Jak życie da mu porządnie w d..., to i porady psychologa będą zbędne, póki ma za co jeść i ma prąd, żeby ściągać filmiki z netu, to chłopiec może sobie bimbać ile wlezie, i mieć depresję, i lenistwo w sobie, i nie widzieć sensu życia. Egoizm i nuda wyleczą się same, zabrać michę, wywalić na dwór i już mu się zachce, choćby rowy kopać, jak w brzuszku zaburczy i komputerka zabraknie.
Też mam podobny problem i raczej nic nie było w stanie mnie wyruszyć prócz samego siebie.
Ale zacząłem od, że zacząłem więcej i dłużej spać. Mi pomogło.
Sam myślę, że mój problem był spowodowany szukaniem sensu życia we wszystkim czego się tak bardzo, że zapomniałem o innych rzeczach, jak chociażby określenie się.
Zanim poszedłem do szkoły miałem wiele zainteresowań - od strzelania z łuku do przeglądania atlasów geograficznych i wchłaniania informacji. Pamiętam jak mówiłem rodzicom co ile kosztuje w sklepie. A później poznałem ludzi... i się rozczarowałem tak mocno, bo nie byłem przez nich zrozumiany. Kilka konfliktów doprowadziło, że nie chciało mi się już walczyć przeciwko stadzie. Tym bardziej, gdy osoby, które podtrzymują nie próbują same pomóc. Właśnie po kilku latach życia w piekle zacząłem się zastanawiać nad życiem.
Najgorsze jest to, że gdy wyszedłem z życia w napięciu - stałem się tak jak wyżej pogrążoną w marazmie.
Jak ktoś mądry pisał - trzeba odnaleźć w sobie pragnienie poznania nowych rzeczy. Tyle, że mnie motywuje samo zdarzenie, a nie myślenie o tym.
Jak życie da mu porządnie w d..., to i porady psychologa będą zbędne, póki ma za co jeść i ma prąd, żeby ściągać filmiki z netu, to chłopiec może sobie bimbać ile wlezie, i mieć depresję, i lenistwo w sobie, i nie widzieć sensu życia. Egoizm i nuda wyleczą się same, zabrać michę, wywalić na dwór i już mu się zachce, choćby rowy kopać, jak w brzuszku zaburczy i komputerka zabraknie.
Zbyt pochopny anonimowy komentarz ;)
Też mam podobny problem i raczej nic nie było w stanie mnie wyruszyć prócz samego siebie.
Ale zacząłem od, że zacząłem więcej i dłużej spać. Mi pomogło.
Sam myślę, że mój problem był spowodowany szukaniem sensu życia we wszystkim czego się tak bardzo, że zapomniałem o innych rzeczach, jak chociażby określenie się.
Zanim poszedłem do szkoły miałem wiele zainteresowań - od strzelania z łuku do przeglądania atlasów geograficznych i wchłaniania informacji. Pamiętam jak mówiłem rodzicom co ile kosztuje w sklepie. A później poznałem ludzi... i się rozczarowałem tak mocno, bo nie byłem przez nich zrozumiany. Kilka konfliktów doprowadziło, że nie chciało mi się już walczyć przeciwko stadzie. Tym bardziej, gdy osoby, które podtrzymują nie próbują same pomóc. Właśnie po kilku latach życia w piekle zacząłem się zastanawiać nad życiem.
Najgorsze jest to, że gdy wyszedłem z życia w napięciu - stałem się tak jak wyżej pogrążoną w marazmie.
Jak ktoś mądry pisał - trzeba odnaleźć w sobie pragnienie poznania nowych rzeczy. Tyle, że mnie motywuje samo zdarzenie, a nie myślenie o tym.
Dodaj nowy komentarz