Zakochałam się. Podobnie jak kilku użytkowników nie mogę sobie z tym poradzić. Najgorsze w tej całej sytuacji jest to, że kiedy rozmawiam z tą osobą to czuję, że między nami istnieje wieź. Jednakże on pisał do mnie kiedyś bardzo często, zaprosił mnie na spotkanie z innymi znajomymi, ale niestety plan nie wypalił. Od tamtego czasu widzę że cos jest nie tak. Tak bardzo chciałabym mu powiedzieć, chciałabym żeby wiedział, ale z drugiej strony bardzo się boję, ponieważ chodzimy do jednej klasy. Co robić? Próbować dalej czy zapomnieć?
PS: zauważyłam ze zaczeliśmy miec podobne zainteresowania, jesteśmy identyczni... ale teraz miedzy nami panuje cisza...
Witaj. mam podobna sytuacje do ciebie, mieszkam z niim na tej samej w si , chodze z nim do tej samej skzoly tylko ze to wszytsko inaczej sie potocyzlo , taka dziewczyna mi go odbi la i nadakl mi jet trudno, chce o nim zapomniec i wierze ze mi sie uda , bo wirdze teraz jego wady jak sie zmieni l, popatrz tez na jej wady i to co w niej łego.. wiem ze gdy ja widzisz serce ci wali a gdy wydzisz ich razem masz ochote zaopsdc sie pod ziemie , jestem smutny,zrozpaczony, wiem.. tez sie tak czuje.. a widze ich codziennie , ale daje rade, chce zebysmy zostali przycjaciolmi bd to trudne i to bardzi. ale chcia labym, czytajac napisal ęs ze powiedzia les jej co cuzjesz a ja to nawet nie ruszyło.. nie jest ciebie wart, bo uvczucie to jets cos pieknego i ona poporstu to olala.. i teraz olej. Napisa les ze lubisz czytac ksiazki to bardzo dobrze, wzbogaca ci sie s lownictwo i jestes madrzejszy to bardzo dobra cecha bo ja tez uwiebiam czytac ksiazki, i codziennie je czytam a jak jest jakas smutna to placze.. wczowam sie .. czytaj a moze jak bys sam jakas ksiaze zaczał pisac? wiecej czasu poswieci l bycs czytaniu ao niej bys nie myslal, a co do niesmialosci , nie martw sie , wyjdziesz z tego mysle ze sam napisz czy zaprosc ich na jakas gre, nozna, czy pogadanie o motorach, odwaz sie , nawet do dziewczyn pokaz im ze nie jestes nudy, ze jestes pelen energi moze warto opowiedziec jakis dowcip? zorganizowac jakas impreze? mysle ze swoja niesmial osc pokonasz jak bd wiecej rozmwaiak z dziewcyznami popros mame zeby ci pomog la , nie podhcodz tak negatywnie do rodzicow, chca ci pomoc popros ich o romowe powiedz jak sie czujesz , ze jestes smutnuy, wyrzuc to z siebie, duzo to da a jak chesz to napisz do mnie moje gadu to 31147744 . chetnie Ci pomoge, mam taka ssam sytuacje jak ty , z mama nie mogłam sie dogadac przez kilka lat ale udalo sie, i wiem ze to mi sie uda wiecej wiary w siebie., powtarzaj sobie codzienie przed lutrem,, jestem oki pewny siebie'' pomoze ci to uwierz wiem po sobie ;)
dasz rade ja w ciebie wierze i trzymam kciuki pozdrawiam
Ostatnio zacząłem tego kogoś totalnie ignorować, czy dobrze robię, nie odzywamy się do siebie, sama tez do mnie nie podejdzie, trochę mi brakuje tego że na nią nie patrze, nie rozmawiam z nią, ale próbuje o niej myśleć jak najbardziej negatywnie, bo przypominam sobie że to zawsze ja zaczynałem rozmowy
Dziękuję ekspertowi. Nie jesteś sam, amor strzela w każdym wieku, ja mam np. 37 lat. Też mam problem z uporaniem się z zakochaniem (z tymże u mnie komplikacja większa, żona, dziecko, dom itp, itd). Wcześniej pomagało mi wyobrażenie sobie "ukochanej" w dziwnych albo kompromitujących sytuacjach (ewentualnie obrzydliwych). Generalnie nie ma się co rozczulać nad sobą - życie toczy się dalej ku nowej przygodzie.
najpierw uświadom sobie, że bez sensu jest obdarzac miłością osobę, która tego nie odwzajemnia. Ja potrzebowałam na to pół roku, ale udało się. Życie takie jest dostajesz kopa w tyłek i cieżko jest się pozbierać, ale czas mija i trzeba go wykorzystać, wmawiać sobie że musisz coś ze sobą zrobić, żeby później spojrzec na przeszłość i powiedzieć "było źle, ale udało mi się z tego wyjść". Dzięki temu poczujesz się silniejszy i nic nie będzie stanowiło dla Ciebie przeszkody. Zawsze nadchodzi dzień kiedy człowiek stwierdza, że bez sensu jest siedzieć i rozpaczać, pomyśl ile czeka Cię jeszcze w życiu, czy warto dla oddawać swoje serce komuś kto na nie nie zasłużył?
Nie siedź w domu, przełam się, bo myślenie, gdybanie tylko Ci zaszkodzi, zajmij się czymś zacznij znowu czytać, po proostu się przełam.
mój przypadek jest nieco inny, chyba mam już zaawansowaną depresję, raz na jakiś czas mam lepszy dzień, ale ogólnie to kiepsko. Nie mogę sobie wybaczyć, że pozwoliłam odejść byłemu chłopakowi. Teraz on ma rodzinę, żonę, dziecko. Ja też wyszłam za mąż, nie mam jeszcze dziecka, ale jestem nieszczęśliwa. Mój mąż mnie kocha, przynajmniej tak mówi, ale ja tego nie czuję, całe dnie go nie ma, mieszkam z teściami, wciąż patrzą mi na ręce, co robię albo czego nie robię... Nie czuję się jak żona, nie gotuję, bo robi to teściowa, wygląda na to że mojej pomocy nie chce. A ze mną jest coraz gorzej. Mój mąż mnie olewa. Wciąż sobie wyobrażam jakby wyglądało moje życie z tamtym, i na pewno byłoby o niebo lepiej. Kochałam go ponad życie, myślałam, że wróci do mnie, przyjedzie wyjaśnić kilka spraw, a on nic. Byłam ładną dziewczyną toteż faceci się oglądali, poznałam jednego i tak z nim chodziłam kilka lat, nie planowałam z nim przyszłości, a jakoś tak wyszło, że jak usłyszałam, że mój były się chajta to nabrałam chęci żeby za tego wyjść, i to zrobiłam... A teraz strasznie żałuję... Nie potrafię już żyć, życie dla mnie nie ma sensu, żebym miała dla kogo, ale nie mam :( Ze 2 razy w swoim życiu próbowałam się zabić, podcięłam sobie żyły, ale widocznie za słabo. Mój mąż to olał, wtedy jeszcze chłopak, chciał mi pomóc jakoś i postanowił, że jak za niego wyjdę to się wszystko ułoży, zaczął planować, no i jakoś doszło do skutku ten ślub i w ogóle. A teraz żałuję, strasznie, ja wtedy nie myślałam, zgodziłam się co prawda, myślałam że będzie ok, a tu dupa, jest coraz gorzej...
Ja kocham już dwa lata-o dwa za dużo. Jestem lesbijką. Wcale nie chciałam się akurat w Niej zakochać, przecież tyle jest pięknych, mądrych dziewczyn... Niestety, moje serce wybrało właśnie Ją-osobę, której moja miłość przeszkadza. Najgorsze jest to, że ciągle Ją widuję, więc nie mam jak o Niej zapomnieć. W dodatku mam depresję, nerwicę natręctw, problemy z akceptacją siebie. Nie widzę sensu w życiu, a przecież mam dopiero 17 lat. Chciałabym, aby było tak, jak dawniej...
cześć,
znam też sytuacje, które są poruszane w artykule oraz w komentarzach. Nie jest mi obcy temat nerwicy natręctw. Ale ogólnie idę do przodu i mam pokój. Przy zakochaniu jest taka sytuacja, że osobie się wydaje, że bez drugiej osoby nie będzie mogła żyć a jest takie powiedzenie - "najgorzej jak się komuś wydaje". Górę wtedy biorą uczucia i człowiek pływa jak po wzburzonym morzu. Często w takiej sytuacji bardzo dobrze wpływa spotkanie ze znajomymi - można przecież zaproponować jakiemuś znajomemu wspólne spotkanie, albo jeszcze lepiej - można zorganizować jakieś spotkanie dla większego grona osób i powiedzieć, aby przyprowadzili swoich znajomych - jest wtedy okazja, żeby poznać nowe osoby:). No ale bywa, że czasami robimy co możemy, a nie ogarniamy. To normalne, bo jesteśmy tylko ludźmi. Wtedy możemy uderzać do Ojca, który daje miłość aby nam pomógł ogarnąć i idziemy do przodu. Tak do Ojca, jeśli chcesz się coś więcej o Nim dowiedzieć to odwiedź milosc, bo przecież życie polega na tym aby się nauczyć miłości. Bo miłość to coś pięknego. Nie warto się za dużo oglądać za siebie, tylko iść do przodu - patrzeć w przyszłość z nadzieją. No i trzeba walczyć o to, żeby się udało, bo kto nie walczy ten nie wygrywa:) - tak mówią.
Paradoksalnie mimo ze wspolczuje to jednak łatwiej mi sie zyje gdy wiem ze to uczucie ma w sobie wiecej osob u mnie trwa to juz 1,5 roku teoretycznie mam to co kazdemu do zycia potrzebne nawet niekiedy wiecej dostaje niz oczekuje, niestety los tak chciał 4 lata temu poznałam człowieka taki sobie faccet 14 lat starszy odemnie po rozwodzie nieszczesliwy bynajmniej tak mówił wpierw byla przyjazn potem wielka milosc z jego strony z mojej raczej wspołczucie ale byl tak idealny ze w ktoryms momencie nie dałam rady sie dłuzej opierac zakochałam sie i nagle okazało sie ze facet to kobieciarz jakich wielu ktory przestał mnie kochac zakladając ze wogole kiedykolwiek kochał przestał szanowac i liczyć sie ze mna itd poprostu przezyłam szok nagle stałam sie potulną kobietą ktora sprzatała gotowała i sypiała z nim kiedy tylko chciał była na kazde zawołanie a on poprostu mu przeszło na chwile obecną pracuje u niego kocham jak nikogo na swiecie a on poprostu ma juz inna młodą jeszcze młodsza niż ja ktorą teraz traktuje jak milion złoty a ja jestem nikim pomyslicie ze panna dała sie zbajerować ale te jego zaloty trwały dwa lata i dopiero po tym czasie uległam widząc jak przyjezdzał nocą pod moj dom płakał wypierał sie syna i matki w imie miłosci do mnie a wszystko skonczyło sie jak jakas tragiikomedia niestety tylko dla mnie bo on znow ma swoją bajke niestety bez mojej osoby w roli głownej wiem co powiecie wszystko przeczytałam pracują ze mną psycholog rodzina przyjaciółka nawet znajoma wróżka modle sie kazdego dnia o rozum dla mnie niestety ciagle to samo..... 1,5roku dzien w dzień łzy...
Ja mam podobny problem jak wszyscy uzytkownicy. Ja zakochałam się w koleżanki bracie. Lecz kiedy sie spotykam sie z kolezanka zawsze jest obecny,ostatnio rozmawialismy mamy duzo wspolnych tematów. Zauwazylam ze troszczy sie o mnie, zebym sobie nic nie zrobila. Zwierzylam sie przyjaciolce, a ona namawia mnie, abym do niego napisala, i powiedziala co czuje, jednak ja nie mam smialosc.Boje sie ze mnie poprostu wysmieje(chociaz on taki nie jest), i nie wiem co robic:(
Ja zakochałem się w dziewczynie poznanej w internecie. Ona powiedziała mi, że między nami nigdy nic nie będzie. Mimo to czasami widujemy się w realu, pomagam jej załatwiać różne sprawy na uczelni. Nie potrafię przestać jej kochać. Mam 28 lat. Nigdy nie byłem w związku. To uczucie mnie niszczy. Pałam nienawiścią do każdego faceta który się przy niej zakręci. Nigdy nie miałem powodzenia z kobietami, a teraz dodatkowo nie wyobrażam sobie, abym mógł być z inną kobietą niż jakaś, która przypomina mi tą dziewczynę. Szukam partnerki od 10 lat i pokłady cierpliwości powoli się u mnie wyczerpują. Fakt, że życie mi ucieka kiedy inni ludzie realizują się rodzinnie i zawodowo dodatkowo mnie irytuje. Znajomi powtarzają mi, żebym sobie odpuścił, że każdy z nas kiedyś znajdzie swoją miłość, ale ja już im nie wierzę. Facet bez powodzenia miłość musi sobie wywalczyć, a nie czekać aż ona sama do niego przyjdzie. Powiedzenie o czekaniu na miłość sprawdza się wyłącznie wśród pięknych ludzi, którzy przebierają w adoratorach, aż trafią na takiego, który im spasuje. Ja muszę wziąć nóż i wyciąć sobie kawałek świata - innej opcji nie widzę, nie w moim przypadku!
Zakochałam się. Podobnie jak kilku użytkowników nie mogę sobie z tym poradzić. Najgorsze w tej całej sytuacji jest to, że kiedy rozmawiam z tą osobą to czuję, że między nami istnieje wieź. Jednakże on pisał do mnie kiedyś bardzo często, zaprosił mnie na spotkanie z innymi znajomymi, ale niestety plan nie wypalił. Od tamtego czasu widzę że cos jest nie tak. Tak bardzo chciałabym mu powiedzieć, chciałabym żeby wiedział, ale z drugiej strony bardzo się boję, ponieważ chodzimy do jednej klasy. Co robić? Próbować dalej czy zapomnieć?
PS: zauważyłam ze zaczeliśmy miec podobne zainteresowania, jesteśmy identyczni... ale teraz miedzy nami panuje cisza...
doradźcie mi.
Witaj. mam podobna sytuacje do ciebie, mieszkam z niim na tej samej w si , chodze z nim do tej samej skzoly tylko ze to wszytsko inaczej sie potocyzlo , taka dziewczyna mi go odbi la i nadakl mi jet trudno, chce o nim zapomniec i wierze ze mi sie uda , bo wirdze teraz jego wady jak sie zmieni l, popatrz tez na jej wady i to co w niej łego.. wiem ze gdy ja widzisz serce ci wali a gdy wydzisz ich razem masz ochote zaopsdc sie pod ziemie , jestem smutny,zrozpaczony, wiem.. tez sie tak czuje.. a widze ich codziennie , ale daje rade, chce zebysmy zostali przycjaciolmi bd to trudne i to bardzi. ale chcia labym, czytajac napisal ęs ze powiedzia les jej co cuzjesz a ja to nawet nie ruszyło.. nie jest ciebie wart, bo uvczucie to jets cos pieknego i ona poporstu to olala.. i teraz olej. Napisa les ze lubisz czytac ksiazki to bardzo dobrze, wzbogaca ci sie s lownictwo i jestes madrzejszy to bardzo dobra cecha bo ja tez uwiebiam czytac ksiazki, i codziennie je czytam a jak jest jakas smutna to placze.. wczowam sie .. czytaj a moze jak bys sam jakas ksiaze zaczał pisac? wiecej czasu poswieci l bycs czytaniu ao niej bys nie myslal, a co do niesmialosci , nie martw sie , wyjdziesz z tego mysle ze sam napisz czy zaprosc ich na jakas gre, nozna, czy pogadanie o motorach, odwaz sie , nawet do dziewczyn pokaz im ze nie jestes nudy, ze jestes pelen energi moze warto opowiedziec jakis dowcip? zorganizowac jakas impreze? mysle ze swoja niesmial osc pokonasz jak bd wiecej rozmwaiak z dziewcyznami popros mame zeby ci pomog la , nie podhcodz tak negatywnie do rodzicow, chca ci pomoc popros ich o romowe powiedz jak sie czujesz , ze jestes smutnuy, wyrzuc to z siebie, duzo to da a jak chesz to napisz do mnie moje gadu to 31147744 . chetnie Ci pomoge, mam taka ssam sytuacje jak ty , z mama nie mogłam sie dogadac przez kilka lat ale udalo sie, i wiem ze to mi sie uda wiecej wiary w siebie., powtarzaj sobie codzienie przed lutrem,, jestem oki pewny siebie'' pomoze ci to uwierz wiem po sobie ;)
dasz rade ja w ciebie wierze i trzymam kciuki pozdrawiam
Ostatnio zacząłem tego kogoś totalnie ignorować, czy dobrze robię, nie odzywamy się do siebie, sama tez do mnie nie podejdzie, trochę mi brakuje tego że na nią nie patrze, nie rozmawiam z nią, ale próbuje o niej myśleć jak najbardziej negatywnie, bo przypominam sobie że to zawsze ja zaczynałem rozmowy
Dziękuję ekspertowi. Nie jesteś sam, amor strzela w każdym wieku, ja mam np. 37 lat. Też mam problem z uporaniem się z zakochaniem (z tymże u mnie komplikacja większa, żona, dziecko, dom itp, itd). Wcześniej pomagało mi wyobrażenie sobie "ukochanej" w dziwnych albo kompromitujących sytuacjach (ewentualnie obrzydliwych). Generalnie nie ma się co rozczulać nad sobą - życie toczy się dalej ku nowej przygodzie.
najpierw uświadom sobie, że bez sensu jest obdarzac miłością osobę, która tego nie odwzajemnia. Ja potrzebowałam na to pół roku, ale udało się. Życie takie jest dostajesz kopa w tyłek i cieżko jest się pozbierać, ale czas mija i trzeba go wykorzystać, wmawiać sobie że musisz coś ze sobą zrobić, żeby później spojrzec na przeszłość i powiedzieć "było źle, ale udało mi się z tego wyjść". Dzięki temu poczujesz się silniejszy i nic nie będzie stanowiło dla Ciebie przeszkody. Zawsze nadchodzi dzień kiedy człowiek stwierdza, że bez sensu jest siedzieć i rozpaczać, pomyśl ile czeka Cię jeszcze w życiu, czy warto dla oddawać swoje serce komuś kto na nie nie zasłużył?
Nie siedź w domu, przełam się, bo myślenie, gdybanie tylko Ci zaszkodzi, zajmij się czymś zacznij znowu czytać, po proostu się przełam.
mój przypadek jest nieco inny, chyba mam już zaawansowaną depresję, raz na jakiś czas mam lepszy dzień, ale ogólnie to kiepsko. Nie mogę sobie wybaczyć, że pozwoliłam odejść byłemu chłopakowi. Teraz on ma rodzinę, żonę, dziecko. Ja też wyszłam za mąż, nie mam jeszcze dziecka, ale jestem nieszczęśliwa. Mój mąż mnie kocha, przynajmniej tak mówi, ale ja tego nie czuję, całe dnie go nie ma, mieszkam z teściami, wciąż patrzą mi na ręce, co robię albo czego nie robię... Nie czuję się jak żona, nie gotuję, bo robi to teściowa, wygląda na to że mojej pomocy nie chce. A ze mną jest coraz gorzej. Mój mąż mnie olewa. Wciąż sobie wyobrażam jakby wyglądało moje życie z tamtym, i na pewno byłoby o niebo lepiej. Kochałam go ponad życie, myślałam, że wróci do mnie, przyjedzie wyjaśnić kilka spraw, a on nic. Byłam ładną dziewczyną toteż faceci się oglądali, poznałam jednego i tak z nim chodziłam kilka lat, nie planowałam z nim przyszłości, a jakoś tak wyszło, że jak usłyszałam, że mój były się chajta to nabrałam chęci żeby za tego wyjść, i to zrobiłam... A teraz strasznie żałuję... Nie potrafię już żyć, życie dla mnie nie ma sensu, żebym miała dla kogo, ale nie mam :( Ze 2 razy w swoim życiu próbowałam się zabić, podcięłam sobie żyły, ale widocznie za słabo. Mój mąż to olał, wtedy jeszcze chłopak, chciał mi pomóc jakoś i postanowił, że jak za niego wyjdę to się wszystko ułoży, zaczął planować, no i jakoś doszło do skutku ten ślub i w ogóle. A teraz żałuję, strasznie, ja wtedy nie myślałam, zgodziłam się co prawda, myślałam że będzie ok, a tu dupa, jest coraz gorzej...
Ja kocham już dwa lata-o dwa za dużo. Jestem lesbijką. Wcale nie chciałam się akurat w Niej zakochać, przecież tyle jest pięknych, mądrych dziewczyn... Niestety, moje serce wybrało właśnie Ją-osobę, której moja miłość przeszkadza. Najgorsze jest to, że ciągle Ją widuję, więc nie mam jak o Niej zapomnieć. W dodatku mam depresję, nerwicę natręctw, problemy z akceptacją siebie. Nie widzę sensu w życiu, a przecież mam dopiero 17 lat. Chciałabym, aby było tak, jak dawniej...
cześć,
znam też sytuacje, które są poruszane w artykule oraz w komentarzach. Nie jest mi obcy temat nerwicy natręctw. Ale ogólnie idę do przodu i mam pokój. Przy zakochaniu jest taka sytuacja, że osobie się wydaje, że bez drugiej osoby nie będzie mogła żyć a jest takie powiedzenie - "najgorzej jak się komuś wydaje". Górę wtedy biorą uczucia i człowiek pływa jak po wzburzonym morzu. Często w takiej sytuacji bardzo dobrze wpływa spotkanie ze znajomymi - można przecież zaproponować jakiemuś znajomemu wspólne spotkanie, albo jeszcze lepiej - można zorganizować jakieś spotkanie dla większego grona osób i powiedzieć, aby przyprowadzili swoich znajomych - jest wtedy okazja, żeby poznać nowe osoby:). No ale bywa, że czasami robimy co możemy, a nie ogarniamy. To normalne, bo jesteśmy tylko ludźmi. Wtedy możemy uderzać do Ojca, który daje miłość aby nam pomógł ogarnąć i idziemy do przodu. Tak do Ojca, jeśli chcesz się coś więcej o Nim dowiedzieć to odwiedź milosc, bo przecież życie polega na tym aby się nauczyć miłości. Bo miłość to coś pięknego. Nie warto się za dużo oglądać za siebie, tylko iść do przodu - patrzeć w przyszłość z nadzieją. No i trzeba walczyć o to, żeby się udało, bo kto nie walczy ten nie wygrywa:) - tak mówią.
Paradoksalnie mimo ze wspolczuje to jednak łatwiej mi sie zyje gdy wiem ze to uczucie ma w sobie wiecej osob u mnie trwa to juz 1,5 roku teoretycznie mam to co kazdemu do zycia potrzebne nawet niekiedy wiecej dostaje niz oczekuje, niestety los tak chciał 4 lata temu poznałam człowieka taki sobie faccet 14 lat starszy odemnie po rozwodzie nieszczesliwy bynajmniej tak mówił wpierw byla przyjazn potem wielka milosc z jego strony z mojej raczej wspołczucie ale byl tak idealny ze w ktoryms momencie nie dałam rady sie dłuzej opierac zakochałam sie i nagle okazało sie ze facet to kobieciarz jakich wielu ktory przestał mnie kochac zakladając ze wogole kiedykolwiek kochał przestał szanowac i liczyć sie ze mna itd poprostu przezyłam szok nagle stałam sie potulną kobietą ktora sprzatała gotowała i sypiała z nim kiedy tylko chciał była na kazde zawołanie a on poprostu mu przeszło na chwile obecną pracuje u niego kocham jak nikogo na swiecie a on poprostu ma juz inna młodą jeszcze młodsza niż ja ktorą teraz traktuje jak milion złoty a ja jestem nikim pomyslicie ze panna dała sie zbajerować ale te jego zaloty trwały dwa lata i dopiero po tym czasie uległam widząc jak przyjezdzał nocą pod moj dom płakał wypierał sie syna i matki w imie miłosci do mnie a wszystko skonczyło sie jak jakas tragiikomedia niestety tylko dla mnie bo on znow ma swoją bajke niestety bez mojej osoby w roli głownej wiem co powiecie wszystko przeczytałam pracują ze mną psycholog rodzina przyjaciółka nawet znajoma wróżka modle sie kazdego dnia o rozum dla mnie niestety ciagle to samo..... 1,5roku dzien w dzień łzy...
Ja mam podobny problem jak wszyscy uzytkownicy. Ja zakochałam się w koleżanki bracie. Lecz kiedy sie spotykam sie z kolezanka zawsze jest obecny,ostatnio rozmawialismy mamy duzo wspolnych tematów. Zauwazylam ze troszczy sie o mnie, zebym sobie nic nie zrobila. Zwierzylam sie przyjaciolce, a ona namawia mnie, abym do niego napisala, i powiedziala co czuje, jednak ja nie mam smialosc.Boje sie ze mnie poprostu wysmieje(chociaz on taki nie jest), i nie wiem co robic:(
Ja zakochałem się w dziewczynie poznanej w internecie. Ona powiedziała mi, że między nami nigdy nic nie będzie. Mimo to czasami widujemy się w realu, pomagam jej załatwiać różne sprawy na uczelni. Nie potrafię przestać jej kochać. Mam 28 lat. Nigdy nie byłem w związku. To uczucie mnie niszczy. Pałam nienawiścią do każdego faceta który się przy niej zakręci. Nigdy nie miałem powodzenia z kobietami, a teraz dodatkowo nie wyobrażam sobie, abym mógł być z inną kobietą niż jakaś, która przypomina mi tą dziewczynę. Szukam partnerki od 10 lat i pokłady cierpliwości powoli się u mnie wyczerpują. Fakt, że życie mi ucieka kiedy inni ludzie realizują się rodzinnie i zawodowo dodatkowo mnie irytuje. Znajomi powtarzają mi, żebym sobie odpuścił, że każdy z nas kiedyś znajdzie swoją miłość, ale ja już im nie wierzę. Facet bez powodzenia miłość musi sobie wywalczyć, a nie czekać aż ona sama do niego przyjdzie. Powiedzenie o czekaniu na miłość sprawdza się wyłącznie wśród pięknych ludzi, którzy przebierają w adoratorach, aż trafią na takiego, który im spasuje. Ja muszę wziąć nóż i wyciąć sobie kawałek świata - innej opcji nie widzę, nie w moim przypadku!
Dodaj nowy komentarz