Chciałam dodać że zdaje sobie sprawe z tego ze po przeczytaniu takiego zwierzenia można pomysleć ze jest to bardzo chora relacja wmałżentwie. To wszystko mnie przerasta, mimo że przestudiowałam prawie całą psychologię, no może przesadziłam, ale czuję się o tyle madrzejsza w tych sprawach, może też z biegiem lat inaczej się wszystko rozumie. Gdybym teraz mogła zacząć wszystko od nowa kierowała bym sie całkiem inaczej, rozumiała bym inaczej miłość. Dzis wiem na czym ta prawdziwa polega, jak ją pielęgnować, choć zawsze miałąm w sobie dużo empatii, nigdy nie oceniałąm kogos według reguł, zawsze starałam się zrozumieć innego człowieka jak gdybym wchodziła w jego myśli, odczucia, przez to czesto każdego mogłam usprawiedliwać, nie lubiałam się gniewać, tolerowałąm za bardzo czyjes wady, bo nikt nie jest idealny, ale w tym przypadku chyba przesadziłam, i to wszysko narosło do tego stopnia. ale nie jestem pewna na 100% czy mąż nie ma jakis swoich racji, wiem ze wedlug niego to ja jestem winna, i sam się tym swoim zachowaniem niszczy, wierzy w to że jest ofiarą, ze to ja się znęcam bo nie daję mu czułych gestów w ciągu dnia, bo nie cieszę się z tego ze jestesmy razem, bo nie umiem tak gdy wszystko muszę na zawołanie. pocałunek na rozkaz, lub pretensje ze nie dostał w danym momencie, tak jest ze wszystkim.
Chciałam dodać że zdaje sobie sprawe z tego ze po przeczytaniu takiego zwierzenia można pomysleć ze jest to bardzo chora relacja wmałżentwie. To wszystko mnie przerasta, mimo że przestudiowałam prawie całą psychologię, no może przesadziłam, ale czuję się o tyle madrzejsza w tych sprawach, może też z biegiem lat inaczej się wszystko rozumie. Gdybym teraz mogła zacząć wszystko od nowa kierowała bym sie całkiem inaczej, rozumiała bym inaczej miłość. Dzis wiem na czym ta prawdziwa polega, jak ją pielęgnować, choć zawsze miałąm w sobie dużo empatii, nigdy nie oceniałąm kogos według reguł, zawsze starałam się zrozumieć innego człowieka jak gdybym wchodziła w jego myśli, odczucia, przez to czesto każdego mogłam usprawiedliwać, nie lubiałam się gniewać, tolerowałąm za bardzo czyjes wady, bo nikt nie jest idealny, ale w tym przypadku chyba przesadziłam, i to wszysko narosło do tego stopnia. ale nie jestem pewna na 100% czy mąż nie ma jakis swoich racji, wiem ze wedlug niego to ja jestem winna, i sam się tym swoim zachowaniem niszczy, wierzy w to że jest ofiarą, ze to ja się znęcam bo nie daję mu czułych gestów w ciągu dnia, bo nie cieszę się z tego ze jestesmy razem, bo nie umiem tak gdy wszystko muszę na zawołanie. pocałunek na rozkaz, lub pretensje ze nie dostał w danym momencie, tak jest ze wszystkim.
Dodaj nowy komentarz