12

Nikt mnie nie kocha, nikomu nie jestem potrzebna… Czy mogę mieć depresję?

Potret użytkownika anonimowego

Mam podobnie jak opisała to koleżanka. Miałem wprawdzie 3 dziewczyny w swoim życiu, ale za każdym razem kończyło się na tym ze mnie zostawiały mówiąc ze nie nadaję się do życia w związku. Wiem ze brakuje mi kogoś dla kogo mógłbym żyć. Mam 21 lat i nie wydaje mi się żeby rozmowa z kimkolwiek mi pomogła. Wiem bo próbowałem. Nie czuję się potrzebny. Powiedziałbym nawet że chyba lepiej byłoby gdybym się nie urodził bo i tak tylko zawadzam i nic nie wnoszę. Nie mam zbyt wielu znajomych. Nigdy nie umiałem zawiązywać znajomości, nie lubię imprez, nie piję, nie palę. To wszystko sprawia że jestem po prostu nudny. Ale nie zacznę przecież na siłę imprezować, tym bardziej że tego nie lubię i nie chcę. Ludzie mnie lubią, widać to po ich stosunku do mnie, ale czuję się samotny. Tak naprawdę to mam tylko jedno marzenie - być z dziewczyną którą kocham. Niestety to chyba nierealne, a nawet gdyby była kiedyś możliwość, bałbym się że nie będzie ze mną szczęśliwa i nie zdecydowałbym się na związek. Jestem idealistą, studiuję, pracuję. Nie wydaje mi się żebym miał w przyszłości problemy z utrzymaniem się. Brakuje mi tylko tej osoby, której mógłbym poświęcić życie.
Można powiedzieć że jestem jeszcze młody i wszystko przede mną, ale czy na pewno można to powiedzieć komuś kto w dorosłe życie wszedł mając 4 lata? Dlaczego już wtedy? Bo miałem dokładnie 4 lata kiedy tata przed śmiercią powiedział że od teraz ja jestem głową rodziny. Zapamiętałem to zdanie i od tamtej pory starałem się pomagać mamie i rodzeństwu. W szkole zawsze sobie radziłem sam. Jak miałem 16 lat poszedłem do pierwszej pracy (na ferie zimowe). Jak tylko skończyłem liceum poszedłem na studia zaoczne i poszedłem do pracy w firmie, w której pracuję do dziś. Czy musiałem tak szybko dorosnąć? Nie. Ale chciałem. Po studiach mam zamiar wynająć mieszkanie lub postarać się o kredyt hipoteczny. Rzecz w tym że jestem na licencjacie i kończę studia w 2011 roku. Czyli będę miał 22 lata kiedy będę "na swoim". Czy muszę? Nie. Ale nie potrafię inaczej... Można powiedzieć że coś już osiągnąłem. Więc dlaczego czuję taką pustkę? Taką samotność? Nie potrafię żyć dla siebie. Boję się z kimś związać ze względu na poprzednie związki (a raczej ich zakończenia), no i przecież kocham już jedną dziewczynę (ostatnia z którą byłem). Myślę że jestem skazany na samotność. Staram się szybko przeżyć każdy kolejny dzień, tylko po to żeby życie jak najszybciej się skończyło...

Potret użytkownika anonimowego

Mam 20 lat i moje problemy wygladają dokładnie tak samo jak u koleżanki agusss2901. Też nigdy nie miałam partnera i nie wiem czemu, bo ciągle słyszę, ze jestem ładna, mam zgrabne nogi itd. Może z moją psychiką jest coś nie tak? Też zawsze miałam tylko jedną koleżanke, ale nasze drogi się rozeszły jak ona poszłyśmy do różnych szkół średnich. Teraz prawie się nie widujemy. W nowej szkole nie znałam nikogo i do nikogo nie pasowałam, nikt nie llubił tych samych rzeczy co ja, nikt mnie nie rozumiał i tak jest po dzis dzień. Teraz kończę szkołe, będę zdawać mature i egzamin zawodowy i nie wiem co dalej. Nic nie ma dla mnie sensu. Czuje,że juz nic dobrego w życiu mnie nie spotka, straciłam młodość i iteraz będę już tylko starzeć się w samotnosci, egzystować z dnia na dzień pracujaąc bez celu i ochoty, robiąc coś czego nie lubie. Czuje się przegrana. Te 4 lata w technikum zmieniły mnie nie do poznania, kiedyś taka nie byłam. Olewam przygotowania do egzaminów, bo nie widzę w tym sensu, co za różnica czy to zdam czy nie. Tak samo z maturą... Ciągle tylko staram się komuś przypodobać , jestem sztuczna, nie jestem soba. To mnie już męczy. Chcę znów być sobą, ale nie potrafię, bo właściwie kim ja jestem? Co tak naprawdę lubie, a czego nie lubię ja TA PRAWDZIWA, której już praktycznie nie ma? nigdy od ludzi nie spotkało mnie nic dobrego, czuje się wypalona szkołą, nauką, a przede wszystkim życiem.

Potret użytkownika anonimowego

Mam 21 lat...tez nigdy nie mialam partnera a dokladnie to samo mi mowia co Tobie agusss2901: przez ostatni rok zakolegowalam sie z jednym chlopakiem on mowil ze jestesmy przyjaciolmi ale nigdy nie dawal mi tego odczuc zawsze mnie traktowal jak ta niewazna "przyjaciolke" a ja niestety mialam nadzieje ze cos z tego wyjdzie ze moze poczuje cos do mnie...niestety dzis spotyka sie z inna :(( nigdy nie powiedzialam mu o swoich uczuciach ale chyba sie domyslal...teraz zostalam sama :( zupelnie sama...zawsze bylam sama. Co do znajomych to mialam ich nie duzo ale mialam...jednak to byli tylko znajomi nic wielkiego, czasami zazdroscilam mojej kuzynce ktora miala paczke przyjaciol i od podstawowki przyjazni sie z nimi az do dnia dzisiejszego

Potret użytkownika anonimowego

Doskonale Was rozumiem, mam 21 lat i beznadziejne zycie...mialam raz chlopaka ale on mnie zupelnie nie szanowal, robil krzywdy i potem odszedl....Mówią że jestem ładna...a nie chcą być ze mną....Nie mam przyjaciół, jestem obojętna ludziom i potrzebna tylko wtedy kiedy "czegoś potrzebują"...dalsze życie mnie przeraża....nie widzę sensu...Za każdą moją uprzemość ludzi odpłacają obojętnością...Tak bardzo się staram.....jestem do niczego;(

Potret użytkownika anonimowego

Tak samo mam staram się byc miła uprzejma dla innych a i tak wszyscy mnie olewają :/ no cóż może czas najwyższy przejąć ich taktykę i po prostu olewać po co mam niby przejmować się znajomymi ktorzy maja mnie gleboko gdzies??

Potret użytkownika anonimowego

Mam 32 lata i czuje sie jak smieć, całe zycie poniewierana i perfidnie wykorzystywana.
jak niby wszystko jest ok i zaczyna sie układać rok może krucej i wszystko cos trafia, taka niby códowna i kochana ale tylko na chwile. W rzeczywistości nikomu nie potrzebna i tylko przeszkadzam.
Mam dość. Matka mnie oddała do domu dziecka bo chciała synka, tam mnie bili i upakarzali, potem mase takich ludzi na mojej drodze w życiu.
Ojciec dziecka kochał mnie dopóki w ciążę nie zaszłam potem drwił i wytykał palcami, jaka to gruba jestem i jak to z dzieckiem nikt mnie nie zechce.
I wysiadam, mam już dość, syn?
Cudowny i kochany ale chrzesny lepiej sie nim zajmie niż ja.
Nie chce doczekać dnia w którym on też mi powie że już mu nie jestem potrzebna..........

Potret użytkownika anonimowego

Nie bój nic. Doczekasz. Ja jestem w małżeństwie z 13-letnim stażem i czuję się sam jak palec. Moja prawie 13-letnia córka potrzebuje mnie - jak chce kasę. Żona mną poniewiera i mnie nie szanuje. Tak więc związek i rodzina to nie wszystko. Nie rozwiąże to wszystkich problemów. Trzeba chcieć żyć i znaleźć w życiu określony cel. Jak chcesz żyć dla innych - czemu nie - ale nie oczekuj od nich tego samego.

Potret użytkownika anonimowego

Mnie nienawidzą rodzice, nie traktują jak kogoś z rodziny. Rodzeństwo nie interesuję. Mam 19 lat, jestem po maturze na studia nie poszłam bo nie mam pieniędzy a rodzice mi nie dadzą. Nie mam żadnej kolezanki, chłopaka, nikogo. Jestem sama i jedyne z kim rozmawiam to ze zwierzętami. Jestem nikim. Najlepiej gdyby mnie nie było... :(

Potret użytkownika anonimowego

agusss2901, ja mam kochającą rodzine, kilku prawdziwych przyjaciół. Ale czuje się równie beznadziejnie, brak sensu, sprawiło, że wogóle tutaj zaglądnąłem. Studiuje w Krk nie wiem po co mam konczyc studia. Nie znalazlem swojej połowki i codziennie przysparza mi to strasznie duzo przykorsci i smutku. Czasami gdy gdzies wyjde cos robie ze znajomymi zapominam o tym czesciowo. Zastanawiałem sie czy to jest depresja. 38826883gg

Potret użytkownika anonimowego

A co ma powiedzieć osoba po wylewie, która traktowana jest teraz przez każdego jak powietrze? Człowiek, człowiekowi wilkiem i największym wrogiem. Są takie czasy jakie są i trzeba liczyć na samego siebie a nigdy na kogoś drugiego. Mnie każdy też olewa ale ja się tym nie przejmuję, bo robię to samo z innymi i może to dlatego;)

Potret użytkownika anonimowego

hej. czytam tu wypowiedzi i az sie plakac chce. ze nie tylko ja mam tak posrane w zyciu. mam prawie 20 lat mam chlopaka. rodzice mnie kontroluja niepozwalaja mi normalnie zyc. zakazuja mi sie spotykac z moim chlopakiem dlatego ze on nie jest ochrzczony, przyjety do komuni ani bierzmowany, ale wierzy w boga. stracialam prace. pracowlam w sklepie przez nieclae 2 tygodnie.niewiem co mam robic nikt mi nichce pomoc. wszyscy gadaja co moge zrobic ale pomocnej dloni nie uzykam od nich. na rodzine nie mam co liczyc bo sa zaklamani. boje sie ze moj chlopak mnie rzuci bo nie potrafie sie postawic rodzicom i ze ciagle rycze i wyladowuje sie na nim wyzywajac go. robie to jak naprawde nie wytrzymuje psyhicznie. boje sie ze moge buc chora umyslowo. cale zycie rodzice mi kazali robic to co im sie podoba. a teraz jak jestem dorosla to nawet obiadu nie potrafie zrobic, nieznam sie niczym co jest potzrebne do zycia. czuje glupio ztym. od dzieciaka bylam wyzywana i wysmiewana w szkole rodzice z tym nic nierobili. a jak mialam zle oceny to bylam bita i jest tak do DZIS!!!

Potret użytkownika anonimowego

Postanowiłem napisać te parę słów, bo widzę, że ktoś tu zagląda. Życie niestety nie jest proste. Tak to już jest, że ludzie wiedzą jak ktoś powinien rozwiązać swoje problemy, jak powinien żyć, ale nikt nie wie, jak przeżyć własne życie. Każdy ma w życiu problemy, jednak jedni są silniejsi psychicznie, inni mniej. Ja też mam dożo problemów w życiu, które mnie przytłaczają. Boli mnie np. to, że nie mam dziewczyny, wszystkie do tej pory mnie zlewały, chyba dlatego, ze jestem wyjątkowo brzydki:( To chyba mnie boli najbardziej. Oczywiście mam masę innych problemów np. nerwica natręctw, która utrudnia życie. Dlatego rozumiem Was.
Ale tez trzeba spojrzeć inaczej. Trzeba doceniać w życiu to co się ma. Takie najprostsze, że mam co jeść,co ubrać,mam łózko,gdzie mogę się wyspać, mam dach nad głową. Dziękować za to Bogu. Trzeba cieszyć się najprostszymi rzeczami np. tym, ze mogę zjeść coś słodkiego, ze pięknie świeci Słońce, że mogę posłuchać muzyki, że mogę przeczytać piękny wiersz i się nim zachwycić, ze mogę rozwijać swoje pasje, że mogę pójść na spacer do parku itp.Ale też ważny jest kontakt ze znajomymi, spotkać się, powygłupiać, ale tez przyjaciele (mam 2-3),którym ufam i rozmawiam na najważniejsze tematy, a nie tylko o banałach. Wydaje się to banalne, ale naprawdę działa, choć zdarzy mi się, jak każdemu złapać doła. W życiu zdarzają się klęski czy porażki, ale trzeba to przekuć w pouczające doświadczenie i się nie poddawać.
Bardzo na poprawę radości życia wpływa pomaganie innym nawet jeżeli polega ono np.na wysłuchaniu czyichś problemów i przyniesienie mu ulgi. Nawet jeżeli ludzie to nie zawsze doceniają staram się im pomagać.
I jeszcze jedna bardzo ważna, a nawet najważniejsza sprawa, która pomaga mi żyć i daje siły to wiara w Jezusa Chrystusa.On tez był opuszczony,wyśmiewany, nierozumiany. Chyba najważniejsza w życiu rzecz to ta, ze Jezus kocha każdego z nas za to, ze jest. To jest fundament na którym pragnę budować swoje życie, nie zawsze mi to wychodzi, ale klęski uczą pokory. Ważne, aby być dla siebie wyrozumiałym i wspierającym, a nie tępić się czy nie nienawidzić.
Pozdrawiam serdecznie:)

Przeczytałem kiedyś taka sentencję leciała jakoś tak " Nie narzekaj na sytuacje życiową, w której się znalazłeś, bo w niej musisz cierpieć, walczyć i zwyciężać" i druga z książki Coelho "Dni stają się podobne do siebie, gdy przestajemy dostrzegać to czym obdarza nas los."

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Nikt mnie nie kocha, nikomu nie jestem potrzebna… Czy mogę mieć depresję?
Jestem kobietę i mam 20 lat. Od jakiegoś czasu czuję się źle i wiecznie jestem zmęczona, rano nie mogę się dobudzić, ...
Witam, piszę do Państwa z prośbą o zdiagnozowanie mojego problemu. Od bardzo dawna miewam huśtawki nastrojów. Przez ...
Mam 21 lat, w tym roku rozpoczęłam studia, od kilku tygodni nie mieszkam z rodzicami, i kontakt z dawnymi znajomymi ...
Byliśmy z moim chłopakiem w związku przez 1,5 roku. Niestety ostatnio, trzy dni temu, on ze mną zerwał mówiąc, że ...
Witam bardzo serdecznie. Jestem 30-letnią żoną i matką trzylatka. Od dłuższego czasu czuję się bardzo przygnębiona i ...
Mam 27 lat. Moje zachowanie od pewnego czasu zmieniło się diametralnie - z pełnej życia dziewczyny, odważnej, ...
Niedawno byłam szczęśliwa, ale kilka miesięcy temu zmarła mi babcia. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zaczęłam się ...
Witam, nie wiem od czego zacząć, to najlepiej od początku. Od 3 lat nie mam pracy, jeździłam trochę do Niemiec. Od ...
Witam. Mam problem, z którym sobie zupełnie nie radzę. Od jakiegoś czasu, a dokładnie od ponad miesiąca, straciłam ...
Pani Arleto, po lekturze artykułów Pani autorstwa zamieszczanych na portalu zdecydowałam się zwrócić o pomoc właśnie ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica