Przeczytałem twój komentarz i stwierdziłem - wypisz wymaluj identyczny problem.
Podpisać się mogę z każdym zdaniem. Dodam od siebie jeszcze, że moje problemy
z pamięcią są "wzbogacone" o kłopoty z pamięcią długotrwałą - kompletnie zapominam
między innymi treść książek, które przeczytałem (z trudem przypominam sobie bohaterów), na kogo
głosowałem w ostatnich wyborach (chociaż wcześniej to było dla mnie bardzo ważne)
czy rozmowy, które przeprowadziłem ze znajomymi, którzy potem mi przypominają, że
"o identycznych sprawach już rozmawialiśmy i co gorsza np doszliśmy wspólnie
do jakichś wniosków- nie pamiętasz? i oni żyją tymi postanowieniami a ja w ogóle zapomniałem
ze do nich doszedłem". To rodzi też problemy ze szkołą. Chociaż uczę się, to gdy dochodzi do egzaminu
to tak jakbym w ogóle pierwszy raz widział rzeczy, o których mam pisać. Zapominam też co robiłem wczoraj, nazwy ulic, budynków. Czasem mam wrażenie, że jestem turystą we własnym mieście. Zapominam też o planach na dzisiejszy dzień
chociaż kiedyś pamiętałem chyba absolutnie o wszystkim.
Bardzo często też "odjeżdżam" i np patrzę w okno jakbym w ogóle stracił kontakt z życiem, rzeczywistością
czy jak to nazwać. Z tym, że (tez dobry przykład ze zwrotem "tymże a tym, ze" - chociaż sprawdzałem to
wielokrotnie i jest to dla mnie ważne, to i tak kiedy dochodzi do pisania to nie wiem jaka forma jest poprawna. tak jest tez z innymi sformułowaniami itd) coś takiego miałem już w dzieciństwie.
Z kolei pamiętam takie "dziwactwa" jak niektóre momenty z okresu kiedy miałem 2-3 lata albo to na jakiej stronie jest to czego się uczyłem, a nie treść (czasem potrafię zobaczyć treść, więc wtedy jest dobrze, ale jak nie to mogiła).
Kontakty z innymi - udręka nie do opisania. Na każdą próbę rozmowy ze mną reaguję niemal zawsze strachem i fizycznym cierpieniem!!!. Nawet z własną rodziną, a czasem zwłaszcza z nią, nie potrafię rozmawiać.
Ostatnio pojawia się też u mnie obrzydzenie do świata i ludzi oraz agresja
chociaż kiedyś byłem chyba jedną z najspokojniejszych osób na świecie
i to ja zawsze byłem tym, który uspokajał innych.
Ja dalej nie potrafię sobie z nim poradzić.
Czy Tobie się udało?
Jeśli tak - w jaki sposób?
Serdecznie pozdrawiam
i życzę powrotu do zdrowia
ps. miałem napisać coś jeszcze, ale zapomniałem.
ps2. plus myśli samobójcze - był moment kiedy nie było ranka
żebym nie obudził się z czymś takim w głowie.
ps3. jeszcze jedna straszna rzecz - zacząłem o wszystko pytać ludzi, zamiast
rozwiązywać problemy samodzielnie. kiedyś w ogóle nie przyszło by mi na myśl,
żeby kogokolwiek o coś zapytać.
Polecam książke Eckharta Toole'a 'Potęga teraźniejszości' - mi pomogła ;)
Cześć Marcin,
Przeczytałem twój komentarz i stwierdziłem - wypisz wymaluj identyczny problem.
Podpisać się mogę z każdym zdaniem. Dodam od siebie jeszcze, że moje problemy
z pamięcią są "wzbogacone" o kłopoty z pamięcią długotrwałą - kompletnie zapominam
między innymi treść książek, które przeczytałem (z trudem przypominam sobie bohaterów), na kogo
głosowałem w ostatnich wyborach (chociaż wcześniej to było dla mnie bardzo ważne)
czy rozmowy, które przeprowadziłem ze znajomymi, którzy potem mi przypominają, że
"o identycznych sprawach już rozmawialiśmy i co gorsza np doszliśmy wspólnie
do jakichś wniosków- nie pamiętasz? i oni żyją tymi postanowieniami a ja w ogóle zapomniałem
ze do nich doszedłem". To rodzi też problemy ze szkołą. Chociaż uczę się, to gdy dochodzi do egzaminu
to tak jakbym w ogóle pierwszy raz widział rzeczy, o których mam pisać. Zapominam też co robiłem wczoraj, nazwy ulic, budynków. Czasem mam wrażenie, że jestem turystą we własnym mieście. Zapominam też o planach na dzisiejszy dzień
chociaż kiedyś pamiętałem chyba absolutnie o wszystkim.
Bardzo często też "odjeżdżam" i np patrzę w okno jakbym w ogóle stracił kontakt z życiem, rzeczywistością
czy jak to nazwać. Z tym, że (tez dobry przykład ze zwrotem "tymże a tym, ze" - chociaż sprawdzałem to
wielokrotnie i jest to dla mnie ważne, to i tak kiedy dochodzi do pisania to nie wiem jaka forma jest poprawna. tak jest tez z innymi sformułowaniami itd) coś takiego miałem już w dzieciństwie.
Z kolei pamiętam takie "dziwactwa" jak niektóre momenty z okresu kiedy miałem 2-3 lata albo to na jakiej stronie jest to czego się uczyłem, a nie treść (czasem potrafię zobaczyć treść, więc wtedy jest dobrze, ale jak nie to mogiła).
Kontakty z innymi - udręka nie do opisania. Na każdą próbę rozmowy ze mną reaguję niemal zawsze strachem i fizycznym cierpieniem!!!. Nawet z własną rodziną, a czasem zwłaszcza z nią, nie potrafię rozmawiać.
Ostatnio pojawia się też u mnie obrzydzenie do świata i ludzi oraz agresja
chociaż kiedyś byłem chyba jedną z najspokojniejszych osób na świecie
i to ja zawsze byłem tym, który uspokajał innych.
Ja dalej nie potrafię sobie z nim poradzić.
Czy Tobie się udało?
Jeśli tak - w jaki sposób?
Serdecznie pozdrawiam
i życzę powrotu do zdrowia
ps. miałem napisać coś jeszcze, ale zapomniałem.
ps2. plus myśli samobójcze - był moment kiedy nie było ranka
żebym nie obudził się z czymś takim w głowie.
ps3. jeszcze jedna straszna rzecz - zacząłem o wszystko pytać ludzi, zamiast
rozwiązywać problemy samodzielnie. kiedyś w ogóle nie przyszło by mi na myśl,
żeby kogokolwiek o coś zapytać.
Dodaj nowy komentarz