Witam mam na imię Piotr i zmagam się z depresją, potrzebuje pomocy
2
Witam mam na imię Piotr i zmagam się z depresją, potrzebuje pomocy
09 lipiec 2009
użytkownik anonimowy13.09.2009, 09:59.
Hej,
bardzo dobrze Cię rozumiem, gdyż kilka lat temu przechodziłam przez takie same stany psychiczne. Tak samo odizolowywałam się od otoczenia. Wszystko mnie przerastało. A wyjście na ulicę było niemożliwością. Również miałam myśli samobójcze - rodzice nie wiedzieli, co się ze mną dzieje, byli załamani. Podobnie jak Ty, ja również wcześniej byłam energiczną, burzącą wszelkie przeszkody, podejmującą wszelkie wyzwania młodą osobą.
Teraz z perspektywy paru lat dziękuję za to kompletne załamanie psychiczne, bo ono ukazało mi zupełnie inny, piękniejszy świat. Uważam, że to był bardzo ważny przełom, który ukształtował mnie jako człowieka i kobietę. Teraz jestem silniejsza psychicznie, a przede wszystkim mądrzejsza życiowo. Choć wtedy wydawało się mi, że wszystko skończone, że wszystko to, do czego dążyłam, gdzieś przepadło... Nie potrafiłam nawet znaleźć sensu w życiu. Wydawało mi się, że wszystko to, co robiłam do tej pory, było bezsensowne. Nie umiałam odnaleźć celu ani energii do tego, by powstać. Czułam, że zapadam w jakąś czarną dziurę, z której nie ma wyjścia. Otóż JEST!!!
Ważne jest to, by sobie dać czas - miesiąc, parę miesięcy, rok. Nie stresować się upływającym czasem! To NIE jest czas stracony. Bo w życiu jest tak, że wydaje nam się, że zostajemy gdzieś daleko z tyłu, czas pędzi obok nas, a my jesteśmy bierni, nic nie robimy. A potem nagle okazuje się, że w jednej chwili, niekiedy w wyniku jednej decyzji, potrafimy wyprzedzić wszystkich o wiele, wiele godzin, dni, lat.
To, co teraz przeżywasz, jest dla Ciebie. Wielu ludzi ma taki okres w swoim życiu. Jedni udają, że go nie ma, pakując się w alkohol, uzależnienia, różne środowiska. Drudzy zamykają się w sobie, odizolowują. Inni nie przyznają się przed bliskimi.
Gdy ja byłam na dnie psychicznym, strasznie mało osób było w stanie mnie zrozumieć. A ja nie potrzebowałam pocieszeń. Potrzebowałam jedynie zrozumienia i spokoju, a przede wszystkim czasu.
TY jesteś najważniejszy w swoim życiu - pamiętaj o tym! Nie praca, nie pieniądze, nie kariera. TY.
Jeśli będziesz chciał pogadać, to mój e-mail: aprilka@interia.pl.
Witam mam 29 lat - Od dawna aż po dziś niszczy i rujnuje mnie depresja. Czuje jak zmienia moje myślenie i tzw. postrzeganie , czuje jak stopniowo mnie otępia i wycieńcza organizm . Wrak człowieka. Lek czy, ból to moja codzienność. Męczarnia i system przetrwania - jeden 12 godzinny dzień pracy to 24h snu. Trace pamięć i pewność prawidłowego myślenia , nie wiem już co jest prawdą itd. Depresja przeobraziła mnie w człowieka, który albo coś sobie uraja", albo przesadnie nie ufa i często wmawia sobie i innym jakieś chore wizje. Depresja zniszczyła mnie i moje życie zatruła mnie samotnością i pustka. Kobiety hmm kolejny związek umarł dodatkowo dobijając mnie. To co czuje - tego się nie da opisać ! jeden wielki wrak znerwicowanego plączącego i cierpiącego wewnątrz człowieka. To tylko namiastka tego co we mnie tkwi. Zauważyłem ze objawy nasilają się w godzinach porannych zdecydowanie lepiej czuje się wieczorem, i ten ciągły ucisk w głowie. Stres - przewrażliwiony organizm czy hormony nie wiem. Objawy nasilają się w okresach przesileń" pogody. Przed innymi udaje ze zemną jest wszystko ok tylko nieliczni wiedza ze się męczę.
Hej,
bardzo dobrze Cię rozumiem, gdyż kilka lat temu przechodziłam przez takie same stany psychiczne. Tak samo odizolowywałam się od otoczenia. Wszystko mnie przerastało. A wyjście na ulicę było niemożliwością. Również miałam myśli samobójcze - rodzice nie wiedzieli, co się ze mną dzieje, byli załamani. Podobnie jak Ty, ja również wcześniej byłam energiczną, burzącą wszelkie przeszkody, podejmującą wszelkie wyzwania młodą osobą.
Teraz z perspektywy paru lat dziękuję za to kompletne załamanie psychiczne, bo ono ukazało mi zupełnie inny, piękniejszy świat. Uważam, że to był bardzo ważny przełom, który ukształtował mnie jako człowieka i kobietę. Teraz jestem silniejsza psychicznie, a przede wszystkim mądrzejsza życiowo. Choć wtedy wydawało się mi, że wszystko skończone, że wszystko to, do czego dążyłam, gdzieś przepadło... Nie potrafiłam nawet znaleźć sensu w życiu. Wydawało mi się, że wszystko to, co robiłam do tej pory, było bezsensowne. Nie umiałam odnaleźć celu ani energii do tego, by powstać. Czułam, że zapadam w jakąś czarną dziurę, z której nie ma wyjścia. Otóż JEST!!!
Ważne jest to, by sobie dać czas - miesiąc, parę miesięcy, rok. Nie stresować się upływającym czasem! To NIE jest czas stracony. Bo w życiu jest tak, że wydaje nam się, że zostajemy gdzieś daleko z tyłu, czas pędzi obok nas, a my jesteśmy bierni, nic nie robimy. A potem nagle okazuje się, że w jednej chwili, niekiedy w wyniku jednej decyzji, potrafimy wyprzedzić wszystkich o wiele, wiele godzin, dni, lat.
To, co teraz przeżywasz, jest dla Ciebie. Wielu ludzi ma taki okres w swoim życiu. Jedni udają, że go nie ma, pakując się w alkohol, uzależnienia, różne środowiska. Drudzy zamykają się w sobie, odizolowują. Inni nie przyznają się przed bliskimi.
Gdy ja byłam na dnie psychicznym, strasznie mało osób było w stanie mnie zrozumieć. A ja nie potrzebowałam pocieszeń. Potrzebowałam jedynie zrozumienia i spokoju, a przede wszystkim czasu.
TY jesteś najważniejszy w swoim życiu - pamiętaj o tym! Nie praca, nie pieniądze, nie kariera. TY.
Jeśli będziesz chciał pogadać, to mój e-mail: aprilka@interia.pl.
Agnieszka
Witam mam 29 lat - Od dawna aż po dziś niszczy i rujnuje mnie depresja. Czuje jak zmienia moje myślenie i tzw. postrzeganie , czuje jak stopniowo mnie otępia i wycieńcza organizm . Wrak człowieka. Lek czy, ból to moja codzienność. Męczarnia i system przetrwania - jeden 12 godzinny dzień pracy to 24h snu. Trace pamięć i pewność prawidłowego myślenia , nie wiem już co jest prawdą itd. Depresja przeobraziła mnie w człowieka, który albo coś sobie uraja", albo przesadnie nie ufa i często wmawia sobie i innym jakieś chore wizje. Depresja zniszczyła mnie i moje życie zatruła mnie samotnością i pustka. Kobiety hmm kolejny związek umarł dodatkowo dobijając mnie. To co czuje - tego się nie da opisać ! jeden wielki wrak znerwicowanego plączącego i cierpiącego wewnątrz człowieka. To tylko namiastka tego co we mnie tkwi. Zauważyłem ze objawy nasilają się w godzinach porannych zdecydowanie lepiej czuje się wieczorem, i ten ciągły ucisk w głowie. Stres - przewrażliwiony organizm czy hormony nie wiem. Objawy nasilają się w okresach przesileń" pogody. Przed innymi udaje ze zemną jest wszystko ok tylko nieliczni wiedza ze się męczę.
Dodaj nowy komentarz