Zdesperowana mama (niezweryfikowany)18.11.2010, 00:04.
Witam, mam identyczną sytuację. 10-cio latek i roczny syn. Męża całymi dniami nie ma, wszystko na mojej głowie. Na starszego krzyczę o wszystko, jak sobie z tym poradzić, czy jest szansa, że to minie??
Ja też... do czasu aż powiedziałam sobie: jestem nerwowa. A chcę być spokojna. Chcę być oazą spokoju. Jeśli rozwiążę problemy dzieci to rozwiążę i swoje problemy, bo one mają te same problemy co ja: są nerwowe, zamknięte w sobie, nie umieją sobie poradzić ze sprawami, które można prosto rozwiązać. Prosto, nieskomplikowanie, spokojnie, hamując irytaję, licząc do dziesięciu, lecąc ponad morzami, nad rajską wyspą wśród wodospadu... szkoda, że dzieci nie umieją sobie wyobrazić tych barw, wodospadów, skrzydeł... a może umieją- tylko ja im te skrzydła podcinam.... pozwól im latać- życie jest wystarczająco piłujące. Jesteś wspaniała! Wspaniałe są Twoje dzieci, bo się starają być grzeczne, a jeśli nie- chcą zawalczyć o Twoje zrozumienie a robia to w sposób, który Ty im pokazujesz! Twój mąż tego nie widzi- pokaż mu! Mów o uczuciach a zwłaszcza o tym jak udało Ci się rozwiązać swój problem, który był nie do przeskoczenia, a teraz jest przecież taki mały, błahostka wręcz. Damy radę! Jeśli denerwuje Cię bałagan- zrób jeszcze większy, ot tak, choroba, na przekór bo zawsze mogło być gorzej, bo dzieci (*odpukać) mogą byc chore, tfu, a teraz cieszą się życiem i się docierają. Życie nie jest łatwe, na początku, potem jest łatwiejsze, bo albo olewamy pewne aspekty (olewka i ch..ch...chwała spokojowi) albo je zmieniamy i tylko od nas zależy czy będziemy z tego zadowoleni! Bądź szczęśliwa Mamo_m oraz Ty, Zdesperowana Mamo, bo .... warto i już. Reszta to pikuś, najważniejsze osoby to WY! buziaki kochane
nerwowości, ale bardzo
dawidek
Witam, mam identyczną sytuację. 10-cio latek i roczny syn. Męża całymi dniami nie ma, wszystko na mojej głowie. Na starszego krzyczę o wszystko, jak sobie z tym poradzić, czy jest szansa, że to minie??
Ja też... do czasu aż powiedziałam sobie: jestem nerwowa. A chcę być spokojna. Chcę być oazą spokoju. Jeśli rozwiążę problemy dzieci to rozwiążę i swoje problemy, bo one mają te same problemy co ja: są nerwowe, zamknięte w sobie, nie umieją sobie poradzić ze sprawami, które można prosto rozwiązać. Prosto, nieskomplikowanie, spokojnie, hamując irytaję, licząc do dziesięciu, lecąc ponad morzami, nad rajską wyspą wśród wodospadu... szkoda, że dzieci nie umieją sobie wyobrazić tych barw, wodospadów, skrzydeł... a może umieją- tylko ja im te skrzydła podcinam.... pozwól im latać- życie jest wystarczająco piłujące. Jesteś wspaniała! Wspaniałe są Twoje dzieci, bo się starają być grzeczne, a jeśli nie- chcą zawalczyć o Twoje zrozumienie a robia to w sposób, który Ty im pokazujesz! Twój mąż tego nie widzi- pokaż mu! Mów o uczuciach a zwłaszcza o tym jak udało Ci się rozwiązać swój problem, który był nie do przeskoczenia, a teraz jest przecież taki mały, błahostka wręcz. Damy radę! Jeśli denerwuje Cię bałagan- zrób jeszcze większy, ot tak, choroba, na przekór bo zawsze mogło być gorzej, bo dzieci (*odpukać) mogą byc chore, tfu, a teraz cieszą się życiem i się docierają. Życie nie jest łatwe, na początku, potem jest łatwiejsze, bo albo olewamy pewne aspekty (olewka i ch..ch...chwała spokojowi) albo je zmieniamy i tylko od nas zależy czy będziemy z tego zadowoleni! Bądź szczęśliwa Mamo_m oraz Ty, Zdesperowana Mamo, bo .... warto i już. Reszta to pikuś, najważniejsze osoby to WY! buziaki kochane
Dodaj nowy komentarz