Potrzebuję się z kimś związać. Błagam, pomóżcie mi!
4
Potrzebuję się z kimś związać. Błagam, pomóżcie mi!
02 grudzień 2009
Iceman04.12.2009, 13:13.
Roman ty nie potrzebujesz psychoterapeuty,bo po co, jesteś całkiem normalny! Umów się ze znajomymi na jakiś wypad, przebywaj z nimi, rozmawiaj, poznaj jakąś dziewczynę, umów się z nią niekoniecznie w celach matrymonialnych, tylko tak aby się poznać, porozmawiać.
Nic z Tobą nie jest nie tak.To zupelnie naturalne, że nie chcesz być sam. Każdy potrzebuje miłości i zrozumienia drugiej osoby. Podałeś za mało informacji żebym mogła udzielić Ci konkretnej rady. Jedno wiem na pewno -poradzisz sobie, jesteś młody i jeszcze życie przed Tobą. Umrzeć jest łatwo, trudniej jest żyć. Pomyśl nad tym.
Życie jest piękne, tylko ludzie je komplikują.
Wstań rano, ustań przed lustrem i powiedz sobie, że dziś jest piękny dzień i że wszystko będzie dobrze. To jest tzw "terapia lustrzana"- uwierz mi pomaga.
Witam, a może ktoś mi pomoże. Mam 20 lat i nie mam siły już żyć, ale to nie piszę ot tak sobie, bo tak jest. Mam rodziców, którzy mnie dołują bardziej, można powiedzieć, że ich nienawidzę za to, co mówią. Śmieją się ze mnie, wyśmiewają, mówią, że jestem porażką ich życia, że zrujnowałam im życie, że jestem nikim. Nie dość, że nie radzę sobie sama ze sobą, to nie mam wsparcia w nich. Próbowałam jakoś zmienić tę całą sytuację, wyprowadziłam się do innego miasta, poszłam do pracy, lecz ją strąciłam, więc szukałam dalej. Poszłam do innej pracy, również straciłam i trzeba było wrócić, i chciałam sobie jasko ulżyć, uwolnić się, a oni potrafią się nabajać ze mnie, że mi się nie udało i perfidnie się śmiać z tego. Próbowałam popełnić samobójstwo – raz połknęłam tabletki, lecz nic się nie stało oprócz tego, że zemdlałam. Jakby umieranie nie bolało, bym panicznie się tego nie bała, to bym się już zabiła, bo NAPRAWDĘ nie daję już rady. Nie mogę znaleźć pracy, mam takiego pecha w życiu, a oni mi żałują pieniędzy na wszystko, na leki, do miasta idę z buta, bo moja mama nawet jak się dusiłam, bo mam astmę, to nie chciała mnie zawieść, to szłam na piechotę nie mając siły. Ja już tak nie mogę. Mam brata za granicą, który mnie nie chce zabrać ;( ojciec wyżywa się na mnie psychicznie, ja już nie mam sił. Co ja mam robić, bo moje działania idą na marne, a z każdym dniem brak mi już sił.
Roman ty nie potrzebujesz psychoterapeuty,bo po co, jesteś całkiem normalny! Umów się ze znajomymi na jakiś wypad, przebywaj z nimi, rozmawiaj, poznaj jakąś dziewczynę, umów się z nią niekoniecznie w celach matrymonialnych, tylko tak aby się poznać, porozmawiać.
Nic z Tobą nie jest nie tak.To zupelnie naturalne, że nie chcesz być sam. Każdy potrzebuje miłości i zrozumienia drugiej osoby. Podałeś za mało informacji żebym mogła udzielić Ci konkretnej rady. Jedno wiem na pewno -poradzisz sobie, jesteś młody i jeszcze życie przed Tobą. Umrzeć jest łatwo, trudniej jest żyć. Pomyśl nad tym.
Życie jest piękne, tylko ludzie je komplikują.
Wstań rano, ustań przed lustrem i powiedz sobie, że dziś jest piękny dzień i że wszystko będzie dobrze. To jest tzw "terapia lustrzana"- uwierz mi pomaga.
dziękuję wszystkim za pomoc...
Witam, a może ktoś mi pomoże. Mam 20 lat i nie mam siły już żyć, ale to nie piszę ot tak sobie, bo tak jest. Mam rodziców, którzy mnie dołują bardziej, można powiedzieć, że ich nienawidzę za to, co mówią. Śmieją się ze mnie, wyśmiewają, mówią, że jestem porażką ich życia, że zrujnowałam im życie, że jestem nikim. Nie dość, że nie radzę sobie sama ze sobą, to nie mam wsparcia w nich. Próbowałam jakoś zmienić tę całą sytuację, wyprowadziłam się do innego miasta, poszłam do pracy, lecz ją strąciłam, więc szukałam dalej. Poszłam do innej pracy, również straciłam i trzeba było wrócić, i chciałam sobie jasko ulżyć, uwolnić się, a oni potrafią się nabajać ze mnie, że mi się nie udało i perfidnie się śmiać z tego. Próbowałam popełnić samobójstwo – raz połknęłam tabletki, lecz nic się nie stało oprócz tego, że zemdlałam. Jakby umieranie nie bolało, bym panicznie się tego nie bała, to bym się już zabiła, bo NAPRAWDĘ nie daję już rady. Nie mogę znaleźć pracy, mam takiego pecha w życiu, a oni mi żałują pieniędzy na wszystko, na leki, do miasta idę z buta, bo moja mama nawet jak się dusiłam, bo mam astmę, to nie chciała mnie zawieść, to szłam na piechotę nie mając siły. Ja już tak nie mogę. Mam brata za granicą, który mnie nie chce zabrać ;( ojciec wyżywa się na mnie psychicznie, ja już nie mam sił. Co ja mam robić, bo moje działania idą na marne, a z każdym dniem brak mi już sił.
Dodaj nowy komentarz