Nie umiem sobie poradzić po śmierci mamy. Jak żyć, żeby nie cierpieć?
2
Nie umiem sobie poradzić po śmierci mamy. Jak żyć, żeby nie cierpieć?
01 sierpień 2010
singiel1980rok18.11.2011, 17:56.
Mam prawie 32 lata, leczę się psychiatrycznie, choruję na depresję psychotyczną i zaburzenia osobowości. Byłem w szpitalu przez 6 tygodni, od tamtej pory chodzę do psychiatry prywatnie, i biorę leki. Mieszkam sam, jestem kawalerem.
Wczoraj umarła moja mama, która od kilkunastu lat chorowała na raka płuc. Od jakiegoś czasu już nie mogła jeść, wszystko co zjadła, wymiotowała. Wymiotowała krwią i jakąś taką czarną ciecz/substancją (nie wiem jak to nazwać), męczyła się. Wczoraj tata do mnie przyjechał i powiedział, że jak rano wrócił z zakupów, to mama leżała na podłodze w kałuży krwi, miała wylew wewnętrzny i umarła leżąc na podłodze, jak taty nie było w domu. Ja jestem jedynakiem, moi rodzice są/ byli bardzo nadopiekuńczy, za co miałem (do mamy) o to pretensje. Teraz mama nie żyje, a ja już całą noc nie spałem, płakałem, dalej nie śpię, płaczę, a we wtorek pogrzeb, na którym myślę, że mnie chyba wyprowadzą/wyniosą, bo nie wytrzymam, jak zobaczę mamę w trumnie. Jestem nieporadny życiowo, rodzice mi pomagają, teraz już tylko tata. A tata też jest ciężko chory, niedługo ma jechać do szpitala na wstawianie bajpasów i nie wiadomo co będzie dalej. Tata ma 71 lat, a mama miała 66. Nie widzę swojego życia dobrze. Wręcz myślę, że po śmierci taty, jak zostanę całkowicie sam, albo ..... nie wiem ..... nie wyobrażam sobie mojego dalszego życia.
Trzy miesiące temu zmarła moja mama nagle w zasadzie w przeciągu 48 godzin na moich rękach jestem jedynaczką strasznie silnie byłam związana z mamą - nadal nie mogę sobie poradzić z jej utratą i tata również wiem że nigdy w życiu nie ma samych tragedii jestem przekonana że spotkasz miłość i ciepło od kobiety która jest gdzieś na świecie i idzie w twoją stronę - bądż cierpliwy
Mam prawie 32 lata, leczę się psychiatrycznie, choruję na depresję psychotyczną i zaburzenia osobowości. Byłem w szpitalu przez 6 tygodni, od tamtej pory chodzę do psychiatry prywatnie, i biorę leki. Mieszkam sam, jestem kawalerem.
Wczoraj umarła moja mama, która od kilkunastu lat chorowała na raka płuc. Od jakiegoś czasu już nie mogła jeść, wszystko co zjadła, wymiotowała. Wymiotowała krwią i jakąś taką czarną ciecz/substancją (nie wiem jak to nazwać), męczyła się. Wczoraj tata do mnie przyjechał i powiedział, że jak rano wrócił z zakupów, to mama leżała na podłodze w kałuży krwi, miała wylew wewnętrzny i umarła leżąc na podłodze, jak taty nie było w domu. Ja jestem jedynakiem, moi rodzice są/ byli bardzo nadopiekuńczy, za co miałem (do mamy) o to pretensje. Teraz mama nie żyje, a ja już całą noc nie spałem, płakałem, dalej nie śpię, płaczę, a we wtorek pogrzeb, na którym myślę, że mnie chyba wyprowadzą/wyniosą, bo nie wytrzymam, jak zobaczę mamę w trumnie. Jestem nieporadny życiowo, rodzice mi pomagają, teraz już tylko tata. A tata też jest ciężko chory, niedługo ma jechać do szpitala na wstawianie bajpasów i nie wiadomo co będzie dalej. Tata ma 71 lat, a mama miała 66. Nie widzę swojego życia dobrze. Wręcz myślę, że po śmierci taty, jak zostanę całkowicie sam, albo ..... nie wiem ..... nie wyobrażam sobie mojego dalszego życia.
Trzy miesiące temu zmarła moja mama nagle w zasadzie w przeciągu 48 godzin na moich rękach jestem jedynaczką strasznie silnie byłam związana z mamą - nadal nie mogę sobie poradzić z jej utratą i tata również wiem że nigdy w życiu nie ma samych tragedii jestem przekonana że spotkasz miłość i ciepło od kobiety która jest gdzieś na świecie i idzie w twoją stronę - bądż cierpliwy
Dodaj nowy komentarz