Wlasnie tych emocji sie boje.Nie chce ich przezywac. Nie chce dopuscic do siebie ostatecznej mysli,ze on odszedl,ze odszedl z wlasnego wyboru,ze mnie zostawil i ze po prostu go juz nie ma.. Nie moge sie z tym pogodzic.
Pól roku temu przeszłam przez to samo co Ty, więc wiem o czym mówię. Po pierwsze pamiętaj, że osoba, która chce sobie odebrać życie nie myśli racjonalnie, nie można tu mówić o wyborze. Tak, to prawda, z czasem ten ból jest mniejszy. Nie ma innej drogi, to po prostu trzeba przeżyć. Wyobraź sobie, że to co teraz przeżywasz kiedyś minie, że masz jakąś określoną ilość łez do wypłakania. Jeśli teraz będziesz próbowała uciec, to Cię i tak dogoni. Rozpacz i ten przeszywający ból, który nie pozwala myśleć o niczym innym, stopniowo zamienią się w smutek, to już tak bardzo nie boli. To się da wytrzymać. I nie obwiniaj się o swoje uczucia. Czasem pewnie będziesz go nienawidzić za to co zrobił albo mieć do siebie pretensje że cierpisz za mało, że powinnaś bardziej. Ale nikt nie potrafi panować nad uczuciami. Coś się po prostu czuje, a czegoś nie. Ważne jest też, żebyś go zapamiętała takim, jakim był naprawdę. Szukaj odpowiedzi na pytania które Cię dręczą, nawet jeśli ich nie znajdziesz, to samo szukanie przyniesie Ci ulgę. Dobrze by też było, gdybyś znalazła przyjaciela, osobę która Cię wysłucha (chociaż miałam kilku dobrych przyjaciół, nie umiałam z nimi o tym rozmawiać, ale zupełnie niespodziewanie kogoś takiego znalazłam) I przede wszystkim daj sobie czas. Nie podejmuj żadnych pochopnych decyzji. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, trzymaj się!
Nie planuj samobójstwa.Zobacz, jaki ból sprawił Ci Twój najbliższy podobnym czynem...Pomyśl o tym wszystkim w ten sposób. Życie jest darem najcenniejszym i dostajemy go tylko raz. M oże to zabrzmi dziwnie, ale rozumiem Cię. Też kiedyś straciłam kogoś bliskiego.Każde miejsce, każdy przedmiot mi go przypomina do dziś.Budzę się często w nocy i patrzę w okno i szukam na niebie jakiejś informacji od Niego... Czasem jedna gwiazda błyśnie i wiem, że to On.Wtedy jest mi lepiej, jakoś tak cieplej, mogę zasnąć. Jeśli mogę Ci pomóc- znajdź sobie jakiś przedmiot, który nazwij Jego imieniem.Noś go zawsze przy sobie,tak Byś wiedziała, że On przy Tobie jest. Zresztą wiem to na pewno. On cały czas gdzieś przy tobie jest.Musisz Go tylko zobaczyć.
Jestem po probie samobojczej... Gdy przezylam, zalamalam sie jeszcze bardziej.. Chodze do psychiatry, psychoterapeuty i psychologa.. Lecze sie na depresje.. On jest caly czas. We mnie. Nie moge Go wyrzucic ze swojego zycia.. Dla mnie zycie nie jest najcenniejszym darem.. Nawet jesli sobie teraz poraze z emocjami, przezyje to i wyjde z tego to i tak zostana mi wspomnienia.. Cos, co bedzie mi o tym przypominac... A tego nie chce, bo chcialabym tamten dzien wykluczyc ze swojego kalendarza. Nie chce zyc.. Nadal.
A pomyśl tylko, jaki ból sprawił Ci on swoja śmiercią?Twoja śmierć nie sprawi bólu innym, oczywiście. A życie ma się tylko jedno. wiem,że teraz jest cięzko. Ale na to się nic nie poradzi. Przestań rozżalać się nad sobą tylko weź się w garść.Nie pomożesz sobie wciąż tkwiąc w tym samym. Jego nie ma. Ty jesteś. To jest najważniejsze. Próba samobójcza dowodzi Twojej desperacji, ale nie dowodzi dorosłości. Podnieś głowę do góry i pomyśl o tym, że jeśli się zabijesz, drzewa, słońce, ulice i inni ludzie będą nadal. Tylko Ciebie nie będzie.Wyobrażasz sobie ten świat bez ciebie?Koleżanki i koledzy pójdą na twój pogrzeb, pogadają o tym przez miesiąc i zostaniesz tylko w pamięci rodziny, której ból rozsadzi serca. To ty jesteś częścią tego świata, nie on twoją. Jeszcze tyle możesz uczynić, tyle możesz zrobić dobrego w życiu, a ty rezygnujesz przed startem....Pomyśl o tym co się stało, jako o kolejnym etapie Twego życia. Nie jest to łatwe, ale przecież nie urodziłaś się po to, by cierpieć i umierać. To Bóg decyduje o naszym życiu. Pamiętaj o tym.
Wlasnie tych emocji sie boje.Nie chce ich przezywac. Nie chce dopuscic do siebie ostatecznej mysli,ze on odszedl,ze odszedl z wlasnego wyboru,ze mnie zostawil i ze po prostu go juz nie ma.. Nie moge sie z tym pogodzic.
Pól roku temu przeszłam przez to samo co Ty, więc wiem o czym mówię. Po pierwsze pamiętaj, że osoba, która chce sobie odebrać życie nie myśli racjonalnie, nie można tu mówić o wyborze. Tak, to prawda, z czasem ten ból jest mniejszy. Nie ma innej drogi, to po prostu trzeba przeżyć. Wyobraź sobie, że to co teraz przeżywasz kiedyś minie, że masz jakąś określoną ilość łez do wypłakania. Jeśli teraz będziesz próbowała uciec, to Cię i tak dogoni. Rozpacz i ten przeszywający ból, który nie pozwala myśleć o niczym innym, stopniowo zamienią się w smutek, to już tak bardzo nie boli. To się da wytrzymać. I nie obwiniaj się o swoje uczucia. Czasem pewnie będziesz go nienawidzić za to co zrobił albo mieć do siebie pretensje że cierpisz za mało, że powinnaś bardziej. Ale nikt nie potrafi panować nad uczuciami. Coś się po prostu czuje, a czegoś nie. Ważne jest też, żebyś go zapamiętała takim, jakim był naprawdę. Szukaj odpowiedzi na pytania które Cię dręczą, nawet jeśli ich nie znajdziesz, to samo szukanie przyniesie Ci ulgę. Dobrze by też było, gdybyś znalazła przyjaciela, osobę która Cię wysłucha (chociaż miałam kilku dobrych przyjaciół, nie umiałam z nimi o tym rozmawiać, ale zupełnie niespodziewanie kogoś takiego znalazłam) I przede wszystkim daj sobie czas. Nie podejmuj żadnych pochopnych decyzji. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, trzymaj się!
Nie planuj samobójstwa.Zobacz, jaki ból sprawił Ci Twój najbliższy podobnym czynem...Pomyśl o tym wszystkim w ten sposób. Życie jest darem najcenniejszym i dostajemy go tylko raz. M oże to zabrzmi dziwnie, ale rozumiem Cię. Też kiedyś straciłam kogoś bliskiego.Każde miejsce, każdy przedmiot mi go przypomina do dziś.Budzę się często w nocy i patrzę w okno i szukam na niebie jakiejś informacji od Niego... Czasem jedna gwiazda błyśnie i wiem, że to On.Wtedy jest mi lepiej, jakoś tak cieplej, mogę zasnąć. Jeśli mogę Ci pomóc- znajdź sobie jakiś przedmiot, który nazwij Jego imieniem.Noś go zawsze przy sobie,tak Byś wiedziała, że On przy Tobie jest. Zresztą wiem to na pewno. On cały czas gdzieś przy tobie jest.Musisz Go tylko zobaczyć.
Jestem po probie samobojczej... Gdy przezylam, zalamalam sie jeszcze bardziej.. Chodze do psychiatry, psychoterapeuty i psychologa.. Lecze sie na depresje.. On jest caly czas. We mnie. Nie moge Go wyrzucic ze swojego zycia.. Dla mnie zycie nie jest najcenniejszym darem.. Nawet jesli sobie teraz poraze z emocjami, przezyje to i wyjde z tego to i tak zostana mi wspomnienia.. Cos, co bedzie mi o tym przypominac... A tego nie chce, bo chcialabym tamten dzien wykluczyc ze swojego kalendarza. Nie chce zyc.. Nadal.
A pomyśl tylko, jaki ból sprawił Ci on swoja śmiercią?Twoja śmierć nie sprawi bólu innym, oczywiście. A życie ma się tylko jedno. wiem,że teraz jest cięzko. Ale na to się nic nie poradzi. Przestań rozżalać się nad sobą tylko weź się w garść.Nie pomożesz sobie wciąż tkwiąc w tym samym. Jego nie ma. Ty jesteś. To jest najważniejsze. Próba samobójcza dowodzi Twojej desperacji, ale nie dowodzi dorosłości. Podnieś głowę do góry i pomyśl o tym, że jeśli się zabijesz, drzewa, słońce, ulice i inni ludzie będą nadal. Tylko Ciebie nie będzie.Wyobrażasz sobie ten świat bez ciebie?Koleżanki i koledzy pójdą na twój pogrzeb, pogadają o tym przez miesiąc i zostaniesz tylko w pamięci rodziny, której ból rozsadzi serca. To ty jesteś częścią tego świata, nie on twoją. Jeszcze tyle możesz uczynić, tyle możesz zrobić dobrego w życiu, a ty rezygnujesz przed startem....Pomyśl o tym co się stało, jako o kolejnym etapie Twego życia. Nie jest to łatwe, ale przecież nie urodziłaś się po to, by cierpieć i umierać. To Bóg decyduje o naszym życiu. Pamiętaj o tym.
Dodaj nowy komentarz