Przez stres zaczynam popadać w paranoję. Co robić?
1
Przez stres zaczynam popadać w paranoję. Co robić?
31 październik 2010
matiusia21 (niezweryfikowany)28.09.2011, 18:46.
witam.
moje zycie powoli traci swoj sens.mam 26 lat.od najmłodszych lat ojciec nie mieszkal ze mna poniewaz pił.gdy miałam 14 lat zmarła mi babcia która była moją idolką (jesli mozna to tak powiedziec)była dobra,szlachetna i uczciwa.po jej smierci zaczeło sie z roku na rok pogarszać w moim domu.mama zaczęła podpijać(do tej pory tak jest)kilka lat temu z niewiadomych przyczyn podjela pieniadze z lokaty ktora mielismy, a takze zaciagnela kilka ladnych kredytow ktorych zaczela nie splacac .nie wiadomo do tej pory na co poszly te pieniadze (łacznie z odsetkami to prawie 60,000zł)gdyby nie pomoc dziadka to chyba spalibysmy pod mostem bo napewno zabraliby nam dom.no i dodatkowo problemy ze zdrowiem jak nie mamy to dziadka.wiecznie szpitale,karetki i operacje.mama przestała o siebbie dbac.ma zawsze przetluszczone wlosy,ma straszne uzebienie i w dodatku "śmierdzi od niej"niedomyciem.czy tak trudno ludzie sie po prostu umyc i uczesac???nie moge do niej dotrzec.prosby,grozby nie pomagaja.od 3 lat odkad wyszlam za maz nie mieszkam w domu.choc mieszkam na tej samej wsi.chodze z synkiem prawie co dzien sprawdzac czy aby nie jest pijana zeby miec spokojne sumienie.ale dluzej nie wytrzymuje napiecia.jestem wiecznie rozdrazniona,denerwuje sie czesto na meza ktory jet Bogu ducha winien.nie mam ochoty na seks.robie to z przymusu.kiedy wyjezdzamy zamiast cieszyc sie wakacjami to mysle ze mama jest pewnie sama w domu i mam do siebie zal ze ja sie bawie a ona nie.nie wiem co robic boje sie ze przez ta sytuacje rozwali mi sie kiedys małżenstwo.jestem na urlopie wychowawczym teraz i na dodatek dołuje sie tym ze moj maz tyra w pracy a powoli zaczyna nam sie kurczyc budzet,a ja z niczymmmmmm sobie nie radze.nic w zyciu nie osiagnelam,co udaje mi sie zkleic to zaraz psuje.chcialabym pokazac wszystkim ze cos potrafie zeby byli ze mnie dumni a nic mi nie wychodzi.juz na samym starcie skreslam siebie.teraz juz nawte nie wiem co chcialabym robic tak naprawde.to straszne.nie wiem co mam z soba zrobic.prosze o jakaskolwiek pomoc.czuje ze coraz gorzej ze mna.nie mam w okolicy zadnego psychologa a chocbym chciala kogos dalej znalezc to nie mam z kim zostawic synka.pomocy!!!
witam.
moje zycie powoli traci swoj sens.mam 26 lat.od najmłodszych lat ojciec nie mieszkal ze mna poniewaz pił.gdy miałam 14 lat zmarła mi babcia która była moją idolką (jesli mozna to tak powiedziec)była dobra,szlachetna i uczciwa.po jej smierci zaczeło sie z roku na rok pogarszać w moim domu.mama zaczęła podpijać(do tej pory tak jest)kilka lat temu z niewiadomych przyczyn podjela pieniadze z lokaty ktora mielismy, a takze zaciagnela kilka ladnych kredytow ktorych zaczela nie splacac .nie wiadomo do tej pory na co poszly te pieniadze (łacznie z odsetkami to prawie 60,000zł)gdyby nie pomoc dziadka to chyba spalibysmy pod mostem bo napewno zabraliby nam dom.no i dodatkowo problemy ze zdrowiem jak nie mamy to dziadka.wiecznie szpitale,karetki i operacje.mama przestała o siebbie dbac.ma zawsze przetluszczone wlosy,ma straszne uzebienie i w dodatku "śmierdzi od niej"niedomyciem.czy tak trudno ludzie sie po prostu umyc i uczesac???nie moge do niej dotrzec.prosby,grozby nie pomagaja.od 3 lat odkad wyszlam za maz nie mieszkam w domu.choc mieszkam na tej samej wsi.chodze z synkiem prawie co dzien sprawdzac czy aby nie jest pijana zeby miec spokojne sumienie.ale dluzej nie wytrzymuje napiecia.jestem wiecznie rozdrazniona,denerwuje sie czesto na meza ktory jet Bogu ducha winien.nie mam ochoty na seks.robie to z przymusu.kiedy wyjezdzamy zamiast cieszyc sie wakacjami to mysle ze mama jest pewnie sama w domu i mam do siebie zal ze ja sie bawie a ona nie.nie wiem co robic boje sie ze przez ta sytuacje rozwali mi sie kiedys małżenstwo.jestem na urlopie wychowawczym teraz i na dodatek dołuje sie tym ze moj maz tyra w pracy a powoli zaczyna nam sie kurczyc budzet,a ja z niczymmmmmm sobie nie radze.nic w zyciu nie osiagnelam,co udaje mi sie zkleic to zaraz psuje.chcialabym pokazac wszystkim ze cos potrafie zeby byli ze mnie dumni a nic mi nie wychodzi.juz na samym starcie skreslam siebie.teraz juz nawte nie wiem co chcialabym robic tak naprawde.to straszne.nie wiem co mam z soba zrobic.prosze o jakaskolwiek pomoc.czuje ze coraz gorzej ze mna.nie mam w okolicy zadnego psychologa a chocbym chciala kogos dalej znalezc to nie mam z kim zostawic synka.pomocy!!!
Dodaj nowy komentarz