Nie potrafię żyć bez lęku
Ciągle wynajduję sobie nowe powody do BANIA SIĘ. Najróżniejsze - to może być nieuzasadniona ciążą, lęk przed napadem, wypadkiem drogowym, każdy ból jest dla mnie symptomem raka lub innej ciężkiej choroby, czasem boję się, że po prostu zrobię coś głupiego. Jeżeli coś już sobie wytłumaczę, to natychmiast znajduję sobie nowe zagrożenie....
Takie lęki pojawiły się u mnie około 3-4 lat temu. Miewam od tego czasu "kłucia serca", co zdiagnozowano u mnie jako objaw stresu. Nie potrafię radzić sobie ze stresem, dużo palę, drapię się po całym ciele, nerwowo przeczesuję włosy, stale muszę coś robić z rękoma. Nie potrafię podejść do niczego na luzie, są dni kiedy te lęki uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie. Ostatnio miewam jakby ataki paniki, "ściska" mnie wtedy całą w środku, mam ochotę płakać, nie wiem co robić... Kiedyś taka nie byłam, byłam przebojowa i nie zważałam na nic. Nie wiem, jak się tego pozbyć. Męczy mnie to zarówno psychicznie, jak i fizycznie...
Witam serdecznie!
Opisane przez Panią objawy są charakterystyczne dla zaburzeń lękowych. Pozbycie się ich nie jest możliwe bez poznania ich przyczyny, dlatego bardzo ważny jest kontakt z psychologiem klinicznym/psychoterapeutą. Rozpracowanie podłoża lęku pomoże Pani wrócić do pełnego zdrowia. Podjęcie psychoterapii jest bardzo ważne, ponieważ zaburzenia lękowe mogą się pogłębiać. Więcej informacji na temat zaburzeń nerwicowych (lękowych) znajdzie Pani na naszym serwisie abcnerwica.pl.
Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz gorąco namawiam do wizyty u psychoterapeuty.
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz




Komentarze
Mam to samo. Boję się już tak 9 lat. Raz lepiej jest, raz gorzej. Teraz wszystko zaczyna mi się w życiu układać, a ja boję się tego szczęścia i wyszukuję powodów do zmartwień. Jak już niczego nie znajduję to zaczyna mi się źle oddychać i martwię się, że się uduszę. Ale pozytywne jest to, że jest lepiej. Chodzę na psychoterapię i widzę postępy :)))) marzę o takim momencie, kiedy przeżywam szczęście i nie boję się, że zaraz je utracę...
Czy jeżeli chory nie jest samobójcą, może umrzeć od choroby psychicznej?