3

Załamałem się, ale nie chcę brać leków

zdjęcie użykownika paszka

Witam! Przeczytałam Pana artykuł i chciałam napisać, że też miałam podobne problemy z moimi emocjami. Nie umiałam ich okazywać, wszystko tłumiłam w sobie. To w głownej mierze, przyczyniło się do wpadnięcia w depresję. Kiedy się w miarę podniosłam, postanowiłam pójśc na terapię i okazało się, że nie jest tak żle. Spotkałam tam wiele sympatycznych ludzi, którzy po prostu ze mną rozmawiali i powolutku oswoiłam się. Nauczyłam się nazywać to, co czuję i mówić o tym otwarcie, bez poczucia lęku. Dlatego polecam terapię, bo można wiele na niej zyskać. Kiedy jest grupowa, myśl o innych osobach pomaga złapać dystans i już nie wszystko jest "bez sensu". Trzymam mocno kciuki:)

zdjęcie użykownika Psycholog Paulina Stolorz

Dokładnie. Trudno o lepszą zachętę:) pozdrawiam serdecznie! trzymam kciuki za twórcze odkrywanie siebie ;)

Potret użytkownika anonimowego

Zgodnie z celem tego miejsca postanowiłem napisać o moim przypadku, który jest dla mnie niezmiernie niepokojący i jak również zauważalny dla osób w środowisku, lecz uprzedzam sytuacja wydarzyła się kilka lat temu , a ja staram się zinterpretować logicznie przebieg tej dramaturgii.

Mianowicie w wieku 16 lat lat, kiedy kończyłem gimnazjum III kl, w moim życiu działo się wiele nieprzyjemnych rzeczy i być może to miało główny wpływ na skutek tego nieszczęścia.
Miałem liczną grupę przyjaciół, dobre relacje z ludźmi i przebiegały one tak swobodnie, naturalnie, bez konfliktowo. Bliscy znajomi widzieli we mnie człowieka, który życie wygrał na loterii i brnęli do mnie, abym dotrzymywał im towarzystwa, gdyż odgrywałem w nim znaczącą rolę, nierzadko błyszczałem autorytetem i sumując świetnie odnajdywałem się w towarzystwie. Nie skromnie , ale przyznam że jestem urodziwy i dziewczyny często przykuwają na mnie swoją uwagę oraz same chcą być zauważone, co trwa od zawsze, niezmiennie. Ponadto zawsze przebywałem w grupach cieszącymi się lokalnym respektem, a to wśród nastolatków zawsze było priorytetem, być akceptowanym. Sumując miałem dobry kontakt z młodzieżowym marginesem tzn. z dzieciakami z patologicznych domów, zaniedbanych, karmionych wzajemną zawiścią , którą dostrzegali wśród swoich bliskich, wychowanych na domowych, głośnych do późnej nocy balangach w skrócie pozostawione samym sobie. Utrzymywałem dobre relacje również z młodzieżą trwającej po dobrej stronie barykady, cieszącej się uznaniem nauczycieli i pełnych radości marzeń i swobody nastolatkami z domów dostrzegających ich życie. Co do nauki nigdy nie byłem prymusem, dobrym, przeciętnym. Byłem słabym uczniem. Nauczyciele z przymusu, ledwo przepuszczali mnie do następnej klasy. Mam wrażenie, że najchętniej zostawiliby mnie, do powtórki roku. Ale coś było powodem ich pobłażliwości. Jak wnioskujecie, sam byłem pozbawiony opieki rodzicielskiej już od najmłodszych lat.
Do podstawówki chodziłem brudny, pognieciony i nieprzygotowany. Sprawiałem problemy nauczycielom i nie wykazywałem się szczególnie zainteresowaniem nauką.
Byłem agresywny wobec rówieśników i dbałem o to, aby bardziej się mnie bano, niż żartowano ze mnie i lekceważono. Nierzadko zdarzało się, że sprawiłem koledze krzywdę z braku obawy, że zadaje mu ból i cierpienie. Traktowałem to jako sposób wzajemnych relacji. Nauka działała na mnie jak dwa identyczne bieguny magnezu , czyli odpychająco. Miewałem traumę na samą myśl o niektórych przedmiotach, aż do momentu ukończenia liceum. Szczególnie przedmioty ścisłe. Humanistyczne w mniejszym stopniu, gdyż z natury lubię słuchać rozmów, wyznań, patosu i wzruszać się życiową egzystencją.
Natomiast w przeciwieństwie do szkolnej ławy większe predyspozycje posiadałem w sporcie, wiele wyjazdów na zawody, podium, sukcesy , nawet sportowy obóz. To malowało radosny pejzaż dziecinnych lat. A przyjemniej jedną z odsłon pejzaży. Czasy podstawówki są już odległe i chcę pominąć resztę szczegółów z tego okresu. Z uwagi, że mam obecnie 19 lat, czas retrospekcji styka się z rzeczywistością praktycznie zaraz po ukończeniu liceum, więc zanim przejdę do głównego wątku, chcę wstępnie opisać szlak przyczyn, jakie miały wpływ na rozpad mojego punktu widzenia na wszech-otaczający świat oraz ten mój, wewnątrz mnie. Gimnazjum bez uniesień w nauce. W sporcie kilka sukcesów i wyniki w granicach rekordów szkoły. Nowe towarzycho. Ukończyłem klasę sportową w podstawówce, a w gim zwykła stacjonarka. Wciągnąłem się w palenie tytoniu i popijanie różnej klasy alko, od win podprowadzanych przez kumpla swojej babci, po piwka, wódkę chłodzoną, sklepową, aż po żrącą organizm i umysł wódę z meliny. No cóż, tak się wtedy myślało i robiło. Zmysły wskoczyły na inny tor, sportowe aspiracje oddalały się, a bliskość wyrażania swoich emocji i wzajemne bycie w przejrzystej sympatii z bliźnim zostały zamienione na szpan i na idee niepodważalnej niezależności, a co najbardziej bezmyślnym było to, że jest się przekonanym o słuszności postępowania.
W szkole skupiającej biedną społeczność nastolatków, często patologiczne rodziny i dzieci recydywistów tradycją była przemoc, chęć dominacji, brak szacunku dla szkoły i nauczycieli, bijatyki po lekcjach, a nawet w czasie przerw, które stanowiły widowisko. Byliśmy małpami, które odgrywały swój występ, gdy się na nie patrzono. Mimo to cieszyłem się uznaniem i szacunkiem wśród młodzieży, bo miałem spokój; nikt mnie nie zaczepiał, nie groził, nie poniżał. Wyszukani słabeusze często dostawali lanie, pełnili funkcję śmieci, pomiatało się nimi i nie liczono się z ich odczuciami i uwagami.
Można by tak naprawdę się doszukiwać, ale w takim dorastałem świecie.
Mój dom, hmmm... Nie chcę o nim mówić i nie dlatego że mi ciężko, bo nie jest. Tylko dlatego, że moją rodzinę noszę głęboko w subtelnej serdeczności i mimo to, że działo się wiele złego między mną, a rodzicami, czy rodzeństwem i nie zawsze było dobrze, a czasem myślało się że to koszmar, z którego nie ma ucieczki i ta męka nie będzie miała końca to dziś mam wdzięczność, że zrozumiałem w sobie moją przynależność do nich i chęć dania im to co dobre, bowiem przetrwaliśmy ten koszmar. Gimnazjum przepłynęło właściwie najbardziej negatywnie spośród trzech okresów edukacyjnych. Ta placówka wiele wbiła we mnie gwoździe, bym cierpiał i to ona doprowadziła mnie do porażki. Uściślając to ludzie, którzy trwali przy mnie blisko. Mam tu na myśli bliskich znajomych, przyjaciół. Zanim przejdę do wydarzenia to wspomnę o jednej sytuacji, mojej pierwszej miłości. Coś niewyobrażalnie wstrząsającego. Poczułem się jakby poraził mnie prąd! Dosłownie! I to w momencie, kiedy pierwszy raz na nią spojrzałem! Później było już tylko gorzej. Postanowiła wiązać się moimi "kumplami". Kolejno, z kim się zadawałem. Jaka w tym logika. Moja "miłość" przeminęła wraz z zauroczeniem. Trwało to około 2,5 roku. Ale przyznam, piękne, cudowne uczucie. Póki nie stanie się miłością nieszczęśliwą. Wtedy człowiek cierpi, jakby ziemia się trzęsła, świat wirował i uderzał sztyletami. Od wewnątrz dobija się głos bólu, który rozrywa serce i traci się siły, gdy człowiek stara się przyznać do porażki i zaakceptować ją. Za to kochała się we mnie młodsza o rok dziewczyna i dziś wiem, że darzyła mnie prawdziwą miłością. Ja ją zbezcześciłem, zasłużyłem na pogardę w jej oczach. Również bardzo ładna i zgrabna. Obiekt zainteresowania niejednego samca, żeby nie wymieniać mężczyzny i chłopca, bo czasem pewne osoby przypisują sobie błędne określenie. Ignorowałem inne adoratorki, a więcej przelotnych relacji nie wymieniam. Kumpel, przyjaciel, jedyny, przeznaczony. Był moją nadzieją na poranek, otuchą w ciężkich momentach i towarzyszem w bojach, a w chwilach szczęścia słońcem doskwierającym. Obrócił przeciw mnie jednego z prowodyrów, co spowodowało że stał się moim wrogiem. Jeden jak i drugi doprowadzili do napiętej sytuacji. Prowodyr dostał w czapę, za odbicie mi drugiej dziewczyny, z którą chciałem się wiązać i wiele dla mnie znaczyła. "Przyjaciel" knuł sposób stępienia mojego trwania w tamtym towarzystwie i udało mu się. Ludzie odwrócili się ode mnie. Szydzili ze mnie i śmiali mi się w twarz. Niektórzy otwarcie ignorowali i czerpali z tego radość. W wyniku potyczek zdarzyło mi się oberwać. Straciłem blask. Zdziczałem. Zacząłem zadawać się z pewną dziewczyną, której były chłopak dostał ode mnie oklep za to, że ją potraktował przemocą. Niby związaliśmy się, a jednak ja pragnąłem ustabilizować swój pozbawiony harmonii uraz wewnętrzny. Zaś ona przypuszczam, że spodziewała się iż mogę dążyć do traktowania jej jak dziewczynę. Z mojej strony nic podobnego. Nie była w moim guście zupełnie. Chciałem jedynie się wyciszyć po całym zajściu tych starć. Ona utwierdziła otoczenie, że jesteśmy w związku, jak to kobiety sugerując w około po pozorach. Ona się myliła i w konsekwencji ja również w tejże relacji. Chciałem mieć bratnią duszę. Ona natomiast tkwiła w błędnych przypuszczeniach. Straciłem uczucia i siadła mi psycha. Bez żartów. Ten cały zbieg sytuacji przepełnił mnie kolosalnym wewnętrznym chaosem, który próbowałem wykrzyczeć, ale to spowodowało jeszcze większy obłęd. Świat przygasił reflektory. Czas zaczął płynąć wolniej. Bez sensu. Zacząłem się motlać w samym sobie. Straciłem poczucie swego miejsca w świecie i przestałem mówić logicznie. Dostałem jakiegoś rozszczepienia osobowości. Zdawało mi się, że jestem kimś, kim w rzeczywistości nie byłem. Straciłem jakikolwiek ludzki kontakt z ludźmi, zrywałem znajomości bez skrupulatnie, definitywnie. Miałem dość, zaplatając dłonie między włosami, ściskając głowę z poczucia podłości. Gimnazjum ukończyłem z lepszymi wynikami, niż dotychczas. Najsłabszą oceną była trója, na świadectwie. Kilka wyróżnień i sukcesów dodatkowo. Dobre zdanie o sobie wśród nauczycieli pozostawiłem w tej szkole. Trwałem z moją towarzyszką, w odległej od wszystkich codzienności. Pijąc za porażki. Pijąc wódkę z meliny, którą spożywaliśmy codziennie przez dwa miesiące. We wrześniu nadszedł czas na naukę w nowej szkole. Klasa jaką wybrałem to klasa dziennikarska. Ambitnie, lecz oświata straciła autorytet. Ale to pasowało mojemu ambitnemu podejściu do celów. Dalej nie decyduję się opowiadać, choć zdarzyło się wstrząsających sytuacji z pewnością tuzin co najmniej. Ale nie tylko złych, bo i dobrych za które naprawdę jestem wdzięczny Bogu, że dał mi możność ich doświadczyć. Czuję się wyróżniony Boską ingerencją mającą na celu, bym dostrzegł ten Boski wpływ na los człowieka. Na los każdego z nas, każdego z osobna. To w nas tkwi. Kończę. Jeżeli ktoś zapragnie, bym w dalszym ciągu rozwinął dalsze sytuacje, albo nawiązał do opisanych zdarzeń, bo pominąłem wiele wątków może napisać do mnie bezpośrednio na adres; Sapwearo@o2.pl . Chętnie porozmawiam, może będę mógł komuś pomóc. Pokój z wami.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Załamałem się, ale nie chcę brać leków
Witam. Mam na imię Karolina, mam 23 lata. Po 3 roku studiów wzięłam urlop dziekański bo nie byłam w stanie ...
Dobry wieczór. Od dłuższego czasu jestem nieszczęśliwa. Jestem w związku na odległość, który się nie sprawdza. ...
Mam 40 lat jestem kobieta, jestem zmeczona i nie mam checi do zycia,czasami nie potrafie skupic uwagi ,kiedy ide ...
Mam 22 lata, jestem studentką. Od paru lat zastanawiałam się okresowo (to znaczy kiedy bywało gorzej) czy nie mam ...
Dzien dobry. Mam 20 lat i jestem na I roku studiów. Już od ponad roku czuję, że jest ze mna coś nie tak. Często ...
Przez ostatnie kilka miesięcy zaobserwowałam u siebie objawy depresji. Depresyjny nastrój przez większą część ...
Podejrzewam u siebie ciężką depresję, ale nie wiem czy aby na pewno. Mam 27 lat, wspaniałą córkę i ...
Witam! Mam 20 lat. Zawsze miałam trudne relacje z rodzicami, ale ostatnio jest okropnie. Nie wiem co mam robić, ta ...
Witam, mam 20 lat i jestem kobietą. Od dłuższego czasu jestem w związku z moim chłopakiem. Oficjalnie zdecydowaliśmy ...
We wrześniu ubiegłego roku doszło w mojej rodzinie do dużego konfliktu. Od tego czasu miałam problemy z zasypianiem, ...
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica