27

Problemy ze sobą po rozstaniu

rittka84

witam, zalogowałam się na tym portalu bo nie mam odwagi iść do psychologa, a może powinnam, nie wiem czasem chciałabym żeby ktoś obiektywnie ocenił to co dzieje się w mojej głowie, bo ja sama nie wiem co mam o tym myśleć, a więc zacznę od tego że dwa lata temu zerwał ze mną chłopak i od tamtego czasu moje życie, zachowanie zmieniło się, nie poznaję siebie, zamknęłam się na świat, na ludzi, mam jedną przyjaciółkę którą nie długo mogę stracić, bo zachowuję się jak idiotka,po prostu mam wrażenie, że żyję teraz od tak, nie zależy mi na niczym, ostatnio nawet zaczęłam myśleć że jestem bo jestem a jak mnie nie będzie to też nic wielkiego się nie stanie, denerwuje się przy podstawowych czynnościach, wręcz wpadam w furię,jestem wredna dla ludzi, chcę im pokazać że wcale mi nie są potrzebni, a jak jestem sama to płaczę bo wiem że są mi potrzebni, nie umiem dać sobie z tym rady.wyżywam się na najbliższych,mówię rzeczy których potem żałuję,i wyrzuty sumienia mnie zjadają.

Odpowiedzi - Problemy ze sobą po rozstaniu
Odpowiedź eksperta Lekarz Bertrand J...

Czasami bywa tak, iż trudna sytuacja, która spotyka nas w życiu wyzwala
zaburzenia o typie depresji. W tym okresie często się izolujemy, unikamy
innych ludzi jesteśmy smutni, bardziej nostalgiczni, częściej płaczemy.
Stosując, często nieświadomie, pewne mechanizmy obronne zaczynamy być
bardziej impulsywni, mniej mili dla innych. Z czasem mogą pojawiać się
rozważania o sensie życia, naszego istnienia, myśli o odebraniu sobie
życia.
Myślę, że było by dobrze, aby wybrała się Pani do psychiatry.
Decyzja o takiej wizycie często powoduje lęk, wstyd czy niechęć.
Jednak w ostatecznym rozrachunku może znacznie poprawić jakość Pani życia i nawet całkowicie usunąć objawy o których Pani pisze.

Zadaj pytanie ekspertowi
zdjęcie użykownika Czarnulka25

Witam, zacznę od tego że jestem mloda mężatka w wieku 25lat , wychowuje dziecko w wieku przedszkolnym- maż natomiast pracuje, zarabia na utrzymanie rodziny.Jesli chodzi o mnie to niewiem juz sama co ze mną jest,siedzę w domu niepracuje,z wyboru- utrzymuje dom,poprostu pani domu-:) Jest mi z tym dobrze,jestem uśmiechnieta - poprostu szcześliwa, a momentami niechce mi się nic,gdy nadchodzi wieczór ide do pokoju,chce byc sama i płaczę potajemnie-jest m iwtedy zle- praktycznie jest tak co wieczór no prawie,gdy płacze męża to jakos nieinteresuje niewiem co jest - zostawia mnie z tym samą - a ja tylko potrzebuje czułosci nic wiecej- tylko dowodu ze mnie kocha...Pytam cały czas czy mnie kocha Odpowiada- ze tak -że niebedzie bez przerwy odpowiadać na to pytanie-a ja bym chciała dowodu miłości - myśle że nie oczekuje zbyt wiele,Majac urlop wiekszosc częśc czasu jest w swoim rodzinnym domu pomaga ,niemowie ze to zle ale pragne zeby znalazł dla mnie i wlasnego dziecka troche czasu tylko dla nas...Ogolnie jestem przygnebiona,jakos załamana,momentami nic mnie nie cieszy,kompletnie nic.Przyznam sie od pewnego czasu tak jest,trudno ,no niewiem moze z miesiac lub dłuzej,płacze bo brakuje mi kontaktu z ludzmi - to znaczy mam z nimi kontakt ale od czasu do czasu zaszalec ze znajomymi gdzies np na disco - a tak niejest- Mąż pracuje codziennie wychodzi z domu a mi chyba tego brakuje- własnych pieniedzy- bo wiadomo głupio mi jest brac kase o tak o od męża w wiekszych ilościach- Czasmi myśle jak jest w tamtym swiecie- mam ochote pojsc spac i już sie nieobudzić,ale myslami jestem przy swoim dziecku- i wiem ze dla niej musze byc silna...Tylko jak!!! JAK
Moja mama miala depresje, niewiem moze to być genetyczne niewiem co mysleć...Przed zaśnieciem normalnie zasypiam ale z rana budzę się ok 5 i ciezko mi jakos na duszy - moze i dlatego ze leze sama bo moj lubi wstawac z kurami- i wtedy potrzebuje dobrego słowa a nie tak niejest...

zdjęcie użykownika Klaudia

mam 22lata, tydzień temu chłopak prawie mnie zostawił... byłam tak tym przejęta, że już próbowałam, ale nie udało się... od tamtego czasu nam się zupełnie nie układa. Nie pisze mi, że mnie kocha, prawdę mówiąc to bardzo mało się do mnie odzywa, chce ze mną zerwać:( nie chcę być dla niego ciężarem, ale też nie wyobrażam sobie życia bez niego. Rok temu miałam anoreksję, wiem, że ona wróci, już teraz ograniczam spożywanie posiłków. Nie chcę pójść do psychiatry, bo jest mi niesamowicie wstyd, pewnie chłopiak miał rację mówiąc, żę jestem "nienormalna":( muszę się wziąć w garść, ale to takie trudne, nic mi się nie chce, żyć też, często myślę, że lepiej byłoby to wszystko skończyć i już się nie męczyć

Potret użytkownika anonimowego

NIE NORMALNY JEST TO TWÓJ CHŁOPAK:)

Potret użytkownika anonimowego

ZGADZAM SIĘ W 100 %, WEŹ IDŹ DO SPECJALISTY.

Potret użytkownika anonimowego

Czytając.

Potret użytkownika anonimowego

Tyle mężczyzn jest wokół, ja nie rozumiem, jak można aż tak być do kogos przywiązanym. Gdyby to jeszcze była rzecz której już nigdy nie będziesz miała to rozumiem, ale żeby o kogos? Nie rozumiem. Nie to, że nigdy nie miałem miłosci, bo miałem. Byłem przez 2 lata z jedną dziewczyną było fajnie przez jeden rok, nie widziałem nic poza nią, ale na drugi rok już dojrzałem i zacząłem zauważać inne dziewczyny. Pomysl co powiedz sobie na starosc jak wyglądało Twoje życie. Że mialas jednego faceta i sie zalamalas, olej go szukaj następnego. Skoro raz na takiego trafiłas trafisz i drugi, trzeci, czwarty... itp

zdjęcie użykownika depresja

Zalogowałam się na tym portalu,ponieważ od jakiegoś czasu czuję,że ze mną jest coś nie tak,moje zachowanie stanowczo zmieniło się,już nie jestem taka jak dawniej,nie uśmiecham sie zbyt często,a jeśli się uśmiecham to tylko po to,żeby moich bliskich nie niepokoić.Często płaczę w samotności, myślę,że zdarza się to za często,jest to spowodowane moim myśleniem o przyszłość,że już nic mnie dobrego nie spotka w życiu i ciągłym zadręczaniem się, poczuciem winy,niekiedy wybucham zbyt szybko i zaczynam od razu płakać,wpadam w panikę i ogromną złość,nie potrafię wtedy przestać płakać,jestem bezsilna.Ostatnio budzi się we mnie strach i lęk ciemności,od niedawna śpię przy zapalonej lampce,mam problemy ze snem,ciężko mi zasnąć,a kiedy zgaszę światło wpadam w panikę i zaczynam się przerażliwie bać.Straciłam pewność siebie,moja samoocena jest bardzo niska,krytykuję siebie i nie chcę jeść.Nie jestem szczęśliwa,nie czuję się tak,jak kiedyś,dawniej,byłam zadowolona,radosna,uśmiechnięta i czułam że żyję. Życie straciło dla mnie sens,choć nie wiem dlaczego,nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.Boję się,że to depresja.Moja babcia chorowała na tę chorobę,widziałam jak cierpi,choć byłam wtedy mała,pamiętam jak odwiedzałam ją w ośrodkach,gdzie się leczyła,to było straszne.Odeszła za szybko,miała zaledwie 54lata.Teraz ja boję się o swoje życie, że mi też może to grozić,mogę zachorować na tą chorobę,a jestem młoda i chcę żyć,choć ostatnio często pojawiają się myśli samobójcze,myślę o tym by zasnąć i już się nigdy nie obudzić,tak było by najlepiej. W końcu miała bym spokój ,mam już dosyć,że naprawdę pożegnała bym się z tym światem,nie wiem jak mam sobie pomóc i nie mam odwagi komuś powiedzieć o tym. Jeszcze dziś zrobiłam sobie badania czy nie jestem chora na depresje ,wynik wskazał ciężką depresję,teraz potrzebuję specjalisty czy naprawdę jestem chora?Proszę o szybką odpowiedż i pomoc!

Potret użytkownika anonimowego

Kobieto marsz do psychologa! WPISZ W GOOGLE. PORADNIA PEDAGOGICZNO - PSYCHOLOGICZNA W TWOIM REGIONIE, na pewno wyskoczy Ci mnóstwo adresów. Zgłoś się do któregoś z nich, tam specjaliści już się Tobą zajmą!

Potret użytkownika anonimowego

Witam.Ostatnio nie wiem co się ze mną dzieje płaczę bardzo często.W obecnej sytuacji wychowuje synka i córeczkę(sama),maż wyjechał do pracy do Kanady,aby nam sie poprawiło finansowo,ale niestety przez ostatni czas zamiast byc lepiej popdamy w gorsze długi,ponieważ było gorzej u niego z pracą.Obecnie siedzę w domu i szukam pracy(dzieci chodzą do przedszkola),ale jestem załamana bo wszędzie słyszę że potrzebują młodego personelu do 30 lat.Do cholery ja mam 32 lata czy jestem już taka stara...Denerwuje mnie wszystko dzieci,koleżanki i mąż jak rozmawiamy przez telefon.oczywiście jak dzieci są w przedszkolu kładę sie do łóżka i potrafię tak wyć nawet parę godzin.Przeraża mnie to bo nigdy taka nie byłam zawsze byłym optmistką i silna kobietą,a to co teraz sie ze mną dzieje to masakra.Chyba przerosło mnie to wszystko,wychowanie dzieci ,opłaty i ta okropna tęsknota za meżem.Mąż miał przyjechać na święta B.N.ale prawdopodobnie nie przyjedzie bo oczywście chodzi o finanse.Dosyć mam takiego życia samotnej i słomianej wdowy.Pozdrawiam.

Potret użytkownika anonimowego

Myślę że ja też mam depresję. Mam 27 lat, męża i 2,5 letniego synka. Nie pracuję, jestem na urlopie wychowawczym, chociaż mam możliwość wrócić do pracy bo mieszkamy razem z rodzicami i mama zajęłaby się małym. Ale jak wrócić do pracy jak tam jest kompletny kocioł -szefowa choleryczka, która ciągle wyzywa od nieudaczników i idiotów. Szkoda gadać. Rozglądałam się za inną pracą, byłam na kilku rozmowach ale nigdzie mnie nie chcą. Jestem kompletnym nieudacznikiem!!! Ciągle chodzę smętna, przygnębiona, chce mi się płakać, z wszystkimi bym się tylko kłóciła. Z moim ojcem już jakiś czas się nie odzywam, bo kiedyś bardzo niemiło się do niego odniosłam. On honorowy, ja też. Nie odzywamy się do siebie i nie wiem dokąd jeszcze tak będzie. Nie umiem przepraszać, w naszym rodzinnym domu-katolickim domu- gdzie zawsze w niedziele chodziliśmy do kościoła, nie umiemy się pogodzić w normalny, ludzki sposób. To mnie przytłacza. Chciałabym się wyprowadzić i już nie słuchać, że chodzę ciągle ospała, żebym wzięła się w końcu za robotę itp. Ale na razie nie mamy możliwości iść na swoje, sytuacja finansowa nie pozwala. Nie wzięłam sobie męża biznesmena, a na pomoc rodziców też nie możemy liczyć. Sprawy łóżkowe z mężem też zupełnie do kitu. Odkąd urodziłam dziecko można by było łatwo policzyć ile razy byliśmy w łóżku, i to jeszcze za wielkimi namowami. W ogóle nie odczuwam pociągu, te sprawy mogą dla mnie nie istnieć. Ale przecież nie da się tak normalnie żyć! Pięć lat temu straciłam chłopaka w wypadku samochodowym. Ciągle się zadręczam że to przeze mnie, pokłóciliśmy się wtedy trochę, oczywiście przeze mnie. Przeżyłam straszną traumę. Zero wsparcia od rodziny. Pozostawiona sama sobie. Wszyscy mi tylko wmawiali, że muszę żyć dalej i nie spoglądać w przeszłość, że muszę zapomnieć. Ale ja nie umiem zapomnieć, nie da się. Ból w sercu jest do dzisiaj. Patrzeć na siebie nie mogę, jestem taka wstrętna, mam krzywe nogi, do tego jakie zarośnięte, bo jak by tego jeszcze było mało, to choruję na hirsutyzm (nadmierne owłosienie) i lekarze stwierdzili, że po prostu taka moja uroda- nie ma przyczyny od wewnątrz organizmu. Nie lubię rozmawiać z ludźmi, od razu wtedy myślę, że wszyscy patrzą się na moje wąsy, brodę i baki. Oczywiście próbuje walczyć z tym owłosieniem przy pomocy pęsety ale odrastające ciemne włoski wyglądają okropnie. Teraz nie mam wcale przyjaciół, dwie czy trzy koleżanki, których też unikam. Nie chce mi się z nikim spotykać, rozmawiać. Jestem taka samotna! Jestem takim nieudacznikiem. Myślałam wiele razy żeby odebrać sobie życie ale mam przecież mojego małego skarba. Nie mogę go zostawić, tylko dla niego żyję. Nie wiem jak będzie wyglądało moje życie. Mąż wcześniej czy później przestanie mnie kochać. Nie wiem co ze mną będzie. Jestem taka samotna. Przeraźliwie boję się ciemności, boję się sama zostać w domu. Mój mąż pracuje na zmiany: 24 godziny pracy i 48 wolne. Najgorzej jest wtedy kiedy go nie ma w nocy i muszę spać sama, chociaż wtedy mam przynajmniej spokój, że nie będzie się do mnie dobierał. Przeraża mnie moje życie!!!

Potret użytkownika anonimowego

Mam 42 lata choruję już od 20 lat. Moje objawy to złe samopoczucie, boleści ciała, każdej cząsteczki ciała, palenia żołądka, palenie szyi. Czuję jakbym wpadła do pieca. Drętwienie i mrowienie całego ciała, boleści głowy i do tego dochodzi do omdlenia. Cały czas robi mi się słabo, a jak to wszystko się zaczyna dziać to wpadam w panikę, ogarnia mnie lęk że stracę przytomność i nie obudzę się. Boję się sama wyjść na ulicę, że upadnę. Jak idę spać, to po kilku godzinach budzę się z bardzo złym samopoczuciem i nie wiem czy wzywać pogotowie. Zrobiłam wszystkie badania jakie były możliwe i wszystko jest ok, mam obecnie psychologa nie wiem do końca czy mi pomaga. Nie mogę zrozumieć jednego - jak wyniki mam dobre to dlaczego tak potwornie się czuję? Co mi jest? Proszę o pomoc. Dziękuję i pozdrawiam.

Potret użytkownika anonimowego

BYĆ MOŻE TO NERWICA POŁĄCZONA Z OBNIŻONĄ UMIARKOWANĄ DEPRESJĄ.

Potret użytkownika anonimowego

Witajcie. Ja też mam problemy i nie wiem jak sobie z nimi radzić. Jestem młoda, zaczęłam pracować, na początku było dobrze aż do czasu szef nie zaczął się znęcać psychicznie, jego głupie dogryzanie. Potem spotkałam faceta, który wydawał się super dla mnie. Jestem kobieta wysoką, bo mam 190 wzrostu i jestem zbudowana. Bałam się z nim spotkać, ale zdołał mnie namówić, gdy doszło do spotkania, wsiadłam do jego samochodu mieliśmy jechać do jakiejś knajpki. Po drodze się zatrzymał i próbował mnie zgwałcić. Uciekłam. Minęło z 3 miesiące, a ja cały czas o tym myślę. Czy jestem taka beznadziejna. Rano wstaję z myślami samobójstwa, wieczorem kładę się i proszę Boga by się nie obudzić. Nie śmieję się już. Problemy w domu, pracy, uczuciowe mnie przerastają. Pozdrawiam, zniechęcona.

Potret użytkownika anonimowego

Nie wiem czy to ma sens żebym podzieliła się moimi problemami z wami. Nie lubię się rozczulać nad sobą, mój chłopak czasem narzeka, że nie chce takiej dziewczyny jak ja, bo nie potrafię zmienić nastawienia, które jest negatywne. Z moim chłopakiem jestem bardzo szczęśliwa, tym bardziej staram się uśmiechać, być wesoła, ale od pewnego czasu już po prostu nie potrafię. Wszystko zaczęło się od decyzji, której bardzo żałuje. Przerwałam studia językowe, anglistykę. Chciałam troszkę odpocząć i zastanowić się z czego chce, pisać prace i co tak naprawdę chce robić w życiu. Męczy mnie to, że siedzę w domu, sprzątać nie mam siły, nie spotykam się ze znajomymi, unikam ich, nie odpisuje na smsy. Szukam praktyk- stażu w tym momencie ale nic ciekawego nie znalazłam albo pracodawcy nie są zainteresowani. Unikam znajomych, bo nie chce ciągle mówić o tym, że w domu siedzę. W pazdz. wracam na studia, ale do tego czasu to męczarnia dla mnie ;( moje koleżanki uczą dzieci w szkole, a ja czuję się strasznie niepotrzebna.

Potret użytkownika anonimowego

Mam depresję z powodu dziewczyny.

Potret użytkownika anonimowego

A ja mam 15 lat.
Czasem mam tak że 2, 3 dni pod rząd mam objawy depresji, (zwykle z powodu częstych kłótni) ale potem zaraz wszystko wraca do normy i znów jestem taka jak zawsze - wesoła, pełna życia i energiczna. No i zaczynam skakać po domu i śpiewać co popadnie. ;P Dostaję jakiejś furii szczęścia, a raz na jakiś czas mam ochotę cały dzień siedzieć sama, uciec gdzieś daleko i do nikogo się nie odzywać. jestem wtedy wściekła....dziwne, nie ??
AnoNimka

Potret użytkownika anonimowego

Ostatnio myślę ,że też mam depresję.Chociaż mam dopiero 18 lat i pewnie mogę się wydawać niektórym śmieszną ,to nie jest zwykły "dół " rozkapryszonej nastolatki.Wszystko zaczęło się na początku liceum. Nie potrafiłam się po 9 latach ze znaną mi dobrze i bardzo lubianą klasą odnaleźć w nowym otoczeniu. Do tej pory nie mam żadnych znajomych w klasie z większością nie zamieniłam nawet słowa.Po pewnym czasie zaczęłam się spotykać ze starszym facetem(nie 40 latkiem ,ma 27 lat) od tamtej pory zaczęłam okłamywać rodziców ,ale nie było mi już źle byłam zafascynowana ,zakochana.. Sama nie wiem kiedy to się zmieniło.. od jakiegoś roku nic mnie nie cieszy,nic mi się nie chcę, na niczym mi nie zależy..Często budzę się w nocy i nie moge już zasnąć, sama nie wiem czemu.Nie czuję też wsparcia w nikim,jak budzę się śpiac u faceta krzyczy na mnie i czesto mnie wyzywa jeśli go obudze,rano tłumaczy sie tym,że nie panuje nad nerwami w nocy śpiąc.. Brakuje mi miłości jaka nas łączyła chociaż nic się nie zmieniło między nami... Sama często nie wiem czego chcę, potrafię kłócić się z nim ,że chce gdzieś wyjść ,a gdy on coś zaproponuje to już nie chce.. Często myśle o przyszłości ,często o śmierci,nie mam myśli samobójczych,tylko boję się jej , boję się,że zachoruje na raka,jak większość kobiet w mojej rodzinie, boję się ,że nie dostanę się na wymarzone studia, boję się ,że mój facet mnie zostawi, boję się ,że nie bedziemy sie mogli dogadać,że to nie jest to ,a ja kiedyś nie bede umiała się z nim rozstać, boję się dosłownie wszystkiego co związane z przyszłością,może to brzmi głupio,ale to nie jest zwykły niepokój,potarfię siedziec przed telewizorem z rodzicami i się rozpłakać ,sama nawet nie wiedząc o co mi chodzi.. Ostatnio próbowali ze mną rozmawiać,jak przypadkiem zobaczyli w nocy ,że płaczę.. nie umiałam im powiedzieć co się ze mną dzieje,wymyśliłam jakieś głupstwo na poczekaniu ,a później całą noc myślałam ,jakbym bardzo chciała powiedzieć to wszystko mamie ,żeby mnie przytuliła i pomogła,jakbym była małym dzieckiem które potrzebuje pomocy,o tym też często myśle.. o dzieciństwie ,które było takie bezproblemowe i fantastyczne i które już się skończyło i o młodości ,która mnie omija .. Nie chodzę na żadne imprezy,chociaż lubię tańczyć i się bawić..bardzo mi tego brakuje,a z drugiej strony nie mam ochoty nigdzie chodzić.. nie wiem co się ze mną dzieje..

Potret użytkownika anonimowego

Ostatnio myślę ,że też mam depresję.Chociaż mam dopiero 18 lat i pewnie mogę się wydawać niektórym śmieszną ,to nie jest zwykły "dół " rozkapryszonej nastolatki.Wszystko zaczęło się na początku liceum. Nie potrafiłam się po 9 latach ze znaną mi dobrze i bardzo lubianą klasą odnaleźć w nowym otoczeniu. Do tej pory nie mam żadnych znajomych w klasie z większością nie zamieniłam nawet słowa.Po pewnym czasie zaczęłam się spotykać ze starszym facetem(nie 40 latkiem ,ma 27 lat) od tamtej pory zaczęłam okłamywać rodziców ,ale nie było mi już źle byłam zafascynowana ,zakochana.. Sama nie wiem kiedy to się zmieniło.. od jakiegoś roku nic mnie nie cieszy,nic mi się nie chcę, na niczym mi nie zależy..Często budzę się w nocy i nie moge już zasnąć, sama nie wiem czemu.Nie czuję też wsparcia w nikim,jak budzę się śpiac u faceta krzyczy na mnie i czesto mnie wyzywa jeśli go obudze,rano tłumaczy sie tym,że nie panuje nad nerwami w nocy śpiąc.. Brakuje mi miłości jaka nas łączyła chociaż nic się nie zmieniło między nami... Sama często nie wiem czego chcę, potrafię kłócić się z nim ,że chce gdzieś wyjść ,a gdy on coś zaproponuje to już nie chce.. Często myśle o przyszłości ,często o śmierci,nie mam myśli samobójczych,tylko boję się jej , boję się,że zachoruje na raka,jak większość kobiet w mojej rodzinie, boję się ,że nie dostanę się na wymarzone studia, boję się ,że mój facet mnie zostawi, boję się ,że nie bedziemy sie mogli dogadać,że to nie jest to ,a ja kiedyś nie bede umiała się z nim rozstać, boję się dosłownie wszystkiego co związane z przyszłością,może to brzmi głupio,ale to nie jest zwykły niepokój,potarfię siedziec przed telewizorem z rodzicami i się rozpłakać ,sama nawet nie wiedząc o co mi chodzi.. Ostatnio próbowali ze mną rozmawiać,jak przypadkiem zobaczyli w nocy ,że płaczę.. nie umiałam im powiedzieć co się ze mną dzieje,wymyśliłam jakieś głupstwo na poczekaniu ,a później całą noc myślałam ,jakbym bardzo chciała powiedzieć to wszystko mamie ,żeby mnie przytuliła i pomogła,jakbym była małym dzieckiem które potrzebuje pomocy,o tym też często myśle.. o dzieciństwie ,które było takie bezproblemowe i fantastyczne i które już się skończyło i o młodości ,która mnie omija .. Nie chodzę na żadne imprezy,chociaż lubię tańczyć i się bawić..bardzo mi tego brakuje,a z drugiej strony nie mam ochoty nigdzie chodzić.. nie wiem co się ze mną dzieje..

Potret użytkownika anonimowego

No czytając to stwierdzam ze mam depresje i inne choroby mam 23 lata i jestem chłopakiem więcej nie pisze bo po co

Potret użytkownika anonimowego

Mam 19 lat... Depresja w tym wieku ? naprawdę nie wiem. może natłok przykrych spraw. Moja mama nie radzi sobie z alkoholem, pół roku temu zabili mojego kumpla, 4 miesiace temu zostawiłam chłopaka, ponieważ mnie szanował, aczkolwiek uważam to za największy błąd, ponieważ kocham go ponad życie i nie potrafię zacząć od nowa. Teraz jeszcze chcą uśpić mi psa ;| mam go od 9 lat. Może wydaje się to śmieszne, ale nie radzę sobie z tym wszystkim , teraz jeszcze doszła szkoła, nie wiem jak poradzę sobie z semestrem , a co dopiero z rokiem. Mam ochotę zasnąć i już się nie obudzić, nie potrafię z nikim rozmawiać o swoich problemach, postrzegają mnie jako osobę silną i niezależną, a ja już naprawdę nie daję rady. . .

Potret użytkownika anonimowego

wietam, chcialabym aby ktos mi doradzil co ja mam zrobic ze soba?? zawsze bylam osoba radosna pogodna, i bardzo lubiana w towarzystwie taka "dusza towarzystwa" , ale tak naprawde ja wcale taka nie jestem udaje wesola bo boje sie ze mnie wszyscy opuszcza kiedy zobacza ze ja naprawde jestem zakompleksiona z wiecznymi problemami osoba, ktora ciagle rozmysla nad egzystencja swojego zycia. jakies pol roku temu wpadalam juz w kompletny dolek!! zostawil mnie chlopak z dnia na dzien, a musze przyznac ze tylko przy nim sie czulam dobrze, byl lekarstwem na kazdy moj smutek! ale nie szanowal mnie,nie kochal wiele razy to slyszalam,bylam mu tylko potrzebna do oczywistych celow:(a ja zakochalam sie bez pamieci:( i dalej jestem, mysle codziennie o nim i fakt ze juz wiecej go nie zobacze przeraza mnie, mam dosyc uczelni, mam same problemy tam poniewaz nie mam najmniejszej ochoty sie wziac w garsc i zaczac sie uczyc;/nie chce mi sie wychodzic do znajomych, moglabym lezec w domu i z nikim nie rozmawiac. płacze codziennie choc nie wiem po co. ostatnio zaczela mnie klatka piersiowa tak bolec ze juz czasem nie wytrzymuje, zastanawiam sie czy to wynik tego ze mam nerwice serca. szczerze to mam ochote skoczyc z wiezowca, albo najlpeiej zeby niespodziewanie przytrafil mi sie jakis wypadek, bo juz nie chce sie dluzej meczyc w moim ciele, dusze sie w nim czuje pustke i rozpacz;(

Potret użytkownika anonimowego

czytam to wszystko i sama zastanawiam się co ze mną jest. Rok temu urodziłam dzieciątko, trochę przed porodem przestałam pracować, od tamtej pory siedzę w domu. Mam tego dość, do tej pory byłam wesołą, spełnioną i pozytywnie nastawioną do życia dziewczyną. Nie potrafiłam usiedzieć w miejscu, może to właśnie dlatego teraz jest mi tak ciężko przyzwyczaić się do obecnego stanu. Najgorzej jest teraz, zimą.. nie wychodzę nigdzie, tylko te cztery ściany.. czuję ze moja córeczka też nie jest szczęśliwa mając taką mamę. Teraz jeszcze chorujemy, więc ogólnie jestem osłabiona i przygnębiona. Mam dla kogo żyć, mam cudowną, zdrową córcię, (która czasem tak daje mi w kość). W mężu nie mam wsparcia, pracuję, wyjeżdża, rzadko jest w domu, zmęczony, nie rozumie czym ja mogę być zmęczona.. Nie mam z kim pogadać, i komu się zwierzyć. Teraz już totalnie jest mi wszystko jedno. Nie chce mi się rano wstawać z łóżka, nie chce mi się gotować, jeść. Wychudłam i wiem że źle wyglądam, nie mam chęci na nic. Czekam na wiosnę, może jak zobaczę że świat budzi się do życia to i ja się ponownie obudzę. Ale kiedy to będzie?

Potret użytkownika anonimowego

Mam 22 lata. Jestem z dobrego domu gdzie wszystko jest normalne. Ojciec zarabia bardzo przyzwoite pieniądze i żyje się nam bardzo dostatnio. Studiuję. Jestem w/g wielu osób przystojny. Coś we mnie pękło koło 17-18 roku życia. Straciłem chyba sens życia bo robię wszystko z niechęcią. Nie spotykam się ostatnio zbyt często ze znajomymi przez moje humory albo ograniczam spotkania do minimum. Z płcią przeciwna od 2 lat nawet nie rozmawiałem nawet na gg ani nie chodzę na żadne randki. Miałem swojego czasu marzenie o kochającej dziewczynie którą kochałbym do końca życie, bo sadziłem ze to mnie uleczy, ale... zauważyłem ze podoba mi się zbyt wiele dziewczyn i gdy zobaczyłem to co wiele dziewczyn robi ze swoja intymnością nie mówiąc o wierności to napawam się tylko obrzydzeniem i stwierdzam ze nie wiadomo na jaki typ trafisz. Po co wiec się wiązać w takie związki skoro jest tyle dziewczyn gotowych uprawiać za darmo seks? Czy jest sens łączenia sie w stale związki? w/g mnie NIE. Świat widzę w czarnych barwach bo jest w czarnych barwach tylko trzeba to głęboko dostrzec, ja dostrzegłem. Teraz tego żałuje... Za bardzo mnie to pochłonęło. Jestem całkowicie świadomy mojego błędnego myślenia które jest błędnym kołem. W dzieciństwie bylem szczęśliwym radosnym chłopakiem o wyjątkowo czystym umyśle. Teraz... Widzę jedynie obłudę, znieczulice i smutek wokół mnie oraz zadze pieniadza bo wszystko sie wokol niego kreci. Na 100 dni 90 jest złych (czyli 90%). Czasami mam swoje wzloty i odzyskuje humor gdy nie myślę o tym wszystkim. Jestem zbyt młody by ciągle sie tak czuć. A co będzie później? Uwazam ze pojscie do psychatry nie rozwiaze sprawy bo moze co najwyzej nafaszerowac mnie chemia i zmienic sztucznie myslenie, lecz przeciez programu w glowie mi nie przeprogramuje?

Potret użytkownika anonimowego

Witam,

Mam już ponad ćwierć wieku. Czuję się jednak jakbym miała o wieeeele więcej. Nie potrafię nawiązywać dłuższych i głębszych relacji z ludźmi. Zawsze byłam chorobliwie nieśmiała w relacjach z ludźmi, stąd nie dorobiłam się grupy stałych przyjaciół. Popadam przez to w ogromną frustrację, bo doświadczyłam, że przyjaźnie, relacje z innymi napędzają człowieka, dodają mu energii. Czuję się trochę tak jakbym obserwowała tylko świat, a nie w nim realnie żyła. Jak ktoś kto nie poznał kodu dostępu do czegoś co dodaje życiu witalności, energii, uśmiechu.

Są ludzie, którzy świadomie wybierają samotne życie. Ja czuje się czasem wewnętrznie tak uboga, że wydaje mi się, że nie mam innego wyboru, jak żyć samotnie.

Mam świadomość tego, że człowiek jest wytworem swojej wyobraźni. Moja wyobraźnia zbyt często koncentruje się wokół porażek i uników, jakich bywało wiele w mojej przeszłości. Denerwuje mnie to, że cały czas myślę o własnych problemach. Mawiają, że najlepszą metodą na zwalczenie złego nastroju jest skupienie uwagi na teraźniejszości. Czasem to pomaga. Jednak wiele negatywnych myśli z przeszłości pojawia się mimowolnie.

Był taki dłuuuugi moment w życiu kiedy myślałam, że jestem lepsza od innych. Nie odczuwałam potrzeby nawiązywania przyjaźni. Teraz myślę, że tylko w relacjach z innymi można odnaleźć życie. Możliwość myślenia o problemach innych i pomoc w ich rozwiązywaniu jest czymś nieocenionym.Czujesz się wtedy potrzebny. Wiem, że tak jest, ale sama wiedza i świadomość nie wystarcza.

W tym kiepskim nastroju, który towarzyszy mi już dłuższy czas odkrywam paradoksalnie coś dobrego. Odczuwam potrzebę dzielenia się z innymi. Lepsze to niż nie odczuwanie żadnych potrzeb w stosunku do innych i całkowita ignorancja. Czasem zły nastrój może być oznaką chęci pewnej przemiany i dowodem na to, że jest w nas wrażliwość na świat.

Nie chciałabym tymi wywodami wprawić kogoś w jeszcze większe przygnębienie. Piszę, bo ktoś może kiedyś ma lub miał podobne do moich problemy. Chciałabym żeby w chwilach przeogarniającjej samotności ten ktoś miał świadomość, że na świecie są jeszcze inne osoby, które odczuwają podobnie. Świat nie składa się tylko z przebojowych, roześmianych osób, jakich mnóstwo oferują nam media. Rozumiem bardzo dobrze ludzi, którzy odczuwają samotność i pustkę. Nie chcę jednak akceptować tego stanu. Zapisuję teraz na trwałe w pamięci każdą konfrontację z drugim człowiekiem. Czy to na ulicy, w sklepie, czy w pracy.

Moi interlokutorzy nie zdają sobie może nawet sprawy z tego jak ważni są dla mnie :).

Pozdrawiam serdecznie

Potret użytkownika anonimowego

co tu dużo mówić. praktycznie moja sytuacja jest taka sama jak większości osób powyżej. miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem z którym byłam bardzo zżyta z powodu jego chęci bycia wolnym i mocy pisania z innymi dziewczynami. zachowywaliśmy się jak dojrzała i kochająca się para. wiele znajomych nam zazdrościło ( wspólne wyjazdy, imprezy, spacery, gotowanie wspólne ). był moim najlepszym przyjacielem i nadal nim jest bo spotkaliśmy się dwa razy i rozmawialiśmy tak jak zawsze. tyle tylko że ja nie potrafię o nim zapomnieć. denerwuje mnie to ze on był tak nieszczery wobec mnie. niby mnie kocha i wszystko jest ok, tęskni, chce się spotkać raz na jakiś czas i to wszystko. chce w końcu wiedzieć na czym stoję. co mi da to że od czasu do czasu się spotkamy. chcę wiedzieć co z nami będzie i czy to już jest kategoryczny koniec. on nie potrafi mi a to odpowiedzieć i żyję w takiej niepewności dzień po dniu. nie wychodzę z domu. a jak już gdzieś wyjdę to nie mogę się skupić na innych tylko skupiam się na swoich problemach. szkoda że on tak nie ma, że nie jest mu przykro, że potrafi iść na imprezę i nie myśleć o niczym. przyjaciele pomału mnie opuszczają bo maja dość słuchania mojego marudzenia. często się nudzę i większość rzeczy już nie sprawia mi przyjemności. chcę tylko żeby on był przy mnie. tylko że z drugiej strony po tym co mi zrobił nie potrafię o nim dobrze myśleć. dodam tylko że w dniu rozstania pracowaliśmy ze sobą na bankiecie i wszystko było ok.

Potret użytkownika anonimowego

kochani -wszystko to jest mi dobrze znane.Mam 30 lat i ciężką depresje za sobą.Nie bójcie się lekarzy.Psychiatra tak bardzo mi pomógł,że dziś tak bardzo chce mi się żyć.....dla takiego lekarza nie jestes wybrykiem natury,tylko pacjentem.Nie pierwszym i nie ostatnim.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Problemy ze sobą po rozstaniu
Leczę się, natomiast na włąsna rekę zaczynam odstawiać tabletki, ale zauważyłam, że wtedy jest jeszcze ...
Mam ogromny problem. Były chłopak nie może pogodzić się z rozstaniem. Ma depresję i myśli samobójcze. Nie utrzymuję ...
Nie potrafię wyleczyć się z depresji. Mam 21lat, jestem atrakcyjna, mam przystojnego chłopaka, który mnie kocha, mam ...
Witam, właśnie znalazłam test na depresję i wyszło mi 33 pkt. Czuję się okropnie od 6 lat, jest coraz gorzej, ...
Od jakiegoś czasu dręczy mnie poczucie życia na pustyni. Nie mam ochoty na kontakty z ludźmi i wydaje mi się, że ...
Witam serdecznie. Leczę się na depresję od pół roku, chodzę do psychologa i biorę leki. Problem mój polega na tym, ...
Chciałam prosić o radę - co powinnam zrobić? Rozstałam się z chłopakiem, a on tego nie może przeżyć i pogodzić się z ...
Witam, Mam 18 lat i moja historia może wydać się głupia, jednak bardzo proszę o poradę. Mam depresję i myślę o ...
Mam 31 lat, żonę, syna, dobre wykształcenie, własną działalnośc dobrze prosperującą - a nic mnie nie cieszy. Rok ...
Witam! Mam poważny problem, bo od ponad czterech miesięcy mam dziwne objawy - nie są one częste, zdarza się to ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica