, nie mam ochoty na przebywanie wśród wielu ludzi, czasami płaczę, potrafię sprzątać wsrod tłumu - tutaj cos mi ucięło. Powinno być, że czasami sprzątam lub coś robię i nagle to rzucam i zaczynam płakać, a za chwile jakby nic wracam do czynności. I pozniej cos urwało i powinno sie juz dalej zaczynać że wsród tłumu ludzi keidy byłam młodsza byłam nieśmiala. Ogólnie przepraszam za literówki...
Ekaczko... Mam 21 lat i jestem w bardzo podobnej sytuacji, uchodze za osobe oschłą, nie potrafię skupić się na obowiązkach domowych, mam niską samoocenę, wahania nastrojów, moja wizja świata jest biało-czarna, za skrajnosci w skrajnosc-jednego dnia potrafię isc na 3 zajęcia fitness pod rząd, a drugiego spać do 16 i ewentualnie w ciagu dnia zrobic sobie jedna kawe... Moje problemy zeczęły się z chwilą gdy zostawiłam mojego chłopaka - był ode mnie starszy o 7 lat planowalismy byc razem na zawsze, był wspaniały i do ostatniej chwili bardzo go kochałam i chciałam kontynuować nasz związek po krótkiej przerwie (mieszkalismy ze soba rok i uznalam, że najlepiej bedzie jesli on coś sobie na jakis czas wynajmie). Niestety on nie wytrzymał i przez 2 miesiace cały czas dzwonił, zostawiał lisciki za wycieraczka mojego samochodu, stawał pod moim balkonem to było straszne poczułam, że nie chce dla nas spróbować "separacji" i to sprawiło, ze straciłam do niego wszelki szacunek, obrzydzała mnie jego nachalność. Po jakimś czasie sprawa ucichła ja zaczelam na nowo budowac swoje życie; zapisalam sie na fitness, joge, hiszpanski i salse. Było świetnie schudłam, zaczęłam się akceptować i w tym momencie bum! Na jednym z portali spolecznosciowych mój wielce kochający i czekający mężczyzna dodał zdjęcie z jakąś dziewczyną, niestety jednoznaczne... Od tej pory mój świat się zawalił, nie potrafię sie pozbierac i nie wiem już czy to przez niego czy może były inne problemy których mam nie mało, zaczęłam brać antydepresanty i tak przemęczyłam 3 miesiace wakacji... Zapisałam się ostatnio na terapie do psychologa jestem po drugiej wizycie (niestety widzimy sie co 2 tygodnie ze wzgledu na zajete terminy) i czuje, że powoli systematyzuje swoje uczucia. Chciałabym żebyś również odnalazła spokój ducha nad którym ja własnie zaczęłam na nowo pracować... Pamiętaj dobre planowanie, robienie tego co lubisz, wsparcie ludzi którym możesz zaufać (nie bagatelizujacych Twoich problemów!!), samorealizacja oraz fachowa pomoc psychologa to klucz do sukcesu! Każdy ma problemy i to jak do nich podchodzimy jest najważniejsze dlatego za żadne skarby nie probuj lekceważyć Swojego cierpienia bo ominięcie przeszkody nie sprawi, ze sama kiedyś zniknie... Natomiast jestem prawie pewna, że wpłynie na Twoje kolejne związki. Pozdrawiam serdecznie Ania.
, nie mam ochoty na przebywanie wśród wielu ludzi, czasami płaczę, potrafię sprzątać wsrod tłumu - tutaj cos mi ucięło. Powinno być, że czasami sprzątam lub coś robię i nagle to rzucam i zaczynam płakać, a za chwile jakby nic wracam do czynności. I pozniej cos urwało i powinno sie juz dalej zaczynać że wsród tłumu ludzi keidy byłam młodsza byłam nieśmiala. Ogólnie przepraszam za literówki...
Ekaczko... Mam 21 lat i jestem w bardzo podobnej sytuacji, uchodze za osobe oschłą, nie potrafię skupić się na obowiązkach domowych, mam niską samoocenę, wahania nastrojów, moja wizja świata jest biało-czarna, za skrajnosci w skrajnosc-jednego dnia potrafię isc na 3 zajęcia fitness pod rząd, a drugiego spać do 16 i ewentualnie w ciagu dnia zrobic sobie jedna kawe... Moje problemy zeczęły się z chwilą gdy zostawiłam mojego chłopaka - był ode mnie starszy o 7 lat planowalismy byc razem na zawsze, był wspaniały i do ostatniej chwili bardzo go kochałam i chciałam kontynuować nasz związek po krótkiej przerwie (mieszkalismy ze soba rok i uznalam, że najlepiej bedzie jesli on coś sobie na jakis czas wynajmie). Niestety on nie wytrzymał i przez 2 miesiace cały czas dzwonił, zostawiał lisciki za wycieraczka mojego samochodu, stawał pod moim balkonem to było straszne poczułam, że nie chce dla nas spróbować "separacji" i to sprawiło, ze straciłam do niego wszelki szacunek, obrzydzała mnie jego nachalność. Po jakimś czasie sprawa ucichła ja zaczelam na nowo budowac swoje życie; zapisalam sie na fitness, joge, hiszpanski i salse. Było świetnie schudłam, zaczęłam się akceptować i w tym momencie bum! Na jednym z portali spolecznosciowych mój wielce kochający i czekający mężczyzna dodał zdjęcie z jakąś dziewczyną, niestety jednoznaczne... Od tej pory mój świat się zawalił, nie potrafię sie pozbierac i nie wiem już czy to przez niego czy może były inne problemy których mam nie mało, zaczęłam brać antydepresanty i tak przemęczyłam 3 miesiace wakacji... Zapisałam się ostatnio na terapie do psychologa jestem po drugiej wizycie (niestety widzimy sie co 2 tygodnie ze wzgledu na zajete terminy) i czuje, że powoli systematyzuje swoje uczucia. Chciałabym żebyś również odnalazła spokój ducha nad którym ja własnie zaczęłam na nowo pracować... Pamiętaj dobre planowanie, robienie tego co lubisz, wsparcie ludzi którym możesz zaufać (nie bagatelizujacych Twoich problemów!!), samorealizacja oraz fachowa pomoc psychologa to klucz do sukcesu! Każdy ma problemy i to jak do nich podchodzimy jest najważniejsze dlatego za żadne skarby nie probuj lekceważyć Swojego cierpienia bo ominięcie przeszkody nie sprawi, ze sama kiedyś zniknie... Natomiast jestem prawie pewna, że wpłynie na Twoje kolejne związki. Pozdrawiam serdecznie Ania.
Dodaj nowy komentarz