Polecane tematy
zobacz
zobacz
- leczenie depresji
- jak walczyć z depresją bez leków
- objawy depresji test
- choroby serca
- moczenie nocne
- mąż przestał mnie kochać
- o czym rozmawiać z mężem
- terapia psychologiczna
- stres
- terapia behawioralna
- dystymia
- zadaj pytanie psychologowi
- wahania nastroju
- depresja
- opór przed leczeniem
- nerwobóle leczenie
- choroba psychiczna objawy
- psychoterapia
- zaburzenia lękowe
- uczucie pustki
- leki pobudzające
- leczenie zaburzeń osobowości
- depresja w ciąży
- zapalenie żołądka
- psychiatra
- choroba afektywna dwubiegunowa
- zaniki pamięci
- schizofrenia
- zaburzenia afektywne dwubiegunowe
- pomoc psychologa
- zaburzenia dysocjacyjne tożsamości
- atak paniki
- stres test
- choroba afektywna dwubiegunowa leczenie
- biofeedback
- depresja objawy
- depresja lękowa
- jak postępować z chorym na depresję
- psycholog
Nowości na e-mail
najnowsze informacje na email




Przez 9 lat zażywałem, zgodnie z zaleceniami i receptami mojego lekarza, dzień w dzień Uważałem, że mnie leczy z zaburzeń lękowych, ufałem też doktorowi. Czułem się jednak coraz gorzej, moje zaburzenia depresyjne od 6-7 roku dostawania lek były nasilone. Nie zdawałem sobie sprawy, że to mój organizm domagał się już większych dawek.
Trafiłem rok temu do innego lekarza, przez 3 miesiące trwał odwyk , bardzo ciężki. Od odwyku nie brałem już żadnej . Jestem osobą po 30-stce.
Czy jestem nadal uzależniony od , jak to wpływa teraz na moje samopoczucie?
Nadal leczę się na zaburzenia depresyjno-lękowe.
Czy wpłynęło negatywnie jego tak długie zażywanie na mój stan zdrowia, fizyczny i psychiczny?
Czy będę miał w przyszłości komplikacje związane z tak długim przyjmowaniem , wiem, że u osób starszych przyczynia się ona do rozwoju demencji?
Pozdrawiam.
Zwracam się z pilną prośbą o pomoc w sprawie brata (32 lata). Mieliśmy trudne życie rodzinne, nasz ojciec (tj. mój i brata) był notorycznym alkoholikiem, wszczynał awantury, bił brata i naszą Matkę. Kiedy się podał o rozwód i wyprowadził, nastała w miarę krótkotrwała przerwa. Nasz dziadek (ojciec Mamy), który zamieszkiwał z nami razem, ciągle obstawał za zięciem. Ponadto nie chciał dokładać się do wspólnych opłat ani remontować wspólnego domu, który wymagał gruntownego remontu. Też wszczynał awantury, porywał się do bicia swojej żony - tj. naszej Babci, która jako jedyna nas wspierała i pomagała, groził nam itp. Doprowadziło to od sytuacji, w której dom trzeba było sprzedać, gdyż nie byliśmy w stanie go utrzymać ani tym bardziej remontować. Lekarz POZ zaczął wypisywać bratu lek A*** 0,5 mg (alprazolam z grupy benzodiazepin) i kazał stosować kilka tabletek w chwilach stresowych (np. podczas awantur z dziadkiem, który z czasem był coraz bardziej agresywny). Było to w latach 1997 - 1998. Po przeprowadzce do kupionego mieszkania w innej miejscowości (2006 r.), nasza Babcia, która dotąd stale z nami zamieszkiwała w sprzedanym domu, uległa poważnemu wypadkowi z winy kierowcy i zmarła na oddziale Intensywnej Terapii. Po sprawie sądowej kierowca w akcie zemsty za wyrok skazujący na zapłatę 3000 zł nasyłał na nas osoby z zamierzeniem wywarcia presji psychicznej, które używały wobec nas gróźb karalnych, śledziły nas itp. Byliśmy zmuszeni też znaleźć schronienie w schronisku dla osób bezdomnych, ponieważ wyrzucono nas z mieszkania, które nam się należy (sprawa jest w Sądzie). To wszystko na pewno nie pozostało bez wpływu na zdrowie psychiczne brata, ale wszyscy to przeżywaliśmy. Obecnie od 3 lat (od ok. 2008 r.) ciągle nadużywa on leku Z*** 1 mg (alprazolam), choć jest pod kontrolą lekarza, który o tym nie wie (zalecana dawka to 1x1 mg na dzień + inny lek). Dziennie zużywa ok. 10 - 11 tabletek Z*** po 1 mg, a w skrajnych przypadkach, zwłaszcza w trakcie wychodzenia z domu, jazdy autobusem - nawet do 12 -14 tabletek. Powtarza się to nagminnie, nie wiemy z Matką, jak mu pomóc? Stosował już leki takie jak m.in.: D***, M***, T***, R***, D*** 500 mg, C*** 5 mg (całe opakowanie zużył w ciągu 3 dni). Ja jestem osobą niepełnosprawną, potrzebuję opieki drugiej osoby. Opiekuje się mną Matka, która podjęła obecnie pracę w celu wsparcia finansowego naszej rodziny (mieszkamy razem: ja, brat i Mama). Brat nie pracuje, gdyż takie dawki uniemożliwiają mu normalne funkcjonowanie. Występują też ataki silnych drgawek w chwili braku leku. Dawki ok. 10 tabletek ( a nawet więcej) dziennie leku Z*** 1 mg (tańszy substytut A***) rujnują nas finansowo. Musimy jeszcze płacić za wynajęty pokój oraz z czegoś żyć. Brat nie chce podjąć leczenia szpitalnego i nie wyraża na to zgody. Twierdzi, iż "tam biją i piją". Nieraz dochodzi do awantur, gdyż "podbiera" jeszcze ten lek Mamie (jest leczona nim dłużej, ale ZAŻYWA O WIELE MNIEJSZE DAWKI + lek F***) ale to na nic. Brat wielokrotnie obiecał poprawę i nadal nadużywa i przedawkowuje ten lek. Co mamy w tej sytuacji z nim zrobić? Przecież te dawki nas zrujnują finansowo, a jego - zdrowotnie!!! Brat leczy się - muszę to przyznać - u trzech lekarzy jednocześnie. Wciąż nie wystarcza tego leku, ciągle go przedawkowuje. Kiedyś zażył nawet 16 tabletek Z*** 1 mg. Bardzo proszę o pomoc i o skuteczną radę, co zrobić? PRZEZ TO ZGUBI SIEBIE I NAS!!!
Witam.
Mam obecnie 36 lat. Cierpię na nerwicę lękową/depresję lękową. W momencie nasilenia objawów, boję się samotności, wyjść z domu, utraty bliskich mi osób, nie podołaniu zadaniom, obowiązkom jako matka, żona, pracownik, ale przede wszystkim boję się śmierci, i wszystkich "obrazków" z tym związanym, chociaż wiem, że jest to nieodłączna część naszego życia. Zatruwam życie sobie i bliskim, kiedy syn nie wraca do domu na umówioną godz., wpadam w panikę, bo sądzę iż coś złego się wydarzyło, kiedy dzwoni tel., to na pewno ktoś dzwoni ze złą wiadomością itd, itp.
Zawsze byłam osobą zorganizowaną, perfekcjonistką, odważną, bardzo otwartą, radosną, towarzyską i co najważniejsze o silnej osobowości (tak mnie przynajmniej postrzegano w domu i poza nim), dziś .... aż mi w to wszystko trudno uwierzyć. I nagle to wszystko runęło ....
I epizod miał miejsce wiosną w 2005 roku, napad panicznego lęku. Objawy to m.in. b.szybkie bicie serca, pieczenie w klatce piersiowej, oblewanie potem, drżenie rąk i całego ciała, wrażenie uduszenie się, trudności ze snem i co za tym idzie trudności z koncentracją. Lek, który został mi przepisany przez lekarza rodzinnego to, Bioxetin, Stosowałam ten lek ok. 6 m-cy, objawy ustąpiły.
II epizod nastąpił w roku 2008-2009 (3-4 lata przerwy). Objawy miałam takie jak wyżej. Nie bardzo wiedziałam co mi dolega. Udałam się więc do lekarza rodzinnego. Nakazano mi wrócić to Bioxetinu, plus doraźnie w stanach lękowych, Hydroxyzinum VP 1 mg. Nie pamiętam dokładnie ile te leki stosowałam, nie zapisywałam sobie tego wszystkiego nigdzie, gdyż sądziłam, że to może wynik jakiegoś załamania nerwowego. Dodam, iż w tym całym okresie nie doznałam żadnych traumatycznych przeżyć.
III epizod rozpoczął się dokładnie 14 listopada 2011 roku i trwa do dziś. Objawy podobne do wyżej opisanych. Z tymże napad panicznego lęku poprzedziły kilkudniowe poranne zawroty głowy, ogólne rozbicie, przygnębienie. Jest to najdłuższy i zarazem najsilniejszy atak paniki i lęku. Udałam się po wsparcie farmakologiczne ponownie do lekarza rodzinnego (nie pomagały żadne herbatki, typu "Melisa", żadne ziołowe uspokajacze). Lekarz przepisał mi znowu Bioxetin 2x1 tab., Hydroxyzinum VP tym razem 25 mg - doraźnie, Zomiren 0,25 mg 1tab. Po dwóch dniach zgłosiłam się ponownie do lekarza ze stwierdzeniem, że po zastosowaniu Zomirenu tak jak występuje objaw szybkiej poprawy, tak i szybko popadam w dół.
P.dr zmieniła mi więc w/w Zomiern na Zomiren SR 0,5 mg (tab. o zmodyfik.uwalnianiu). Leki te przyjmowałam przez m-c. Poprawa była lekka, w związku z tym lek Bioxetin zmieniono mi na Paxtin 20 mg 1 tab.rano, pozostałe leki bez zmian. Objawy lęku nadal nie ustępowały, kazano mi się zgłosić do lekarza psychiatry i psychologa. Tak też uczyniłam.
Jest dziś 22.02.2012 mam za sobą dwie wizyty u Psychologa i lek. Psychiatry. Z zaleceń psych. mam nauczyć się żonglować, oraz stosować zalecone ćwiczenia przed snem. Natomiast Psychiatra zmienił mi lek Paxtin na Axyven 75 mg, sposób stosowania: 1 tab.wieczorem przez 7 dni z tab. Zomirenu, kolejne 7 z połową Zomirenu i następnie przejść na sam Axyven. Po ok. 3 tygodniach zaczęło się ........................objawy: bezsenność, drżenie rąk, amnezja częściowa, silny ból głowy utrzymujący się ok. 3 tyg., zapuchnięcie na oczach, zgaga, silne mdłości, zawroty, kołatanie w klatce piersiowej, senność w dzień, bezsenność w nocy lub płytki sen z czarnymi snami nad ranem, dość częste oddawanie moczu, światłowstręt, strzykanie w uszach, ciśnienie w normie, puls lekko podwyższony.
Z tymi wszystkimi objawami zgłosiłam się do lek.rodzinnego, diagnoza: "za szybko został odstawiony Zomiren, więc zaczynamy brać 3 razy Zomiren, Axyvenu nie, gdyż ten lek jest dla Pani nieodpowiedni"
Po dwóch dniach wizyta u Psychiatry, diagnoza: "objawy P. świadczą o uzależnieniu od bendodiazepinu, stan , w którym Pani jest to reakcja odstawienia najprawdopodobniej Zomirenu" Mam w chwili obecnej oczyścić swój organizm, nie brać żadnych uspokajaczy, najwyżej ziołowe, pić wody 2 l. dziennie. Aby złagodzić te objawy wegetatywne, mam zażywać 1 tab. wieczorem lek Ketrel.
Bardzo zależy mi na opinii Pani, gdyż jestem już 2 tydz. na zwolnieniu, boje się utraty pracy, a nic tak naprawdę zrobić nie mogę, gdyż nie mam siły. Jak długo ten stan może jeszcze potrwać, i czy to rzeczywiście wynika z uzależnienia? Błagam wręcz o opinię. Pozdrawiam
A jem paczke lorafenu dziennie 25 tabletek po 2,5mg jestem uzależniony od 6lat jestem wrakiem człowieka straciłem prace ale 26 ide na odwyk odwyk to nic 2 miesiące w zamknięciu każdy by rzucił ale co potem?
Dodaj nowy komentarz