa , które bardzo często uniemożliwiają mi zaśnięcie.Czasami zasypiam po 4 godzinach od zaśnięcia , innym razem zasnę szybko na parę minut obudzę się i długo znów nie śpię tak ok.2,5 godziny.Najgorsze są okresy jak np:ostatnie 4 dni gdzie stres a przez to nasilenie moich natręctw nie daje mi w ogóle zasnąć.Mogą sobie tak leżeć w łóżku 8 godzin a sen w ogóle nie przychodzi , a jeśli nawet to trwa parę minut. Ogólnie prawie ciągle mnie męczą te natręctwa, ale czasem z mniejszą siłą co jeszcze mi pozwala zasnąć.Gdy mam silne ataki natręctw to od momentu gdy wzbierają na sile to sen z dnia na dzień mi się skraca.Właśnie mam taki okres.Jeszcze ostatnie 5 dni uczyłam się bardzo długo na język angielski a od innej grupy dowiedziałam się , że niemal zupełnie co innego mieli na teście niż ja się uczyłam, a mają oni wykłady z tą samą panią magister .Brakuje mi siły na naukę i wiem,że już z nią nie podołam ,już nie pierwszy raz moje wysiłki z tego języka pójdą na marne.Jeszcze ta bezsenność.Po jednej w ogóle nieprzespanej nocy to jeszcze potrafię się skupić , ale po drugiej takiej nocy to już nic nie pamiętam i właśnie tego się obawiam ,że nie zdam egzaminu z wyczerpania i wszystko zapomnę..Na początku ujawnienia się u mnie natręctw czyli 2 lata temu miałam jedną natrętną myśl.Zaczęła się ona od tego że gdy nie spałam parę nocy z rzędu , lub gdy sen był niewystarczający to odczuwałam silne duszności i wtedy zaczęłam myśleć cały czas o oddychaniu i nie mogłam przestać co mnie najbardziej męczy z wszystkich natręctw.Jeszcze sprawdzam czy np:klucz jest dobrze włożony do szafy bo obawiam się aby nie wypadł i nie zrobił hałasu gdy już leże w łóżku aby w razie zaśnięcia mnie nie obudził.To samo dotyczy np:ołówka który jest na stole kładę go w brzeg fotela aby przypadkiem nie spadł na podłogę i nie narobił hałasu.Te natręctwo mam od czerwca tego roku.Czasem usłyszę jakąś melodię w radiu i powtarzam ją bezustannie w myśli mimo woli , ale to natręctwo występuje u mnie bardzo rzadko.Leczyłam się od 2009 roku.Potem przerwałam terapię .Raz zjawiłam się u psychiatry w kwietniu tego roku i to wszystko .Wiem to mój błąd że moja terapia nie jest ciągła.Raz przerwałam terapię , bo myślałam ,że nie ma sensu się leczyć u pani psycholog , która raz mnie słuchała raz odpływała myślami daleko i sprawdzała kiedy kończy się czas mojej wizyty.Drugi raz zjawiłam się tylko w kwietniu i póżniej już nie bo znów nauka i miesiąc pracy w wakacje stały się ważniejsze od zdrowia.Czasem myślę :podniosę swoją samoocenę ,nie będę się tak dużo martwić, ale to udaje mi się na krótką metę.Nie jestem osobą zbyt zdolną, ale swoją wartość opieram często na wykształceniu i stopniu wiedzy.Nie wiem jak zmienić nastawienie , jest mi bardzo ciężko.Jeszcze te natręctwa .Czytałam w internecie ,że bardzo ciężko z nich wyjść.Niebawem pewnie skończę studia licencjackie , potem może jak się uda magisterskie.Nie wiem czy poradzę sobie w jakiejś pracy jak w ogóle ją dostanę przez tą chorobę , bo strasznie mnie ona ogranicza.Mam zdolności muzyczne , ale nie wykształcone i to wszystko.Studiuję na kierunku nie powiązanym z muzyką..Jeszcze mam złamany palec z własnej winy.To znaczy nie chciałam go złamać ale byłam kiedyś tak wściekła na to że sama sobie zniszczyłam zdrowie ,że przegryzłam go do tego stopnia że naruszyłam kość.Jest on źle zrośnięty .Moja najbliższa rodzina nawet o tym nie wie.Zdarzyło się to około 3 lat temu i nigdy więcej nie miałam przejawów tak silnej autodestrukcji.Żałuje tego co zrobiłam.Teraz czasem gdy już nie mogę znieść cierpienia to czasem podrapię sobie lekko czoło i to wszystko.W ogóle się zaniedbałam .Brak mi parę zębów.Przyznam się ,że gdy bezsenność mnie strasznie atakuje to zdarza mi się położyć do łóżka w ubraniu i czekać bardzo długo na sen.Zdarza mi się również nie przespać 3 nocy , a często śpię bardzo krótko tak z 1,5 godziny.Obawiam się i tego ,że dziś nie zasnę i nie wiem co wtedy będzie ze szkołą i moim życiem.Moje serce już nie wytrzymuje takiego obciążenia.Często mam bardzo niskie ciśnienie.Leki które brałam to hydroksyzyna-która w ogóle nie zapewniała mi snu . Trzy inne leki pobudzały zamiast uspokoić.Wiem że zasnęła bym chociaż na trzy godziny , ale nie mogę , ale gdy czuję senność to natręctwa mnie zaczynają strasznie męczyć i nie mogę zasnąć.Jeszcze podoba mi się pewien 2 lata młodszy chłopak z roku u którego nie mam szans , bo on ma spore wymagania przede wszystkim co do wyglądu dziewczyny. , .Zazdroszczę siostrom dobrego zdrowia o którym już dawno zapomniałam. Nie mam oczywiście takiego zdania o wszystkich specjalistach psychologach ,ale niezbyt dobre wspominam Przychodnię w której się leczyłam.Mianowicie chodzi mi o niedotrzymywanie tajemnicy lekarskiej przez jedną Panią psycholog czego byłam świadkiem .Czytałam jakiś czas temu w internecie , że natręctwa mogą być objawem początkowego stadium schizofrenii.Obym jej nie miała.Nie mam jednak żadnych urojeń, a z wielu opisów , które czytałam w internecie wynika ,tak mi się przynajmniej wydaje ,że mam nerwicę natręctw.Jestem osobą kontaktową , wśród rówieśników nikt mnie nie podejrzewa o jakąkolwiek chorobę duszy.Czasem wydaje mi się ,że to co pozostało po dawnej mnie to że potrafię być czasem przebojowa, ale to wszystko mija gdy zaczyna mi się nasilać bezsenność i natręctwa.Czasem myślę gdy bardzo źle się czuję o samobójstwie ,ale zawsze kończy się to na myślach.Nigdy nie doprowadziłam myśli do czynu.Dziękuję bardzo z góry za pomoc.
Mam duży problem.Ciągnie się on już od sześciu lat..Obecnie ma 23 lata.Zbyt mocno przejmowałam się ocenami w szkole no i przekroczyłam granicę.Jestem studentką.Podejrzewam się o jedną z najcięższych nerwic czyli nerwicę natręctw.Na początku cierpiałam na silną bezsenność spowodowaną nieokreślonym niepokojem.Dwa lata temu doszły do tego natręctwa , które bardzo często uniemożliwiają mi zaśnięcie.Czasami zasypiam po 4 godzinach od zaśnięcia , innym razem zasnę szybko na parę minut obudzę się i długo znów nie śpię tak ok.2,5 godziny.Najgorsze są okresy jak np:ostatnie 4 dni gdzie stres a przez to nasilenie moich natręctw nie daje mi w ogóle zasnąć.Mogą sobie tak leżeć w łóżku 8 godzin a sen w ogóle nie przychodzi , a jeśli nawet to trwa parę minut. Ogólnie prawie ciągle mnie męczą te natręctwa, ale czasem z mniejszą siłą co jeszcze mi pozwala zasnąć.Gdy mam silne ataki natręctw to od momentu gdy wzbierają na sile to sen z dnia na dzień mi się skraca.Właśnie mam taki okres.Jeszcze ostatnie 5 dni uczyłam się bardzo długo na język angielski a od innej grupy dowiedziałam się , że niemal zupełnie co innego mieli na teście niż ja się uczyłam, a mają oni wykłady z tą samą panią magister .Brakuje mi siły na naukę i wiem,że już z nią nie podołam ,już nie pierwszy raz moje wysiłki z tego języka pójdą na marne.Jeszcze ta bezsenność.Po jednej w ogóle nieprzespanej nocy to jeszcze potrafię się skupić , ale po drugiej takiej nocy to już nic nie pamiętam i właśnie tego się obawiam ,że nie zdam egzaminu z wyczerpania i wszystko zapomnę..Na początku ujawnienia się u mnie natręctw czyli 2 lata temu miałam jedną natrętną myśl.Zaczęła się ona od tego że gdy nie spałam parę nocy z rzędu , lub gdy sen był niewystarczający to odczuwałam silne duszności i wtedy zaczęłam myśleć cały czas o oddychaniu i nie mogłam przestać co mnie najbardziej męczy z wszystkich natręctw.Jeszcze sprawdzam czy np:klucz jest dobrze włożony do szafy bo obawiam się aby nie wypadł i nie zrobił hałasu gdy już leże w łóżku aby w razie zaśnięcia mnie nie obudził.To samo dotyczy np:ołówka który jest na stole kładę go w brzeg fotela aby przypadkiem nie spadł na podłogę i nie narobił hałasu.Te natręctwo mam od czerwca tego roku.Czasem usłyszę jakąś melodię w radiu i powtarzam ją bezustannie w myśli mimo woli , ale to natręctwo występuje u mnie bardzo rzadko.Leczyłam się od 2009 roku.Potem przerwałam terapię .Raz zjawiłam się u psychiatry w kwietniu tego roku i to wszystko .Wiem to mój błąd że moja terapia nie jest ciągła.Raz przerwałam terapię , bo myślałam ,że nie ma sensu się leczyć u pani psycholog , która raz mnie słuchała raz odpływała myślami daleko i sprawdzała kiedy kończy się czas mojej wizyty.Drugi raz zjawiłam się tylko w kwietniu i póżniej już nie bo znów nauka i miesiąc pracy w wakacje stały się ważniejsze od zdrowia.Czasem myślę :podniosę swoją samoocenę ,nie będę się tak dużo martwić, ale to udaje mi się na krótką metę.Nie jestem osobą zbyt zdolną, ale swoją wartość opieram często na wykształceniu i stopniu wiedzy.Nie wiem jak zmienić nastawienie , jest mi bardzo ciężko.Jeszcze te natręctwa .Czytałam w internecie ,że bardzo ciężko z nich wyjść.Niebawem pewnie skończę studia licencjackie , potem może jak się uda magisterskie.Nie wiem czy poradzę sobie w jakiejś pracy jak w ogóle ją dostanę przez tą chorobę , bo strasznie mnie ona ogranicza.Mam zdolności muzyczne , ale nie wykształcone i to wszystko.Studiuję na kierunku nie powiązanym z muzyką..Jeszcze mam złamany palec z własnej winy.To znaczy nie chciałam go złamać ale byłam kiedyś tak wściekła na to że sama sobie zniszczyłam zdrowie ,że przegryzłam go do tego stopnia że naruszyłam kość.Jest on źle zrośnięty .Moja najbliższa rodzina nawet o tym nie wie.Zdarzyło się to około 3 lat temu i nigdy więcej nie miałam przejawów tak silnej autodestrukcji.Żałuje tego co zrobiłam.Teraz czasem gdy już nie mogę znieść cierpienia to czasem podrapię sobie lekko czoło i to wszystko.W ogóle się zaniedbałam .Brak mi parę zębów.Przyznam się ,że gdy bezsenność mnie strasznie atakuje to zdarza mi się położyć do łóżka w ubraniu i czekać bardzo długo na sen.Zdarza mi się również nie przespać 3 nocy , a często śpię bardzo krótko tak z 1,5 godziny.Obawiam się i tego ,że dziś nie zasnę i nie wiem co wtedy będzie ze szkołą i moim życiem.Moje serce już nie wytrzymuje takiego obciążenia.Często mam bardzo niskie ciśnienie.Leki które brałam to hydroksyzyna-która w ogóle nie zapewniała mi snu . Trzy inne leki pobudzały zamiast uspokoić.Wiem że zasnęła bym chociaż na trzy godziny , ale nie mogę , ale gdy czuję senność to natręctwa mnie zaczynają strasznie męczyć i nie mogę zasnąć.Jeszcze podoba mi się pewien 2 lata młodszy chłopak z roku u którego nie mam szans , bo on ma spore wymagania przede wszystkim co do wyglądu dziewczyny. , .Zazdroszczę siostrom dobrego zdrowia o którym już dawno zapomniałam. Nie mam oczywiście takiego zdania o wszystkich specjalistach psychologach ,ale niezbyt dobre wspominam Przychodnię w której się leczyłam.Mianowicie chodzi mi o niedotrzymywanie tajemnicy lekarskiej przez jedną Panią psycholog czego byłam świadkiem .Czytałam jakiś czas temu w internecie , że natręctwa mogą być objawem początkowego stadium schizofrenii.Obym jej nie miała.Nie mam jednak żadnych urojeń, a z wielu opisów , które czytałam w internecie wynika ,tak mi się przynajmniej wydaje ,że mam nerwicę natręctw.Jestem osobą kontaktową , wśród rówieśników nikt mnie nie podejrzewa o jakąkolwiek chorobę duszy.Czasem wydaje mi się ,że to co pozostało po dawnej mnie to że potrafię być czasem przebojowa, ale to wszystko mija gdy zaczyna mi się nasilać bezsenność i natręctwa.Czasem myślę gdy bardzo źle się czuję o samobójstwie ,ale zawsze kończy się to na myślach.Nigdy nie doprowadziłam myśli do czynu.Dziękuję bardzo z góry za pomoc.
Dodaj nowy komentarz