Od jakiegoś czasu bardzo boję się jeździć autobusem i tramwajem oraz autem
3
Od jakiegoś czasu bardzo boję się jeździć autobusem i tramwajem oraz autem
20 kwiecień 2010
pankoleś (niezweryfikowany)06.06.2011, 21:08.
miałem podobny problem przez 9 lat, nie mogłem wśiąść do tramwaju, autobusu, poza tym mialem wiele innych objawów.
łykałem najróżniejsze tabletki, niektóre mnie usypiały, inne uspokajały, troche pomagały, ale nie leczyły. nie wyleczyły.
2 lata temu poszedłem na 3 miesięczną intensywną terapię grupową, w krakowie. psychiatrą który rowadził tę zajęcia, była pani jagoda, tak ją nazywaliśmy, nazwiska nie pamiętam, to bardzo mądry lekarz który zna się na swojej robocie i potrafi pomagać ludziom. wiem o tym, bo mi pomogła.
najpierw dzięki terapii odłożyłem leki, nie potrzebuję zupelnie tabletek, nauczyłem sie kontrolować i rozumiec swój problem, skąd się wział i w jakich sytuacjach dostaję objawy. osoby który nie mają doświadczenia terapii nie sa w stanie poradzić sobie z objawami, nie znają źródła.
dodam że nie mam bliskich ktorzy mi pomagali, nikt nie rozumial mojego problemu, nikt nie mial doswiadczeni depresji, ani choroby psychicznej. zawsze w domu panowalo przekonanie, boisz się przełam się i to był koniec tematu.
objawy mijały mi stopniowo, najpierw mogłem nie brac leków, nie chciałem, wstydziłem się tego ze biorę leki antydepresyjne, bo to jest powód do wstydu-można sie wyleczyć, można sobie pomóc, można czuć sie dobrze, ale samemu sobie nie poradzisz.
potem przestałem się bać wychodzić z domu, od niedawna jeżdżę tramwajem. oczywiście choroba nadal jest we mnie, ale przegrywa. nadal mam emocje które powodują we mnie dziwne stany, ale potrafię to skontrolować i uspokoić, bo wiem skąd to się bierze.
jeśli jest ci źle, jeśli sie boisz i wiesz ze to jest w głowie, ze fizycznie z tobą jest ok, nie rób sobie krzywdy i idź się leczyć do psychiatry, nie wstydź się, bo jak nie będziesz się leczyć, bez wiedzy na temat swoich problemów i objawów będziesz się czuć coraz gorzej. sam sobie nie pomożesz, a leki na niektórych działają na niektórych nie, poza tym myśli i emocje wpędziły cie w chorobę, to one mogą cie też wyleczyć.
Witam ja mam podobny problem do koleżanki.Pewnego dnia jadąc autobusem zupełnie bez wcześniejszych objawów straciłam przytomność i od tego momentu nie wyobrażam sobie jazdy samej.Jak np.jadę z kimś to nic mi się nie dzieje,próbowałam ostatnio jechać właśnie autobusem bo nie miałam wyjścia.Kilka przystanków dałam radę,ale zaraz zaczęło mi się robić gorąco.Chwile później zadzwonił mój telefon,i jak zaczęłam rozmowę to jakoś mi przeszło.To jest lęk który strasznie mi utrudnia normalne funkcjonowanie.Chciałabym jak normalny człowiek wsiąść,jechać i niczym się nie przejmować.Opowiedziałam o tym mojej lekarce i dostałam lek który w ogóle jest beznadziejny i nic mi nie pomógł.Bardzo proszę o jakiekolwiek wskazówki,co mam dalej robić.Z góry dziękuję za pomoc.
witam! również mam ten problem, NIE jeżdżę żadnymi tramwajami, autobusami, pociągami, autokarami - niczym takim... nawet zaczęłam mieć ataki paniki jadąc samochodem (jako pasażer) :( drętwieją mi nogi, serce bije, jak szalone, zaraz mi duszno, gorąco, źle... chcę się jak najszybciej wydostać, muszę się naprawdę postarać, żeby móc się jako tako uspokoić... zaczęło się to ponad 2 lata temu, jechałam sobie tramwajem z pracy, wszystko fajnie i nagle zrobiło mi się słabo, nie mogłam z niego wyjść - to było straszne :( i od tego czasu właśnie, mam fobię :( niedługo mam wizytę u psychologa, zobaczymy, co powie... chociaż moim skromnym zdaniem, nic nie pomoże :( to jest już tak głęboko w głowie... nie wiem, życie mnie ogólnie przeraża :( bo co takiego w tym, żeby pojechać gdzieś MPK? dla mnie jest to MEGA WIELKI problem :( oprócz pracy, w ogóle z domu praktycznie nie wychodzę, nie mam po co :( ze znajomymi na miasto? mogę zapomnieć :/ dla nich jazda MPK, jest jak najbardziej normalna, ja w tramwaju, czy autobusie nie byłam już ponad 2 lata :(
miałem podobny problem przez 9 lat, nie mogłem wśiąść do tramwaju, autobusu, poza tym mialem wiele innych objawów.
łykałem najróżniejsze tabletki, niektóre mnie usypiały, inne uspokajały, troche pomagały, ale nie leczyły. nie wyleczyły.
2 lata temu poszedłem na 3 miesięczną intensywną terapię grupową, w krakowie. psychiatrą który rowadził tę zajęcia, była pani jagoda, tak ją nazywaliśmy, nazwiska nie pamiętam, to bardzo mądry lekarz który zna się na swojej robocie i potrafi pomagać ludziom. wiem o tym, bo mi pomogła.
najpierw dzięki terapii odłożyłem leki, nie potrzebuję zupelnie tabletek, nauczyłem sie kontrolować i rozumiec swój problem, skąd się wział i w jakich sytuacjach dostaję objawy. osoby który nie mają doświadczenia terapii nie sa w stanie poradzić sobie z objawami, nie znają źródła.
dodam że nie mam bliskich ktorzy mi pomagali, nikt nie rozumial mojego problemu, nikt nie mial doswiadczeni depresji, ani choroby psychicznej. zawsze w domu panowalo przekonanie, boisz się przełam się i to był koniec tematu.
objawy mijały mi stopniowo, najpierw mogłem nie brac leków, nie chciałem, wstydziłem się tego ze biorę leki antydepresyjne, bo to jest powód do wstydu-można sie wyleczyć, można sobie pomóc, można czuć sie dobrze, ale samemu sobie nie poradzisz.
potem przestałem się bać wychodzić z domu, od niedawna jeżdżę tramwajem. oczywiście choroba nadal jest we mnie, ale przegrywa. nadal mam emocje które powodują we mnie dziwne stany, ale potrafię to skontrolować i uspokoić, bo wiem skąd to się bierze.
jeśli jest ci źle, jeśli sie boisz i wiesz ze to jest w głowie, ze fizycznie z tobą jest ok, nie rób sobie krzywdy i idź się leczyć do psychiatry, nie wstydź się, bo jak nie będziesz się leczyć, bez wiedzy na temat swoich problemów i objawów będziesz się czuć coraz gorzej. sam sobie nie pomożesz, a leki na niektórych działają na niektórych nie, poza tym myśli i emocje wpędziły cie w chorobę, to one mogą cie też wyleczyć.
Witam ja mam podobny problem do koleżanki.Pewnego dnia jadąc autobusem zupełnie bez wcześniejszych objawów straciłam przytomność i od tego momentu nie wyobrażam sobie jazdy samej.Jak np.jadę z kimś to nic mi się nie dzieje,próbowałam ostatnio jechać właśnie autobusem bo nie miałam wyjścia.Kilka przystanków dałam radę,ale zaraz zaczęło mi się robić gorąco.Chwile później zadzwonił mój telefon,i jak zaczęłam rozmowę to jakoś mi przeszło.To jest lęk który strasznie mi utrudnia normalne funkcjonowanie.Chciałabym jak normalny człowiek wsiąść,jechać i niczym się nie przejmować.Opowiedziałam o tym mojej lekarce i dostałam lek który w ogóle jest beznadziejny i nic mi nie pomógł.Bardzo proszę o jakiekolwiek wskazówki,co mam dalej robić.Z góry dziękuję za pomoc.
witam! również mam ten problem, NIE jeżdżę żadnymi tramwajami, autobusami, pociągami, autokarami - niczym takim... nawet zaczęłam mieć ataki paniki jadąc samochodem (jako pasażer) :( drętwieją mi nogi, serce bije, jak szalone, zaraz mi duszno, gorąco, źle... chcę się jak najszybciej wydostać, muszę się naprawdę postarać, żeby móc się jako tako uspokoić... zaczęło się to ponad 2 lata temu, jechałam sobie tramwajem z pracy, wszystko fajnie i nagle zrobiło mi się słabo, nie mogłam z niego wyjść - to było straszne :( i od tego czasu właśnie, mam fobię :( niedługo mam wizytę u psychologa, zobaczymy, co powie... chociaż moim skromnym zdaniem, nic nie pomoże :( to jest już tak głęboko w głowie... nie wiem, życie mnie ogólnie przeraża :( bo co takiego w tym, żeby pojechać gdzieś MPK? dla mnie jest to MEGA WIELKI problem :( oprócz pracy, w ogóle z domu praktycznie nie wychodzę, nie mam po co :( ze znajomymi na miasto? mogę zapomnieć :/ dla nich jazda MPK, jest jak najbardziej normalna, ja w tramwaju, czy autobusie nie byłam już ponad 2 lata :(
Dodaj nowy komentarz