Nie umiem być z nikim w związku. Czy jest jeszcze szansa, że ułożę sobie życie?
1
Nie umiem być z nikim w związku. Czy jest jeszcze szansa, że ułożę sobie życie?
03 sierpień 2010
Gertrudka (niezweryfikowany)11.05.2012, 22:28.
Witam.
Mam problem podobny do Twojego.
Ja mam 43 lata. Pochodze z rozbitej rodziny, ale mama byla wspaniala matka. Wyjechalam z Polski w poszukiwaniu pracy. W tej kwestii wszystko idzie poprostu super. Przed wyjazdem ( po 10 latach malzenstwa )rozeszlam sie z mezem (powod -agresja , alkochol plus gorsze uzywki). Koniecznosc zwyczajnie. W wiekszosci zwiazkow wytrzymuje gore dwa lata. Kiedy zaczynaja sie problemy ( roznego rodzaju ) znikam. Wlasnie teraz zniknelam po raz kolejny. Jednak kiedy jestem sama , jak cma , szukam kolejnego partnera. Czasem mysle , ze kreci mnie poczatek, zabiegania , zdobywania , a dalej zwykla nuda. We wszystkim innym radze sobie dobrze i sama pomagam innym w klopotach ( nie tylko sercowych , ale przede wszystkim wszystkich innych ) mam wielkie serce do ludzi i za to czesto dostaje w tylek. Zwyczajnie wymiekam, ale jedno jest pewnw , nigdy nie zrezygnowala bym z zycia za pomoca samobujstwa. Zycie to ciagle pasno powodzen i niepowodzen. Jednak potrzebuje pomocy kogos kto nie powie mi jak zyc, ale pomoze uwaolnic sie od chorobliwego poszukiwania dla siebie akceptacji u plci przeciwnej , albo innego natrectwa , ktore nie pozwala mi pozostac w zwiazku.
i co dalej z tym ??? Pomocy!!!
Witam.
Mam problem podobny do Twojego.
Ja mam 43 lata. Pochodze z rozbitej rodziny, ale mama byla wspaniala matka. Wyjechalam z Polski w poszukiwaniu pracy. W tej kwestii wszystko idzie poprostu super. Przed wyjazdem ( po 10 latach malzenstwa )rozeszlam sie z mezem (powod -agresja , alkochol plus gorsze uzywki). Koniecznosc zwyczajnie. W wiekszosci zwiazkow wytrzymuje gore dwa lata. Kiedy zaczynaja sie problemy ( roznego rodzaju ) znikam. Wlasnie teraz zniknelam po raz kolejny. Jednak kiedy jestem sama , jak cma , szukam kolejnego partnera. Czasem mysle , ze kreci mnie poczatek, zabiegania , zdobywania , a dalej zwykla nuda. We wszystkim innym radze sobie dobrze i sama pomagam innym w klopotach ( nie tylko sercowych , ale przede wszystkim wszystkich innych ) mam wielkie serce do ludzi i za to czesto dostaje w tylek. Zwyczajnie wymiekam, ale jedno jest pewnw , nigdy nie zrezygnowala bym z zycia za pomoca samobujstwa. Zycie to ciagle pasno powodzen i niepowodzen. Jednak potrzebuje pomocy kogos kto nie powie mi jak zyc, ale pomoze uwaolnic sie od chorobliwego poszukiwania dla siebie akceptacji u plci przeciwnej , albo innego natrectwa , ktore nie pozwala mi pozostac w zwiazku.
i co dalej z tym ??? Pomocy!!!
Dodaj nowy komentarz